Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" => Słońce, Układ Słoneczny i rok 2012 => Wątek zaczęty przez: shielder Sierpień 05, 2009, 01:18:16



Tytuł: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: shielder Sierpień 05, 2009, 01:18:16
Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja

Ian Xel Lungold (R.I.P.) uzbrojony w kilka kartek i pióro wyjaśnia działanie świadomości i cel ewolucji na podstawie wzorca, którym jest Kalendarz Majów. Od wielkiego Wybuchu, po czasy obecne aż do 28 października 2011 roku kiedy to kalendarz i jego aspekty stworzenia zbiegają się w jednym punkcie.
Ten 3 godzinny Wykład to prawdziwe lekarstwo na stres związany z natłokiem wydarzeń, który wszyscy zaczynamy odczuwać. Poprzez zrozumienie mechanizmów działania otaczającej nas rzeczywistości i cel w jakim to wszystko zmierza możemy ze spokojem patrzeć w przyszłość jak na przewidywalną układankę. Przestajemy być wtedy niewolnikami procesów, których nie rozumiemy albo nie zauważamy. Pojmując je możemy stać się bardziej elastyczni i przetrwać kiedy sytuacja na świecie zacznie wymykać się spod kontroli.

http://www.youtube.com/p/2F29E2739BA62DC6&hl=pl&fs=1

Lista odtwarzania
http://www.youtube.com/view_play_list?p=2F29E2739BA62DC6



Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Leszek Sierpień 09, 2009, 20:30:53
Autor tekstu: Byt

"Sam nie wiem co o tym myśleć. Kimkolwiek był ten człowiek i jakiekolwiek miał intencje, wiele z tego o czym mówił na tym spotkaniu się zgadza. Mało tego, tłumaczy bardzo dokładnie i sensownie całą masę rzeczy. Zanim zaczniecie go osądzać zważcie na to, że po pierwsze: bardzo wyraźnie powiedział na samym początku, że informacje, które przedstawi nie mają zmienić punktu widzenia oglądającego, że tylko "nakarmi", rozszerzy ten punkt widzenia o nowe informacje, a oglądający zrobi z tym co uważa za stosowne. Później było pytanie czy to o czym mówi jest podparte naukowo. Powiedział, że tak i nawet z tego co zapamiętałem poprosił oglądających aby sami wdali się w szczegóły, sami przestudiowali to o czym mówi, że nie powinni skupiać się na nim tylko wyrobić sobie własne zdanie.

Na pewno nie zamierzam latać dookoła po obejrzeniu tego wykładu i rozpowiadać wszystkim żeby się szykowali bo uznają, że zbzikowałem, ale przyznaje uroczyście, że dzięki temu czego się z niego dowiedziałem zapragnąłem żyć. Musicie wiedzieć o mnie, ze nie jestem typem samobójcy czy jakiegoś totalnego aliena, ale nie szanuję życia. Nie szanuję życia bo przez ostatnie lata zderzyłem się z rzeczywistością i przestała mi się ona podobać w tej postaci. Dlatego zawsze pragnąłem zniknąć, nigdy nie istnieć, nie urodzić się. Zwątpiłem w Boga jako twórcę tego wszystkiego gdyż jeżeli to on stworzył człowieka na swoje podobieństwo to przyznacie kawał z niego skur....yna w dodatku tak spieprzył sprawę, że szkoda słów. Dlaczego ten człowiek mówi prawdę? Ponieważ nie przekonuje do żadnych poglądów. Informacje, które przekazuje nie tworzą nowej religii. On mówi o faktach, niezaprzeczalnych faktach, które dzieją się i działy wokół nas, ale nie namawia do czegokolwiek. Siła perswazji? Może i może na mnie działa i zgadzam się z tym, ponieważ tak naprawdę nie mam nic do stracenia. Ten człowiek to nie Samuel, który każe nam poddać się jemu słowom, zaufać mu. Ten człowiek przekazuje nam jedynie użyteczne informacje, które możemy odebrać i wykorzystać w dowolny sposób. Cholera im głębiej szukam niejasności i podstępu w tym co mówił przez cały ten wykład tym trudniej jest mi cokolwiek wydobyć. Na prawdę nie widzę w tym wszystkim jakiejkolwiek jego korzyści, ukierunkowania do czczenia i wyznawania czegokolwiek. Powtórzę, dzięki temu dokumentowi, zapragnąłem żyć. Dlaczego? Bo chcę wierzyć w to, że świat zmierza ku lepszemu tak jak on powiedział. Ian nie powiedział, że świat będzie taki i tak i co się zdarzy, powiedział, że nie ma pojęcia co dokładnie się wydarzy, ale, że wszystkie te szybkie zmiany, które nadejdą, a muszą nadejść bo jeżeli przeanalizujecie nawet szybko w głowie wydarzenia w ciągu ostatnich lat, galopujące już wręcz do przodu to sami uświadomicie sobie, że to nie może nagle osłabnąć, że to zmierza ku czemuś, ku rozpadowi. A wtedy, wtedy "wszystko stanie się możliwe". Nie wiem jak Wy, ja chcę tego doświadczyć i mam nadzieję, że nie odbierze nam tej (czego sobie i Wam życzę) satysfakcji (i tutaj ponownie sobie Wam życzę aby rzeczywiście była to satysfakcja nie rozczarowanie) ani świńska grypa, ani żadna wojna ani nic w tym rodzaju. Niech się dzieje wola niebios, cholera ten człowiek dał mi nadzieję, ale i wytłumaczył w bardzo prosty sposób te wszystkie wątpliwości co do wydarzeń, co do religii i ideologii jakie mamy na Ziemi. Jeżeli poskładacie sobie to wszystko do kupy w głowie, to pasuje. Jeżeli nie mam racji i ufam kolejnemu lunatykowi to osobiście przejadę się do Ciebie Symeon i przyznam, że popełniłem błąd co do zmiany punktu widzenia na życie. Mam nadzieję, że dożyję, że nie tylko oboje, ale wszyscy przeżyjemy do momentu, w którym wydarzy się lub nie to co się może wydarzyć, ale tak jak mówię, nie tylko ja, ale i wielu ludzi przeczuwa i tu już abstrahuję od tego wykładu bo to akurat czuję od dłuższego czasu, że żyjemy w czasach ostatecznych. Jakkolwiek to wcale nie musi oznaczać zagładę ludzkości, natomiast obawiam się, że jak by nie było, niezależnie od tego czy kalendarz majów działa właśnie na takiej zasadzie i na takiej zasadzie został zbudowany, kolejne lata będą dla nas ludzi na Ziemi bardzo burzliwe. I jestem co do tego akurat przekonany na 100%, obawiam się tego, wręcz trzęsę się gdy o tym myślę, ale niestety do tego zmierza sytuacja jaką w tej chwili mamy na Ziemi. Kto tego nie czuje, lepiej dla niego. Osobiście bardzo chciałbym żyć w nieświadomości, heh i jak tu nie odnieść się do tego wykładu. Zazdroszczę właśnie tego, nieświadomości innym ludziom, nie tylko uzależnionym od czegoś, ale i tym poddanym rutynie, wciągniętym przez "system" i tym z wypranymi mózgami. Przejrzałem na oczy. Przejrzałem na oczy. Sam jestem uzależniony od Internetu, ale musicie wiedzieć o mnie jeszcze jedną rzecz. Przez swoją odmienność od rówieśników (wydaje mi się, że głównie przez to), ale i jeszcze przez coś co trudno mi wytłumaczyć, nabrałem ogromnego dystansu do Internetu. To jest naprawdę ciężko wytłumaczyć, ale również sam Ian stwierdził, że i on sam był poddany temu "praniu mózgu" jak stwierdził. Ja też, każdy z nas. Czy wyobrażamy sobie życie bez Internetu? No tak, ale nie w dzisiejszych czasach, na pewno nie. Bez komputerów? Tym bardziej. Chodzi mi głównie o to, że ten dystans, o którym mówię objawia się tym, że bardzo mało obchodzą mnie rozmowy na gadu-gadu, do których nie przywiązuje absolutnie żadnej wagi, nie obchodzą mnie żadne nasze-klasy, epulsy, choć to akurat i wielu innych ludzi w Internecie mało obchodzi kiedy widzą ten cały kicz, ale przede wszystkim uodporniłem się na idiotyzm ludzi. Stanisław Lem miał cholerną co do tego, że Internet jest pełen idiotów. A jest tak z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że łatwiej jest ludziom przekazywać informacje i pisać gdy nie patrzą drugiemu człowiekowi prosto w oczy. Do tego dochodzi anonimowość i brak konsekwencji (w większości przypadków). Powiem więcej, to raj dla idiotów, to wylęgarnia idiotów, a przede wszystkim to wydajne narzędzie ogłupiania ludzi. Dlatego właśnie wielokrotnie pisałem, że osobiście bardzo boję się tego co słyszę nie tylko w mediach i Internecie, ale łącząc to wszystko coraz trudniej jest mi się czegoś mocno chwycić, zaufać własnemu przeczuciu i uznać to za słuszne. To jeden z powodów, dla których trudno jest nam pomagać ludziom, przeznaczać pieniądze. Bo przestajemy widzieć ich prawdziwe zamiary. Coraz trudniej jest nam odróżnić prawdę od fałszu, a co najważniejsze znaleźć wartościowych ludzi, wartościowych i szczerych. Gdy otrząsnąłem się z całego syfu, jakim karmiono mnie od lat i zdałem sobie sprawę jaka jest rzeczywistość, popadłem w stan w jakim żyję do dzisiaj i wydaje mi się, że w moim przypadku i kilku osób na tym forum, którzy rzeczywiście są szczerzy i mądrzy w swoich przekonaniach i wypowiedziach, działa właśnie ta świadomość REALNEJ (co ważne) rzeczywistości, a zupełne odrzucenie tej wyimaginowanej.

Kiedy jednak słuchasz różnych teorii dotyczących 2012 roku, wiele z nich zaczyna się łączyć. Tworzy się obraz wielu teorii, wielu religii, wielu ideologii opartych jakby na tym samym lub podobnym schemacie, czerpiących z źródła nieograniczonej wiedzy. Każda postrzegana inaczej, jednak prowadząca do tego samego. Zresztą jeżeli stracimy rozum w kolejnych latach w wyniku tak szybkich przemian i wydarzeń o jakich mówił Ian, przestaną działać religie, przestaną działać teorie. Wszystko stanie się tak nieprawdopodobne, a przy tym tak rzeczywiste (:)), że przestaniemy w ogóle myśleć o czymkolwiek. Znikną prawa, zniknie władza, znikną przyczyny, to czego doświadczymy przerośnie nas wszystkich. Nie będzie mocnych. A wtedy może się wydać wszystko. Może zejść z nieba anioł, mogą przylecieć sąsiedzi z innych galaktyk, mogą wylać oceany i pochłonąć ludzi, może przyjść godzilla i wszystkich zjeść, cokolwiek się stanie zaskoczy ludzi i przerośnie ich siłę umysłu bo ludzie nie są na to przygotowani. Może jednostki, ale jako cywilizacja nie.

Dlatego niezależnie co ma się stać lub co może się NIE stać powinniśmy żyć normalnym życiem, a w przypadku czegokolwiek posługiwać się intuicją, do czego dążył Ian. Pozwoli nam to na ogarnięcie, przynajmniej w jakimś stopniu czegoś, na co tak czy siak jesteśmy skazani (jeżeli się wydarzy), czegoś co przerasta nas, naszą wiarę, przekonania, wszystko. Dlatego  podsumowując uważam, że ten wykład to bardzo dobra nauka, a nie jak ktoś może myśleć jakiś podstęp mający ogłupić ludzi, bo ja się ogłupiony nie czuję i dalej nie jestem świadomy, bo i nie mogę tego co się wydarzy dokładnie, nie zamierzam też modlić się do gadających wężów czy czymś w tym rodzaju. Przekaz jest taki, że mamy żyć własnym życiem i brać pod uwagę to, że żyjemy w ciężkich czasach i będziemy musieli się z tym zetknąć to raz, ale i dwa, że nie będziemy mogli nic z tym zrobić bo to przekracza wszystko.

Dodatkowo zdałem sobie sprawę po Twojej wypowiedzi Symeon, że to jest problem nowych teorii i poglądów ludzi, którzy mówią o rzeczach, które z kolei nie są powszechnie uznaną prawdą. Momentalnie poddaje się ich w wątpliwość i słusznie. To jednak stwarza problem. Bo tak w przypadku powiedzmy sekt, daje to niesamowitą władzę tym wszystkim guru, którzy wykorzystują nieświadomość ludzi, wpędzają ich w maliny łatwymi sztuczkami, nie zmuszają ich do myślenia. Tak jest w przypadku naukowców, pisarzy, z których od wieków śmiano się publicznie, czasem globalnie by po wielu, wielu latach zrobić z nich ludzi wybitnych, cudotwórców, wizjonerów ah i jeszcze najlepiej rozdać im pośmiertne nagrody i medale! Tak jest, ludzie z nowymi prawdami i przekonaniami, które nie są powszechne mają cholernie pod górkę i dobrze! Bo dzięki temu możemy odróżnić łatwiej, choć nigdy nie do końca z uwagi na istotę rzeczy czy są szczerzy czy też kłamią lub mylą się.

Myślę, że Ian opiera swoje poglądy na rzeczowych studiach tematu i tego czego dowiedział się od współczesnych Majów. Myślę również, że słabość tego wykładu może tkwić jedynie w tym, że blisko mu do nich z oczywistych powodów, zainteresowania. Na tym opierają się wyznawcy religii, w trochę hardcore'owej wersji fanatycy. Im po prostu blisko do przekonań innych ludzi wyznających to samo. W tym przypadku jednak, tak jak mówię, jestem prawie pewny, że Ian nie starał się w swojej pracy o przekonywanie ludzi do czegokolwiek. W zasadzie dużo jest tutaj niewiadomych, o których nie wiemy. Np. mówił o "boskim planie", zaś sam przedstawił na rysunku poziomów piramidy, że to LUDZIE stworzyli "jednego Boga" i to w całkiem odległej, wręcz bliskiej końcu drogi od początku istnienia wszechświata nam znanego, że wcześniej wierzono w wielu bogów, Majowie byli jedną z tych cywilizacji. Jednak nie wgłębiał on się w szczegół tego "boskiego planu", nie mówił czyj to plan. Istotna rzecz, że nie powiedział co rzeczywiście zdarzy się w 2011 roku (na chwilę obecną nie za bardzo wiem na czym polega różnica w tych latach 2011 i 2012 czyli dacie końca kalendarza Majów, ale w tym całym internetowym motłochu ciężko znaleźć konkretne wyliczenia). I jeszcze jedna rzecz. Jak sądzicie dlaczego tak mu zależało na pokazaniu wszystkiego na kamerze (dwukrotnie chyba podczas wykładu zwracał na to uwagę). Żeby sprzedawać DVD? Może, ja myślę, ze jednak zależało mu na zachowaniu tego dla ludzi. Nie wiem kiedy dokładnie umarł i z jakich powodów, ale być może wiedział o tym i chciał zachować tę wiedzę. Poza tym nie on jeden zajmował się i zajmuje kalendarzem Majów i wszyscy są co do jednego zgodni. Coś się skończy w ciągu najbliższych lat, jednak nikt nie wie co tak naprawdę.

Jeszcze sprostowanie co do moich wypowiedzi. Pisałem wielokrotnie nie tylko na tym forum w dość bezpieczny sposób, że nie warto wierzyć w żadne kalendarze Majów, biblię i inne tego typu rzeczy, że powinniśmy opierać się bardziej na tym co wiemy od astrofizyków i geologów. I w sumie, to dalej pasuje, nawet do tego wykładu. Jeżeli nie chcemy tego przyjmować to ok, ale przynajmniej powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy pępkiem świata, że nie żyjemy tutaj od zawsze na Ziemi i że radziła sobie ona z gorszymi rzeczami niż my. Jesteśmy tylko małymi częściami wszechświata, jaki jest nam znany i bardzo wątpię żebyśmy byli jacyś "szczególni". Mimo tego co mówiłem na temat kalendarza, zawsze mówiłem też i sądzę tak dalej, że Majowie, ale i nie tylko oni posiadali ogromną wiedzę astronomiczną, byli bardzo rozwiniętą cywilizacją i na pewno w ich kalendarzu zawarta jest ta mądrość, którą posiadali. Natomiast co do biblii. Jest w niej wiele pięknych pięknych słów, ale i wiele banałów, a także materiałów czerpiących PEŁNYMI GARŚCIAMI chociażby z cywilizacji Majów, ale i wiedzy astronomicznej. Jest to dobre narzędzie w rękach ludzi chcących przyporządkować sobie niemyślące baranki, za to doskonała lektura dla ludzi UMIEJĄCYCH CZYTAĆ, a jak się okazuje nawet pomiędzy wierszami :)

Tyle ode mnie i szczerze powiem, że ja już kurde jestem tak zielony i tak mam wyprany mózg, że naprawdę nie mogę doczekać się 2013 roku by przekonać się co rzeczywiście się stanie czy też nie stanie i na czym oparte były wszystkie prawdy i wszystkie bzdury. Mimo wszystko boję się nadchodzących lat, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że boję się powolnej śmierci. W każdym razie co ma się dziać niech się dzieje, byleby to przetrwać.

Ale esej, chyba zacznę pracę dziennikarską. Oops, I forgot. It's too late :p "

Źródło:
http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=3252.msg38114#msg38114


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Sierpień 09, 2009, 20:41:04
Ponieważ często niedoinformowani ludzie wysuwają argumenty typu "skąd wiadomo że 2012 to koniec cyklu w kalendarzu Majów, może cykl się skończy w 2500 lub skonczył w 1500" podaję stronę na której jest najobszerniejsze kompedium wiedzy Majów: http://members.shaw.ca/mjfinley/mainmaya.html

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 11, 2009, 10:31:04
Cytuj
" Dlatego  podsumowując uważam, że ten wykład to bardzo dobra nauka, a nie jak ktoś może myśleć jakiś podstęp mający ogłupić ludzi, bo ja się ogłupiony nie czuję i dalej nie jestem świadomy, bo i nie mogę tego co się wydarzy dokładnie, nie zamierzam też modlić się do gadających wężów czy czymś w tym rodzaju (..)Pisałem wielokrotnie nie tylko na tym forum w dość bezpieczny sposób, że nie warto wierzyć w żadne kalendarze Majów, biblię i inne tego typu rzeczy, że powinniśmy opierać się bardziej na tym co wiemy od astrofizyków i geologów. I w sumie, to dalej pasuje, nawet do tego wykładu ".
Najwnikliwiej jak się da obejrzałem sobie prezentację Ian-a   i przyznam, że jestem zaskoczony. Przed obejrzeniem filmu nastawiłem się na kolejny przekaz usiłujący w "cudowny" sposób rozwikłać odwieczne tajemnice czasu. PO filmie zmieniłem nastawienie. Najważniejszą rzecz, o której mówił Ian wcale nie jest czas i sposób jego mierzenia, chociaż w jego wykładzie pełno jest dat.  Przez cały czas stara się on wskazywać na to jak potężne i wszechmocne są ludzkie Istoty. Nie ludzkie umysły, które wikłają nas na codzień w pułapki zdradliwej logiki, lecz prawdziwe Istoty kierujące się czymś więcej niż umysłem - INTUICJĄ. Umysł jest zaledwie i aż , potężnym narzędziem, a może nawet pasożytem posiadającym własny cel przetrwania nawet kosztem życia swojego "żywiciela", czyli człowieka. To samo stwierdzenie dostrzegam u Carlosa Castanedy, to samo u Eckharta Tolle , naukach Buddy , a nawet Jezusa ( ewangelia Tomasza ) . Jesteśmy boskimi Istotami, które uległy pasożytom ( umysłom) ,ale  nawet rozumiejąc to używamy logiki, posługujemy się umysłami , jak sądzimy. Utożsamiając się z umysłami  tracimy  kontrolę nad dostępem do ŹRÓDŁA. Być może dlatego czujemy się zagubieni, apatyczni, zrezygnowani. W swoich wypowiedziach opieramy się o to, co dobrze znamy - o logikę i ocenę. Wydajemy sądy o tym jak i na czym powinniśmy się opierać nie zdając sobie sprawy ,że osądy te biorą się z umysłu.
Na szczęście  "ewolucja" ( lub też "oni" ) przewidziała to w naszym rozwoju. Przyspieszenie, któremu jesteśmy nieustannie poddawani zmusi umysł do wycofania się, a świadomego człowieka do zmiany sposobu percepcji i przejęcia kontroli nad sobą za pomocą Intuicji.
Zamiast myśleć o zmianach, "staniemy" się zmianą, której zechcemy doświadczyć . Już dawno zauważył to Ghandi ( bądź zmianą , którą chcesz widzieć wokół siebie ).
Kalendarz Majów mówi nam o tym, że żyjemy w czasach ostatecznych, na samym progu czegoś nowego. Zmiana będzie tak ogromna, że dotychczasowe narzędzia, które pozwalały nam przeżyć będą hamulcem indywidualnego (  i gatunkowego ) rozwoju człowieka.
Ian wspomniał o powodzie wyginięcia Neandertalczyka - brak zdolności do zmiany . W sumie nie ma w tym niczego zaskakującego, że ewolucja wciąż działa. Mamy dowody na to ,że działała  od zawsze, więc dlaczego miałaby się skończyć wczoraj ? Uważam, że nadchodzący koniec mierzenia czasu to punkt pojawienia się nowego gatunku człowieka na Ziemi.
Przemiana , która nastąpi jest wynikiem naturalnego procesu Natury /Boga/Wszechświata i nie można jej zatrzymać, ale można się do niej dostosować.
To czego się obawiamy  ?  I KTO  tak na prawdę się obawia - Ty , czy Twój umysł ?
Kalendarz Majów tak samo jak Kalendarz Gregoriański , jest sposobem mierzenia czasu wynikającym z osadzania działań ludzkich dla określonych celów ( choćby podatki ). Dlaczego przeraża nas myśl o braku kalendarza ?  - bo umysł nie potrafi sobie wyobrazić brak upływu czasu, co wprawia go w przerażenie.  Intuicji to nie grozi , gdyż działa TU i TERAZ. Jest bramą do JAM JEST ( Jezus mówił "Jestem zanim był Abraham" kompletnie ignorując następstwo czasu - czy nie dlatego Jest Istotą ponadczasową ?)
Zatem dlaczego  kończy się Kalendarz Majów ? Majowie nie byli głupcami, a z tego , co przekazuje Ian wynika, że byli bardzo pragmatyczni.
Możliwe, że ODMIERZANIE czasu nie będzie  już potrzebne, bo CZAS  i MIEJSCE zupełnie zmienią swoje znaczenie, albo przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie. Mogłoby to być możliwe, gdybyś miał żyć wiecznie.
Postaraj się , za pomocą swojego umysłu wyobrazić sobie swoje życie bez czasu i bez określonego miejsca pobytu. Jeśli zmusisz go do tego pojawia się uczucie, że zaraz oszalejesz prawda ? A jednak właśnie to należy zrobić po to, żeby przynajmniej zauważyć jak rodzi się zupełnie nowy gatunek człowieka.


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 11, 2009, 11:20:58
 a niech was... kolejne fajne forum ;D jak tak dalej pójdzie to nie będę wychodził z internetu, a przecież jest praca, książki , rodzina... :D

w sumie nie jest nas tak dużo, te same nicki na różnych podobnych forach;
nie chcę się rozpisywać, bo ostatnio żeby nie zwariować nad ludzkim błądzeniem (także swoim...) znalazłem jakiś wspólny mianownik otóż nasze ego (umysł latawca jak go nazwał don Juan) nie pozwala na zaakceptowanie jednej prostej prawdy:

TO JA ODPOWIADAM W 100% ZA SWOJE ŻYCIE, WSZYSTKO CO MNIE SPOTYKA (LUDZIE, ZDARZENIA ITP.) SĄ ODBICIEM MOJEGO STANU ŚWIADOMOŚCI, NIE MA ŻADNYCH PRZYPADKÓW!!!

ego jest zaporą nie do przeskoczenia dla człowieka i sam nie wiem dlaczego nam dana jest świadomość tej walki, a absolutna większość populacji broni się tak mocno przed tą prawdą; nie uznaję żadnego podziału na lepszych i gorszych....
dopóki ego walczy, dopóty cały ból, cierpienie i poczucie czasu....

tak, to przyśpieszenie zdarzeń - zresztą to cały czas jest ten sam scenariusz tylko inne dekoracje i większa szybkość "dziania"- wynika ze strachu latawców przed nieuchronnym końcem ich egzystencji jako pasożytów ludzkiej świadomości; musi boleć :'(


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 11, 2009, 11:39:50
Witaj konserwa .

No tak ,"forumowanie"   to już obsesja hehehe ;-)
Wspomniałeś o Świadomości.
To ja dodam coś od Świadomości , w kontekście czasu ...

Tekst: Robert Gorgol
Muzyka: Świadomość

"CZAS I ŚWIAT"

Jest taki czas, gdzieś pośród nas
którego chwila początek ma.
Początek ma, gdzieś w każdym z nas
Który zobaczyć jest trudno tak.
Jest taki świat, gdzieś pośród nas
Którego cząstką jest każdy z nas.
Miłości znak, w twym sercu świat,
Który na zewnątrz rośnie jak kwiat.
Jestem tym dla kogoś innego
Jestem tym dla siebie samego

http://www.swiadomosc.ovh.org/teksty.html


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Lucyfer Sierpień 11, 2009, 17:27:06
Cytat: Ian Xel Lungold
...ale ci goście mieli boski plan Oni go znali, a było 20 aspektów dzieła stworzenia.
Jak w DWUNASTOŚCIANIE - DWUDZIESTOBOCZNEJ FIGURZE GEOMETRYCZNEJ
http://www.youtube.com/watch?v=mwyucVRfA3c
Gwiazda Matka
(http://www.goldenmean.info/warming/MAZmation.gif)
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=15.msg107#msg107
TZOLKIN
Pierścień Glifów składa się z 20 pieczęci solarnych stanowi Lokalne Źródło Inteligencji oraz Siłę Planet Układu Słonecznego
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=340.msg1036#msg1036
(http://www.2012theodyssey.com/images/tzolkin.jpg) (http://i28.tinypic.com/2vb1jjb.jpg)

W centrum "Kalendarza Majów" znajduje wyryty symbol Hunab-Ku - Pan Ruchu i Miary (tzw. Symbol Galaktycznego Serca, praprzyczyna Bytu, która jest źródłem 13 Tonów i Najwyższą Inteligencją Wszechświata).
(http://i253.photobucket.com/albums/hh78/jamiestar7/hanub-ku_or_hunab-ku.gif)(http://img503.imageshack.us/img503/1599/copyofheartmailbaseec1.gif)(http://img219.imageshack.us/img219/8214/anuanimol3.gif)
 
Okrąg który otacza symbol Hunab-Ku to "Pierścień Trigramów - I Cing" ukazuje się jako układ ośmiu symboli, w każdym po trzy linie ciągłe, lub przerywane, we wszystkich możliwych kombinacjach. Przez podwojenie trigramów, otrzymujemy 64 heksagramy odzwierciedla to 64 trójkowe kombinacje nukleotydów w kodzie DNA, kod genetyczny jest trójkowy – trzy leżące obok siebie nukleotydy tworzą podstawową jednostkę informacyjną kodującą jeden aminokwas.
Kod genetyczny polega na trójkowej sekwencji nukleotydów (triplety). Przy czterech rodzajach istniejących nukleotydów (zasady purynowe: adenina, guanina, oraz zasady pirymidynowe: cytozyna, tymidyna) możliwe są 64 trójkowe kombinacje. Każdy aminokwas wchodzący w skład białek syntetyzowanych w komórce kodowany jest przez określoną kombinację trzech nukleotydów (kodon). Ponieważ istnieje 20 aminokwasów, większość z nich kodowana jest przez więcej niż jeden kodon tzw. degeneracja kodu genetycznego
 
(http://img26.imageshack.us/img26/3924/iching10ka8.jpg)(http://img440.imageshack.us/img440/4140/ehichgentd8.gif)(http://img253.imageshack.us/img253/7501/icingsg4.jpg)

Pierścien Trigramów otacza Pierścień 13 Tonów Stworzenia. zakresy funkcyjne fal, które przenoszą informacje oraz przekształcają energię.
(http://img48.imageshack.us/img48/7918/skala2ya4.jpg)                                                                                                                                                    http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=27.0                                       


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 14, 2009, 13:45:53
Słuchajcie, czy ktoś jest biegły może w  tłumaczeniu na nasze tych wszystkich symboli Majów ?  Chodzi mi na początek o kin urodzeniowy.
Kin 17 Czerwona Samoistna Ziemia.
Co to jest, jak to się odczytuje ? 
Ze strony wydawnictwa Pulsar uzyskałem diagram gdzie znajdują się takie pozycje , jak  "fala narodzin", "kin roku, rodzina solarna" , "harmonia 5-rezonansowa matryca", "kin narodzin", "niebieska chromatyka-klan nieba" itp, ale przyznam się, że mi to zupełnie nic nie mówi.
Zamówiłem książkę "Majowie - Tkacze Czasu, Gracze Uniwersum" po której spodziewam się odpowiedzi na moje pytania, ale z przyjemnością nawiązałbym kontakt z kimś, kto się od dawna interesuje kulturą Majów i potrafi interpretować ich diagramy.

Pozdr
East


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Leszek Sierpień 18, 2009, 23:48:01
Słuchajcie, czy ktoś jest biegły może w  tłumaczeniu na nasze tych wszystkich symboli Majów ?  Chodzi mi na początek o kin urodzeniowy.
Z tego co wiem, to Redmuluc się na tym zna. Spytaj jego. Ma swoje konto na naszym forum.
Pozdrawiam:)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 19, 2009, 00:07:04
Cóż tu można jeszcze dodać do postu Lucyfera ?
Być może trochę uporządkowania heh .
(http://i253.photobucket.com/albums/hh78/jamiestar7/hanub-ku_or_hunab-ku.gif)
Obrazek powyżej oznacza Hunab Ku. W naszym języku tłumaczy się to  Hunab -boska energia, Ku- piramida.
W książce  "Majowie Tkacze Czasu, Gracze Uniwersum czytam dosłownie , cytat
Cytuj
Hunab Ku jest twórcą ruchu i formy, a jego smbol-piramida -odzwierciedleniem świętej geometrii
.
W przypisach autor książki wyjaśnia co rozumie przez świętą geometrię powołując się na pisma Platona i ogólnie - wierzenia starych ludów , które przedstawiały uniwersalny wzór za pomocą różnych systemów symboli. Takie wyjaśnienie dokładnie pasuje do tego, o czym piszemy na tym forum.
Z naszych rozważań o świetej geometrii powinniśmy już skojarzyć spiralę w środku w/w obrazka ze złotą spiralą świętej geometrii. Tym właśnie jest to wyobrażanie .
W ogóle Majowie w swojej kosmologii często wykorzystywali spirale.
Co ciekawe. Dla Majów to, co ludzkie i to , co boskie jest zawsze jednym, zatem piramida jest również symbolem ciała ludzkiego .
O dacie  21 grudnia 2012  Majowie mówią w ten sposób  " Gdy 21 grudnia 2012  Słońce znajdzie się w centrum naszej galaktyki, dotrzemy do Centrum CZASU " ( to cytat z książki ).
Trzeba jednak pamiętać, że Majowie inaczej wyobrażają sobie czas. Nie sprowadza się on do konkretnej daty, lecz odpowiada bezczasowej i bezprzestrzennej rzeczywistości - wzorcowi w jaki utkane jest Uniwersum ( 13 tonów i 20 słońc ) .Jest to przejście na inny poziom świadomości i rzeczywistości wraz z przejściem naszego US  przez centrum galaktyki.
Ich święta księga podaje  opis tego, co się wydarzy :
Cytuj
"gdy pod koniec tego ciemnego czasu [ czas obecny ] mędrcy wszystkich ludów zgromadzili się znów na Wielkiej Radzie Strażników Wiedzy, piramidy otoczone były gęstymi chmurami.
Otworzyli zgromadzenie tańcem czterech kierunków nieba, odnowili więź z Matką Ziemia i Ojcem Niebem, a gdy zaintonowali pieśń do Wielkiego Ducha, chmury uniosły się  nagle ponad szczyty piramid, takż że mogli zobaczyć światła gwiezdnych ludów. Zapanowała cisza. Całkowity spokój. Zaczęli się wsłuchiwać w nieskończoność Uniwersum. Potem zerwał się wiatr, a poprzez jego szum dał się słyszeć głos, który mówił : " PRZYPOMNIJCIE SOBIE, KIM JESTEŚCIE i przypomnijcie o tym wszystkim na tej planecie, gdyż naszedł czas" . Był to głos przodków "
[/size]


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 25, 2009, 22:46:35
właśnie "przypadkowo" nabyłem książki Hanny Kotwickiej "Ja jestem inny" (przewodnik i klucz do kalendarza Majów) i mimo dość nieciekawej oprawy (fu.... nlp) nie wiem jak będzie dalej, ale początek tej lektury jest bardzo zachęcający!
znacie te pozycje?


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Sierpień 25, 2009, 23:07:38
Pozwolę sobie zacytować początek:

"
OSTATNI AKT CIEMNYCH MOCY
(obszerne fragmenty)

Jest tylko jedna MOC na Ziemi:

MIŁOŚĆ

OBOWIĄZEK bez miłości czyni NIEZADOWOLONYM
PRAWDA bez miłości czyni KRYTYKUJĄCYM
WYCHOWANIE bez miłości czyni ZBUNTOWANYM
MĄDROŚĆ bez miłości czyni ROZDARTYM
ODPOWIEDZIALNOŚĆ bez miłości czyni BEZWZGLĘDNYM
PRAWORZĄDNOŚĆ bez miłości czyni ZATWARDZIAŁYM
GRZECZNOŚĆ bez miłości czyni PŁACZLIWYM
PORZĄDEK bez miłości czyni DROBIAZGOWYM
ROZPOZNANIE bez miłości czyni UPARTYM
WŁADZA bez miłości czyni GNĘBIĄCYM
SZACUNEK bez miłości czyni DUMNYM
MAJĄTEK bez miłości czyni CHCIWYM
WIARA bez miłości czyni FANATYCZNYM
BIADA TYM, KTÓRZY SKĄPIĄ MIŁOŚCI!
Oni poniosą winę, jeśli świat umrze od własnego jadu!
Po co żyjesz, jeżeli nie potrafisz kochać?
POZWÓL NAM ZBAWIĆ ZIEMIĘ MIŁOŚCIĄ!
– Laotse


MITYCZNY ZEW
(według A. Spilsbury i M. Bryner)


Przed eonami lat Galaktyczne Konsylium, chcąc ratować proces ewolucji, wystosowało mityczne orędzie do wszystkich Świetlanych Świadomości we wszystkich systemach słonecznych. Niezliczona liczba istot z najdalszych nieskończonych przestrzeni odpowiedziała na ten zew i w określonym czasie zjawiła się w wyznaczonym miejscu. Wtedy pojawił się sam Wielki Duch – Najwyższa Miłość Galaktyk – zaszczycając zebranych następującymi słowami Niebieskiego Światła:
“Jesteście proszeni o inkarnowanie się w pewnym świecie, gdzie dokona się wielka transformacja. Ci z was, którzy pójdą za tym wezwaniem, udadzą się do pewnego miejsca ewolucji, gdzie ILUZJA STRACHU i ROZŁĄKI będzie wyjątkowo surowym nauczycielem. Zwracam się teraz do tych, którzy mają niezbędne zdolności, aby wystąpili tam jako Moi posłańcy i pomogli Mi podnieść i przetransformować wibracje tej planety. Chodzi bowiem o to, aby zakotwiczyć tam MIŁOŚĆ. Tam staniecie się stwórcami nowej realności – REALNOŚCI ZŁOTEJ OKTAWY.
W dotychczasowych podróżach we Wszechświecie każdy z was okazał się doskonałym gwiezdnym sternikiem. Jako Posłańcy ŚWIATŁA pokazaliście, że potraficie wysoko wznosić Światło. Dlatego zapraszam was teraz do inkarnowania się pośród mas i plemion na Ziemi, aby pomóc Gai i jej dzieciom w wyjątkowo trudnej transformacji.
Do tego planu należy jednak przyodzianie woalu zapomnienia. Jeżeli zdołacie obudzić w sobie rajską pamięć i dziecinną ufność, staniecie się zaczynem harmonizującego cyklu inicjacji. Będziecie inkarnować się w różnych punktach strategicznych i często na obszarach o bardzo niskiej wibracji. W niektórych t was iluzja rozłąki ze ŚWIATŁEM wywoła uczucie zniechęcenia, braku wsparcia i wyobcowania. Jeżeli jednak zaakceptujecie wasze człowieczeństwo, wasza MIŁOŚĆ przeniknie sferę dualizmu, a wasze ŚWIATŁO przyspieszy proces ewolucji.
Wasz udział w Moim planie jest całkowicie dobrowolny. Jednak transformacja na Ziemi jest czymś bardzo rzadkim i drogocennym. Jeżeli zechcecie podjąć się tej misji, otrzymacie sposobność scalenia w przyspieszonym tempie wszystkiego, co zdobyliście w poprzednich inkarnacjach. Wasza Świadomość doświadczy rzadko doznawanego skoku kwantowego. Wybór należy do was. Od was będzie zależeć, czy zatańczycie z Gają taniec zwycięstwa w czasie ceremonii zstąpienia ŚWIATŁA".
Tak powiedział Stwórca – Najwyższe ŚWIATŁO Galaktyk.
Świetlane Istoty szukały różnorodnych gwiezdnych popleczników, wybierały różne związki i konsylia, aby inkarnować się na planecie Ziemi. W plan ten wbudowano pewne zabezpieczenia, pomocne w budzeniu Świetlanych Istot z duchowego letargu na Ziemi. Dzieci Gwiazd zostały uwrażliwione (zakodowane) na wiele sposobów: na dźwięki, kolory, światło, obrazy, słowa i symbole. Był to swego rodzaju rezonans wibracji, który miał im pomóc w przypomnieniu sobie o zobowiązaniach wobec Najwyższego ŚWIATŁA. Kody te wynurzały się wszędzie: w muzyce, w przeszywającym spojrzeniu, w mowie i uczuciach – wszystkie wyzwalały budzący impuls: chęć stania się wcieleniem MIŁOŚCI.
Teraz też tak się dzieje i my, DZIECI SŁOŃCA, znów kąpiemy się w promieniach przypomnienia. Jako Wysłannicy Słońca i Kurierzy Gwiazd jesteśmy doskonale przygotowani do spełnienia obietnic i urzeczywistnienia prastarego mitu. Kiedy zakotwiczymy miłość na Ziemi, wszyscy przywdziejemy szaty bogów.
Mityczny zew rozlega się ponownie:
“Obudźcie się Wojownicy Tęczy, Kurierzy Słońca, Jasne Umysły galaktycznych konfederacji, związków i soborów! Jeżeli wynurzacie się dopiero teraz, w tym czasie, odkryjcie wasze uzdrowicielskie zdolności i wzmacniajcie słabszych. Dodawajcie im otuchy, wspierajcie na duchu, pokazujcie drogę powrotu. Przesyłajcie fale miłości wszystkim dzieciom Gai będącym w potrzebie. Kiedy waszym narzędziem stanie się miłość, humor, śmiech, radość, śpiew, taniec, wytworzycie silną falę transformacji, która przełamie bariery dualizmu, rozłąki, osamotnienia i zrodzi CUD JEDNOŚCI i POKOJU.
Ukażcie się nowo uformowani – w całej okazałości waszego piękna i siły waszej prawdziwej tożsamości! Zróbcie to w darze dla Gai! Odsuńcie na bok wszystkie wątpliwości! Wy jesteście przecież Dziećmi Słońca. Idźcie tam, gdzie poprowadzi was serce, i tam rozdawajcie wasze dary. Poddajcie się magii ŚWIATŁA, a CUD dokona się na Ziemi. Przypomnijcie sobie, że TERAZ tańczymy i śpiewamy ku chwale JEDNEGO SERCA!"


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 25, 2009, 23:57:44
to mnie przeraża? nie, przytłacza? nie umiem tego wyrazić....
to wszystko stawia mnie przed dość oczywistym wyborem, którego zresztą już dokonałem
to Światło mnie po prostu przeszywa, przeprogramowuje, obezwładnia...wszystko w ciągu zaledwie kilku miesięcy,a ja kończę 39 lat gregoriańskich...
i to od lat towarzyszące mi poczucie "zdziwienia" dot. zwykłych relacji międzyludzkich i wypaczeń systemowych, które kiedyś dawno skwitowałem mimochodem "ja chyba nie jestem stąd"...
i jak patrzę na mój KIN 133, który dzisiaj odkryłem....nie, muszę się wyciszyć, zaraz zrobię klika magicznych kroków aby ego było jednak pod kontrolą Światła
dziękuję za kolejny dobry znak!


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: (Nie)Ja Sierpień 28, 2009, 22:31:57
słyszałam o tej książce wiele lat temu, ale byłam przekonana, że to kolejna pozycja dla jajogłowych, z której nic nie zrozumiem, a tu proszę.. szok :)

sądząc ze wstępu dużo tu zbieżności z przekazami Plejadian więc zapowiada się bardzo, bardzo ciekawie..

wielkie dzięki chłopaki :):):)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: VAV EL Sierpień 29, 2009, 00:53:05
.

Super film !

 Warto  spojrzeć jeszcze raz na spokojnie na ten dziewięciostopniowy schemat piramidalny  . Szczególnie interesująca jest kompresja dni i nocy na poszczególnych poziomach, jeden dzień na najniższym poziomie komórkowego rozwoju trwa 1,26 biliona lat podczas gdy na najwyzszym levelu rozwoju "uniwersalnego" ten sam dzień trwa 20 dni..... nieźle , trzeba będzie się naprawdę mocno skupić zeby niczego nie pominąć  ;D Fraktalność i kompresja czasu wg Karla Johana Callemana. Co to oznacza w praktyce? Warto by się zastanowić. Możliwe ze ta malutka światynia z okienkiem na szczycie piramidy jest oznaczeniem dla jakiegoś specjalnego wydarzenia typu Mega Implozja Świadomości Zbiorowej  :)

___________

Aby dokładnie opisać jaki proces odbywa się teraz na naszej planecie i do czego to wszystko zmierza:


Dziś żyjemy w ósmym poziomie świadomości, (a może lepiej byłoby powiedzieć że żyjemy już w ośmiu poziomach jednocześnie) który rozpoczął się w 1999r i zakończy się w 2011.
To co się tworzy teraz to świadomość Etyki, w której wszystkie wieże manipulacji negatywnych energii są zwijane – następuje ich rozkład.

Etyka w najszerszym znaczeniu, oznacza spontaniczne rozwiązania poprzez zastosowanie prawa i uprawnienia do świadczeń dla wszystkich. Jest to błyszcząca od wewnątrz osobista wiedza każdego, kto wie co jest właściwe i robi to, co jest słuszne .
To Świadomość Wyrafinowana.

Potężni tego świata, tworzący prawa, prowadzący narody i społeczeństwa będą musieli odejść z niczym , wraz ze wszystkimi nadużyciami swej władzy.

Ta świadomość prowadzi do ostatniego, dziewiątego kroku systemu ewolucji Majów w kierunku Świadomego Współtworzenia, który rozpoczyna się pod koniec 2011 roku.
Tutaj możemy mówić o integracji wszystkich dziewięciu systemów, co prowadzi do jednego planetarnego harmonijnego systemu.

Zrozumienie różnicy między analizą i syntezą ma zasadnicze znaczenie dla wprowadzenia do teorii tego systemu.
Analiza była dominującym sposobem myślenia w świecie zachodnim od 400 lat.
Analiza zajmowała się badaniem jak działają poszczególne kawałki systemu, dziś jednak musimy dokonać syntezy w celu zrozumienia całości systemu i interakcji między jego częściami, zrozumieć jak ze sobą współpracują…


To moje wolne tłumaczenie fragmentu tego tekstu:
http://www.redicecreations.com/article.php?id=7633




Proces trwa i jest nie do uniknięcia 
David Icke świetnie to opisał porównując to co się dzieje z naszą świadomością do piłek zanurzonych głęboko w wodzie - nie ma siły ,żeby w końcu piłki nie wypłynęły na powierzchnię wody.
Ci którzy chcą je utrzymać w ciemnej głębinie wkładają coraz więcej siły, aby trzymać nasze piłki głęboko pod powierzchnią wody , ale one i tak wypłyną 
Bo taka ich Natura...  ;)

http://www.dailymotion.pl/video/xaa3lq_david-icke-melbourne-australia-2009_news

Postępowanie etyczne - miłość- ułatwia i przyśpiesza ten proces wewnątrz nas.

.


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 29, 2009, 22:19:47
Szczególnie interesujące jest to ,że  wszystkie zjawiska maksymalnie przyspieszają.  Wszechświat rozpędzał się bardzo powoli, przez  16 mld lat  od chwili swojego "powstania". Musiało upłynąć  aż 11,5 mld ,aby ustabilizowały się prawa fizyki i utworzyła się Ziemia + Księżyc. Procesy te ciągle przyspieszały , aż do czasów naszej, zachodniej cywilizacji. ludzkość już kilka razy mogła uniknąć "ciemnych czasów" ,ale siły kontrolujące ludzkie umysły zawsze były o krok do przodu. Jednakże coraz trudniej im kontrolować świadomość , gdyż coraz więcej i szybciej się wszystko dzieje podczas, gdy dotychczasowe sprawy  same w sobie stały się trudne do opanowania.  Przyspieszenie postępuje w tempie geometrycznym co jest już widoczne "gołym okiem".Umysł nie nadąża już z kontrolą. Teraz intuicja jedynie może dać radę ogarnąć ten dynamiczny rozwój. Ona jednak nie poddaje się umysłowi, gdyż pochodzi z najgłębszego poziomu Istnienia. Intuicja przemawia do mnie, abym szanował człowieka jak brata swego i siostrę.


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 30, 2009, 21:04:11
słyszałam o tej książce wiele lat temu, ale byłam przekonana, że to kolejna pozycja dla jajogłowych, z której nic nie zrozumiem, a tu proszę.. szok :)

sądząc ze wstępu dużo tu zbieżności z przekazami Plejadian więc zapowiada się bardzo, bardzo ciekawie..

wielkie dzięki chłopaki :):):)

niestety dorobek Majów wymaga wysiłku myślowego, ale warto z tym się zmierzyć bo wygląda na to że zostawili nam mapę do poruszania się w międzywymiarowej  rzeczywistości;
dla początkujących może warto zacząć od najlżejszej pozycji Jose Arguellesa "Surferzy Zuvuyi".....?
ma to jedną wadę: zabiera cholernie dużo czasu, co samo w sobie jest dość zabawne i potwierdza duże poczucie humoru Majów - mistrzów CZASU ;D
zastanawiam się czy w cholerę nie rzucić tych wszystkich książek i na tydzień wyjechać do lasu porozmawiać z drzewami i sarnami... :)? myślenie rzeczywiście boli....


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 30, 2009, 21:12:39
"Sarny , uwaga Sarny  .."  heh taki mi się utwór , chyba Tabu, przypomniał  ;)
Ale to rzeczywiście dobra myśl Bracie.
Ja dzisiaj pojechałem się przewietrzyć na rowerze. Na odpoczynek wybrałem sobie przystań jachtową ( nomen omen ) HOM-u ( Harcerski Ośrodek Morski ), a tam odnalazłem kawałek dzikiej plaży z widokiem na jezioro i tak ze 30 min pomedytowałem. To rzeczywiście pomaga. A jak wróciłem to musowo Yerba Mate ;)  - gorąco ( i n zimno ) polecam serdecznie

pozdr East


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 30, 2009, 21:38:56
OOO...
i yerba nas także łączy!
prawdę mówiąc byłem do jej picia namawiany prze ponad rok, co zbywałem śmiechem...
potem dziwnymi okolicznościami zostałem "zmuszony" do jej spróbowania, no i prąd po mnie przeszedł od stóp do go głowy; potem szereg dziwnych "zbiegów okoliczności"  rozpoczął mój proces przebudzenia -przypomnienia i trwa to od 10 miesięcy do dzisiaj;
klasyczne Pajarito jest moim codziennym rytuałem do dnia dzisiejszego, a dynamika przebudzenia przybiera ze skompresowaną siłą...

ściskam


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Sierpień 30, 2009, 22:44:42
No coś rzeczywiście jest w tej Yerba Mate. U mnie aktualnie króluje odmiana Barbacua ( La Merced ). Powoli zapominam o kawie.
W tym zielu jest dużo witamin i ponad 400 związków aromatycznych - samo zdrowie od Matki Ziemi. Zdaje się, że Indianie Guarani byli również obecni na terenie imperium Majów . Kolejny "zbieg okoliczności " ?


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 30, 2009, 23:59:59
tak...
gdzieś czytałem legendę, że to "bogowie" nauczyli Indian pić yerbę- stąd zwą ją często napojem "bogów" ;)
na mnie zadziałała jak program antywirusowy w szerokim znaczeniu.....tzn. przestałem łapać wirusy, ale przede wszystkim właściwe dla Świadomosci oprogramowanie zaczęło odzyskiwać sterowanie nad bodycomputer!


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: (Nie)Ja Sierpień 31, 2009, 18:53:41
Oooo.. jak dobrze że pojawił się temat Yerby :)

narazie profanuję "napój bogów", bo odcedzam przez sitko, ale planuję kupić bombille i mam dylemat, bo srebrna czy złota odpada ze wgledu na cenę, a najbardziej popularna stal jest ponoć mało fraktalna.. a bambus niehigieniczny.. więc co lepsze brąz czy mosiądz? :)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 31, 2009, 20:40:28
ja od początku mam bombillę ze stali nierdzewnej i jest O.K.; no ale rzeczywiście muszę przemyśleć kwestie fraktalności...
zdecydowanie szanuj rytuał parzenia w matero i picia przez bombillę! zawierzmy wiedzy mądrych przodków indiańskich, nie musimy tego rozumieć ;)

a matero mam ze specjalnego drzewa o podobno magicznych właściwościach (chyba palo santo).....

a co do Majów i "synchroniczności" przypomniałem sobie bajkę o pszczółce Maja...w 1978 roku jako ośmiolatek dostałem t- shirt z wizerunkiem Mai i napisem po holendersku "Ja Jestem MAJA"- nosiłem ją ponad dwa lata do czasu jak już porządnie z niej wyrosłem :D
przypadek?


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: (Nie)Ja Sierpień 31, 2009, 21:11:59
rozumiem Konserwa, że Ty w pracy sączysz Yerbę z tradycyjnego naczynka? :)
..i tak już uchodzę za dziwaka nosząc ze sobą owsiankę  ::)

..same przypadki.. Pszczółka Maja to moja ulubiona bajka z dzieciństwa.. podobno darłam sie w niebogłosy za każdym razem gdy sie kończyła, więc może jednak pokonam ten opór wobec hermetycznych treści i wezmę się za ten Kalendarz.. ::)

pozdrawiam :)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Sierpień 31, 2009, 21:27:34
no cóż, pracuję u siebie....
i z tego względu jak widać też jest to pewien komfort ;)

ogólnie też zaczynam uchodzić za dziwaka, ale rozumiem to - nie chcę być "normalny"


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Osiris555 Sierpień 31, 2009, 23:39:33
 Witam ! Przybyłem na to forum gdyż przyciągnał mnie geniusz Dana Wintera:) To taki niepozorny facet który odsłania karty ukryte dla postronnych oczu... To o czym mówi to tajemna wiedza z której korzystają w dobry lub zły sposób oświeceni i wtajemniczeni.

 Mam pseudonim Osiris555. Od kilku ładnych lat zajmuję się rozgryzaniem zagadek w tym sprawy roku 2011-12  a nawet powiem więcej  2016 roku  jako punktu Omega.( o tym później)

Rozpracowałem Kalendarz Majów. (Poznałem osobiście Dr Carla Callemana(Tłumaczyłem nawet na żywo)jeden z jego wykładów .Wykłady Iana Lungolda znam od kilku lat (On opracował tablice przeliczania dat urodzin z gregoriańskiego na rachubę Majów)

Znam Również (Niestety) Hannę Kotwicką która w Polsce uzurpuje sobie prawo do objawionej prawdy wciskająć ludziom że Dreamspell Jose Arguellesa to KALENDARZ MAJÓW. Kto jest z nią jest dobry, kto zadaje za dużo pytań jest wysłannikiem ciemnych mocy...

TU UWAGA DO OSÓB KTÓRE ZACZĘŁY PRACOWAĆ Z TYM KALENDARZEM I USIŁUJĄ PRZYSWOIĆ SOBIE CAŁĄ IDEOLOGIĘ Z KSIĄŻEK WYD. PULSAR.

Dreamspell to Matryca synchronizująca pole morficzne używająca jedynie 20 pieczęci Majów i 13 pieczęci. Rachuba nie pokrywa się z tradycyjną strzeżoną od stuleci rachubą Majów. Przykład 21 grudnia 2012 (czyli 4 Ahau) koniec cyklu w Dreamspell to 7 krystaliczna czy kosmiczna ręka. Dreamspell dodaje dzień poza czasem i dodaje zbyt wiele dziwnej ideologii opartej o mesjanizm twórcy.

Błąd liczbowy wynosi obecnie 54 dni różnicy i z każdym rokiem przestępnym zmienia się o 1. Dostosowana jest do urodzin twórców Jose Arguellesa kin 11 i jego byłej żony Lyoydine kin 22 (Liczby mistrzowskie systemu)

Tysiace osób pracujące z tym systemem powtarzajace regółki kinu dnia o zmienionej rachubie wgrywają sobie obcy program i zasilają twórców systemu. (Sam byłem pół roku pod wpływem tego kalendarza, moment wyrwania się odczułem fizycznie jako utratę źódła energii (powócił mi też stan psychiczny bez euforii wobec "Prawd Dreamspell". To musi być jakiś zbiorowy program synchronizacji dla Nowego Porządku Świata. Jose Arguelles dużo eksperymentował z LSD jego ego rozwinęło się przywódcę New Age , zmienił ostatnio żonę na młodszy model...a jego partnerki obecnie martwią sie o jego stan psychiczny. Myśle że sam tego nie wymyślił, zresztą on sam mówi że dawno umarł- To Valum Votan przemawia!!!

to na razie tyle , idę się napić Yerba Mate:)

Hanna Kotwicka uważa sie za ambasadora tej wiedzy i mimo że Trórcy odbiło dalej robi swojeskutecznie dzieki znajomościaom w Nieznanym Świecie 0który nazywa ja Najwybitniejszym Ekspertem Kalendarza Majów!







Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Wrzesień 01, 2009, 00:00:37
no a co z tym punktem OMega?
właśnie zacząłem czytać Kotwicką i Arguellesa - generalnie mam pozytywne odczucia
napisz coś więcej o swoich doświadczeniach, a przede wszystkim o Majach

mogę zgodzić się, że ciekawiej jest mi przebijać się przez prostolinijnego i kompletnie bezpretensjonalnego Dana Wintera jaki i bliżej mi do "zproceduralizowanej" mistyki don Juana Matusa, ale Majowie niewątpliwie posiadali Wiedzę, która zasługuje na analizę;
czy autorstwa Arguellesa i Kotwickiej? tego na razie nie umiem ocenić, ale chętnie poznam inne źródła; moje odczucia (od 0 -max. negatyw do 10 -max. pozytyw) co do ich częściowo poznanej twórczości oceniam na 6;
koncepcja CZASU jako gry w której uczestniczymy intuicyjnie jest mi bardzo bliska
pozdrawiam
p.s
uważaj z yerbą o tej porze, długa noc będzie : ;)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Wrzesień 01, 2009, 08:54:09
witaj Osiris555
Ciekawe bardzo rzeczy piszesz.
Ja rozpocząłem swoją przygodę z Kalendarzem Majów oczywiście od Filmu , który tu komentujemy , ale w dalszej kolejności  od książki Magdy Wimmer "Majowie Tkacze Czasu, Gracze Uniwersum"  wydawnictwa Pulsar.
W książce tej autorka wyraźnie zaznacza, że jest kilkadziesiąt różniących się od siebie Kalendarzy Majów chociaż rzeczywiście w rachubach, które przytacza posługuje się 13 tką i 20 tką. Ian Lundgold mówi o przełomie w roku 2013 , zaś oficjalne obliczenia podają datę  21 Grudnia 2012 .
Mogę zrozumieć, że w ciągu tych kilkuset lat Kalendarz dorobił się niezliczonych odmian ( wszak społeczna struktura Majów opierała się na samorządnych Państwach-Miastach raczej niż centralnie sterowanej władzy ). Nie przykładam również zbyt wielkiej uwagi do interpretacji kinów . Tutatj zapewne różnorodność jest jeszcze większa . Interesuje mnie natomiast ich matematyka i pryncypia - założenia. Interesujące są także fragmenty Popol Vuh.
Poza tym , wspomniana Yerba Mate to prawdziwy duch Majów . Przyznam, że obchodzę się z nią mało finezyjnie , czyli "w szklanke przez sitko" , ale mam szczery zamiar zakupić sobie dwa zestawy matero i bombilli - po jednym do domu i do pracy :)

Co ciekawe. Odkąd piję Yerbe wszelkie słodkie napoje straciły dla mnie zupełnie smak, a kawę jeszcze popijam chyba tylko z przyzwyczajenia ;)


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Osiris555 Wrzesień 01, 2009, 12:40:09
 
  Co do Kalendarzy. Majowie przejęli ten system od Olmeków o których niewiele wiadomo poza wielkimi Granitowymi głowami o afrykańskich rysach i podobnych artefaktach, stąd tyle różności i mitów na jego temat. Natomiast rachuba czyklu Tzolkin (13x20) idąca przez 13 baktunów czyli długie liczenie. jest niezmienna. Jest książka Mądrość Jaguara ,gdzie tłumaczony jest błąd rachuby (celowy lub nie) Arguellesa jak również przelicznik dat do pobrania na dole strony http://www.calleman.com/
gdzie reprezentowana jest prawdziwa rachuba ocalała podczas konkwisty. Jaki ma cel wgranie innego programu urodzin przez Dreamspell, mogę się tylko domyślać?

 Kalendarz Dreamspell przypomina raczej kalendarz finansowy który ONZ próbowało wprowadzić przed wojną i wokół którego powstał ruch Arguellesa. Jeśli zagłębić się w powiązania Lidera New Age z działalnością iluminatów można odnieść wrażenie że ten system ma na celu wytworzenie sieci mentalnej niekoniecznie podłączonej do dobrego źródła. Walka z Ego omawiana w tych książkach jest rodzajem stopniowego prania mózgu.Ktoś kto zechce zrozumieć cały tem system wpada po uszy. Tu jest ciekawa witryna i artykuły krytukujące Dreamspell.

http://members.shaw.ca/mjfinley/arguelles.html

I poważna krytyka badacza Majów J. M. Jenkinsa  http://alignment2012.com/following.html

Co do pracy Callemana i (Lungolda) też mam zastrzeżenia oni podają 28 10 2011 jako punkt końca ewolucji kalendarza co nastąpi potem to jest zagadka...
 
                                       Z mojego doświadczenia szukania prawdy o kalendarzu wynika że nie ma jednej oficjalnej , a ktoś kto tak twierdzi jak np.Arguelles delikatnie mija się z prawdą////

                                                       Rozwaga przede wszystkim...


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Wrzesień 01, 2009, 16:46:43
Osiris555  niezwykle ciekawe te artykuły. Szczególnie bardzo logicznie "wypunktowano Arguellesa tutaj  http://members.shaw.ca/mjfinley/arguelles.html
Czyli, że Majowie oryginalnie nie znali wcale przestępnych lat . Po prostu liczyli dni cały czas tak długo, aż pojawiła się regularność .
Tutaj tą regularność widać wyraźnie
Cytuj
"They did not, for example, try to adjust either the year or the lunar month to fit a whole number of lunar months into the year. Instead, they observed the moon long enough to discover that 405 lunations = 46 tzolk'ins (260 x 46 = 11,960 days). If new moon occurs on (for example) the tzolk'in date 1 Imix, it will occur on the same date exactly 46 tzolk'in cycles late"
[/size]

Oraz dodatkowo tutaj ( problem roku przestępnego ) :

Cytuj
"The Maya approach avoids the need to intercalate a leap day at all.  The relationship between the haab and the true solar year was fixed by them by the equation 1507 solar years = 1508 haabs (365 x 1508 days), not by introducing the concept of the leap year. "
[/size]
Zatem oryginalnie Majowie nie trzymali się ściśle rachuby równych cykli tak, aby dopasować je do pór roku i długości obiegu Ziemi wokół Słońca. Po prostu brali pod uwagę znaaaacznie dłuższe "okresy " . Oryginalni Majowie nie znali naszego gregoriańskiego kalendarza więc dla nich problem rozpoczęcia "nowego roku"   w ogóle nie istniał.

Natomiast Osiris555 piszesz
Cytuj
Co do pracy Callemana i (Lungolda) też mam zastrzeżenia oni podają 28 10 2011 jako punkt końca ewolucji kalendarza co nastąpi potem to jest zagadka..
A ja kilkakrotnie w tytułowym filmie słyszałem wyraźnie mowę o  roku  2013 !  Skąd się ta data 28/10/2011 wzięła  ? 
Co nastąpi dalej ?  Pewnie rozpoczęcie liczenia całego Kalendarza od nowa, czyli nowe okresy  - owe majańskie  "trzynaście nieb "
Koniec Kalendarza Majów zbiega się z przejściem  Układu Słonecznego  przez płaszczyznę galaktyki, co się zdarza co 226 mln lat . Niezły miszmasz heh


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: Osiris555 Wrzesień 04, 2009, 00:18:20
 
 Dan Winter wspomina o kalendarzu Arguellesa zwracająć na jego fraktalność i związek z I chingiem i z DNA .Nazywa go majańskim nie wiedzać  że jego rachuba różni się od tradycyjnego kalendarza Majów , co już stanowi dla mnie poważne pytanie (Np. Kolega Red muluc jest w tradycyjnej rachubie zupełnie innym kinem - ale korzystajac z Dreamspell wgrał sobie cały nowy program (Wnioskuję to po Arguellesowskiej Ikonie której używa)) .Cały problem w tym że jako narzędzie synchronizacji ten system działa ale na innej czasoprzestrzeni. Moment "beknięcia słońca" które ma się niedługo wydarzyć ma być testem dla różnych grup synchronizujących się w różny sposób. Lepiej znaleźć sie we właściwej żeby nie stać sie pokarmem energetycznym dla kogoś o kim nic nie wiemy.
Tradycyjne chrześcijańskie owieczki też się zbijają w stada (A dzień sąu jest bliski)

 Lungold przedstawia prace Dr Carla Callemana który odkrył model 9 podświatów i jego wpływ na ewolucję. Według tego modelu cały proces ewolucyjny ma zakończyć sie 28 .10 .2011  być moze jest to spirala czasowa która wobec aktywności słońca zakończy proces danej grupy dusz. Calleman polecał Dikshe sri Bhagavana z Universytetu jedności... Nie ufam temu niby Avatarobvi więc te część pracy doktora odrzuciłem.

Jestem w poważnej rozterce i nie ufam żadnej grupie Nowej Ery ...a podłączanie się globalne uważam za nieodpowiedzialne na swoim etapie. Prywatnie wychodze z ciała odczuwam silne wibracje lecz nie mam jeszcze danych na temat przełomu. Czuję że przyjdą w odpowiednim momencie. Na razie żyję tak jak inni , i obserwuję sytuację. Miałem pewne niepokojące wizje tzw. Żniw .
Gdzie latajaće statki polowały na energię strachu ludzi która wyglądała jak ORBSY tyle że parzyła przy dotknięciu.
Mam pewne obawy , co do sielanowych wizji przejśćia.....w nową Erę/////


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: konserwa Wrzesień 04, 2009, 09:39:43
Osiris,

formułujesz dość mocne wnioski i oceny - to super,
ale proszę Cię abyś posiadaną wiedzę zdecydowanie rozwinął;

na razie wiem, że Twoim zdaniem dreamspel to lipa, niestety nie sięgam do angielskich źródeł, które powołujesz bo w tych w tematach moje "lingwistyczne zdolności" są nie wystarczające;

rozumiem, że doświadczasz OBE ; nie wydaje Ci się, że towarzyszące im wizje też mogą być "przestrzenią", która łatwo podlega zawirusowaniu - manipulacji?
nie ukrywam, że jestem fanem Boba Monroe - no ale on z tego co pamiętam tylko raz poszedł w przyszłość tj. około 3000 r. n.e., i traktuję to raczej jako zapoznanie się z celem do którego zmierza nasza cywilizacja;
może Twoje apokaliptyczne wizje to tylko jeden z niezliczonej możliwości wariantów przyszłości Gry pt. "Zycie na ziemi"?
który to będzie wariant - zdecydujemy my sami, oczywiście ta decyzja kreuje się na poziomie mentalnym (vide: ostatni film Bradena);

wracając do sformułowania o "beknięciu słońca":

ja wcześniej osobiście obstawiam wariant dość tragiczny z uwagi na totalne nieprzygotowania aparatu interpretacyjnego 99% populacji do skonfrontowania się z rzeczywistosćią - holograficznym thriller show, które całkiem prawdopodobnie zafundują nam kto? (reptilianie, orionidzi, draco i.t.p.)
w jakim celu? być może twoja wizja ze statkami i "zjadaniem" ORBS-ów emitowanych przez ludzi wynika właśnie z tego że nadchodzące "beknięcie słońca" + (chyba wynikające z niego) zmiany w świadomości powodują, że spada podaż "gównianej złej energii"  i reptilianie, orionidzi, draco i.t.p., mówiąc kolokwialnie, nie mają co do garnka włożyć, a więc konieczna jest już bezpośrednia ingerencja w ludzką psychikę, żeby ta wytworzyła więcej mentalnych fast foodów....

idąc za Bradenem, Winterem, Ickem i im podobnym koncentrujmy się na swoim indywidualnym procesie mentalnym, którego wspólnym mianownikiem jest coś co ja opisuję jako ponadczaowo-ponadprzestrzenną miłością, być może to jest jakiś klucz do drzwi wejściowych do innego (ewolucyjnie lepszego) wymiaru, gdzie będziemy mogli kontynuować nasze doświadczenia w bardziej komfortowych warunkach;

wybacz mi osobistą refleksję, ale czytając Twoje posty wyczuwam w Tobie jakiś ból, zagubienie - to zbędne!
osobiście już jestem Twoim "fraktalnym dłużnikiem" bo dzięki Twoim opiniom musiałem zrobić częściowy "audyt" swojego "dorobku" i wyciągnąłem z tego swoje osobiste wnioski;
tak więc głowa (Ta Prawdziwa) do Góry, a chyba lepiej oddaje to stare pozdrowienie: Sursum Corda!


Tytuł: Odp: Ian Xel Lungold: Kalendarz Majów - ewolucja
Wiadomość wysłana przez: east Wrzesień 04, 2009, 10:14:22

 
Cytuj
(..)  Moment "beknięcia słońca" które ma się niedługo wydarzyć ma być testem dla różnych grup synchronizujących się w różny sposób. Lepiej znaleźć sie we właściwej żeby nie stać sie pokarmem energetycznym dla kogoś o kim nic nie wiemy.
Tak, tylko , która grupa jest tą właściwą ?
Wydaje się, że jedynym niezaprzeczalnym faktem jest to, że naszemu Słońcu się  porządnie  "BEKNIE "  ;D
Powinno się zatem wyjść od tej strony i weryfikować  różne antyczne i nowożytne "grupy synchronizujące"  , posiłkując się również danymi astronomicznymi . Nadchodzące zmiany nie będą jedynie czymś  ukrytym, na wąską skalę . To obejmie cały Świat, a zatem będzie to  powszechnie widoczny fakt, który wszyscy będą musieli w sobie przetrawić , gdy np wszędzie pojawią się zorze.
Indianie mieszkający daleko na północy mówią, że w czasie zórz, gdy się wyciszyć i nastawić na odbiór, to  można usłyszeć głosy  przodków.  Być może są to te same głosy "gwiezdnych ludów" o których pisze Popol Vuh, które usłyszymy w godzinie ZERO, kiedy Słońce zafunduje nam zorze na całej Ziemi. Usłyszysz takie "glosy", na jakie się nastawisz.

(..)
Cytuj
Lungold przedstawia prace Dr Carla Callemana który odkrył model 9 podświatów i jego wpływ na ewolucję. Według tego modelu cały proces ewolucyjny ma zakończyć sie 28 .10 .2011  być moze jest to spirala czasowa która wobec aktywności słońca zakończy proces danej grupy dusz
. Ok, zatem data  28-10-2011 to jedna z możliwych dat wyższej aktywności Słońca. Całkiem możliwe.

Cytuj
Jestem w poważnej rozterce i nie ufam żadnej grupie Nowej Ery ...a podłączanie się globalne uważam za nieodpowiedzialne na swoim etapie. (..)  Czuję że przyjdą w odpowiednim momencie. Na razie żyję tak jak inni , i obserwuję sytuację.
  To również moje rozterki , a zapewne także milionów ludzi na całym świecie. Problem polega na tym, że nie mamy niczego pewnego, niczego , co możemy odnieść do własnego doświadczenia i do samej godziny ZERO niczego takiego nie doświadczymy. Wszystko , co mamy i co możemy robić to próbować sobie wygenerować/ stworzyć  swój własny obraz świata  .Gdy poczujesz go TERAZ w taki sposób ,że jest on dla Ciebie właściwy  -  takim się stanie, albo godzina ZERO  boleśnie zweryfikuje nasze wyobrażenia. To jedyna droga.

Cytuj
Mam pewne obawy , co do sielanowych wizji przejśćia.....w nową Erę/////

a ja nie staram się myśleć kategoriami obaw. Żyję TERAZ. Tu jest ten czas i to miejsce takie, jakby jutra miało nie być .

konserwa napisal
Cytuj
nie ukrywam, że jestem fanem Boba Monroe
a  ja jego imiennika - Boba Marleya  ;D
Czyż nie wprowadził on zmian do świadomości ludzkiej rodziny na całej Ziemi w praktyce ?


Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

kingkoing wataha-upadlych-wilkow otwockpolonus powstancywalki watahashiraberu