Powitania, Kawiarenka i Hyde Park => Hyde Park - inne => Wątek zaczęty przez: tijavar Kwiecień 11, 2010, 14:55:43



Tytuł: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 11, 2010, 14:55:43
Co mi w duszy gra... jestem głęboko poruszona tak namacalnym i znaczącym doświadczeniem kolejnego etapu zmian na Ziemi.

Zbliżamy się do końca pewnej epoki, towarzyszyć nam będą coraz mocniej korespondujące z naszą fizyczną i duchową rzeczywistością wydarzenia. Coraz trudniej będzie nam ignorować te sygnały i przechodzić nad nimi do porządku dziennego.

Uzdrawianie bywa czasem traumatyczne i wymaga od nas, ludzi świadomych zachodzących zmian, wykazania wielkiej zdolności empatycznej wobec tych, którzy zaczną dopiero powoli rozumieć, co się dzieje. Pamiętajmy, że sami również będziemy tej szczególnej zdolności potrzebować.

Pragnę podzielić się z Wami moim darem empatii. Mam potrzebę podzielić się z Wami, oraz ludźmi Was otaczającymi, głębokim współczuciem i zrozumieniem dla tych wydarzeń. Świat polityki i ludzkie podziały pozostawiam za sobą. Mam nadzieję, że kolejne wydarzenia zastaną nas jeszcze bardziej zjednoczonych, mocnych i przygotowanych... potrafiących zrozumieć i wesprzeć kolejne procesy przemiany. Pracujmy tak, abyśmy mogli być z tego dumni. Pozdrawiam Was ciepło i z miłością.

(http://img233.imageshack.us/img233/2060/unitye.jpg)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 11, 2010, 17:27:12
Nie rozumiem Tijavar trochę Twojego skupienia...

Jestem w głębokim smutku od wczoraj, związanym ściśle z wczorajszą tragedią. Nie widzę tutaj związku z jakimiś "zmianami" które maja następować. Przypominam, nasz naród umie jednoczyć się w takich chwilach (powódź 1996, śmierć JPII, czy coroczna kwesta J.Owsiaka). Dzięki za Twój dar empatii, nigdy go nie za mało, u mnie podobno jest z tym słabiej... Nieważne.
Nie chciałbym aby te wydarzenia były łączone z "nadchądzącymi zmianami w 2012r" - po prostu błagam o to. Czy ktoś jest wierzący, czy nie, lub ma jeszcze inne poglądy, niech nie usiłuje łączyć tych wydarzeń z jakąś swoja "nadchodzącą apokalipsą". To byłoby jakimś idiotycznym pastiżem tych wydarzeń.
Teraz jest czas refleksji i żałoby. Na analizę wypadku będzie czas, chętnie to przedyskutuje, ale nie teraz... to wydarzenie na skalę światową i jak dotychczas niepowtarzalną. Chyba ostatni raz tak mnie dopadło 11.09.2001 NY.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 11, 2010, 19:14:53
Echnaton, rozumiem, że nabyłeś uprzedzeń do tej daty, lecz w mojej wypowiedzi brak jest takich powiązań jak i analiz. Jest to moja osobista refleksja ubrana w dłuższy ciąg czasowy. A "nadchodzące zmiany" nie koniecznie muszą wiązać się z czymś negatywnym, wręcz przeciwnie. Zachęcam do zmiany punktu widzenia na, mimo wszystko, bardziej optymistyczny.

P.S. Spróbujcie zdjąć "zły urok" z tej 2012 daty, jeśli już teraz zasiejecie tam strach, niechęć i obawę  to właśnie TO tam zastaniecie. Myślcie perspektywicznie.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 11, 2010, 21:19:40
 Tijavar.

Jesteś piękną i bogatą duszą.
 Jesteś mi baaardzo bliska........

Twoje słowa to idee Twojego własnego serca.......
Nietrudno   je dostrzec, nie trudno je odczuć ponieważ
 są one prawdziwe.
 Te idee..... jakże dalekie od społecznych fanatyzmów i wyobrażeń, wiary w coś,  wiary w  wielką polityke, wielką władzę, wielką edukacje.

To  Ufność  w światło, które wciąż i wciąż wyłania się z zakamarków naszych serc....
A więc przybyliśmy tu,  aby innym  to powiedzieć :
budzicie się niczym dzieci małe ze snu głębokiego i dostrzegacie, że ciemność nie istnieje, nigdy nie istniała, to tylko ..... brak światła......

Ciemność -  to tylko widzenie rzeczy wypaczonych...

To - menadry ludzkich myśli i strachu.....

Meandry ludzkich myśli i strachu, które manifestują, nie po to, aby kogoś skrzywdzić, lecz zaprosić. Zaprosić do przebudzenia, aby odnaleźć własną prawdę, swoje świadectwo......

Wszystko więc przychodzi do Nas na zaproszenie : tym zaproszeniem jest otwartość, ufność, zrozumienie, dojrzałość serca, czyli świadomość serca. :)

Ale ''listonosz'' ( czyli ten nieoceniony proces życia) puka do naszych
''drzwi'' wiele razy. ....!
Ale My nie chcemy zbytnio przyjąć tego zaproszenia.Więc w końcu ten ''listonosz'' , który chce nam tą niezwykła wiadomość przekazać, ''poddpala nasz Dom'', rujnuje nasze życie,  ponieważ ewolucja o nazwie świadomość nie czeka i nie będzie czekać na nikogo !
A potem ludzie mówią - dzieje się źle, dzieją się tragedie.
To co dzieje się ''źle'' to tylko widzenie rzeczy wypaczonych, to brak światła.
To wszystko co się dzieje jest tylko informacją zwrotną dla Nas, abyśmy mogli doświadczyć tego co sami tworzymy, a następnie dokonać zmian.....

Dokonać zmian ponieważ to wszystko co powoduje ból, powoduje różne tragedie, powoduje cierpienie oznacza wrost, że w naszym życiu panuje fałsz !!!
Nic więcej...

pozdrawiam Cię  moja ''bratnia duszo'' i wysyłam w Twoją stronę strumień miłości i ...... światła ................ :)













Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 11, 2010, 21:56:27

Zbliżamy się do końca pewnej epoki, towarzyszyć nam będą coraz mocniej korespondujące z naszą fizyczną i duchową rzeczywistością wydarzenia. Coraz trudniej będzie nam ignorować te sygnały i przechodzić nad nimi do porządku dziennego.


A Jak sobie z tym wszystkim poradzic? Zauwazylam ze od paru miesiecy zaczal mnie ogarniac jakis dziwny bezsens wszystkiego, jakas bezcelowosc. czasami mam wrazenie przygladajac sie ludziom jak ganiaja za przyslowiowym dniem wczorajszym ze sa jacys dziwni i nie pasujacy do rzeczywistosc. ze wszystkim mam pod gorke, nawet zalatwiajac jakies sprawy biznesowe spotykam na swojej drodze jakis delikatnie powiedziane nieodpowiedzialnych ludzi, ktorzy kreca, oszukuja, cos obiecuja a nastepnie nie odbieraja telefonow, nie przychodza na spotkania, albo zwodza dniami tygodniami. rozumiem ze mozna spotkac sie z jednym takim przypadkiem ale razy x? przeciez mozna zadzonic i powiedziec zastanowilem sie nie odpowiada mi propozycja  i nikt do nikogo nie ma pretensji. nie wiem co sie dzieje z ludzmi bo nie spotykalam sie wczesniej z niczym takim. macie jakies pomysly co sie dzieje?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: strzygław Kwiecień 11, 2010, 22:52:04
[quote author=bou link=topic=792.msg4833#msg4833 date=1271015787
A Jak sobie z tym wszystkim poradzic?/.../ ktorzy kreca, oszukuja, cos obiecuja a nastepnie nie odbieraja telefonow, nie przychodza na spotkania, albo zwodza dniami tygodniami. rozumiem ze mozna spotkac sie z jednym takim przypadkiem ale razy x? przeciez mozna zadzonic i powiedziec zastanowilem sie nie odpowiada mi propozycja  i nikt do nikogo nie ma pretensji. nie wiem co sie dzieje z ludzmi bo nie spotykalam sie wczesniej z niczym takim. macie jakies pomysly co sie dzieje?
[/quote]

Ja mam pomysł, ale niepopularny, więc nie wiem czy mogę mówić. Zmiany świadomości, jak się dokonują, to wydają się przychodzić do naszego kraju po czasie i w krzywym zwierciadle. Męka, zaduma, cierpienie, powaga i inne farmazońskie symbole zakłócają nam obraz świata jako całości. Ponieważ nie mamy obrazu całości, to nie wiemy jak być kool i na topie, więc usiłujemy kopiować zewnętrzne pozory. Krótko mówiąc: gupki jesteśmy, co uczą się ciężko, rozsądek mamy zaburzony kretyńskimi symbolami i cokolwiek się zdarzy, to zawsze nie będzie nasza wina. Stąd ludzkie zagubienie, bez asertywności, bez normalnego ludzkiego podejścia do drugiej żyjącej istoty. I to wszystko pod szyldem: "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" i " nie czyń drugiemu co tobie niemiłe". Rozsynchronizowanie głoszonych stwierdzeń i towarzyszących ich działań, to się jakoś nazywa, ale teraz mi nie przychodzi.
pozdrawiam
wstrętogław


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 11, 2010, 23:01:01
Wszystko jest takie jak chcemy. NIC SIĘ NIE DZIEJE. Spokój panowie i panie. Są to zaledwie zmiany stanu skupienia. Mi jedynie przykro, ze jakieś nienakarmione EGO pociąga za sobą w pulapkę innych. I to wsio. Ale Echnaton ma rację. Podyskutujemy za jakiś czas. Dziś jakoś dziwnie.
misz


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 11, 2010, 23:14:45
miszka a moze wlasnie dzis jest wlasnie czas aby nad takimi sprawami pomyslec? przeciez to nic zlego ze sie zastanawiamy nad tym w jakim czasie przyszlo nam zyc, co sie dzieje, dokad to wszystko zmierza


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 11, 2010, 23:20:33
Bou, napisałam: podyskutować. Podyskutować to zupełnie co innego niż pomyśleć. Sądzę, że cały świat teraz myśli a ja tez z tego świata jestem.
Maniana- podyskutujemy maniana OKI???


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 11, 2010, 23:21:06
Mi jedynie przykro, ze jakieś nienakarmione EGO pociąga za sobą w pulapkę innych. I to wsio. Ale Echnaton ma rację. Podyskutujemy za jakiś czas. Dziś jakoś dziwnie.
misz


  Nie wiem o czym mówisz, bo wyrażasz się (delikatnie mówiąc)  nie - jasno.
Po ostatnich  dniach przebywania na  dwóch forach (Cheops i tutaj)   odnoszę mimowoli wrażenie, że ludzie rozmawiają  sami ze sobą. Co gorsza mam nieodparte wrażenie, że jednak chyba wolą  być nieświadomi i wymyślać sobie iluzje na temat różnych rzeczy  zamiast wziąć się za siebie.
Lecz dla mnie jedynym wartościowym kryterium prowadzenia wszelkiej dyskusji,  jest to czy człowiek myśli, czy nie myśli, poszukując różnych perspektyw i możliwości
a nie pisanie co komu ślina na język przyniesie.

Ps. Bou.
Twoje pytania są troche dziwne.
Oglądasz swój własny ''ekran'' , swoją własną projekcję, która nazywa się system wewnętrznych wartości i pytasz dlaczego ludzie zachowują się w taki, a nie inny  sposób ?
W Twoich słowach brzmi to jak popularnie mówiąc - wskazywanie na zewnętrznych sprawców swoich własnych wydarzeń.
Kilka postów wyżej napociłem się, aby wyjaśnić, że : nie zwracajmy uwage na skutki, lecz przyglądnijmy się dokładnie przyczynom, co automatycznie spowoduje możliwości jej zmiany.
Chciałem zapytać, w jaki sposób mogę wyjaśnić, że : poczucie innego startu w życiu nie wiąże się z oceną i zachowaniem innych ludzi, lecz wiąże się :

z  zaufaniem do tego co robię i tego co mam do zaoferownia innym ludziom.

Chciałem powtórzyć, to co już napisałem, a to czego uczą na wszystkich uniwersytetach świata : jeżeli w naszym życiu dzieje się coś nie tak, począwszy od problemów w rodzinie,  problemów z innymi ludźmi, problemów w społeczeństwie, problemów z materialnymi środkami do życia, a skończywszy na katastrofach lotniczych oznacza to WPROST, że w naszym życiu panuje FAŁSZ.

 I na tym chciałem ten... monolog zakończyć.
 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 11, 2010, 23:33:08
bou, jak pisałam wcześniej, obiektywne spojrzenie na dzieje naszego świata z punktu fizycznego człowieka jest sporym wzywaniem. Jest osiągalne lecz trzeba się mocno nagimnastykować, by wyjść poza to, w co nas włożono..

Jesteśmy spowici mgłą zapomnienia, odcięci od naszej prawdziwej historii, omotani codziennym zabieganiem i dodatkowo bombardowani informacjami z zakresu wszelkiego przekroju. To wzmaga w nas poczucie zaszczucia, odosobnienia i samotności. Rośnie w nas świadomość, że jest beznadziejnie i nie mamy na nic wpływu. Mało tego, rośnie w nas świadomość, że jeśli ma to się zmienić to jedynym czynnikiem, który może to zapoczątkować jest konflikt zbrojny. Świadomość ludzka zna tylko tę drogę. Pamięć wciąż jest świeża. Dużym smutkiem napełnia mnie myśl, że uciskane umysły głośno wołają o tę wojnę, wręcz oczekują końca, tak są już umęczone. Dlatego uczepiono się roku 2012, choć on nie ma nic wspólnego z takim końcem.

Są jednak Ci, którzy dużo na wojnie mogą zyskać, dużo pracy włożono, aby data ta stała się jej synonimem. Zadbano, aby pojawiała się ona w kontekstach katastroficznych. Od, co najmniej, 3 lat  rośnie stężenie energii negatywnej wokół tego roku, głosy nawołujące do pozytywnej kreacji przyszłości zostały mocno wyciszone, a podkreślano jakie to dla nas ważne, że właśnie teraz tworzymy naszą przyszłość.

I jest to coś, z czego musicie sobie zdawać sprawę. Ludzi poddaje się nieustającemu programowaniu. Musicie mieć tego jasną świadomość, bo ta świadomość musi wzbudzić w Was bunt, musicie się wkurzyć, pamiętajcie, że macie swoją godność i każdy dzień ma o niej świadczyć! Niech niemoc stanie się Waszą mocą, każda, nawet  ta "ciemna strona", ma swoje słabe punkty. My mamy się w te punkty ze swoją zbuntowaną, mocną świadomością wciskać i, niczym pospolita trawa będąca zmorą działkowców, rozsadzać betonowe płyty żalu i smutku. Nad nami, nad tą mgłą świeci słońce. Bezwarunkowo. To samo słońce świeci w każdym z nas, dlatego spoglądajmy w siebie z większą uwagą, spoglądajmy na swoich towarzyszy. Pamiętajmy o dobrej i mądrej komunikacji. Dodawajmy sobie sił i wiary. Po to się tu gromadzimy, prawda? Zginął kwiat narodu, ale rośnie nowy, potężny zagon światła, i to my jesteśmy tym zagonem, nadzieją i przyszłością. Bądźmy odważni! Bou przytulam Cię mocno i dziękuję Tobie oraz reszcie za to, że piszecie :)

MHS, chyba będziemy musieli pogadać  ;) świat wbrew swoim gabarytom jest bardzo mały, wciąż się tu na siebie wpada  ;D pozdrawiam Cię równie świetliście, mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości, będę mogła liczyć na Twoją współpracę :)



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: strzygław Kwiecień 11, 2010, 23:55:38
Mi jedynie przykro, ze jakieś nienakarmione EGO pociąga za sobą w pulapkę innych. I to wsio. Ale Echnaton ma rację. Podyskutujemy za jakiś czas. Dziś jakoś dziwnie.
misz

Nie wiem o czym mówisz, bo wyrażasz się (delikatnie mówiąc) totalnie nie jasno.

Nie mogę pisać za innych, ale wydaje mi się, że miszka pisze jasno, przynajmniej dla mnie.

Cytuj
Po ostatnich  dniach przebywania na  dwóch forach (Cheops i tutaj)   odnoszę mimowoli wrażenie, że ludzie rozmawiają  sami ze sobą. Co gorsza mam nieodparte wrażenie, że jednak chyba wolą  być nieświadomi i wymyślać sobie iluzje na temat różnych rzeczy zamiast wziąć się za siebie.

Wrażenie podzielam. Żeby nie mnożyć alegorii, pozwolę sobie powiedzieć, że dzisiejsza dyskusja jest według mnie na temat katastrofy samolotowej. Katastrofy, w której zginęło mnóstwo ludzi uważanych w państwie za ważnych ze względu na pełnione funkcje. Ludzie ci ani nie byli dla kraju wartościowi (sam naród drwił z nich w większości za życia), ani nie prezentowali wartościowych postaw moralnych jako ludzie (chęć władzy paradoksalnie dyskredytuje wszystkich u władzy). Z powodu ich tragicznej śmierci zostali okrzyknięci bohaterami i męczennikami w nasz typowo martyrologiczno-męczeński sposób. Pomija się zupełnym milczeniem  okoliczności ich śmierci, które pośrednio  sami spowodowali. Samoloty rządowe nie spadają. Nigdy. Najważniejsze funkcje nie lecą razem. Nigdy. Szefowie wojsk kraju prowadzącego wojnę nie opuszczają terytorium kraju by wziąć udział w symbolicznych uroczystościach. Nigdy. Kompletny brak kompetencji i lamerstwo na skalę światową. Jeżeli na wszelkie przejawy rzeczywistości naszą natychmiastową ripostą będzie mistycyzm i emocjonalna egzaltacja, to możemy zacząć się rzeczywiście obawiać o swoją przyszłość.

Cytuj
Lecz dla mnie jedynym wartościowym kryterium prowadzenia wszelkiej dyskusji,  jest to czy człowiek myśli, czy nie myśli, poszukując różnych perspektyw i możliwości a nie pisanie co komu ślina na język przyniesie.

Pewnie, że tak. I perspektywa, która się mnie nasuwa, to ile jeszcze łomotów musimy dostać, żeby dotarło, że trzeba najpierw zrozumieć w czym się świat przejawia, wysnuwać teorie na temat przyczyn i weryfikować je empirycznie. Mocne czucie i mistyczna wiara niestety, jak na razie, przegrywają z urwanym skrzydłem samolotu. Żeby nie było za ponuro, to na koniec dowcip:

Amerykańskie siły powietrzne testowały nowy, superszybki myśliwiec. Niestety za każdym razem przy próbie wejścia w prędkość naddźwiękową myśliwcowi urywały się skrzydła.  Naukowcy byli bezradni, więc  udali się po poradę do doświadczonego rabina.  Rabin myślał trzy dni i w końcu powiedział naukowcom, żeby nawiercili dziurki w tym miejscu w skrzydłach gdzie się urywają. Oczywiście naukowcy nie skorzystali z dziwnej rady, jednak po kliku następnych urwanych skrzydłach postanowili, że co im szkodzi spróbować. I okazało się, że samolot z nawierconymi dziurkami bez problemów wszedł w naddźwiękową i latał z nadziurkowanymi skrzydłami jak marzenie. Delegacja naukowców udała się z powrotem do rabina, żeby dowiedzieć się jak rabin wpadł na pomysł dziurkowania.
"- A, bo wiecie - odpowiedział rabin - ten papier toaletowy z dziurkami, to on się nigdy nie urwie tam gdzie są dziurki".
pozdrawiam nieponuro
żydogław


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: darlut Kwiecień 12, 2010, 00:12:15
Tijavar, dobrze prawisz.Noszę w sobie bunt, będę odważny !
Trzeba zmieniać paradygmaty !


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 12, 2010, 02:52:48
MHS- wybacz mi ale niestety już nie wytrzymam. Ciągle niczego nie rozumiesz, wszystko trzeba ci łopatologicznie tłumaczyć.
Albo ja jestem odjechana albo.........
Zrób coś z tym chłopie, bo już nie wiem czy ty naprawdę tak masz czy przez to, że nie widzisz min? Bo interek..


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 12, 2010, 10:28:52
Niezrozumienie najprowdopodobniej wynika z różnicy tak wielu występujących tu myśli i ich podłożu filozoficzno-duchowym. MHS pisze jak dobrze napity ajahuascą szaman, a Miszka jeszcze nie wróciła z sobotniej imprezy.... (mam nadzieję że rozumiecie moje żartobliwe porównanie oddające tylko waszą skrajną biegunowość :) ).
 Przyjrzymy się bliżej koncepcji, gdzie kreowanie myśli przechodzi w rzeczywistość (te wszystkie ostatnio modne "Sekrety", "Prawo przyciągania" etc.). Miałem okazję poznać te techniki oddziaływania na własną podświadomość ponad 10 lat temu. Wtedy jeszcze za pomocą książek. Zainteresowało mnie to na tyle, że spróbowałem się "zaprogramować". Interesowało mnie rozwianie wszelkich wątpliwości na ten temat. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że okres "realizacji" wynika po części z własnych pomysłów, a po części z wiary w te pomysły + czynniki od nas niezależne, czyli jak nasza podświadomość dogada się z atomami w ich sytuacjach przyczynowo-skutkowych, aby takowe wystąpiły na naszej drodze :) . (staram się czytelnie i łopatologicznie). U mnie trwało to 5 lat. Wszystko się zrealizowało.Po drodze oczywiście wyśmiewałem te techniki, że się nie realizują. Zdziwiłem się, jak po 5 latach odnalazłem gdzieś swoją karteczkę "życzeniową". Jakieś 95% rzeczy były fizycznie w moim posiadaniu, zmiany mętalne i środowiskowe też nastąpiły... szczęka mi opadła. Pięć lat to na tyle dużo, aby zapomnieć co robiło się 5 lat wcześniej i z tej perspektywy widok jest zupełnie inni. Żałowałem tylko, że chciałem tak "mało", w tamtej mojej "widoczności" był to i tak max, dzisiaj trochę cmokam...
Dlaczego o tym pisze tutaj i przy takiej okazji ? Wizja stałego podawania w mediach złego stanu prezydenckiego samolotu odbiła się na myślach wielu milionów ludzi. Myślę, że każdy myślał sobie, że niedługo dojdzie do mniejszej bądź większej tragedii. To się zrealizowało w najgorszym scenariuszu. Dziwi mnie teraz informacja o idealnym stanie maszyny i jej nowoczesnym wyposażeniu. Dodatkowym czynnikiem wypadku może być błędna decyzja pilota, czy "dowódcy" samolotu (podobno Prezydent nim jest) i presja czasu dotarcia na obchody, jedynie skumulowały się. To są tylko te łączniki skupione w naszych myślach o olbrzymiej awaryjności samolotu i wyobrażonej gdzieś w głowie tragedii.
 Tego rodzaju techniki "podświadome" są wykorzystywane juz od dawna w sferze wojskowej i do sterowania masami za pomocą mediów.
 Sam złapałem się na tym, przy okazji tej tragedii w momencie kiedy zderzyłem sie z tą informacją. Pierwsze o czym pomyślałem, to że wreszcie "ten złom się rozbił" i nikt z tym tematem nic nie robił. O okolicznościach wypadku będziemy sie dowiadywać i rozmawiać o nich, ale przede wszystkim te "okoliczności" o których tutaj pisze sami stworzyliśmy...

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 12, 2010, 13:42:53
Hej!

Pozytywem w tej tragedii jest fakt że pieśni śpiewane przez 70 lat przez brzozy i szeptane pokątnie w niektórych polskich domach teraz usłyszy cały świat.

W naszej kulturze śmierć to temat tabu, a jeśli już się o niej mówi to raczej w kontekscie pejoratywnym.

Gdyby powiedzieć prawdę - że to najmilsza chwila w życiu, moment spotkania ze swoją całą świadomością - czym by straszono ludzi?

A ludzie nie bojący się gniewu Bożego to niebezpieczni się robią ;D

Sieć kościołów pokryta siecią anten, przekazujących energię emocji (jakich wystarczy sobie wyobrazić atmosferę w kościele) do różniastych egregorów  - Jahve, Boga ojca, Maryi (zawsze dziewicy oczywiście, przecież sex to następne tabu).

Rytuały (taki np "Ojcze nasz", rytualna modlitwa zerżnięta z Egiptu, zasilająca egregor Jahve) służą przekierowaniu energii na odpowiedni tor - leci sobie do naszych Zielonych braci, a ochłapy wracają np w postaci stygmatów pojawiających się na ciałach biedaków którzy niekończącą się bajkę o Jezusie wzięli nazbyt poważnie...

Antena w postaci krzyża ze zniczy przed Pałacem Prezydenckim...

Więcej o egregorkach, kościele i judeochrześcijańskich korzeniach:
http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/ciencia_danwinter17.htm (http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/ciencia_danwinter17.htm)

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 12, 2010, 18:36:24
MHS, chyba będziemy musieli pogadać (.....)
 mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości, będę mogła liczyć na Twoją współpracę :)


  Przepraszam,  że forma w jakiej piszę jest taka bezpośrednia, ale gdy tylko przeczytałem Twoje wypowiedzi, od razu wiedziałem, że ''wędrowcem'' jesteś, patrzącym i obserwującym, poszukującym nade jasności i przebudzenia.
W sekrecie powiem tylko, że przypadków nie ma, są tylko spełnienia marzeń i życzeń. A więc spotykają się tutaj ludzie nie przypadkowo, choć mogą myśleć, że dzieje się zupełnie inaczej.
Tak patrząc poprzez pryzmat tego co robię, to uczę się, a następnie przekazuję  innym jak.... szukać szczęścia i odkrywać dary jakie każdy z Nas posiada tylko o nich nie wie.
Więc chęć pomocy, marzenia o dobrym, szczęśliwym życiu być może powodują, że jestem tutaj i staram o pewnych rzeczach mówić, bo TERAZ  po latach przyszedł na to czas.

Oczywiście jak najbardziej możesz liczyć na wszelką pomoc z mojej strony i współpracę
a Ty....  podążaj z determinacją po ścieżce na jakiej jesteś, rozpalaj ciekawość serca i bądż wytrwała.  :)

Krzysiek



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 12, 2010, 21:31:54
Echnaton, uważam, ze napisałeś, bracie,  bardzo ważne , wręcz kluczowe zdanie "O okolicznościach wypadku będziemy sie dowiadywać i rozmawiać o nich, ale przede wszystkim te "okoliczności" o których tutaj pisze sami stworzyliśmy..."


Dokładnie w ten sposób, poprzez uzdrowienie swojego wnętrza kapłani H`oponopono  leczą na odległość, Dokładnie w ten sam sposób Nassim Haramein w wywiadzie po Casys  09 tłumaczył funkcjonowanie rzeczywistości.
Nie znaczy to, iż uważam, że większość Polaków ( i nie tylko Polaków, bo przecież i Rosjanie, a także sporo Europejczyków ) życzyła źle osobie Prezydenta, czy komukolwiek na pokładzie feralnego samolotu. Chodzi o to , że bardzo wielu ludzi nie akceptowało ( delikatne słowo ) takiego sposobu myślenia , które reprezentował zmarły Prezydent oraz na przykład wojskowi , bankierzy, czy kapłani obecni w tym samolocie.
Ponieważ sprzeciw wielu połączonych świadomości był silny wszechświat zamanifestował zbiorowe intencje w sposób bardzo dosłowny i bezpardonowy.
To , co napisałem może Was zdenerwować niczym jakaś kolejna oszołomska teoria  bo jest to zupełnie nowe myślenie, któremu postanowiłem dać wyraz właśnie na tym forum ludzi otwartych , którzy mnie znają na tyle iż wiedzą, że nie jestem oszołomem i nie mam złych intencji. Jest to po prostu   logiczne z tym o czym mówił Nassim i z tym, o czym delikatnie napomknął Echnaton i z tym, co wciąż wydarza się w moim życiu.
Ludzie zwykle narzekają, ze na nic w życiu nie mają wpływu tym samym poddając się wpływom zewnętrznego sterowania i kiedy to zrobią to nie zdają sobie sprawy, ze właśnie wtedy są wykorzystywani jako maszynki do spełniania życzeń poprzez odgrywanie pewnych zachowań (klepanie formułek w Kościele , ale takze modlitwy w jakiejś intencji ).
I odwrotnie - zawsze , kiedy masz osobistą , czystą, świadomą intencję płynącą z wnętrza Ciebie ona się spełni w najbardziej zbliżony sposób do tego czego pragniesz, a czasami wręcz bardzo dosłownie. Będzie to się zdarzać coraz częściej i coraz dobitniej moim zdaniem. Jest to dar , z którym powinniśmy obchodzić się bardzo odpowiedzialnie, gdyż działa z wielką mocą zwłaszcza wtedy , kiedy intencja jest koherentna z intencją innych osób.
Następnym razem ,nawet narzekając na jakiegoś polityka , lub na przykład sąsiada, spróbujmy dostrzec w nim również człowieka i mimo wszystko obdarzajmy go szacunkiem i miłością.

Być może mój punkt widzenia idzie za daleko w swoich wnioskach, ale co nam szkodzi darzyć siebie i innych empatią , tak na wszelki wypadek  ...

ps. przypominają się w tym momencie średniowieczne opowieści o czarownicach rzucających "zły urok". Coś w tym chyba było ...
pozdrawiam Was kochani.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: strzygław Kwiecień 12, 2010, 22:03:33
Rozumiem, że rozmawiamy teraz o wspólnej woli, która w odpowiednim zwielokrotnieniu może powodować materialne efekty. I owszem, są na to nawet przesłanki empiryczne z hardkorowej nauki, że tak się dzieje. Jednak jeżeli mówimy o woli pojedynczego człowieka na jego losy, to aspekt ten jest w większości naturalny z urodzenia. Wszyscy wiemy o ludziach potocznie nazywanych "szczęściarzami" i "pechowcami". I ja nie słyszałem/nie znam przypadku, żeby "szczęściarz" zmienił się w "pechowca" i odwrotnie. Nie znaczy to, że jest niemożliwe. Znaczy tylko, że siła ludzkiej woli jest bardzo ograniczona i przyziemna. Odzwierciedla cechy naszego świadomego charakteru. Jak uda ci się jedno, co chciałeś, to dostajesz większej mocy na następne "chcenia" na zasadzie prostego stężenia zwrotnego. I analogicznie: jak nie uda ci się, co zamierzałeś, to szansa na następne sukcesy maleje. Skąd się bierze te pierwsze, że się udaje? Nie wiadomo. Na razie. Przeświadczenie o własnym szczęściu/pechu jest tak silne i nabyte od urodzenia, że ciężko z tym walczyć. Tylko niektórym się udaje. (szczerze mówiąc, to pisze na wyrost, bo nie znam takowego przypadku, że ktoś zwalczył) . Jako "szczęściarz" mogę tylko dać radę z autopsji, że "szczęście" wymaga fizycznego potwierdzenia wiary. Znaczy się próby. Rada dla każdego, kto chce zmienić status społeczny na "szczęściarza" - wymaga to drastycznej próby: ufasz w swoje "szczęście" albo zginiesz. Generalnie potwierdza to znaną skąd-inąd regułę, że jak nie ma ryzyka, to nie ma przygody:)
pozdrawiam
kismetgław


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 13, 2010, 00:19:28
Nie znaczy to, iż uważam, że większość Polaków ( i nie tylko Polaków, bo przecież i Rosjanie, a także sporo Europejczyków ) życzyła źle osobie Prezydenta, czy komukolwiek na pokładzie feralnego samolotu. Chodzi o to , że bardzo wielu ludzi nie akceptowało ( delikatne słowo ) takiego sposobu myślenia , które reprezentował zmarły Prezydent oraz na przykład wojskowi , bankierzy, czy kapłani obecni w tym samolocie.


East.
Gdyby tak było to my jako ludzkość byśmy się już dawno unicestwili.
Gdyby myśli - energie miały taki wpływ to Hitler znienawidzony przez miliardy ludzi  podczas trwania wojny by przynajmniej zachorwał, tymczasem miał on się całkiem dobrze.To samo ze Stalinem, czy innymi oprawcami.Żyli długo i dostatnio i włos im z głowy nie spadł.
 Żadna nauka, ezoteryka nie ma i nie posiada najmniejszych dowódów na to co próbujesz tutaj wysnuć.
Ale ma dowody na to, że to My i tylko My tworzymy swoją rzeczywistość zgodnie z naszymi, przekonaniami, wartościami, myślami.
Są również niezliczone dowody na koleinach teraźniejszego życia w tamtych zdarzeniach, czyli poprzednich żywotach.
Pozatem kolejne prawo potwierdzone nawet przez fizykę kwantową : każdy projekt powraca ...  do jego projektodawcy. Powracając ( w zależności jakim on jest) rozjaśnia lub przyciemnia obraz widzenia  świata....
Jedyną rzeczą, którą da się udowodnić to, że jeżeli zbierze się grupa podobnie myślących świadomości i ich intencje są takie same lub w jakiś sposób zgodne, to te energie - myśli się sumują ( czyli rośnie ich potencjał), ale dotyczy on ich samych, a nie np.Ciebie lub mnie, lub kogokolwiek.

Ostatecznie udowodniono : że TYLKO miłość ( prawdziwa miłość) jest tym, która popycha świadomość w rozwoju, wszelkie inne wartości, żeby nie wiem jakie były - odkształcają geometrię naszego pola energii świadomości, czyniąc go tym samym coraz bardziej nie - świadomym.
A nie świadomość to : ból, cierpienie, tragedie, stłumienie życia, czyli śmierć !

Napisze to samo, ale odwrotnie : ból, cierpienie, tragedie, stłumienie życie - to... nieświadomość !

Wielka władza, wielka polityka, poczucie dumy narodwej  i inne ludzkie przedstawienia i bzdety, choć z pozoru mądre i cenne mają ten sam skutek w postaci odkształcenia pola jeżeli za tymi działaniami nie kryje się prawdziwa i wielka miłość.
Ponieważ jestem świadomy tych rzeczy jak i wielu innych rzeczy stąd absolutnie nie dziwie się, że stało się to co się stało.
Powiem nawet więcej. Mogą być następne ?
Miłość, prawda i piękno tego nieocenionego wszechświata nie da się zdegradować fałszem i obłudą, wzniosłymi i nie wiele znaczącymi hasłami.
Z jednej strony mądrość, inteligencja, wykształecenie,  a .... z drugiej strony kilkadziesiąt kilometrów dalej fabryki broni, które produkują dzień w dzień narzędzia do zabijania swoich braci sióstr. :(

Energię biegną z godziny na godzinę coraz  szybciej.
Karma chce rozładować wszystko, to co nie jest zgodne z oprogramowaniem tego wszechświata. Nie pyta kim jesteś, nawet nie pyta co robisz,  pyta tylko,  czy nauczyłeś się kochać !
Dlatgo wszelkie dyskusje o tragediach nie mają absolutnie większego sensu.
Sensem jest tylko zrozumieć wyższy cel jakim kieruje się ewolucja świadomości.
Problem tylko w tym, że tych naprawdę, którzy nie tylko rozumieją, ale czują ten niezwkły sens można na palcach jednej ręki policzyć.
Wszechświat jest bardzo sprawiedliwy, nikogo nie karze !
Robisz co chcesz i zbierasz plony swoich własnych działań.
Mówienie więc o jakichkolwiek ludzkich tragediach jest tylko pospolitym i potocznym  bełkotem. Jest widzeniem  świata, nie różniącego się zbytnio od tego samego jakim był w czasach feudalizmu.
Szacunek do życia nie polega więc na opłakiwaniu i stękaniu ( och i ach, a co to się stało) szukaniu winnych itd... lecz polega na świadomości.
Świadomości, która wyrażona jest w formie miłości i ...   światła.... :)






Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: darlut Kwiecień 13, 2010, 09:39:41
MEM HEI SHIN napisał <Żadna nauka, ezoteryka nie ma i nie posiada najmniejszych dowódów na to co próbujesz tutaj wysnuć>
Wyjątkiem są badania zwolenników Medytacji Transcendentalnej (w skrócie TM).Twierdzili że zaledwie 1% medytujących wpływa na obniżenie przestępczości w dużej aglomaracji.W większości te badania zostały sfinansowane przez tę organizację, więc nie sposób ocenić czy przedstawiają rzetelne wyniki.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Leszek Kwiecień 13, 2010, 09:48:01
MEM HEI SHIN napisał <Żadna nauka, ezoteryka nie ma i nie posiada najmniejszych dowódów na to co próbujesz tutaj wysnuć>
Wyjątkiem są badania zwolenników Medytacji Transcendentalnej (w skrócie TM).Twierdzili że zaledwie 1% medytujących wpływa na obniżenie przestępczości w dużej aglomaracji.W większości te badania zostały sfinansowane przez tę organizację, więc nie sposób ocenić czy przedstawiają rzetelne wyniki.

Swoją drogą Winter polemizował ze studentami i nauczycielami TM przez ok. pół roku. Wzmiankowałem o tym:

(http://www.goldenmean.info/powerpoint/phaseconjugation09_files/Slide0088.gif)

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=15.msg266#msg266

Pozdrawiam!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 13, 2010, 10:14:27

 
Miłość, prawda i piękno tego nieocenionego wszechświata nie da się zdegradować fałszem i obłudą, wzniosłymi i nie wiele znaczącymi hasłami.


MEM HEI SHIN tak sledze twoje wpisy, opinie, "informacje z ostatniej chwili" i tak mysle ze to zdanie ktore napisales powinienes przemyslec pod swoim katem. nie znam cie ale moim zdaniem wg tego co piszesz to ten falsz i oblude mozesz podpiac pod siebie. bedzie jak ulal. wysylasz na forum niesprawdzone klamliwe informacje, traktujesz ludzi jak glupi motloch ktory nic nie wie a ty z poblazaniem mu sie przygladasz. ja nie przyszlam tu drzec koty i wysluchiwac bzdurnych tez pod swoim i innych ludzi adresem. tak jak wiekszosc ludzi ktorzy tu zagladaja jestem zagubiona w dzisiejszym swiecie, szukam odpowiedzi, chce dobra. powiem dosadniej mam w dupie takie obsrywanie z gory jak ty to czynisz przy kazdym podejsciu, problemie, pytaniu
wiec prosze cie jezeli juz tu piszesz o troche inny stosunek do wspolbraci, o nietraktowanie ich z gory, o nie za uwazanie siebie za boga i jedynego znajacego prawde a reszte jak motloch i zlych ludzi,   inaczej (przebraszam wszystkich czytajacych i adminow) wypierdalaj do agenta bimiego.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: darlut Kwiecień 13, 2010, 10:26:41
Tak nie można 'bou' !
Nie tutaj :(
To forum już zapracowało żeby z większym szacunkiem do siebie się odnościć !


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 13, 2010, 10:39:44
dlatego przeprosilam wszystkich z gory, raz jeszcze przepraszam, przepraszam tez adresata, ale to byly moje odczucia po przeczytaniu kilku jego ostatnich wpisow. moze adresat sie zastanowi. wymieniajmy sie wiadomosciami, informacjami, ale nie szkalujmy drugiego czlowieka ja niestety tego doswiadczylam na tym forum od adresata. i ten jego ostatni wpis o milosci itp mnie po prostu rozwalil


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 13, 2010, 12:59:19
MEM HEI SHIN tak sledze twoje wpisy, opinie...

Bou proszę Cię jako zwykły szary człowieczek o wykasowanie tego wpisu, lub radykalne przredagowanie go.
Kilka osób tworzacych to forum wkłada oprócz pracy całe swoje serce w to co tutaj pisze.
Nikt nikomu nie każe ze wszystkimi się zgadzać, nie twierdzę też że 100% postów z tego forum jest dla wszystkich zrozumiała...

Ocenianie, krytykowanie - na wszystko jest miejsce, ale jeśli już chcesz zajmować się takimi gierkami to rób to na poziomie trochę wyższym niż to co mogliśmy wszyscy przeczytać  ???

Wszyscy jesteśmy jednym, bądźmy dla siebie mili :)

Czyli pamiętajmy o falowej naturze wszechświata:

"Tak jak kamień wrzucony do wody, tak każdy człowiek wytwarza w swoim życiu fale i kręgi na wodzie. Pamiętaj , że fale te mogą zakłócić spokój innych Istot. Pamiętaj, że odpowiedzialny jesteś za to, co wkładasz do swego kręgu i o tym, że twój krąg styka się z innymi. Musisz żyć w taki sposób, aby pokój pochodzący z twego kręgu przenikał do innych, z całym swoim błogosławieństwem. Kręgi pochodzące ze złości lub zawiści będą promieniować te uczucia na inne kręgi. Jesteś za to odpowiedzialny. Cokolwiek się dzieje wewnątrz nas - rozchodzi się to na cały świat, przekazując bądź piękno bądź niepokój innym kręgom życia."

Jamie Sams



pozdrawiam Cię ciepło

p.s. jak mawia Winter - błędy rzecz ludzka, nie mamy prawa nikogo za nie obwiniać - gorzej gdy unikamy za nie odpowiedzialności lub probujemy przez lata utrzymać w tajemnicy


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 13, 2010, 13:27:08
przyjelam informacje, chcesz aby przeredagowac nie zrobie tego, to nie byla gra z mojej strony, jestem ostatnia osoba ktora chce siac klotnie, nie chce tego i nigdy nie mialam zamiaru, to co napisalam i co czulam nie wyniklo z jednego posta. po prostu wkurzylam sie jak czlowiek. wszzyscy popelniamy bledy, ale nie zniose tego ze ktos manipuluje, ktos mi madrze napisal madrosc sie nie wywyzsza, milosc tym bardziej. robmy to co mamy do zrobienia, wspierajmy sie, nie wywyzszajmy sie nad drugiego czlowieka, dzielmy sie z miloscia i wiedza. pytam sie jak zagubiony czlowiek co sie ze swiatem dzieje, a dowiaduje sie od Pana Boga z forum ze ja jestem wszystkiemu winna, falszywa, i to co robie jest zlem, od Pana Boga ktory nie wie kim jestem , co robie, nie zna mnie a jz zdazyl mnie osadzic??? a za chwile pisze o milosci i zrozumieniu? wstyd mi za takich ludzi i tyle, na prawda2 jest mnostwo fanow ktorym sie to podoba. ja nie oceniam tego czlowieka, ocenilam jedynie jego posty. ale czuje w nich jad, a nie milosc ktora sie co i rusz podpiera


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 13, 2010, 14:22:02
pytam sie jak zagubiony czlowiek co sie ze swiatem dzieje, a dowiaduje sie od Pana Boga z forum ze ja jestem wszystkiemu winna, falszywa, i to co robie jest zlem, od Pana Boga ktory nie wie kim jestem , co robie, nie zna mnie a jz zdazyl mnie osadzic???

 Nie jesteś wszystkiemu winna, fałszywa i nic nie robisz źle.
Nikt czegoś takiego tutaj nie napisał, (że Ty jesteś wszystkiemu winna, czy robisz coś źle) i żadne z moich słów nie było adresowane do Ciebie, jak również moja wypowiedź nie była cytatem Twoich wypowiedzi.

Przyglądamy się tylko pewnej prawdzie. Lub inaczej,.... diagnozujemy co się dzieje.

Jesteś po prostu zdesperowana tak samo jak ja patrząc na cały świat, na ludzi i pytasz co oni właściwie robią ?
Bo tyle wokół  bólu, cierpienia i łez ...
Zadajesz pytania takie jak ja, wszyscy je zadajemy : dlaczego, dlaczego ludzie prowadzą ze sobą bratobójcze wojny , dlaczego panuje głód w Afryce i umiera z głodu dziennie tysięce niewinnych dzieci...
Zadajesz pytania dlaczego , no właśnie ( pomimo tych wzniosłych haseł o miłości, braterstwie, pojednaniu) pozwalamy na to, aby dochodziło do tak przeogromnych ludzkich tragedii ) ?
Stąd użyłem słów ( wzniosła hasła, poglądy, słowa o miłości, które w istocie rzeczy nie mają zbyt wielkiego odzwierciedlenia w prawdzie) !

Patrzę na świat globalnie, patrzę jako jedno wielkie pole energii życia, a nie tylko poprzez pryzmat swojego własnego domu, swojej rodziny, swojej miejscowości, w której mieszkam, czy nawet Polski.
Te pytania zadaję o wielu lat, szukając na nie odpowiedzi.....
Boli mnie bardzo, gdy umiera każde dziecko na świecie  z głodu, z nędzy, a panowie tego świata wydają biliony dolarów budując rakiety, czołgi, broń masowej zagłady, po to, aby innych zabijać.
Boli mnie to, że ludzie nie potrafią jakoś wziąć odpowiedzialności za te niecne czyny, tylko przyglądają się jakby nic nie można było z tym zrobić.Przechodzą jakby do porządku dziennego i tak z dnia na dzień.
Historia ludzkości, to historia imponujących klęsk ! :(

Mamy bożków w postaci wielkich religii, wielkiej władzy, wielkiej polityki
którym to ludzie złożyli swoją odpowiedzialność za swój los i swoje własne życie.

Ale taka postawa jest postawą, która prowadzi na manowce i oznacza właśnie to o czym wcześniej pisałem -  społeczny  fałsz.

Na koniec zacytuje słowa,  które pochodzą wprost ze szkół psycholgii, gdzie o tym  uczą, a które są właśnie wyjaśnieniem przyczyn tego co się dzieje:

Cytat :
 ''Jedynym grzechem, złem, i błędem całej ludzkości  jest ignorancja, nieświadomość, psychiczne uśpienie i niezdawanie sobie sprawy ze swej prawdziwej tożsamości. Tylko w takim stopniu, w jakim połączymy się z tym, kim naprawdę jesteśmy, znikają cierpienia, lęk i zamęt i zostaną  zastąpione przez mądrość, miłość i pokój.

Nie mogę wziąć odpowiedzialności za interpretację i zrozumienie
tego co piszę przez czytelników forum.

Proszę tylko,  o zrozumienie......






Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 13, 2010, 18:11:25
MHS wszystko ma sens. Nawet dyskusje o katastrofach. Jakbyśmy i  w tych tematach wykazali obojętność, znaczyłoby to, że coś ludzkiego nieodwracalnie straciliśmy. Żal trzeba wypłakać, złość rozładować, a smutkiem i radością trzeba się podzielić. Jak inaczej mamy osiągnąć jedność. Trzeba wykazać duże zainteresowanie drugim człowiekiem, aby go nie zranić lecz wlać weń coś krzepiącego, konstruktywnego. Dobra komunikacja jest na Ziemi kolejnym, sporym, wyzwaniem. Zanim ją nawiążemy, po prostu pomyślmy.

Spontaniczność jest piękna, ale niesie ryzyko popełniania gaf, jeśli nie udziela się ona otoczeniu, dlatego spontaniczność powinna być kontrolowana  ;) Myślę, że MHS jest właśnie spontaniczny, i chce jakoś przelać to na swoich odbiorców, chce ich zapalić do działania, ale nie wszyscy lubią być polewani zimną wodą o 5.00 nad ranem w ramach "radosnej pobudki" i MHS musi to zaakceptować :)

bou wyniosła swym postem na światło dzienne coś, z czym my zmierzamy się w swoich zakamarkach: zaniepokojenie i cenię ją za tą odwagę. Mnie samej przychodzi to z pewną trudnością. W każdym bądź razie rozumiem bou, rozumiem, że poczuła się w pewien sposób zagrożona. Mam nadzieję, że na przyszłość unikniemy takich sytuacji.

Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni za energię, którą wkładamy w swoje myśli, słowa nawet uczucia. Bo one, w zależności od nacechowania naprawdę wpływają na to kim stajemy się my oraz nasi odbiorcy.

Pozdrawiam ciepło


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 13, 2010, 19:05:45
Chciałabym się dowiedzieć kto to jest Agent BIMI? :-)
wesoło miszka


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 13, 2010, 19:12:04
Ale coś jest na rzeczy że nawet tu się kłócimy , zauważyłem  ciekawą sprawę w sobotę magnetosfera ziemska wróciła do swojego poprzedniego stanu
(http://www2.nict.go.jp/y/y223/simulation/realtime/images/test_6.20100413171028.jpg)
a to końcówka "stygnięcia"magnetosfery(wcześniejsze zdjęci już zarchaizowano)
(http://www2.nict.go.jp/y/y223/simulation/realtime/images/test_6.20100412180942.jpg)
Prawie cały zeszły tydzień świeciła na czerwono przechodząc w środku w biel.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 13, 2010, 19:15:55
 
  Gdy włączałem przez ostanie kilka dni radio i usłyszałem w ciągu godziny 150 razy słowo tragedia
to zacząłem się już niestety poważnie zastanawiać, czy to słowo to tylko zbędny retoryczny ozdobnik, czy faktycznie tragizm nie mniej immanenty niż tragiczny los antycznych bohaterów.

Pytanie, kiedy śmierć nabiera tragicznego rozmiaru i kogo ona właściwie ma  dotyczyć ?
Bo gdy tej (tragicznej) zimy 20 lecia autobus wiozący dzieci do szkołu stoczył się  w przepaść i prawie wszyscy zginęli, to nawet w lokalnej prasie nie znalazłem znaczących słów typu tragedia, a na lokalnej stronie  www.......24.pl najwięcej informacji znalazłem pod szyldem policyjnych informacji, choć admin tej strony uraczył to tytułem (w dniu tym i tym ) zdarzył się tragiczny wypadek.
Więc pytanie jakie wydarzenie jest tragedią, a jakie nie jest ?
Bo gdy zmarła moja matka i mój ojciec, kilkunastu członków rodziny, znajomych, przyjaciół, to nie nazwałem tego tragedią. Owszem, cierpiałem, ale cierpienie to nie tragedia.
To dlaczego gdy ginie '' głowa państwa'' ze swoją świtą, mam to nazwać tragedią ?
Jeśli mi ktoś potrafi to rzetelnie i  sensownie wytłumaczyć, to wyślę mu priorytetową paczką złoty medal. :)

Pytanie, czy mamy do czynienia z rodzajem zupełnie realnych zjawisk typu (tragedia), czy to tylko taki sposób rozumienia przez społeczeństwo co się dzieje, bo  inni tak mówią, to ja też ?
Szczerze mówiąc jakichś ogólniejszych ram definicji tragedii nie potrafię odnaleźć, oprócz jakiejś  marnej próby ubrania w słowa rzeczy, bardziej wartych milczenia, refleksji, zrozumienia, pogodzenia, czy nawet wybaczenia....
Tudzież  nie odbieram nikomu prawa do używania tego  terminu, bo to wybór każdego co i z czym robi.

Czyli mamy tragedie "w starym stylu", z tendencją do hiperbolizowania i paradoksalności okoliczności, gdzie ''umiera głowa państwa'' to mamy tragedię, ale gdy ginie około kilkadziesiąt dzieci w autobusie, to mamy tylko nieszczęśliwy wypadek.
Możecie mi założyć kajdany , ale nie rozumiem wogóle co Ci ludzie na tej planecie tworzą.
 Nie rozumiem gdzie, zamiast współczucia i empatii nie mówiąc już o wielu innych pozytywnych uczuciach wobec poszkodowanych, ludzie polaryzują nagatywnie rzeczywistość  i wysyłają tego agregora o nazwie ''tragedia'' w stronę zmarłych ( bo tak onich myślą).
Więc od czego zacząć ? Od odpowiedzialności co tworzymy swoimi myślami, ( a myślami tworzymy wszystko), czyli od naprawy i wyprostowania pojęć.

Oby jak najszybciej.
 Bo zgodnie z kalendarzem Majów nadchodzą energie, które będą około 5000 razy wzmacniać nasze emocje.
Czyli jeślisz myślisz, że coś jest tragedią, to po wzmocnieniu energo- emocji tym bardziej bedą się stawać one realną rzeczywistością.

Aby nie dręczyć i tak udręczone ludzkie i swoje ego, ogłaszam,  że okres ważności sensu tego co piszę kończy się z chwilą jego opublikowania.







 




Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 14, 2010, 10:38:16
Też nad tym sporo myślałam. Nawet zastanawiałam się, czy już zatraciłam pewną wrażliwość, bo nie potrafiłam wczuć się w to globalne przeżywanie, tak, jak ludzie mnie otaczający... Okazało się później, że przeżyłam to na swój sposób. Gdzieś coś we mnie się zmieniło, jakby przeniesiono całe moje jestestwo do nowej świadomości. Do zupełnie innej rzeczywistości. Coś się uwolniło. Najpierw myślałam, że to świat się zmienił, doznał jakiejś wewnętrznej ulgi, jakby coś gdzieś pękło i wyzwoliło to, co było głęboko ukryte. Potem odczułam to uwolnienie w sobie, jestem tym doznaniem bardzo wzruszona.

Pytasz o wymiar słowa "tragedia". Globalność. Globalność, którą mogliśmy usłyszeć w słowach Baracka Obama: "w tej chwili wszyscy jesteśmy Polakami." Jeśli chcemy mówić o karmie, zobaczmy ją jako karmę całego świata właśnie, nie tylko Polski i Rosji. Skala tego wydarzenia jest tak szeroko omawiana i nagłaśniana, bo dotknęła tak szerokiego obszaru świadomości ziemi. Zarówno głowa Państwa jak i Ci, którzy mu towarzyszyli reprezentowali, można by powiedzieć, władzę kolejnych szczebli politycznych i społecznych, które są w każdym innym Państwie. Jest to coś bardzo symbolicznego, nad czym trzeba pochylić głowę, zadumać się i podziękować za możliwość uczestniczenia w tym przedsięwzięciu.

Krzyś, potrafię w pewien sposób odebrać to, co starasz się przekazać, wymiar Twojej życiowej tragedii, która wymaga od Ciebie uwagi i zadumy właśnie teraz. Wszystkie nasze życiowe zakręty będą się teraz wyłaniać i prosić o uwagę w tym szczególnym czasie.

Nie znamy się, ani tego co pomiędzy siebie niesiemy, ale mam nadzieję, że wkrótce i to się zmieni i zaczniemy się otwierać. Tak jak pewna Pani, którą spotkałam na lotnisku. Zupełnie obca, przypadkowa osoba, która podzieliła się ze mną swoją historią. Płakała, wspominając, że nie ma z kim podzielić się swoim smutkiem, choć wokół pełno ludzi, bliższych i dalszych, wszyscy pozostają w jakimś odosobnieniu. Dajmy sobie szansę na przekroczenie tej sporej, niewidzialnej bariery. Człowiek musi zacząć ufać drugiemu człowiekowi, musi nauczyć się go kochać.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 14, 2010, 10:49:57
U mnie już nastąpiło "zmęczenie materiału". Nie mogę oglądać TV i tkwić przy tych obrazach, tej muzyce, tym cierpieniu... za długo i w kółko to samo. Rozumiem jak najbardziej żałobę i smutek rodzin, znajomych ofiar tego wypadku. W kazdym razie do mnie dotarło to co się stało i zostało wypalone na twardym dysku - trzeba z tym żyć.

Bardzo podobał mi się wywiad z wdową po p.Szmajdzińskim. Zupełnia odmienna forma odnajdywania się w takiej sytuacji od pozostałych i wspominania, przeżywania... z ciepłym uśmiechem i mówieniem o swoim mężu w czasie teraźniejszym. W naszej kulturze niespotykane...

Z pewnym niezrozumieniem przyglądam się oponentom prezydenta, którzy mówią o nim w samych superlatywach, jako polityku i człowieku. Sam należałem do jego przeciwników politycznych. Potrafię zrozumieć to zjednoczenie się w żałobie i smutku, bo zginął prezydent naszego kraju, czyli prezydent każdego z nas. Natomiast jego działania polityczne i nie tylko, były, są i będą złe. Trzeba umieć odróżnić sprawy ciepła rodzinnego, czyli człowieka prywatnie od roli i wdrażaniu swoich przekonań politycznych w czyn.
Piszę o tym dlatego, że wydają mi się te wszystkie opinie fałszywe i niesmaczne.

Ostatnią na teraz sprawą związaną z tą "tragedią" (sorry MHS) jest miejsce pochówku prezydenckiej pary. Byłem pewny, że będą to powązki, lub rodzinne strony. Wawel, to jakiś zupełnie nieprzemyslany, oderwany od rzeczywistości pomysł. Nie wiem kto o tym decyduje, ale chyba jeszcze nie otrząsnął się z letargu tych wydarzeń. Tam leżą same wybitne osobistości, które w znaczącym stopniu wpłynęły na losy naszego narodu. Słowacki, Mickiewicz, Kościuszko, Piłsudski, Wazowie i cały poczet królów. Z pełnym szacunkiem pytam, co takiego dokonał nasz tragicznie zmarły w wypadku komunikacyjnym Prezydent ? Wawel jest miejscem poza czasowym. Za 50, 100, 400 lat kto będzie kojarzył postać akurat tego prezydenta i z czym ?
W Krakowie zebrało się około 400 osób natychmiast protestując w sprawie tej decyzji.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 14, 2010, 11:19:03
darlut moze wklejaj po kolei wiadomosci z onetu? bardzo wielu ludzi sie smuci tym wydarzeniem i daj im czas na zalobe. nie mysle ze w tym watku i na tym forum powinny sie pojawiac takie wpisy. interent jest tym zasypany


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 14, 2010, 11:21:08
Sądzę, że w kwestii pochówku w Krakowie na Wawelu to działanie stricte polityczne, aby naszą narodową traumę związaną z Katyniem ( śmierć Prezydenta jako symbol Katynia ) wynieść na tak niebotyczny piedestał , aby i za 400 lat dzieci w szkołach można było tym epatować.
Dla mnie to żałosne.
Właśnie dlatego, uważam,  świat musi się zmienić, a odejście TEGO  Prezydenta ( oraz wojskowej i religijnej elity ) właśnie w takich okolicznościach potraktować jako symboliczne odejście pewnej  epoki , pewnego starego porządku. Z tej perspektywy może i dobrze , ze miejsce spoczynku TEGO Prezydenta będzie na Wawelu, dlatego ,że największym Jego dokonaniem będzie zamknięcie ery izolacji, oddzielenia i niezgody ( albo zgody, ale na jego warunkach ).
Tak, jak Titanic zakończył epokę magnatów i arystokracji, tak TU154 zakończył pewną historyczną epokę, która dopiero będzie oceniana. Jednocześnie dokona się otwarcie nowej ery. Już się dokonuje i Polska  właśnie staje się tym "światłem" , które rozchodzi się i promieniuje na cały Świat, a w każdym razie ma szansę takim światłem się stać.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Adaś Kwiecień 14, 2010, 11:56:33
Samo miejsce mnie nie obchodzi. Lecz co do życia, jaki był i stwierdzenia, że był niezgodny to bzdura. Pracował nad tym by prawda historyczna była prawdą. A wszelkie postanowienia nie krzywdziły ludzi, nawet tych najniżej usytuowanych. Co często nie widać było w innych partiach. Jak by nie było TEGO prezydenta, to co by z Gruzją było. Bo niby kto zmobilizował kilku prezydentów, by stać razem. Kto będąc jeszcze w sprawiedliwości zajął się Wyszkowem. To był bardzo dobry polityk, od samego początku. Patriota. Cała ta sprawa pokazała jak łatwo jest manipulować ludźmi przez media. Osobiście to zawsze byłem z Kaczyńskim bo wiem ile robił dla zwykłych ludzi. Nie rozumiem tych, którzy dali się wciągnąć w tą grę TV.  Bo nie można było znaleźć na prezydenta konkretnego "haka" więc go ośmieszano, a ludzie to brali i powtarzali. A teraz płaczą ... Żal.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 14, 2010, 12:09:06
Patrząc na wcześniejsze deklarację polityczne i nie tylko przy okazji śmierci JPII, nie wydaje mi się aby cokolwiek miało się zmienić w polityce. Niestety, obawiam się, że przy okazji tego zdarzenia, wybory prezydenckie mogą przynieść dość zaskakujące rozwiązania. Naród jest szargany strasznymi emocjami i łatwo teraz wpływać na jego wybór. Nowy prezydent musi być wyłoniony po 60 dniach od daty określonej przez Marszałka. To mało aby wszystko wróciło do "normy" i wybierać na chłodno i merytorycznie. Wystarczy kilka haseł łapiących za gardło i olbrzymia rzesza elektoratu zmieni kandydata. Dla Komorowskiego to fatalny moment, on najwięcej na tym stracił, oczywiście politycznie.

Widze na wszystkich portalach, że Wawel już jest pierszym wydarzeniem, które znowu dzieli, a nie łączy. Kto podejmuje tak kontrowersyjne decyzje ? Rozmawiałem dzisiaj z ponad 10-oma osobami i wszystkie są zniesmaczone tą decyzją... i dopytują za Kard. Dziwiszem, jaka to bohaterska śmierć i jakie zasługi dla kraju, równające się z całym panteonem osobistości tam spoczywającymi i ich dokonaniami ?

cyt. z wp.:
"To nie był pomysł rodziny, to była zgoda rodziny. I chciałbym, żeby to było jasno i wyraźnie zaakcentowane - zaznaczał były wiceminister sprawiedliwości Andrzej Duda.

Odnosząc się do protestów, które miały miejsce w Krakowie, Duda przeciwstawił kilkuset protestujących tysiącom, które przyszły przywitać Pierwszą Damę. Przypomniał, iż codziennie tłumy ludzi gromadzą się pod Pałacem Prezydenckim wspominając i oddając hołd poległym. Krytykował protestujących twierdząc, iż ich sprzeciw odnosi się do faktu wstąpienia Lecha Kaczyńskiego do panteonu polskich postaci historycznych. Pochówek na Wawelu zapewnia bowiem wieczną pamięć i jest zarezerwowany dla najwyższych urzędników państwowych, którzy zginęli na służbie."

...zaraz, zaraz. Muszę zajrzeć do historii, ale jak pamiętam Marszałek Piłsudski zmarł na raka. Mickiewicz raczej nie na służbie, a u siebie w domu chyba na gruźlice, czy na cos tam innego związanego z płucami, Słowacki ?...
Wydaje mi się, że ten zasłużony panteon, nie jest zarezerwowany dla postaci którzy ZGINĘLI NA SŁUŻBIE, a raczej za ich zasługi dla kraju w przeciągu całego życia. Retoryka wypowiedzi pana Dudy jest dla mnie kompletnie nie do przyjęcia. To samo tyczy się prezydenta Krakowa, czy pana Gowina.... protestującym przeciwstawia się kilometrowe kolejki ludzi oddających cześć prezydenckiej parze. Jaki ma związek jedno z drugim ?

PS. Adaś, zapoznaj się z sytuacją w Gruzji i osobą prezydenta Szakaszwilego. Zobacz co zrobił nasz prezydent w sprawie pilota, który nie chciał lądować w Tibilisi z 4 prezydentami na pokładzie. Delikatnie mówiąc było to zachowanie niefortunne... Nie chciałbym sprowadzać rozmowy do tego czy ten prezydent był lepszy od Kwaśniewskiego, czy Wałęsy, bo dla niektórych pewnie był. Chodzi o jego gigantyczne dokonania w sprawie Polski, co czyni go godnym do wpisania się na listę wawelskiego panteonu ludzi najbardziej zasłużonych dla naszego kraju. Pytam o konkretne zasługi...

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 14, 2010, 12:24:38
Rozumiem CIę Adaś. Masz swoje sympatie polityczne, każdy je ma. TEN Prezydent był również najbardziej antyrosyjskim prezydentem w Polsce. Właśnie o to ANTY- mi chodzi.
Wydaje mi się, że czas na zmianę w rozumieniu takich pojęć jak patriotyzm. Tragedia katyńska powinna ludzi łączyć na bazie wybaczenia i współczucia, a nie dzielić w imię czyjejś wizji prawdy, choćby najbardziej słusznej. Tu była bariera nie do przebycia. Co z tego , że racja leżała po naszej stronie, kiedy w rzeczywistości nic to nie zmieniało w stosunkach polsko-rosyjskich  od lat ?

Teraz z Rosji płynie rzeka współczucia, niektórzy Rosjanie piszą o tym wprost ( gazeta Echo Moskwy) , ze przepraszają za Katyń po raz drugi. Coś niezwykłego dzieje się w tych naszych stosunkach sąsiedzkich. Żal jedynie ,iż na różnych portalach ludzie doszukują się nawet teraz spisków i zamachów. Wciąż pokutuje w nas ten nasz narodowy ( nacjonalistyczny ?) patriotyzm i wrodzona nieufność do wszystkiego. Dziwić się, że taką mieliśmy rzeczywistość ?

Weźmy pod uwagę, że czasy się zmieniają, wszystko dzieje się coraz szybciej ( od czasu śmierci JP II ), że jesteśmy odpowiedzialni za rzeczywistość poprzez to , jak o niej myślimy. Tak- same myśli oraz intencje wystarczą już do tego. O tym jest właśnie to forum. To jest ta dynamika o której mówi Nassim. Zacznijmy patrzeć na świat poprzez tą dynamikę, a nie poprzez pryzmat czasów sprzed dwóch , trzech lat ...

Echnaton  napisałeś "Wydaje mi się, że ten zasłużony panteon, nie jest zarezerwowany dla postaci którzy ZGINĘLI NA SŁUŻBIE, a raczej za ich zasługi dla kraju w przeciągu całego życia ". Nie tylko w przeciągu życia, ale i zasług uznanych po ich śmierci dopiero. !!

 I właśnie z uwagi na mój powyższy pogląd ( o zmianie ery ) ja dlatego nie będę protestował przeciwko pochówku na Wawelu. Tak będę postrzegał największe dokonanie Prezydenta , które NIE DOKONAŁO SIĘ za Jego życia, ale tuż po Jego śmierci. Mam na myśli  wyniesienie symboliki Katynia do rangi ponadnarodowego symbolu pojednania.

Właśnie to nazwałbym światłem rodzącym się z przeszłości właśnie tam , na smoleńskiej ziemi.



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 14, 2010, 17:51:28
Wajda protestuje ws. pochówku Prezydenta na Wawelu

Reżyser Andrzej Wajda zaprotestował przeciw decyzji o pochowaniu Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i Jego Żony Marii na Wawelu. Jest to jego zdaniem "wysoce niefortunna decyzja".

"Decyzja ta wywołuje poważne protesty i może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 roku podziały polskiego społeczeństwa" - napisał Wajda w liście przesłanym do "Gazety Wyborczej". Pod listem podpisała się także żona reżysera, Krystyna Zachwatowicz-Wajda.

"Najwyższe nasze zdumienie wywołała decyzja pochowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego z żoną - na Wawelu" - napisał Andrzej Wajda. Jak ocenił, "prezydent Lech Kaczyński był dobrym, skromnym człowiekiem, ale nie ma żadnych przyczyn, dla jakich miałby spocząć na Wawelu wśród Królów Polski - obok Marszałka Józefa Piłsudskiego".

Wajda i Zachwatowicz zaapelowali "do Władz Kościoła o wycofanie się z tej wysoce niefortunnej decyzji podjętej pochopnie w chwili żałoby i współczucia". Ocenili też, że "wysoce niestosowne jest w takiej sprawie powoływanie się na wybór rodziny".

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wajda-protestuje-ws.-pochowku-Prezydenta-na-Wawelu,wid,12171681,wiadomosc.html?ticaid=19fd1&_ticrsn=3

...a w między czasie kard. Dziwisz wpadł na kolejny pomysł stworzenia na Wawelu całej komnaty prezydenckiej i obok Państwa Kaczyńskich pochować prezydenta Kaczorowskiego.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 14, 2010, 18:01:33
(http://noosphere.princeton.edu/images/images2/polish.president.gif)
http://noosphere.princeton.edu/polish.president.html (http://noosphere.princeton.edu/polish.president.html)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 14, 2010, 18:24:44
a co to jest?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 14, 2010, 18:39:14
Tutaj Bou masz wprowadzenie:
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=43.0 (http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=43.0)

A tutaj rozwinięcie buddy Easta:
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=352.10 (http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=352.10)

I dziękuję za pytanie. Nasuwa się refleksja związana z nowym interfejsem forum i jeszcze większym  ;D ;D ;D uporządkowaniem tematów.

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Raistlin Kwiecień 14, 2010, 19:27:02
Ta dyskusja gzie ma zostać pochowany Lech Kaczyński jest dla mnie mocno niesmaczne. Nie wiem czym powodowana była decyzje. Ten kto ją podjął pewnie zdawał sobie z kontrowersji jakie ona wywoła Tak czy siak została podjęta i żadne protesty już jej nie zmienią A to kto i gdzie leży nie jest z nów tak istotę. Jestem przekonany, że po jego śmierci Kaczyńskiego wykreują na tak wybitnego Prezydenta, że  za 400 lat nikogo nie będzie dziwić, że tam spoczywa

Chyba wszyscy tutaj jesteśmy zgodni, że Lech Kaczyński nie dokonał wystarczająco dużo aby zostać pochowany na Wawelu. Jednak  te wszystkie dywagacje pochować czy nie są jednak w tym momencie trochę bez celu.
pogrzeb na Wawelu się odbędzie choć by z faktu że już poinformowaliśmy gości zagranicznych o miejscu pochówku a karków już się na niego szykuje. A my zamiast zachować szacunek wobec śmierci ludzi tak ważnych na naszego kraju rozpoczynamy kolejną kłótnię z której nic dobrego nie wyniknie. Decyzja zapadła i cóż wypada teraz z tym się pogodzić.

Jedna z gazet już opublikowała zdjęcie które mocno obśmiewa ten wypadek (Nawiasem mówiąc słowo tragedia jest jednak w tym miejscu adekwatna. Było to bądź co bądź śmierć nie tylko ludzi ale też ważnych dla kraju postaci. Zanim Komorowski nie zastąpił prezydenta nasz kraj był bez dowództwa i właściwie bezbronny. Nie mówiąc już o tym jak trudno będzie nam zastąpić dowódców wojskowych których straciliśmy.  Oczywiście nie umniejsza to mojego szacunku dla śmierci twoich bliskich MHS)
a my zamiast pokazać jak bardzo jesteśmy silni pokazujemy po raz kolejny z jak najgorszej strony.
Mogę zrozumieć kłótnie polityków w sejmie. Ale kłótnie zwykłych ludzi w tak  ważnych dla Polski okoliczność
jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Katastrofa w smoleńsku dla mnie znaczyła zamknięcie pewnego etapu związanego z naszą historią.
Rosja dostała niepowtarzalną szanse zamknięcia sprawy z Katynia nie tracąc przy tym twarzy. Nie liczę na to że nagle z Rosją będziemy w przyjacielskich stosunkach. Jednak pozwoliło by to w końcu  przestać obwiniać się o historię i bez niepotrzebnych żali kontynuować rywalizacje o dominującą pozycje w środkowej europie a którą Lech Kaczyński jednak zapoczątkował.

Lech Kaczyński nie dokonał może wybitnych rzeczy ale nie był on złym prezydentem i dlatego nie warto się kłócić o to  gdzie ma być pochowany. Decyzja już zapadła a my skupmy się na rzeczach bardziej pożytecznych i harmonijnych.


Pozdrawiam :)





 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: strzygław Kwiecień 14, 2010, 20:34:21
A mnie się wydaje, a nawet jestem całkiem pewien, że jedność i zgoda, to są opisy stanów istniejących, a nie dekrety do wprowadzenia. Tak samo jak miłość, albo szczęście. Jest, albo nie ma. A jak nie ma, to musi przyjść wewnętrznie, organicznie w zgodzie z własnym sumieniem i potęgą kwantowego kosmosu. No, dobra, niech będzie, że kwantowo-fraktalnego kosmosu. I jeszcze mam, że zawsze się dziwiłem czytając wiadomości, że świat zawsze się mniej morduje, mniej zatapia zatapia, mniej katastrofuje i mniej najważniejszo-że-wszyscy-muszą wiedzieć-wiadomościuje w czasie świąt i łikendów. Teraz się też dowiedziałem, że tajniki świętej geometrii stworzenia też przystają w czasie żałoby narodowej. Pytam się więc naiwnie: czy na każdym forum musi być teraz Kaczyński? Jak ufole wylądują jutro, to też zaraz pod trumnę polecą? Ja myślałem, że my tu o wszechświecie, tajnikach pierwotnych, rodzaju ludzkim, rzeczywistości niepoznanej...
pozdrawiam
znudzogław


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 14, 2010, 21:48:06
Wajda tak jak i kolega Raistlin mają rację.
Kaczyński nie był aż tak wybitnym polakiem alby zasłużyc sobie na honor spoczywania wśród królów polski. Owszem jest pierwszym Prezydentem od wielu lat który poległ na podczas piastowania stanowiska, ale to nie stawia go od razu w jednym szeregu z Kazimierzem Wielkim i Józefem Piłsudskim.
Wielką żałobę rozumiem, ale nie popieram tak silnego gloryfikowania, i nadawania honorów ludziom tylko z tego powodu że polegli na stanowisku.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 14, 2010, 23:36:01
Tym razem zacytuję wypowiedź Hani Kotwickiej, temat "Dojrzałość Narodowa"

"Para prezydencka zostanie pochowana na Wawelu obok marszałka Józefa Piłsudskiego. Propozycja wyszła od władz państwowych i Kościoła, ale ostateczną decyzję pozostawiono rodzinie. Była to bardzo ryzykowna, niefortunna propozycja, ale skoro decyzja zapadła, należy ją bezwzględnie uszanować.

Osobiście uważam, że prezydent wraz z małżonką powinni być pochowani w Warszawie, w Katedrze albo na Cmentarzu Powązkowskim. Wtedy każdy, kto chciałby zapalić znicz czy złożyć kwiaty, miałby swobodny dostęp.
Dostęp na Wawel jest ograniczony sztywnymi godzinami otwarcia dla zwiedzających, wstęp kosztuje 11 zł od osoby, trzeba stać w kolejce, by się tam dostać. Kategorie „godny” czy „niegodny” absolutnie nie wchodzą w grę, niegodne byłoby odmówienie komukolwiek pochówku w tym lub w każdym innym miejscu. To tak, jakby odmówić nieoczekiwanemu gościowi dostępu do wigilijnego stołu.

Fala protestów jest wyjątkowo nie na miejscu. Ktoś nieodpowiedzialny wykorzystał nieświadomą krakowską młodzież do jakiejś gry. Wawel to pułapka czasu – test na naszą wiarygodność narodową. Nie pozwólmy zburzyć Jedności i nie dajmy się wciągnąć w ciemną grę – niezależnie kto za tym stoi.
Media powinny natychmiast wycofać się z nagłaśniania sprawy. Oczy całego świata zwrócone są na Polskę. Zbyt wiele możemy stracić. Mówimy o pojednaniu pomiędzy narodami, a nie potrafimy pojednać się pomiędzy sobą.

75 lat temu podobna burza wybuchła w Krakowie wokół pochówku Józefa Piłsudskiego w Krypcie św. Leonarda. Jednak arcybiskup Adam Sapiecha, mimo iż sam był temu przeciwny, ostatecznie wyraził zgodę, za co spotkał się z wielką krytyką. Dwaj ówcześni biskupi zakazali bicia w dzwony podczas uroczystego żegnania marszałka. Pogrzeb odbył się 17 maja 1935 roku (kin 224 – KAN 3). Dwa lata później, 22 czerwca 1937 roku (kin 210 – OC 2 /także kin nar. papieża JP II), decyzją tego samego abp. Sapiechy trumna Jozefa Piłsudskeigo została przeniesiona do Krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, mającej mniejszą rangę niż Krypta św. Leonarda.

Historia lubi się powtarzać. Poczekajmy. Być może, za jakiś czas Lech i Maria Kaczyńscy wrócą do Warszawy, by znaleźć wieczny spokój.

Teraz jednak APELUJĘ o uszanowanie decyzji o pochówku i uczczeniu pamięci wszystkich ofiar. Nie należy oceniać zasług dla Polski lub ich braku ani też robić herosa i bohatera z Lecha Kaczyńskiego. Tu chodzi wyłącznie o symbol - 96 osób zginęło podczas pełnienia służby dla kraju. Nie wiadomo, czy rodziny ofiar dostaną jakiekolwiek szczątki swoich bliskich.

Świat pełen jest kontrowersji i sprzeczności, dlatego powinniśmy brać od życia pozytywne przykłady. Przypomnijmy sobie kontrowersyjne przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi Barackowi Obamie. Mimo iż po stu dniach urzędowania nie miał żadnych zasług na rzecz utrzymania pokoju na świecie, to jednak - skoro już dostał Nobla - świat to uszanował.

PUŁAPKA CZASU I JEDNOCZEŚNIE PRÓBA DLA POLAKÓW

Poczucie naszej narodowej Solidarności i Jedności zdołało się utrzymać zaledwie cztery dni. Było rzeczą naturalną, że Siły Ciemności zrobią wszystko, by nas skłócić. Takie są prawa polaryzacji i takie też przed nami próby i wyzwania. W pułapkę ciemnego bieguna Węża Chicchan dała się złapać młodzież, a media, jak to media, natychmiast to rozdmuchały.

Pamiętajmy, że mamy Rok Samoistnego Ziarna, rok ustalania strategii na przyszłe lata. Obecnie znajdujemy się w dziesiątym księżycu (od 4.04. do 1.05.), któremu patronuje Żółty Solarny Wojownik. Jest to miesiąc manifestacji wyników - nic nowego nie możemy już stworzyć i niczego nie zdołamy też spartaczyć, możemy jedynie coś ulepszyć. Wynik jest i nikt tego już nie zmieni, może jedynie utrudniać i opóźniać jego pełną odsłonę - co dzieje się w tej chwili. Spójrzcie na kin przewodnika (Eb 1) i kin okultystyczny (Chicchan 5) dziesiątego miesiąca Dreamspell.
Dalej:
Informację o miejscu pochówku ogłoszono w środę, 13 kwietnia br. Był to dzień CHICCHAN 5, który wniósł do naszego pola świadomości siłę przetrwania i ukierunkował nas na poszanowanie nie tylko życia, ale i majestatu śmierci, na człowieczeństwo, tolerancję wobec każdej ludzkiej inności (także osobistych decyzji). Na drugim, ciemnym biegunie Chicchan 5 tkwiły niskie pobudki, żądze, intrygi, pułapki i lekceważenie darów życia.

Uroczystości pogrzebowe z udziałem wielu dostojnych gości zaplanowano na niedzielę, 18 kwietnia br. Kinem dnia będzie OC 10, tego dnia pojawi się impuls partnerstwa, przyjaźni, solidarności.
W krzyżu powiązań partnerem okultystycznym kinu nr 10 jest CHUEN 4 (kin 251, Niebieska Samoistna Małpa), czyli energia z dnia 11 września 2001 r.
Na szczęście, dziś nic nam już nie grozi, ówczesna karma została rozładowana, jednak znak CHUEN 4 na zawsze pozostaniwe symbolem pamięci ofiar zamachu na WTC w Nowym Jorku i już niebawem także pamięci ofiar katastrofy samolotu w Smoleńsku – poprzez symbol pogrzebu polskiego prezydenta i jego małżonki.
Przypominam, że kin okultystyczny wskazuje na poziom świadomości jednostki na tle grupy, a w aspekcie aktualnych wydarzeń – na poziom świadomości narodu polskiego na tle uniwersalnej świadomości zbiorowej.

ZNAK Z NIEBA

Dziś, w środę, 14 kwietnia, sześć dni po katastrofie, dostaliśmy ZNAK z Nieba – spod wraku samolotu prezydenckiego wydobyto nienaruszoną flagę państwową i wieniec ze świeżymi jeszcze kwiatami – jakby prosto z kwiaciarni, który prezydent miał złożyć na Cmentarzu Ofiar Katyńskich.

Dziś jest dzień CIMI 6 – siła transformacji i siła śmierci jako symbolu pozytywnych przemian – podwójna energia Cimi, która odpowiada za zrównoważenie procesów, wyciszenie emocji, poskromienie ego, zakończenie polemik, przebaczenie, pokorę wobec życia i śmierci (duale), dokonanie skoku kwantowego w świadomości jednostki.

CIMI 6 to potężna energia i byłoby lepiej nie mieć jej za swojego przeciwnika! Dlatego apeluję: zachowajmy spokój. Łącznikowi Cimi przyporządkowany jest żywioł Powietrze.

W tym miejscu nawiążę do listu od Pani Magdy. Weźmy sobie do serca „Mandalę Jedności” i znak-wskazówkę o „Rozbitym Kwiecie Narodu Polskiego”. Ten „Rozbity Kwiat Narodu Polskiego” jest kluczem do Jedności. Teraz mamy szansę na odbudę "Mandali", na pozbieranie rozproszonych, niepoukładanych jeszcze cząsteczek Narodu Jedności. Myślę, że Wawel jest jedną z nich.

Dlatego wszelkie protesty to działanie na szkodę Polski.

APEL ANDRZEJA WAJDY

Uważam, że w obecnej sytuacji Andrzej Wajda, reżyser filmu „Katyń”, nie miał moralnego prawa i nie powinien – chociażby z przyzwoitości – występować z apelem o zmianę miejsca pochówku pary prezydenckiej i tym samym podburzać ludzi. Swój przyjazd na uroczystość pogrzebową zapowiedzieli prezydenci i dygnitarze wielu państw świata, w tym USA, Francji, Rosji, Niemiec, Ukrainy, Albanii, Australii, Czech, Bułgarii, Chorwacji, Gruzji, Hiszpanii, Indii, Iranu, Izraela, Kanady, Macedonii, Mołdawii, Palestyny, Rumunii, Słowacji, Unii Europejskiej, NATO i innych.

Andrzej Wajda był w Katyniu 7 kwietnia na okoliczność spotkania premierów Putina i Tuska na Cmentarzu Ofiar Katyńskich, ale dopiero po tragicznej katastrofie świat zainteresował się filmem „Katyń”."

źródło: http://maya.net.pl/ (http://maya.net.pl/) dział "pytania"



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 15, 2010, 00:08:46
Dreamspell to chyba nie nasz narodowy sposób na interpretację największych wydarzeń historycznych   ;D.... ale można i tak.
Jeśli tak, to ja zacytuję Symbole Sabiańskie, będzie też fajowo ...
W Symbolach Sabiańskich chodzi o to, żeby zadać pytanie , które ma się odnosić do jakiejś określonej sytuacji ZANIM kliknie się w obrazek  ..
Każdy to może zrobić online http://www.integra.boo.pl/wyrocznie/wyrocznia1.html

W związku z zapytaniem o to jak mam się odnaleźć w odniesieniu do tragedii narodowej otrzymałem taką oto odpowiedż
"
LEW 19

PRZYJĘCIE NA ŁODZI MIESZKALNEJ PEŁNE HULAK; WODA ODBIJA JEGO ŚWIATŁA

Jeśli sytuacja, w której się aktualnie znajdujesz, pozwala ci na odprężenie się, być może znajdziesz się w nowym towarzystwie i nowym otoczeniu. Ciesz się tą sytuacją na ile tylko to możliwe, pamiętaj jednak, że wcześniej czy później będziesz musiał wrócić do codziennego, bardziej zakotwiczonego życia.  "

Czy należałoby wnioskować, ze po okresie podniosłości i zjednoczenia nastąpi jednak powrót do szarej codzienności ? A  może to "zakotwiczenie" będzie już inne, w całkiem nowej rzeczywistości  ... ? 

Wkleiłem tutaj tekst wróżby w odpowiedzi na Dreamspell ( aby go zneutralizować nieco ) , bo uważam, że i tak powinniśmy się we wszystkim kierować tym, co dyktuje nam serce, a nie tym czy innym kalendarzem czy systemem.

pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 15, 2010, 00:57:33
Cytuj
Wkleiłem tutaj tekst wróżby w odpowiedzi na Dreamspell ( aby go zneutralizować nieco ) , bo uważam, że i tak powinniśmy się we wszystkim kierować tym, co dyktuje nam serce, a nie tym czy innym kalendarzem czy systemem.

Pewnie, że serce jest najważniejsze east :) Wszędzie mamy porozsiewane ziarenka prawdy, lecz tylko intuicja wie, jak je wyłuskać :)

Swoją drogą weszłam na Symbole Sabiańskie i oto co mi wyszło :

BYK 3
NATURALNE STOPNIE WZNOSZĄCE SIĘ KU TRAWNIKOWI Z KWITNĄCĄ KONICZYNĄ

Ten Symbol wskazuje, że czas spełnienia i zwieńczenia jest blisko, przedtem należy jednak dokonać jeszcze paru nieznacznych wysiłków.

Czyli, będzie dobrze  ;D

A Twoja east wyraźnie mówi, że życie, bez względu na okoliczności, toczy się dalej. Jest w nim czas na radość, jest i na pracę. Z każdej radosnej chwili trzeba zaczerpnąć ile się da, by później mieć siłę na zmierzenie się z prozaicznymi, zdawałoby się, wyzwaniami, jakie ono nam niesie. Taki mój wolny nieproszony przekład ;)

Pozdrawiam pozytywnie :)



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 15, 2010, 02:18:23
W związku z zapytaniem o to jak mam się odnaleźć w odniesieniu do tragedii narodowej otrzymałem taką oto odpowiedż

 @ ZADAŁEM TO SAMO PYTANIE.

Odp :

NÓW WSKAZUJE, ŻE NADSZEDŁ CZAS, ABY LUDZIE PRZYSTĄPILI DO INNYCH PROJEKTÓW

Ten wizerunek przedstawia pojawianie się nowych możliwości i  horyzontów. Wszelkie sprawy z przeszłości należy zostawiać zawsze za sobą.

Powiem, że zgadzam się z tym w 100%
To co było wczoraj,  było wczoraj. A teraz jest TERAZ.
Ten cały społeczny PATOS, który się dzieje, to w istocie nic innego tylko wnoszenie
traum z przeszłości w teraźniejszość.
Wszystko co się dzieje odzwierciedla to tylko stan naszej świadomości.....

Czyli  to wszystko co się dzieje to wynik ludzkich iluzji i projekcji, meandrów ludzkich myśli i ... strachu.




Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 15, 2010, 06:56:14
pogrzeb - swiatowi przywodcy np prezydent usa ktory nigdy nie uczestniczy w takich uroczystosciach, nawet sam ksiaze karol - wszyscy naraz na wawelu, w miejscu mocy przy czakramie - moze jakis rytual odprawia


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 15, 2010, 11:12:53
bou, kto wie, ale myślę, że to ich dusze mają coś zrozumieć, czy wynieść z tego spotkania.

Informacja z prasy:

"Kommiersant": w stosunkach z Polską możliwy prawdziwy przełom

Dziennik "Kommiersant" ocenił w dzisiejszym wydaniu, że po tragedii pod Smoleńskiem powstała sytuacja, w której możliwy jest prawdziwy przełom w stosunkach między Rosją i Polską. "Wydarzenia ostatnich 10 dni mogą odegrać bardzo ważną rolę w relacjach polsko-rosyjskich. Reakcja obu stron na tragedię 10 kwietnia radykalnie zmieniła ich klimat" - konstatuje rosyjska gazeta.

"Kommiersant" wyjaśnia, że "polscy politycy nie obarczali winą Rosji, a Moskwa zrobiła wszystko, by dochodzenie w sprawie katastrofy było otwarte i by było prowadzone wspólnie z Polakami".

Według dziennika, najważniejsze jest to, że "w Rosji znalazło się tak wielu ludzi szczerze współczujących i potrafiących znaleźć godne formy, by to współczucie wyrazić, a w Polsce znalazło się wielu ludzi, umiejących to ocenić".

"Jest to sytuacja, w której możliwy jest prawdziwy przełom" - podkreśla "Kommiersant".

Gazeta argumentuje, że "ci politycy w Polsce, którzy opowiadają się za pojednaniem z Rosją, otrzymali taką swobodę manewru, o jakiej tydzień temu mogli tylko marzyć". "Jeśli z naszej strony wystarczy woli politycznej, by przerwać zawstydzające gry z utajnianiem akt śledztwa w sprawie Katynia i innych zbrodni stalinowskich, może okazać się, iż katastrofa pod Smoleńskiem będzie miała istotne konsekwencje polityczne nie dla Polski, lecz dla Rosji" - pisze "Kommiersant". Dziennik zaznacza, że "tej szansy nie można zaprzepaścić".

źródło http://wiadomosci.gazeta.pl (http://wiadomosci.gazeta.pl)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 15, 2010, 13:23:24
Podaję odnośniki do artykułów stawiających dość ciekawe pytania na temat katastrofy:

http://blogmedia24.pl/node/27659#comment-83542 (http://blogmedia24.pl/node/27659#comment-83542)
http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID404487538,index.html (http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID404487538,index.html)

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 15, 2010, 13:41:17
pewien wpis niejakiego romana r na usenecie pl.soc.polityka mnie bardzo zaintrygowal.
"A ja, z prywatnych kanałów, wiedziałem, zanim Kardynała Dziwisz zaczął
konsultacje, że konsulat USA w Krakowie dostał polecenie rozpoczecia
przygotowań do przyjazdu Prezydenta Obamy."
wg mnie to jest bardzo niepokojace. wyglda jakby decyzja co do miejsca pochowku nie zapadla w polsce. czarownice szukuja sobie miejsce na szabat???


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 15, 2010, 14:06:03
.. a ja z "prywatnych kanałów",  wiem, że wszystko będzie dobrze ;) ludzie są niesamowici z tymi spiskami ..

Podaję odnośniki do artykułów stawiających dość ciekawe pytania na temat katastrofy:

http://blogmedia24.pl/node/27659#comment-83542 (http://blogmedia24.pl/node/27659#comment-83542)
http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID404487538,index.html (http://astral-projection.blog.onet.pl/2,ID404487538,index.html)

pozdrawiam

W kwestii pierwszego linka , już w pierwszym zdaniu czytam "Od dziesięcioleci dezinformacja stanowiła potężną broń systemu sowieckiego, stosowaną masowo również przez media " .. darowałem sobie resztę , bo z góry wiedziałem o czym to będzie i kto to pisze .... kolejny rusofob.

W drugim linku czytam równie tendencyjne pytanie  "Co się wam rzuciło na pierwszy rzut oka, co było tam podejrzane?  " i dalej już zrezygnowałem. W tym pytaniu jest od razu teza do udowodnienia - że tam musi być coś podejrzanego. Opinia wyrażona na podstawie .... zdjęć z telewizji. Sherlock Holmes się normalnie chowa .

W tych dniach każdy z nas ujawnia swoją reakcją na te zdarzenia - ujawnia to, kim sam jest. Właśnie to jest owym przyspieszeniem , które obserwujemy. To zaprowadzi nas dokądś, ale sami nie wiemy dokąd. Brak odpowiedzialności za słowa i wyrażane opinie bez wystarczających danych to plaga naszych czasów . Obejrzy taki jeden z drugim migawkę w TV i już staje się ekspertem od wypadków lotniczych ...Żałosne.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 15, 2010, 14:11:30
moze
tylko ze AKURAT to jest czlowiek zupelnie niezwiazany z teoriami spiskowymi ani takimi forami jak nasze
http://home.agh.edu.pl/~rumian/


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 15, 2010, 14:24:15
Może jego prywatne kanały są lepsze niż moje bou , wszak pochodzą od pracownika Katedry Elektroniki Akademii Górniczo-Hutniczej ...  każdy wierzy w co zechce. :)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 15, 2010, 15:13:01
Warunki atmosferyczne na lotnisku w Smoleńsku, gdy lądował tam polski samolot prezydencki Tu-154M, były nie trudne, lecz ekstremalne - informuje dziennik "Kommiersant", powołując się na źródło w komisji badającej przyczyny katastrofy.

- Prawdopodobieństwo katastrofy przy takim lądowaniu było bardzo wysokie. Pilot prezydenckiej maszyny dobrze o tym wiedział. Niemniej poszedł na nieuzasadnione z punktu widzenia wszystkich instrukcji latania i elementarnego zdrowego rozsądku ryzyko - cytuje rosyjska gazeta swojego anonimowego eksperta.

"Kommiersant" podaje, że w momencie lądowania polskiego samolotu nad lotniskiem wisiała gęsta mgła, której dolna granica przebiegała zaledwie 30 metrów nad powierzchnią ziemi; bezpośrednia widzialność we mgle wynosiła tylko 200-400 metrów.

- Taką odległość schodzący do lądowania samolot pokonuje w ciągu sekund, dlatego - jak twierdzą specjaliści - prezydenccy piloci zniżali się w dosłownym tego znaczeniu na ślepo - pisze dziennik.

Według "Kommiersanta", zainstalowany w polskim Tu-154M system nawigacyjny, potrafiący określać trajektorię schodzenia, w danym wypadku nie mógł być pomocny, ponieważ lotnisko w Smoleńsku nie jest wyposażone w odpowiedni system lądowania (Instrument Landing System, ILS).

Lotnisko wojskowe w Smoleńsku dysponuje tylko prymitywnym systemem OSP, sygnalizującym pilotowi jedynie mijanie poszczególnych punktów orientacyjnych. Dla lądowania z OSP bezpośrednia widzialność musi wynosić 1800 metrów, a dolny pułap zachmurzenia nie może być wyższy niż 120 metrów nad ziemią.

Rosyjska gazeta podaje, że w czasie podejścia do Smoleńska tamtejsi kontrolerzy poinformowali załogę, że lądowanie jest niemożliwe i zaproponowali odejście na lotnisko zapasowe w Mińsku lub Moskwie, jednak dowódca nalegał na zejściu do punktu podejmowania decyzji, które w wypadku Tu-154M wynosi 100 metrów nad lotniskiem.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Leszek Kwiecień 15, 2010, 16:46:42
A propos Symboli Sabiańskich, to zadałem inne pytanie: "Jaki jest sens tych ezoterycznych rzeczy w moim życiu?

Odpowiedź:

STRZELEC 10

TEATRALNE WYOBRAŻENIE ZŁOTOWŁOSEJ BOGINI SPOSOBNOŚCI

Symbol ten może przedstawiać propozycję zbyt dobrą, by jej nie przyjąć. Stanowi ona prawdopodobnie rozsądną nagrodę za twoje wysiłki. Choć możesz mieć ochotę szybko zareagować, należy zachować ostrożność.

Teatralne wyobrażenie? Hm...
Znaczy się, że ezoteryczne życie to teatr?  ;D


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 15, 2010, 16:55:38
East ja mam trochę więcej cierplwości i przeczytałem linki które wkleiłem ;D

Ja rozumiem że jak było naprawdę mamy małe szanse się dowiedzieć ;D

Ale może Ty mi wytłumaczysz mój miły Bracie dlaczego za normalny stan uznaje się taki, w którym w trakcie śledztwa bierze się 3 hipotezy (błąd pilota, pogoda, awaria samolotu) pomijając zupełnie możliwość sabotażu / zamachu terrorystycznego?

W kraju, w którym kilka tygodni temu mieliśmy podobno ataki terrorystyczne...

Jednocześnie zarówno media jak i zwykli ludzie reagują w podobnym do Twego tonie na wszelkie wzmianki o takiej możliwości...

Nagle skończyła się wojna z terroryzmem?

Czy może czegoś się boimy?

pozdrawiam serdecznie!!!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 15, 2010, 17:35:07
Prawdopodobnie moja ostatnia wypowiedź w tym wątku  ;) Podaje info, które mi utknęły dziś w głowie i dały do myślenia:

1. Rosyjski kontroler nie bardzo orientował się, w jakim systemie należy podawać wartości ciśnienia atmosferycznego na lotnisku w Smoleńsku, Rosja jako jedyny,chyba, kraj na świecie podaje wartość ciśnienia w stosunku do gruntu nad którym się leci, a nie, jak wszędzie, nad poziomem morza. Właśnie przez to nieporozumienie rozbił się kiedyś samolot pod Dubrownikiem.

2. Może i się mylę, ale pomyślmy, co by się stało, gdyby wydano rozkaz zamknięcia lotniska, a tym samym samolot z VIP-ami zostałby zmuszony do odwrotu lub zmiany lotniska? Znając przewrażliwienie Polskiej władzy na punkcie Katynia moglibyśmy się spodziewać, że w stronę Rosjan zaczęłyby płynąć oskarżenia, że celowo uniemożliwiono pojawienie się głowy państwa na tak istotnej uroczystości. Może to zwykła obawa przed nieprzyjemnościami kazała Rosjanom sobie odpuścić i oddać decyzję o ewentualnym lądowaniu Polakom?...Może się mylę, ale może po prostu za dużo się tego wszystkiego uzbierało? I musiało w końcu przelać?

Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej wszelkie teorie spiskowe wydają mi się bezsensowne. Trzeba przyjąć do wiadomości, że to, co miało się stać, stało się. A my musimy iść dalej. Pozdrawiam.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 15, 2010, 17:50:23
Leszek, to "zbyt dobra propozycja, aby jej nie przyjąć "  po prostu. Mówią, że życie to teatr  :)

radosław, może pomija się możliwość sabotażu/zamachu terrorystycznego , bo to dotyczy samolotu prezydenckiego, a więc sabotażystą musiałby być ktoś wtajemniczony na najwyższym szczeblu PO POLSKIEJ STRONIE. Wiesz co to oznacza ?

Właśnie zastanowiłem się chwilę dlaczego sabotaż/zamach wydają mi się niedorzeczne. Może dlatego, że jako Polakowi nie mieści mi się w głowie, aby ktoś w Kraju ( od wewnątrz ) chciał dokonać zamachu na Prezydenta Polski . W jakim celu ? Aby naród się zjednoczył ? Aby zapanowała zgoda narodowa ? ( pomijam tu kwestie Wawelu bo takiej żenady to żaden terrorysta by nie dał rady skonstruować - sami sobie to zrobiliśmy ).

Może po prostu nie chcę zasilać teorii spiskowych , może napawają mnie obrzydzeniem insynuacje oparte na domysłach.

Tak czy inaczej zginęli ludzie , którym hołd oddaje większość ( nawet skłóconych ) Polaków i cały niemalże świat. Jest realna szansa , aby dwa skłócone narody się pogodziły nad starymi i świeżymi grobami.

Wreszcie dlatego, że sam mam prawo do swojej prawdy na temat tych wydarzeń. Jest ona równie prawdopodobna, co każda inna. Nikt nie będzie mi mącił w mojej głowie, ani siał w niej poczucia niepewności czy  zagrożenia, gdy sobie tego nie życzę.
Może też trochę dlatego, że chcę widzieć świat pogodzony i współpracujący ze sobą właśnie z szacunku dla życia , choćby i na kanwie  śmierci ( bez względu na przyczyny oraz osoby , które są w to zamieszane ). To jest mój wybór i to jest  jedyna prawda , którą każdy z nas, radosławie  , uznaje - własna prawda.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 15, 2010, 20:21:39
Zastanawiam się jeszcze nad taką informacją:

- Piloci prezydenckiego samolotu wiedzieli, że się rozbiją - potwierdził prokurator generalny Andrzej Seremet. (po wysłuchaniu czarnej skrzynki)

Z dotychczasowych domniemań wynika, że samolot schodząc poniżej dolnej warstwy chmur/mgły zaczepił o drzewa co było początkiem wypadku, ponieważ pilot nie mógł juz wyprowadzić maszyny. Niska wysokość, otwarte klapy, mała prędkość, uszkodzenia skrzydła etc. to wszystko doprowadziło do rozbicia maszyny.
Jak wynika z trasy ścinanych drzew, czyli od pierwszego ściętego wierzchołka do miejsca dezintegracji samolotu, wszystko mogło trwać od 3 do 5 sekund (to też było podawane publicznie w mediach). Jak w takim czasie i w takich dramatycznych okolicznościach piloci mogli mieć czas na to żeby mówić że "wiedzą że się rozbiją"... chyba, że "awaria" została wykryta dużo wcześniej i rozbicie samolotu było tylko jej oczywistą konsekwencją. Ale to zmienia całkowicie, dzisiaj budowany szkic przebiegu wypadków.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 15, 2010, 20:39:51
Cześć Narodzie. Może napisz coś mało popularnego ale wiecie, miewam rózne pomysły. Dziwne też.
A czy nie nie mogło być tak ze pilot się wkur....ił. Poprostu po ludzku. Chłopak z wielkim poczuciem
wolności i godności !!! Poprostu . Wiem. Wydaje sie nieprawdopodobne (ale mi osobiście -odwrotnie)
Skoro tak- DOBRA NIECH WAM BEDZIE!! TO TAK!!- np. tak sobie pomyślał.
Tak mi przyszo. Może dlatego, ze TV (wiecie) nie mam i sama kminię wszystko.
Buziaki
misz


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: konserwa Kwiecień 15, 2010, 21:18:33

Może też trochę dlatego, że chcę widzieć świat pogodzony i współpracujący ze sobą właśnie z szacunku dla życia , choćby i na kanwie  śmierci ( bez względu na przyczyny oraz osoby , które są w to zamieszane ). To jest mój wybór i to jest  jedyna prawda , którą każdy z nas, radosławie  , uznaje - własna prawda.

jak mawiał Don Juan: przerażająca jest natura Wiedzy
ale wojownik usuwa jej grozę poprzez poznanie....



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 15, 2010, 21:20:12
Podczas wojny gruźińsko -rosyjskiej , Kaczyński poleciał do Gruzji. Pilot odmówił lądowania w Tibilisi z powodu trudnych warunków pogodowych. został później zwolniony z tego powodu....
Bardzo możliwe że i tym razem Kaczyński naciskał na lądowanie aby nie spóźnic się na uroczystości, a pilot nie chcąc tracic pracy poddał się naciskowi.
I w ten oto sposób całkiem prawdopodobne jest że prezydent w dużej mierze sam się przyczynił do katastrofy. Niestety czasem ambicje są większe niż rozsądek, a kończy się to źle.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: konserwa Kwiecień 15, 2010, 21:26:49
według mnie Szewc to co napisałeś,
to jest pierwszy szczebel drabinki - idź dalej do góry

prawdziwy myśliwy zastawia pułapki na zwierzynę
warunek : znać jej przyzwyczajenia trzeba (czyt. wiedzieć jak po drabince chodzić będzie, i na którym szczeblu pułapka powinna się znaleźć)




Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: miszka Kwiecień 16, 2010, 00:02:27
http://tinyurl.com/y5lun5q


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 16, 2010, 00:02:57
 Jak dziś usłyszałem słowa w Polskim Radio, że odeszli  najważniejsi ludzie, którzy decydowali o wszystkim, to mi po prostu opadła warga. Dobrze  jeszcze, że nie decydowali o moim myśleniu.

Walczę za Polskę wolną od Masonów.!!

Kto jest za, a kto przeciw ? Hę ?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 16, 2010, 00:45:52
MEM HEI SHIN
Jeśli masz zamiar walczyc o Polskę wolną od masonów, wpisami na forum, a nie podejmując konkretnych działań to daremna twa mowa... Słowa nie poparte działaniem są tylko pustym gadanie.
 
A co do myśliwych to nie poczuwam się do roli zwierza łownego. Z doświadczenia wiem że wiekszośc wypadków zdarza się z powodu niekompetencji lub braku uwagi. A wiadomo jak to jest z politykami, czasem strach przed posiadanem "złej prasy" jest silniejszy od rozsądku <w myśl wypowiedzi Łukaszenki> dołorzyc do tego fakt że lotnisko nie było przygotowane na podejmowanie samolotów w takich warunkach <jak przyznał sam Suwarow>. Więc mając tak niekorzystne okoliczności nie trudno o katastrofę....
Oczywiście jeśli ktoś woli wierzyc w ingerencje sił trzecich i dobijanie rannych po katastrofie, to już jego wola i nie zabraniam w nią wierzyc.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 16, 2010, 01:05:55
MEM HEI SHIN
Jeśli masz zamiar walczyc o Polskę wolną od masonów, wpisami na forum, a nie podejmując konkretnych działań to daremna twa mowa... Słowa nie poparte działaniem są tylko pustym gadanie.
 


Jasne. Tylko, że ''ja'' walczę poprzez próby  zmiany  świadomości społecznej.
Innej formy walki nie - akceptuję.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: percepcja Kwiecień 16, 2010, 01:24:43
Zwróćcie uwagę nie tylko na sam palec ale na to co wskazuje....

Bo u wielu ludzi to tragiczne wydarzenie uruchomiło współodczuwanie, zrozumienie (SERCE) i ta iskra przeszła przez cały świat.

WAWEL jest istotnym punktem na Ziemi z punktu widzenia jej energetyki ponieważ energia, która tam pulsuje jest w rezonansie z czakrą serca człowieka.

Jest więc szansa, że podczas uroczystości pogrzebowych, na których tak wielu z różnych stron świata przyjedzie po tą "ognistą" energię, energia czakramu wawelskiego zadziała na serca tych ludzi wzmacniając współodczuwanie itd.

Czy nie macie wrażenia, że faza rzeczywistości lekko się zmieniła (może przesunęła bliżej ducha)?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 16, 2010, 10:46:09
Jasne. Tylko, że ''ja'' walczę poprzez próby  zmiany  świadomości społecznej.
Innej formy walki nie - akceptuję.

Czyli jednak prowadzisz tę walkę tylko za pomocą słów, a taka metoda jest niestety nieskuteczna. Jeśli naprawdę chcesz cokolwiek zmienic w świadomości społecznej to musisz najpierw dac przykład, zacząc działac aby ludzie zwrócili na Ciebie uwagę i widzieli w tobie wzór do naśladowania. Społeczeństwo nic samo zrobi i nie zmieni jeśli będzie miec wzorca do naśladowania.
A samo gadanie nic nie zmieni, trzeba się stac dowódcą który krzyczy "za mną!" a nie "naprzód!"

Nie chodziło mi w słowie walka, o to abyś biegał ze szpadlem i dekapitował szpadlem masonów, tylko zaczął działac na płaszczyźnie realnej... Poprzez swe działanie stał się konkurentem dla masonerii i odebrał im władzę. Nie musi to byc walka na noże, jest wszakże wiele sposobów pokojowej walki.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: konserwa Kwiecień 16, 2010, 14:47:40
Zwróćcie uwagę nie tylko na sam palec ale na to co wskazuje....

Bo u wielu ludzi to tragiczne wydarzenie uruchomiło współodczuwanie, zrozumienie (SERCE) i ta iskra przeszła przez cały świat.

WAWEL jest istotnym punktem na Ziemi z punktu widzenia jej energetyki ponieważ energia, która tam pulsuje jest w rezonansie z czakrą serca człowieka.

Jest więc szansa, że podczas uroczystości pogrzebowych, na których tak wielu z różnych stron świata przyjedzie po tą "ognistą" energię, energia czakramu wawelskiego zadziała na serca tych ludzi wzmacniając współodczuwanie itd.

Czy nie macie wrażenia, że faza rzeczywistości lekko się zmieniła (może przesunęła bliżej ducha)?


szczerze?
jest dokładnie odwrotnie, tzn., cała elita NWO przyjedzie tam na energetyczną ucztę...
illuminati mają fioła na punkcie rytuałów - to przekracza zdecydowanie granice konwencjonalnego rozumowania
i cały czas bazują na zainstalowanych w naszych głowach programach "racjonalizujących" pomagających odrzucać prawdę, która z fałszem została zamieniona miejscami
czy ktoś by uwierzył 20 lat temu w 9/11?
czy ktoś by uwierzył miesiąc temu w możliwość takiej tragedii w Smoleńsku?

jeden z kolegów pisze o odebraniu władzy mosonom? bravo! najpierw zalecam jednak dużo pokory i zaakceptowania wielowymiarowości, bo z sugestiami o marszu naprzód z krzykiem to żywot krótki prorokuję...
to na prawdę nie jest film animowany;
bez poruszania (i to na prawdę sprawnego) po obszarach niefizycznych, gdzie architekci tej gry buszują, nie ma co zawracać sobie głowy z walką z masonami...
z całą pewnością zalecałbym zacząć od oczysczenia własnego umysłu (ściślej znalezienia przestrzeni w sercu - Dan W. się kłania) to jest dobry pancerz duchowy, którego żadna upadła siła duchowa nie ruszy



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 16, 2010, 19:43:55
Przychylam się do postu Szewca, tak to działa na planie fizycznym. Trzeba wielkość ducha przełożyć na język materii, ponieważ ta nie posiada świetnie zintegrowanej świadomości zbiorowej, potrzebuje impulsów od jednej lub kilku świadomości przewodnich, aby móc za nimi podążać i "dostrajać się". Dotychczasowi przewodnicy się "przeterminowali" i olali wszelkie up to dat'y, więc będą powoli przeszeregowywani.

Ad postu konserwy, dobrze, że wspomniałeś o odnalezieniu przestrzeni w sercu. Pomyśl o sercu Ziemi utożsamionym w tym momencie z czakramem Wawelskim, i zrób w nim miejsce dla tego, co być może nadejdzie, aby mogło poddać się transformacji, a przynajmniej jej początkom. Każdy ma jeszcze szansę, nie ma ludzi bez winy, czystych i świętych. A Ziemia wie, co robi.

Cytuj
bez poruszania (i to na prawdę sprawnego) po obszarach niefizycznych, gdzie architekci tej gry buszują, nie ma co zawracać sobie głowy z walką z masonami...

naprawdę wie, co robi  ;) ważne, abyśmy i my wiedzieli, co do nas należy, i tą wiedzę w swoje życie wdrażali :)
Zawsze pozytywnie!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 16, 2010, 20:58:29
A ja myślę że źle interpretujecie fakty konwersacja zaczyna sie robić nieprzyjemna , więc dla złagodzenia atmosfery filmik

http://www.youtube.com/v/F7HMz1WKkso&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/F7HMz1WKkso&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 16, 2010, 21:58:44
I trochę faktów o samolotach prezydenckich


Jest żałoba narodowa, zginęli dwaj Prezydenci Rzeczypospolitej, wielu ważnych polityków, oficerów i zwykłych ludzi zaproszonych na pokład prezydenckiego Tupolewa. Nie będę się więc tutaj rozpisywał, choć różne rzeczy cisną się na usta oglądając i czytając relacje mediów z tego tragicznego wydarzenia. Będzie więc bardzo krótko - suche fakty - oceńcie sami jak zachowywały się nasze media od kilku lat, i jak zachowują się obecnie w pogoni za tanią sensacją.


Boeing VC-25 (Air Force One prezydenta Baracka Obamy)
Obrazek użytkownika
#Link

Rok produkcji: 1986.

Planowane uziemienie: 2017


Airbus A310 "Konrad Adenauer" (samolot rządowy Niemiec, wykorzystywany przez kanclerz Angelę Merkel)
Obrazek użytkownika
#Link

Rok produkcji: 1985 (na zlecenie NRD)

Planowane uziemienie: 2010-2011


Tupolev 154M Lux (Kancelarii Prezydenta RP)
Obrazek użytkownika
#Link

Rok produkcji: 1990

Planowane uziemienie: 2011-2012

Katastrofa: 2010


Oceńcie sami trafność ocen naszych wszystkowiedzących mediów, które od kilku lat z jednej strony krytykują rządy za utrzymywanie tak "starych maszyn", a z drugiej strony podsycają nagonkę, gdy ktoś zaczyna mówić o wymianie. Zdecydujcie się do jasnej cholery!

Producent określił, że Tu-154M Prezydenta może wylatać ponad 30.000 godzin, wylatał nieco ponad 5.000 godzin. W połowie grudnia przeszedł planowany remont i przegląd generalny. Był w idealnym stanie technicznym, każda najdrobniejsza usterka (nawet przepalona żaróweczka) musi zostać wyeliminowana przez startem - takie są procedury przelotu tzw. VIP-ów. Stąd informacje o stosunkowo dużej liczbie "awarii" - podobnie jak w przypadku F-16.

Oceńcie również jak zachowują się nasze media - mówię nie tylko o błędach w sztuce dziennikarskiej (było na wykopie o nieautentycznym nagraniu zaprezentowanym przez TVN), ale o ogromnej hipokryzji. Pomijanie pewnych faktów w życiorysach pewnych osób i zwyczajne kłamanie na ich temat mające na celu wybielenie "bo tak wypada" wywołuje tylko dużą frustrację wśród ludzi inteligentnych i interesujących się polityką. O zmarłych powinno się mówić dobrze, zwłaszcza w czasie trwania żałoby narodowej, ale nie wypada używać przy tym kłamstw.
http://www.wykop.pl/ramka/346309/barack-obama-lata-starszym-samolotem-niz-nasze-tu-154/


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 16, 2010, 22:45:08
A słyszałeś kiedyś takie stwierdzenie że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale?
Co do faktów to pominąłeś jeden drobny szczegół:

>Boeing VC-25 miał oblot w 1986r. konstrukcja ma 24 lata.

>Airbus A310 miał oblot w 1982r. konstrukcja ma 28 lat.

>Tupolev 154M miał oblot w 1968r. konstrukcja ma 42 lata.

Co z tego że miał dopiero 20 lat? skoro jego konstrukcja ma już ponad 40 i jest przestarzała. Owszem miał wymienione wszystkie systemy łączności i naprowadzania na nowe, ale rozwiązania mechaniczne całego samolotu były już stare.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 17, 2010, 00:14:30

>Tupolev 154M miał oblot w 1968r. konstrukcja ma 42 lata.

Co z tego że miał dopiero 20 lat? skoro jego konstrukcja ma już ponad 40 i jest przestarzała. Owszem miał wymienione wszystkie systemy łączności i naprowadzania na nowe, ale rozwiązania mechaniczne całego samolotu były już stare.

Jak na moje oko, to nie jest kwestia TU - polewa, czy TAM - polewa.  ;D
Więc nie czepiał bym się martwych rzeczy i zostawił bym ich w spokoju..

Stąd zacytuję wypowiedzieć Łukaszenki :

Jak powiedział Łukaszenka, gdy podczas lotu prezydenckiego samolotu występują problemy, dowódca lotu na bieżąco informuje o tym prezydenta. - Prezydent pyta ? Czy możliwe jest bezpieczne  lądowanie ? Doświadczony dowódca pilot, a taki z pewnością na pokładzie samolotu był, potrafi ocenić  sytuacje i odpowiada zgodnie z tym co jest !  Ale decyzja należy nie do niego, który jest o wiele bardziej świadomy i doświadczony tego co się dzieje, ale do tego,  który kieruje się swoimi względami.
Jaki wybór,  taki efekt...
Czyli krótko i na temat.

East pisał jak było z lądowaniem Kaczyńskiego w Gruzji, gdzie pilot nie zgodził się na lądowanie, bo taki głupi nie jest i wiedział co się święci.
I wtedy już pewnie uratował życie jaśnie panów oświeconych i nigdy nie omylnych.
Ale za to, że dzięki niemu przeżyli to wywalili go z pracy !
To tak się robi ?

Jak pisze dr.Nathaniel Branden w słynnej książce, która omal nie otrzymała nagrody Nobla -    ''Sześć filarów poczucia swojej wartości'',

 -    ''Duma narodowa, poczucie władzy, ja decyduję, do mnie tylko należy ostateczna decyzja itd...... to takie postawy
 to tylko i wyłącznie  nędzny brak poczucia swojej wartości.''

Problem w tym,  że wielu nawet nie ma zielonego pojęcia co to wogóle jest  poczucie swojej wartości i na czym ono właściwie polega ?

Stąd takie odrealnione i rozmaite - życiowe postawy, które potem zbierają za sobą rozmaite plony.

Litości zero - współczucia wiele............
Jak robisz tak masz i inaczej być NIE- może.



 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Adaś Kwiecień 17, 2010, 02:24:34
Samolot zostawić w spokoju, w tej sytuacji każdy nawet najbardziej nowy zakończył by tak samo. Kilka ciekawostek:

Cytuj
Dziwna eksplozja
Świadkowie naoczni, pracownicy bazy i mieszkańcy potwierdzają, że samolot skręcał na bardzo niskiej wysokości, zahaczając niemalże o samochody jadące lokalną drogą. Kierowcy i przechodnie widzieli upadek oraz wybuch i pożar. Niektórzy twierdzą, że wybuch miał miejsce zanim maszyna rozbiła się o ziemię. Jak na sprawę nie patrzeć, Tupolew 154 jest konstrukcją typu nie gniotsa, nie łamiotsa. Prędkość przy lądowaniu jest znikoma, rzędu 200 km/h (i stąd wynika niebezpieczny brak manewrowości) i trudno przy takiej prędkości wytłumaczyć wrak w kawałkach. Wbrew wyobrażeniom samolot to nie jest latająca bomba, która przy uderzeniu wybucha. Więcej – paliwo lotnicze pali się jak każde inne, a wybucha tylko starannie zmieszane z tlenem. Jak zatem wytłumaczyć wybuch? Nijak. Przy tej prędkości wrak samolotu powinien być w jednym kawałku. Dodatkowo trzeba uwględnić, że – zgodnie z oficjalną wersją oraz relacjami świadków – prezydencki tutek zahaczał o drzewa, więc spadł efektywnie z wysokości ok 20 m. Cały impet uderzenia pochodził zatem od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości. Co wywołało eksplozję? Nie wiadomo. Rzadki zagajnik, w którym leżą szczątki, właściwie nie powinien być nawet przeszkodą przy szczęśliwym lądowaniu w lini prostej. Znane są przypadki awaryjnych lądowań Tu-154 na polach. Jeden z nich lądował dla przykładu w ten sposób szczęśliwie z płonącym ładunkiem papierosów, po czym spłonął na ziemi, bo załoga nie zdołała ugasić ognia. Tutek potrafi wylądować nawet jako płonąca pochodnia (i nie wybuchnąć w trakcie).


Latający wrak
O ile Tupolewy zapisały się w swojej służbie sporą awaryjnością, były w doskonałej formie. Tu z numerem 101 przeszedł przed ostatnią Wigilią u rosyjskiego producenta w Samarze regularny remont generalny, dający mu gwarancję na kolejne pięć lat latania. Mimo wieku – 30 lat – miał wylatane zaledwie pięć tysięcy godzin, na trzydzieści przewidziane na czas życia, więc można powiedzieć, że został wyeksploatowany w 1/6. Miał unowocześnioną awionikę i nie powinien sprawiać poważnych kłopotów. O ile TU-154 jest obecnie modelem muzealnym, bo nie produkowanym i wycofanym z ekspolatacji z najważniejszych linii, w tym chińskich i Aerofłotu, z racji nadmiernej konsumpcji paliwa i przekroczonych norm hałasu, tragiczny tupek 101 był technicznie w wyśmienitym stanie technicznym i mógł jechać w każdą podróż. Ta sama maszyna wiozła przed kilku dniami premiera Tuska na uroczystości w Katyniu z udziałem premiera Putina. Tupolew jest po prostu jak mercedes beczka. Ten konkretnie model miał nawet świeżo chromowane dekle.



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 17, 2010, 10:29:55
Z tą elitą NWO zlatującą się na energetyczne doładowanie na Wawelu nie jest tak do końca prosto. Czakram Wawelski to nie tylko węzeł energetyczny, ale miejsce szczególnej pamięci i miejsce szczególnej świadomości. To nie jest tak, że jest tam sobie jakaś energia, z której teraz wielcy tego świata po prostu przyjdą się napić, aby wzmocnić swoje NWO.
Każde  miejsce świadomości działa w dwie strony. Ono również wpływa na tych, którzy czerpią energie, również ich przemienia. W ten sposób my, jako istoty światła, świadomość zbiorowa, która wymienia się informacją oraz intencją poprzez węzły /czakramy , możemy wpłynąć na wielkich tego świata.
Czakra Wawelska skupia na sobie uwagę całego narodu swoją symboliką jako miejsce "Królów" oraz ludzi ważnych  narodowi w jego SŁUŻBIE. Ktoś mógłby powiedzieć, że to "królowie" wpoili narodowi taki program, abyśmy w ten sposób myśleli, ale moim zdaniem jest to wzajemnie silnie sprzężony układ. Spójrzcie na historię. Zawsze było tak, że nawet najsilniejsze, wydawałoby się , najsprawniejsze Systemy upadały pod wpływem zmiany zbiorowej świadomości. Niezwykle trudno jest wskazać "tego przywódcę", od którego to się zaczyna. Można by na przykład powiedzieć, że taki Wałęsa był przywódcą w swoim czasie, który krzyczał "za mną", ale równie dobrze możecie powiedzieć, że go tłum wypchnął ze swojej masy, wybrał go, aby w jego imieniu przemawiał. On miał tylko pełnić służebną rolę i spełnił jak najlepiej potrafił.

Jasne , że są siły , które usiłują tę zbiorową potęgę wykorzystać utrzymując ją w nieświadomości, ale ta nauka przestała być już hermetyczną tajemnicą. To Ty i ja zmieniamy rzeczywistość, jesteśmy "współ-inżynierami próżni" . Oni ( przywódcy ) to tylko marionetki .Mają wprawdzie jakiś wpływ na nas , ale my również mamy wpływ na nich.

Nie trzeba na prawdę nic wielkiego czynić,żadnego biegania z szabelką czy szpadlem "za mną" czy "naprzód". Wystarczy , że będziemy wszyscy pozytywnie nastawieni, otwarci na siebie nawzajem we własnym wnętrzu. Wciągnijmy ICH w ten wir przebudzenia świadomości. Czakra Wawelska to potężny instrument , przez naród wybrany, co widać po tym jak miejsce pochówku na nim podzieliło społeczeństwo.
Wielu Polaków uznaje to miejsce za królewskie miejsce pochówku godne największych władców i gotowa jest pobić się o opinię w tej kwestii , czy Lech Kaczyński zasłużył na pochówek tam, czy nie, gdy tymczasem to miejsce jest czymś znacznie potężniejszym niż "królewska nakładka" nałożona nań i umiejętnie podsycana przez pewne siły ( zarządzana przez KK) . Media dostrzegają tylko tych , którzy protestują PRZECIW, albo tych, którzy są ZA , zupełnie lekceważąc masę Polaków, którzy nie postrzegają tego jak problemu. To zupełnie nie ważne , gdzie spoczną doczesne szczątki Prezydenta, ale CZEMU /KOMU BĘDĄ SŁUŻYĆ jako symbol. Może się wydawać, że NWO  znalazło na Wawelu swoją historyczną ciągłość - wszak to miejsce królów, symbolika ciągłości władzy i to taka , która wciąż jest żywa  w narodzie. Nie udało się ludziom zaszczepić wirusa fizycznie przy okazji pandemii, to teraz chcą "zaszczepić" zbiorową świadomość.
Plan prawie doskonały, ale tylko prawie...
Oni sami są zaledwie narzędziem tego , co nazywam Świadomością . Sami również ulegają przemianie od wewnątrz, gdyż są podłączeni do tego samego źródła, co my wszyscy.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 17, 2010, 12:27:04
Dzięki za odpowiedź East!

Wspomniałem o hipotezie zamachu aby tylko zaznaczyć pewną niezdrową postawę przyjętą przez prowadzących śledztwo - pomijanie tej hipotezy jest pożywką dla fanów impulsów EMP (http://www.kavkazcenter.com/eng/content/2010/04/14/11842.shtml (http://www.kavkazcenter.com/eng/content/2010/04/14/11842.shtml)) czy wymienianych żarówek (http://www.tvn24.pl/-1,1652433,0,1,wymieniali-lampy-tuz-po-katastrofie-tu_154,wiadomosc.html (http://www.tvn24.pl/-1,1652433,0,1,wymieniali-lampy-tuz-po-katastrofie-tu_154,wiadomosc.html)).

Właściwie to na całą sytuację patrzę z perspektywy przedstawionej przez Enchatona i Easta - nasze społeczeństwo (kilkadziesiąt milionów inżynierów próżni) zostało z małą pomocą medialno-budżetową zaprogramowane na zaprogramowanie próżni kodami nienawiści do prezydenta.

Wypadek był tylko kwestią czasu.

I nie jest ważne czy była to kwestia mgły, błędu pilota, bomby, rakiety ziemia powietrze czy innych czynników - to tylko różnorakie drogi prowadzące do tego samego celu.

Tak a propos "walki z NWO"  - łopaty to nie najlepszy pomysł, w myśl zasady że problemu nie da się rozwiązać na poziomie na jakim został wykreowany jedynym sensownym rozwiązaniem jest postawa MEM HEI SHIN'a - działanie poprzez programowanie dostępnej nam przestrzeni.

Zacytuję mego przyjaciela:

"
- Czekaj, chcesz powiedzieć, że projektujemy taki straszny świat, bo takim go nam opisują?
- W dużej mierze tak. A myślisz, że te miliony, czy wręcz miliardy ludzi naprawdę wolą się nawzajem mordować, niż żyć w pokoju? To jest wola rządzących, a nie milionów ludzi. Znasz matkę, która chce zabić jakiekolwiek dziecko - poza kompletnie skrajnymi patologiami? Ludzie pozwalają sterować swoimi emocjami i dają się wpuszczać w wizje, które roztaczają media i rządzący. Religie i nauka. Systemy i struktury. ICH nie są miliony. NAS są miliony. Iluzję odwrotnych proporcji budują media.
- Pięknie to brzmi. Ale tymczasem rządzi owa iluzja.
- Rządziła. I tu znów dochodzimy do roku 2012. To jest koniec "jej" świata. Dlatego tak bardzo nie chce dopuścić tej prawdy do głosu. Dlatego wmawia się ludziom, że 2012 to apokalipsa - czego normalny umysł nie zaakceptuje. Ale to jest ICH apokalipsa, nie NASZA. Jeśli się przebudzimy…
- Co to znaczy: przebudzimy?
- Zrozumiemy, że jesteśmy kooperatywą trylionów komórek, które MUSZĄ działać na rzecz wspólnego organizmu, albowiem inaczej umrą na raka. I to zrozumienie nie jest kwestią pokoleń edukacji. To zrozumienie zostanie na nas wymuszone - upadkiem Starego Świata. Czas pędzi jak oszalały - zauważyłaś to?
- Trudno nie widzieć, wszyscy o tym mówią…
- To, co kiedyś zajmowało pokolenia, teraz zajmuje chwilę. Upadek Starego Świata, to właśnie wstrząs, który wybudzi sceptyków i tych, którzy uwierzyli, że świat materii jest światem realnym. Uświadomi wszystkim, że żyliśmy w gigantycznej Maji, iluzji, w holograficznym filmie, który właśnie się skończył. Bo ewolucja widowni dotarła do punktu, w którym ktoś wstał i zawołał - Patrzcie! Tam jest projektor! To tylko film!
"
więcej:
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=361.0 (http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=361.0)

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 17, 2010, 21:39:46

naprawdę wie, co robi  ;) ważne, abyśmy i my wiedzieli, co do nas należy .....


 Nie wiem, czy to do mnie, ale nie ważne.

Szewc.
Odnosząc się do Twoich wypowiedzi, to Ci powiem.... czas na Ciebie jeśli iskrzy w Tobie wola walki.
Jednak nie zapominaj nigdy, że największą wartość przynoszą te czyny, które pochodzą z  rozsądku i serca.
Ja walczyłem w sposób fizyczny o tą Polskę, której w tej chwili nie ma, bo została sprzedana do Unii.

Walcząc miałem połamane ręce i nogi, połamane żebra i dostałem wewnętrzny krwotok i ledwo się z tego wylizałem.
A Ci co to uczynili ( nie tylko mnie, tylko tysiącom ludzi))  zajmują dziś bardzo wysokie stanowiska, tudzież  pobierają  wysokie pensyjki, lub wysokie emeryturki, a ich ofiary przymierają głodem.
Walczył już z tą opętaną masą  nie mam zamiaru, ani obowiązku.Ty jak chcesz walcz. Wpierw jednak narysuj sobie na kartce granice Polski i powiedz sam do siebie - tu kiedyś była Polska. Abyś wiedział o co walczyć.

W tej chwili to co mi pozostało i to co robię, to tropię absurdy, kłamstwa, bzdury, ludzką  głupotę, fałsz i uprzedzenia.
Napisałem już na różnych forach ponad 4 tys. postów, które w swej idei były takie same, lub końcowo zmierzały do tego samego.
Pomimo nieraz przykrych i bolesnych słów prawdy zmierzały one w rozmaity sposób do świadomości serca.
Świadomości, w której myśli są mądre, a uczucia dobre.

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=571.msg3071#msg3071

 Dla mnie (między innymi fora) stanowią  miejsce społecznej przestrzeni, gdzie mogę   pisać na zasadzie odwagi intelektualnej nie ograniczając się jakąkolwiek  poprawnością ideologiczną.
To nie jest walka.
To jest forma przekształcania tej gęstości w jej bardziej szlachetną kwintesencję.
To droga przypominająca o powrocie do Domu, do swej pierwotnej doskonałej świadomości, a do której nie chce przebudzić się w swym opętaniu ludzkość.
Ludzkość, która w pogoni za niczym zapomniała, że ponad wszystko liczy się miłość, radość i piękno.
Bo miłość, radość i piękno były moim zdaniem pierwotną ideą i celem, dla którego powstał wszechświat. Inne cele stanowią tylko jego uzupełnienie.

pozdrawiam






Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 17, 2010, 22:58:20
Większość oficieli odwołało swoją jutrzejszą wizytę (m.in. Barak Obama). Powodem jest ta utrzymująca się nad europą chmura wulkaniczna. Samolot z ciałami pary prezydenckiej leci tak czy inaczej do Krakowa. Mam nadzieję, że jakąś CESNĄ na niskim pułapie... kiedy my zaczniemy wyciągać wnioski z wypadków ?
Tak a propos, w tym całym patosie i obecnej poprawności moralnej panującej jakimś cudem wśród dziennikarzy i polityków, dowiaduje się o samych niesamowitych osiągnięciach prezydenta, bohaterskiej śmierci i że wraz z żona stanowili najcieplejszy związek w kraju. Dla mnie granice przyzwoitości i dobrego smaku zostały przekroczone.
Czemu o tym nie mówili przez ostatnie 5 lat ? Czy nagle coś się zmieniło z przeszłością prezydenckiej pary ?

Wawel podzielił już społeczeństwo. Wajda i Bartoszewski zostali obdarci z patriotyzmu. Reszta polityków wie, że teraz się nie wolno odzywać. Nie wiadomo kto podjął decyzję o pochówku na Wawelu (na pewno nie rodzina, i na pewno nie Dziwisz). Ja już się pogodziłem, nie będę walczył z ludzką głupotą.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 18, 2010, 00:26:49
Ważni ludzie odwołali swoje wizyty w Krakowie na uroczystościach pogrzebowych, racja . Argumentem jest ta chmura z Islandii.
Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale to, co dzisiaj wyprawiało z nami TV zakrawa na kpienie sobie z ludzi co najmniej. Na TVN cały dzień podawano, ze wszystkie loty nad Polska zostały odwołane , a lotniska zamknięte ze względu na ... słabą widoczność (spowodowaną chmurą po wybuchu  wulkanu na Islandii ) . Ludzie, może Wy widzicie jakąś chmurę wulkanicznego pyłu na niebie ,ale u mnie w Szczecinie cały dzień było dzisiaj piękne, czyste , błękitne niebo, a widoczność doskonała na wiele kilometrów, czyste powietrze, i nawet widziałem jeden samolot typu cesna lecący nisko mniej więcej ze szwedzkiej strony.. A tutaj w telewizorni podają, ze Prezydenci rożnych krajów odwołują loty ze względu na te chmure z Islandii , a TVN podaje , jak wspomniałem non stop komunikaty o słabej widoczności. Każdy , kto oglądal dzisiaj relacje uroczystości z Warszawy mogł sobie sam obejrzeć ów "brak widoczności". Ja chyba wiem dlaczego tak panicznie wszyscy boja się tej "chmury".. mam na ten temat świetna teorie nie do podważenia ;) Obejrzyjcie to koniecznie, a wszystko się wyjaśni

(http://www.titanic-magazin.de/uploads/pics/0416-island.jpg)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 18, 2010, 01:11:48
Ważni ludzie odwołali swoje wizyty w Krakowie na uroczystościach pogrzebowych, racja . Argumentem jest ta chmura z Islandii.


Tylko ciekawe, że samolotem przyleciał aż ....z samej Afryki  premier Maroka Abbas El Fassi, a z Austrii, co ma dosłownie rzut kamieniem do Polski i mógłby przyjechać zaledwie w kilka godzin swym najnowszym modelem Mercedesa   prezydent  Heinz Fischer, to odwołał przyjazd

 Jak to mawiał Honoriusz Balzak - ludzka komedia..... wciąż trwa, a zmieniają się tylko aktorzy na scenie tego teatru. (heh)



 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 09:43:24

Oficjele nie przylecieli bo wcale nie mieli zamiaru przyjeżdżc... Większośc żalu i chęci przyjechania na pogrzeb wynikało hipokryzji zwanej też poprawnością polityczną. A chmurka okazała się doskonałą wymówką aby nie musiec przyjeżdżac. Pociągami przecież też można sie dostac do Krakowa.

MEM HEI SHIN.
Moją intencją wcale nie jest walczyc o Polskę... Raczej powinienem określic to mianem (współ)pracy nad rozwojem. Wiem że walka w sensie agresji nie ma sensu.
Jeszcze nie czas na mnie... Za młody jestem.<nie żebym się bał, po prostu mam niecałe 20lat>
Ale jeśli już ma mi przyjśc do walki, to na pewno nie prowadziłbym jej na zasadach szpadla i okrzyków "precz z komuną!"
Jakoś nie trafiają do mnie romantyczne idee walki o dobro polski. Wolę metody pozytywistów, są bardziej skuteczne.

 Dla mnie (między innymi fora) stanowią  miejsce społecznej przestrzeni, gdzie mogę   pisać na zasadzie odwagi intelektualnej nie ograniczając się jakąkolwiek  poprawnością ideologiczną.

Na zasadzie odwagi możesz się wypowiadac gdzie tylko zapragniesz, masz to zagwarantowane konstytucyjnie, przynajmniej dopóki nie atakujesz werbalnie kogoś <np. panie ziobro jest pan zerem>
A ukazywania swoich poglądów tylko na forach jest dla mnie raczej dowodem braku odwagi i gotowości do poniesienia odpowiedzialności za swoje słowa.
Choc muszę przyznac że tropienie i ukazywanie absurdów jest ciekawym zajęciem <do tego stopnia że sprowadziło mnie na to forum>.

Ps. Walka z komuną nie była walką o lepsze jutro. To była walka o wolnośc i władzę.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 09:45:31

Oficjele nie przylecieli bo wcale nie mieli zamiaru przyjeżdżc... Większośc żalu i chęci przyjechania na pogrzeb wynikało hipokryzji zwanej też poprawnością polityczną. A chmurka okazała się doskonałą wymówką aby nie musiec przyjeżdżac. Pociągami przecież też można sie dostac do Krakowa.

zwlaszcza z innych kontynetow hahaha


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 18, 2010, 10:22:28
Echnaton fajnie to wszystko streściłeś w słowach, oddając tym samym i moje odczucia. Z tego, co się orientuję to Komorowski wysunął tą propozycję z miejscem pochówku (wiem, że się tego wyparł), ale odnoszę dziwne wrażenie, że nigdy się nie dowiemy, od kogo to wyszło. Powiem szczerze, że zastanawia mnie to mistyczne kółko wskazywania palcem, Komorowski na Dziwisza i Rodzinę, Dziwisz na Komorwskiego i Rodzinę, Rodzina na Dziwisza i Komorowskiego - nie ma to jak pokazać klasę.

Adnośnie widoczności pyłu wulkanicznego, to, z tego, co się orientuję nie jest on widoczny - zwłaszcza rozprzestrzeniony, i dlatego jest taki niebezpieczny:

Cytuj
Pył wulkaniczny wyrzucany jest do atmosfery na duże wysokości (rzędu kilku tysięcy metrów n.p.m. bo trzeba też wziąć pod uwagę wysokość samych wulkanów 1000-3000 m n.p.m.). Tam porywają go wiatry i prądy powietrzne, wynoszą często na poziom 11 – 12 tysięcy metrów (a więc w granicach pułapu, na którym latając pasażerskie liniowce). Dodatkowo, często jest on nie widoczny dla radarów meteorologicznych, zainstalowanych w samolotach. Dlatego istnieje duże ryzyko, że załoga zorientuje się w sytuacji dopiero, gdy już jest w chmurze.

Sygnałem dla pilotów jest zjawisko "ogni Św. Elma”. Zjawisko to polega na serii małych, ciągłych i bardzo jasnych wyładowań elektrycznych, to jeden z pierwszych sygnałów świadczących, że samolot mógł wlecieć w chmurę wulkanicznego pyłu.

Więc piękne niebo skrywa czasem niebezpieczeństwo. Nic nie jest takie, jakie się wydaje. A zjazd domniemanych NWO, cóż, może czakram wawelski nie jest godzien ich aprobaty? ;) 

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 18, 2010, 10:44:59

Oficjele nie przylecieli bo wcale nie mieli zamiaru przyjeżdżc... Większośc żalu i chęci przyjechania na pogrzeb wynikało hipokryzji zwanej też poprawnością polityczną. A chmurka okazała się doskonałą wymówką aby nie musiec przyjeżdżac.
Też mi się tak, niestety ,  wydaje. Chmura jest na rękę wszystkim, którym nie chce się lecieć do Polski.
Potwierdza to ten wyjątek : "Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wyleciał z Moskwy do Krakowa na pogrzeb prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii - poinformowała służba prasowa Kremla. "
cytat za   http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Prezydent-Miedwiediew-jest-w-drodze-do-Krakowa,wid,12183085,wiadomosc.html

Jeśli komuś zależy, to przyleci "ryzykując". Można powiedzieć, że Rosja wiele na tym "ugra" w oczach zwykłych ludzi gapiących się w niebo. Polonia w UK również twierdzi, ze tak pogodnego nieba nie było tam dawno. Mamy więc znowu NIEWIDOCZNE ZAGROŻENIE podobne do świńskiej grypy, tylko ciekawe, że teraz ogromne pieniądze tracą firmy lotnicze i lotniska, a takze wszyscy Ci, którzy muszą zwrócić koszty rzeszy oczekujących ( np będących w podróży służbowej ).

tijavar napisała 
Cytuj
Sygnałem dla pilotów jest zjawisko "ogni Św. Elma”. Zjawisko to polega na serii małych, ciągłych i bardzo jasnych wyładowań elektrycznych, to jeden z pierwszych sygnałów świadczących, że samolot mógł wlecieć w chmurę wulkanicznego pyłu.

Więc piękne niebo skrywa czasem niebezpieczeństwo. Nic nie jest takie, jakie się wydaje. A zjazd domniemanych NWO, cóż, może czakram wawelski nie jest godzien ich aprobaty?

Miałem kiedyś okazję podziwiać ognie św. Elijasza .( st.Elmo`s fires ) w postaci kul ognia przemieszczających się po liniach telefonicznych oraz świecących ostrych fragmentów budynków. To było w noc tuż przed burzą.

zdanie  ...." Nic nie jest takie, jakie wydaje się, że jest "  brzmi niczym jakieś groźne memento.

Opadnie na ziemię niewidoczny pył , który rozświetli wszystko ogniami św. Eljasza ?  No to całkiem przyjemny dla oka będzie ten nasz ziemski armaggedon  ;)

Natomiast w kwestii "winnego" wyboru miejsca pochówku to wydaje mi się , że to był spontan na zasadzie " słuchajcie, a może zróbmy tak  i tak" , odpowiedz przyszła  "zróbmy" . My , czyli wszyscy i nikt. To oznacza, że wybór nie był rozumowy, a intuicyjny. Można by powiedzieć, że podjęła je Świadomość zbiorowa :) .  Jeśli tak, to byłby to pierwszy przypadek udokumentowanego działania zbiorowej świadomości w konkretnej sytuacji z konkretnymi , wieloletnimi skutkami. :)
Pozdr


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 11:06:31
popiół nie ma wpływu na powstawanie ognia św. Elma, no chyba że powoduje jonizację powietrza.
To zjawisko wynika z jonizacji powietrza  wokół punktów silnie naładowanych ładunkiem elektryczny. lub elektrostatycznym.

Pomysł na pochówek na wawelu wyszedł z niedobitków kancelarii prezydenckiej, na zasadzie że prezydent pełni funkcję odpowiadającą dawnej funkcji królów. A i posiadanie brata w gronie królów pomaga w kampanii prezydenckiej... Rodzina chciała pochówku na powąskach, ale uległa sugestiom kancelarii.

bou.
wyobraź sobie że jeszcze są w europie czynne lotniska, a z takich da się dojechac na stacje kolejową.
I radzę nadrobic braki z podstawówki, bo z Azji da się dojechac pociągiem, z Afryki też tylko trzeba się przeprawic przez Konstantynopol.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 11:23:42
szewc ty mnie nie ucz geografii, bo azja to nie bliski wschod jak ci sie wydaje ale polwysep indochinski z licznymi panstwami wyspiarskimi (i nie ameryka bo w podtekscie chodzilo o obame) . bywam 3-4 razy w roku w indiach czy i wyspach azjatyckich i wiem, ze nikt by mnie nie namowi na podrozowanie inne niz samolot, gdzie pomimo to po kilkunastu-dziesieciu godzinach podrozy jestem na maxa wymeczona. a osoby ktore zapowiadaly przyjazd nie wybieraly sie na 2tygodniowe wczasy pod grusza i zdaje sie ze maja troche wiecej obowiazkow niz dyskutowanie na forum i przypisywanie komus takich czy innych intencji. wiec troche z tym wyluzuj.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Leszek Kwiecień 18, 2010, 11:30:05
Ludzie, może Wy widzicie jakąś chmurę wulkanicznego pyłu na niebie ,ale u mnie w Szczecinie cały dzień było dzisiaj piękne, czyste , błękitne niebo, a widoczność doskonała na wiele kilometrów, czyste powietrze,

Może jest tak błękitnie, bo nie ma CHEMTRAILS w powietrzu? W końcu samoloty nie latają.... ;)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 12:35:46
bou.
chodziło mi o to że Azja zaczyna się już za Uralem, a to nie jest tak daleko...

Co do tych co nie przybyli, to po prostu pokazuje jaki jest ich stosunek do Polski i polaków... Mają nas gdzieś i taki popiół jest już wystarczającym powodem żeby nie przyjechac. Ich nieobecnośc nie wynika z niemożności dotarcia tylko z braku chęci dotarcia. Premierowi Maroka jakoś się udało dotrzec samolotem do polski, a z Francji się nie dało? Gdyby obecnośc na pogrzebie miała dla nich większą wartośc to by na pewno dotarli...

W sprawie pochówku powiem Ci jedno.
Polityka jest dziwką bez szkoły. Pomijając fakt żałoby i pogrzebu, to najpóźniej za tydzień rusza pełną parą kampania wyborcza. W której to znając polską kulturę polityczną nie będzie szacunku <chyba że udawany> i będą w niej wykożystywac każdy atut, nie ważne czy będzie to jeszcze świeża tragedia... Brat na wawelu, to przecież będzie dobra karta wyborcza.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Leszek Kwiecień 18, 2010, 12:40:41
Polityka jest dziwką bez szkoły. Pomijając fakt żałoby i pogrzebu, to najpóźniej za tydzień rusza pełną parą kampania wyborcza. W której to znając polską kulturę polityczną nie będzie szacunku <chyba że udawany> i będą w niej wykożystywac każdy atut, nie ważne czy będzie to jeszcze świeża tragedia... Brat na wawelu, to przecież będzie dobra karta wyborcza.
Czy pisanie takich tekstów w dzień pogrzebu jest przejawem twojej kultury politycznej?
Odpuść sobie - proszę - chociaż dzisiaj...


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Raistlin Kwiecień 18, 2010, 12:53:01
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7783118,Islandzki_wulkan_zwieksza_aktywnosc__WIDEO_.html?skad=rss

Troch jednak te lotniska będą pozamykane. Jakoś nie wyobrażam sobie żeby politycy wstrzymali swoje podróże na kilka tygodni. Ciekawie to będzie wyglądać jak do nas nie przylecą a za  tydzień lub dwa mimo popiołów będą  już latać. Ale cóż przynajmniej CHEMTRAILS mamy z głowy na jakiś czas   ;D


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 13:07:01
wiele rzeczy nie mozna sobie wyobrazic dopoki nie nadejda, kto wie co bedzie za kilka tygodni na swiecie


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 13:10:57
Leszku.
Nie mam kultury politycznej, bo nie jestem politykiem, więc nie nie muszę kłaniac sie pod publikę w przeddzień wyborów.

Wybory już są rozpisane, z wymogu konstytucyjnego. A jakoś nie wydaje mi się żeby dzisiejszy pogrzeb był na tyle ważny żeby nie urzyc go w kampanii wyborczej, co będzie świetnie świadczyc o poziomie naszych polityków.

Rozumiem że o zmarłym mówi się dobrze albo wcale... ale nie rozumiem czemu od razu wywyższa sie go przyrównując do Piłsudskiego. Nie widzę w jego dokonaniach dla kraju niczego czym mógł by sobie na takie porównanie zasłurzyc a tym bardziej na honor spoczywania wśród królów.
I to mnie boli.

Żałobę z okazji śmierci prezydenckiej pary rozumiem, ale nadawanie mu od razu miana najwybitniejszego polaka to już zakrawa o hipokryzję...

Jedno pytanie.... O co chodzi z tymi chemtrails? Bo czytałem kilka teorii na ich temat i nie wiem która jest tą właściwą.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 13:14:04
Jedno na pewno trzeba przyznac Kaczynskiemu, byl prawdziwym patriota. A niewielu mielismy wsrod prezydentow czy rzadzacych takich ludzi. Jak nie obcy agenci to zdrajcy narodu. Nawet krolowie nie wszyscy sie nam sprawdzili . Trzeba tylko znac historie i umiec wyciagac wnioski, bo ta kolem sie toczy i mozemy sie znow obudzic z reka w nocniku. Inna sprawa ze niektorzy sposrod naszego spoleczenstwa albo lubia byc dymani, albo lapia sie na falsz.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 18, 2010, 13:16:38
Panie i Panowie.
Otwiera się nowa era w komunikacji powietrznej. Jeśli to prawda, że wulkan sparaliżuje przestrzeń powietrzną pow 6 tys metrów na wiele tygodni to mniemam, że jeśli w końcu dojdzie do wznowienia ruchu lotniczego, to tylko na pułapie do  6 tys metrów.
Oznacza to, że na niebie będziemy obserwować wiele małych samolotów , tzw powietrznych taksówek i śmigłowców.

Do takiego wniosku skłonił mnie ten fragment publikacji "Ze względu na to, iż przestrzeń powietrzna nad Polską jest ciągle zamknięta, loty będą wykonywane z tzw. widzialnością, czyli poniżej 6 tysięcy metrów. Polega to między innymi na tym, że pilot musi opierać się na zewnętrznych punktach odniesienia."

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7776453,Kto_przyleci_na_pogrzeb_do_Krakowa___LISTA_GOSCI_.html


Czyli , ze ta przestrzeń powietrzna nie jest tak do końca i na amen zamknięta. Osobiście dziś widziałem paralotniarza ;)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 18, 2010, 13:22:44
Udało się kilku delegacjom dotrzeć na obchody pogrzebowe. Rosja, Ukraina, Azerbejdżan, Niemcy, Maroko i Białoruś (o której mówiono wczesniej że jako jedyna nie przyśle przedstawicieli, a jednak).
Szewc, wydaje mi się że nie było bezpośredniej przyczyny w odwołaniach swoich wizyt jako niechęci do Polaków i ich stosunku do nas. Gruba nadinterpretacja. Tego typu uroczystość nie jest rozpatrywana z perspektywy poprawności politycznej (patrz np. Białoruś). A jeżeli juz o poprawności politycznej mówię, to wydaje mi się że każdy kto tu miałby się zjawić dodał by tylko punktów do swoich notowań...

.....

Bardzo trafnie moim zdaniem ocenia całą sytuację filozof religii  Zbigniew Mikołejko:
"My Polacy potrzebujemy męczeństwa jak powietrza".

"Polacy zawsze definiowali się poprzez pełną cierpień historię, począwszy od podziału Rzeczpospolitej szlacheckiej w XVIII w., poprzez obce panowanie rosyjskich carów, Prus i monarchii austriacko-węgierskiej, aż po agresję nazistowską. Wydaje się, że tragedia ze Smoleńska wspiera ten obraz historii" - pisze "Spiegel".

Jak mówi tygodnikowi prof. Mikołejko, "tożsamość Polaków polega na postrzeganiu siebie jako wiecznej ofiary" i to bardzo dobrze się Polsce udaje.

Ten "mit ofiar" trwa, choć Polska w 1989 r. bez rozlewu krwi zrzuciła komunistyczne jarzmo, a gospodarka kraju się rozwija. "Nie ma w tym sprzeczności" - uważa Mikołejko.

"Modernizacja kraju ma bowiem - w oczach wielu ludzi - wiele braków. Polska wciąż ma zrujnowaną infrastrukturę, a boom gospodarczy omija małe miasta i wsie. Korupcja jest codziennością, tak jak korki na przepełnionych ulicach, setki tysięcy Polaków opuściły kraj w zeszłym roku" - pisze tygodnik.

Mikołejko tłumaczy: "To tęsknota za wspólnotą ciągnie ludzi na ulice". W zwykłych okolicznościach większość Polaków gardziła politykami. Jednak gdy ktoś ginie tak tragicznie, jak Kaczyński, naród jednoczy się w zbiorowym żalu - dodaje.

...i moje wcześniejsze przemyślenia widze znowu się urzeczywistniają:

"Spiegel" spekuluje też, że Jarosław Kaczyński mógłby wystartować w wyborach prezydenckich. "Jest teraz bratem męczennika, który spoczywa na Wawelu - pisze tygodnik. - Ale czy wytrzyma ciężki osobisty kryzys?"

Tygodnik cytuje posła Pawła Poncyljusza (PiS), którego zdaniem Jarosław Kaczyński "to człowiek ze stali". Zdaniem Poncyljusza wyborcy PiS i członkowie partii oczekują, że szef PiS rozpocznie walkę o najwyższy urząd w państwie. "Zwycięstwo byłoby niemal pewne, do celu niosłaby go fala współczucia" - pisze "Spiegel".

Dodaje, że kandydat PO marszałek Sejmu Bronisław Komorowski byłby w trudnej sytuacji. "Nie można raczej atakować w kampanii wyborczej kogoś, kto stracił właśnie najbliższego krewnego" - ocenia niemiecki tygodnik.

Święte słowa... wszystko się zgadza.
Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: brahman Kwiecień 18, 2010, 13:35:48
Witam!

Ostatnio zastanawiam się nad pojęciem patriotyzmu. No bo co to właściwie jest ? Piłsudski po 120 latach zrobił tak, że Polska odzyskała wolność a Pan Prezydent po 20 latach wolności zrobił tak, że Polska utraciła suwerenność czyli wolność. Jeden i drugi podobno jest wielkim patriotą. Czy patriotyzm jest to coś co pasuje do wszystkiego? Widocznie tak.......


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 13:51:24
Zdecydowanie patriotyzm nie pasuje do wszystkiego. A nazywanie patriotą kogoś kto odbiera suwerennośc własnej ojczyźnie jest raczej przykładem nowomowy, do takiego działania bardziej pasuje określenie zdrada.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 14:13:15
Witam!

Ostatnio zastanawiam się nad pojęciem patriotyzmu. No bo co to właściwie jest ? Piłsudski po 120 latach zrobił tak, że Polska odzyskała wolność a Pan Prezydent po 20 latach wolności zrobił tak, że Polska utraciła suwerenność czyli wolność. Jeden i drugi podobno jest wielkim patriotą. Czy patriotyzm jest to coś co pasuje do wszystkiego? Widocznie tak.......

ja nie patrze na to pod tym katem. tak naprawde to ani ty ani ja nie wiemy co sie dzieje w kuluarach kto jakie pakty z kim zawiazuje i w jakim celu oraz co sie swieci. mozemy sie tylko domyslac jak juz pewne wydarzenia przebrzmia i maja swoje konsekwencje. nie patrze na patriotyzm w sensie hymnu i sztandaru ale na cos szerszego, cos co ma wymierne konsekwencje dla nas wszystkich.dzien po dni tydzien po tygodniu tracimy swoja wolnosc i prywatnosc. coraz wiecej przepisow przeciwko tak naprawde przeciwko nam (bo ktos tak chcial, bo ktos ma w tym interes itp). EU wbrew temu co niektorzy "pstepowi i nowoczesni" mysliciele glosza to sprowadzenie niektorych panstw w tym naszego a co za tym idzie nas samych do roli przedmiotu. Kaczynski podobnie jak Klaus zdawal sobie sprawe i walczyl tak jak mogl o to abysmy ty czy ja nie byli pomiatani. Doczekal sie w zwiazku z tym steku obelg od ludzi ktorzy za 5 groszy sprzedaliby nie tylko nas ale wlasne matki, za nimi szczekacze medialni i cala masa znawcow internetowych ktore madrosci czerpia od palikotow i niesiolkowskich.
czlowiek musi miec nadzieje, dlatego dla mnie prezydent byl jakas nadzieja, nie nadzieja ze zatrzyma bo fizycznie nie da rady ale chociaz przystopuje pewne procesu i zwroci uwage ze cos jest nie tak, ze moze wiecej nas sie obudzi.
Nawet nie chce myslec co bedzie jak pan p/o prezydenta zostanie jego nastepca i nasza klasa rzadzaca zrobi. Zwyczajnie po ludzku sie boje tego. nie ludzcie sie ze oni dbaja o nasze interesy. zwlaszcza pan p/o o ktorym duzo wiem, i to nie z gazet.
m.in dlatego bardzo mi zal tego co sie stalo


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 18, 2010, 14:33:46
bou.
Niestety w życiu ocenia się ludzi po dokonaniach a nie po chęciach czy intencjach, inaczej każdy był by święty... Nawet Hitler pragnął dobra swego narodu.
A w kompetencjach prezydenta leżała kwestia podpisac czy nie podpisac, on o tym decydował i on za to ponosi odpowiedzialnośc. Ale jak widac pojęcie poświecenia się dla dobra ogółu musiało mu byc obce.
Miał też trzecią drogę w postaci referendum, ale też z niej nie skorzystał, bo miało by to zły wpływ na jego wizerunek.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 14:39:46

Miał też trzecią drogę w postaci referendum, ale też z niej nie skorzystał, bo miało by to zły wpływ na jego wizerunek.

moze najpierw zajrzyj do konstytucji
REFERENDUM

Art. 125.

   1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe.

   2. Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

   3. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący.

   4. Ważność referendum ogólnokrajowego oraz referendum, o którym mowa w art. 235 ust. 6, stwierdza Sąd Najwyższy.

   5. Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 18, 2010, 15:30:28
A tak z ciekawości, to co, według Was, należałoby zrobić, aby zmienić sytuację obecną? Jakie kroki przedsięwziąć?

Pytam, bo jesteście naprawdę ciekawymi ludźmi, z szerszą perspektywą postrzegania tej rzeczywistości, wyposażonymi we wciąż zgłębianą wiedzę, duchowo wrażliwymi, czy macie jakieś pomysły, przemyślenia? Cokolwiek, co umożliwiłoby przerwanie tego impasu?

Jak nadać ton zmianom? Jak przedrzeć się do reszty świadomości zbiorowej i przekazywać impulsy? Padły już głosy o tym, że należy to wszystko ruszyć aktywnym działaniem, jakim? Myśleliście trochę pod tym kierunkiem?

Pozdrawiam!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 18, 2010, 15:33:30
Niestety większość osób piastujących wysokie władze musi lawirować politycznie. Przez co nie jest łatwo znaleźć taką, która czarno na białym będzie miała nieskazitelną biografię. Są pewne szarości wynikające z różnych układów, sił politycznych, różnych ich interesów. Traktat lizboński jest jednym z tych przykładów, który kładzie sie cieniem na prezydencie Kaczyńskim. Ja mogę zrozumieć to olbrzymią presją wynikającą z członkostwa w UE. Tłumaczenie podpisu przystąpieniem Irlandii i uzależnieniem tym samym naszego przystąpionia to gafa polityczna. Polityka to gra w konsekwencji której mamy lepsze lub gorsze kontakty gospodarcze. Poprawność historyczna to zupełnie coś innego. Próba łączenia tych dwóch rzeczy na arenie światowej to olbrzymia pomyłka i cięgi gospodarcze dla całego narodu (proszę sprawdzić jak wygląda nasz eksport do Rosji, a jak wyglądał 10 lat temu - przede szystkim spożywka). Paradoksalnie przez tą katastrofę ludzie na całym świecie dowiedzą się o prawdzie katyńskiej, tej sprzed 70 laty. To niewątpliwie pośmiertny sukces Lecha Kaczyńskiego. Jakie będą korzyści polityczne ? Zjednoczenie rosjan i polaków wobec tragedii jest zauważalne, ile będzie ono trwało i jak odbije się na gospodarce? Zobaczymy, ja nie jestem zbytnim optymista w tej kwestii.

PS. Jeśli chodzi o panteon do którego dostali się Państwo Kaczyńscy na Wawelu, to akurat postać Piłsudskiego nie jest najlepszą do odpierania ataków. Piłsudski miał w swoim życiorysie pełno "szarych" momentów, ale zgadzam się, że te przełomowe dla naszej historii były przy jego konkretnym udziale i osobistym zaangażowaniu. Typowy wódz który bierze pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Myślę, że nawet przy tej dziwnej konfrontacji nie mamy czego porównywać. Decyzji, działań... to wynika też z ograniczonej władzy Prezydenta oczywiście dzisiaj. Olbrzymie fo pa polityczno-kościelne i trudny temat dla historyków... ktorzy wiedzą o co chodzi.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 15:53:30
A tak z ciekawości, to co, według Was, należałoby zrobić, aby zmienić sytuację obecną? Jakie kroki przedsięwziąć?

Pytam, bo jesteście naprawdę ciekawymi ludźmi, z szerszą perspektywą postrzegania tej rzeczywistości, wyposażonymi we wciąż zgłębianą wiedzę, duchowo wrażliwymi, czy macie jakieś pomysły, przemyślenia? Cokolwiek, co umożliwiłoby przerwanie tego impasu?

Jak nadać ton zmianom? Jak przedrzeć się do reszty świadomości zbiorowej i przekazywać impulsy? Padły już głosy o tym, że należy to wszystko ruszyć aktywnym działaniem, jakim? Myśleliście trochę pod tym kierunkiem?

Pozdrawiam!

tak cos od siebie. duzo czasu spedzam na sri lance. jest to taki nieznany dla wiekszosci (samowystarczalny odporny na swiatowe wzloty i upadki) kraj a wlascicwie wyspa, gdzie jest inny niz wszedzie system. poniewaz moje pobyty nie wiaza sie tylko z turystyka, wiem jak funkcjonuje z kazdej strony. znam spoleczenstwo, zwyczaje, kulture, bzines, polityke i prawie wszystko mi sie podoba. wszystko jest klarowne, jasne, proste, bardzo latwo jest tam zyc nie tylko ze wzgledu klimat, ale na brak "kolkow pod nogami" na jakie napotykamy sie nagminnie w europie. poza tym tam sie czuje "powiew boga" ze tak poetycko sie wyraze nie tylko w buddyjskich swiatynniach i okolicach, ale w kazdym miejscu. i co najpiekniesze to zyczcliwi ludzie, nie szukajacy w innych wrogow czy konkurentow. mysle ze prawda jest ze my sami swoimi myslami, postepowaniem wytwarzamy energie ktora pozniej na nas oddzialywuje. za kazdym razem jak wracam do europy jestem tak przytloczona "zla energia" jaka zastaje ze proces dochodzenia do siebie trwa kilka dni. zyczylabym sobie, aby przemiany ktore podobno nastepuja i maja nastapic stworzyly cos na podobienstwo tego kraju. zeby wszystko bylo proste, ludzie zyczliwi, bez agresji, mysle ze kazdy z nas szuka tego spokoju, a niestety w naszymi przywodcami, ktorych sami wybieramy bedzie trudno.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 18, 2010, 16:25:23
bou, roztoczyłaś przepiękną perspektywę, bliskie są mi te klimaty. Jednak wszystkich nas sri lanca nie pomieści. Mentalności też nie przeszczepimy. Biorąc pod uwagę materiał jaki mamy, jak możemy go wykorzystać? Np gdyby ktoś dał nam możliwość tworzenia czegoś od nowa, z tą świadomością jaką już mamy, to jak ma funkcjonować społeczeństwo dla obopólnego dobra... Coś czuję, że pożeglowałam w "ciężkie" tematy, ale proponuję do tego podejść na luzie  ;) Sama magluję temat już od jakiegoś czasu, i nie daje mi on spokoju. Ale chyba to dyskusja na osobny wątek  ;) pozdrawiam pozytywnie


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 18, 2010, 16:45:59
moze zacznimy od tego aby siebie nie opluwac nie osadzac, ale miec serce dla siebie, dla innych, dla zwierzat i planety?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 18, 2010, 21:23:10
no tak bou, co tu kryć, jawi się przed nami praca u podstaw :) obyśmy potrafili wdrażać ją na wielu poziomach naszej egzystencji. Pozdrawiam Cię serdecznie  :)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 18, 2010, 22:16:52
A ja nie wiem czym się tu podniecać politycy to ludzie wyrachowani którzy dbają tylko o swoje partykularne interesy i swoich partyjek, zgineli ludzie  to przykre ale giną ich tysiące co dzień , i nikt nie robi z tego dramatu .W tym wypadku ich śmierć  poza oczywistym dramatem ludzkim spowodowała ośmieszenie Polski jak i klasy rządzącej  naszym krajem.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 18, 2010, 23:13:21
Na kanale Kultura TV był przetłumaczony program z rosyjskiej telewizji gdzie przed emisją filmu "Katyń" rozmawiała sobie grupa polityków, czy intelektualistów. Mowa była o pojednaniu w kontekście prawdy katyńskiej. Żaden z 6 rozmówców nie powiedział wprost że to czarna plama w kartach ZSRR, czy ogólnie spuścizny NKWDowskiej (Stalin, Beria to Gruzini). Miałem wrażenie że każdy z przykrością przyznawał, że nie można już żyć dłużej w kłamstwie o tej zbrodni. ...ale trzeba pamiętać, że to Związek Radziecki przywrócił wolność Polsce (II WŚ) gdzie zginęło na naszym terenie 700 000 żołnierzy radzieckich. I wszystko w takim kontekście. Ani razu nie padło stwierdzenie, że to NKWD mordowało polskich oficerów. Wszystko jakby strasznie nie na rękę tym zebranym i natychmiastowe kontry gdzie ZSRR pomagał i jaki to nie był dobry dla nas. Powiem tak... szczęka opada, jeżeli o takim pojednaniu u nas się mówi to ja przepraszam. Może sam fakt emisji tego filmu to jakiś przełom, ale dyskusja tych ludzi uświadamia gdzie oni są w tej prawdzie i jak ją przyjmują. Jeszcze nie ten czas, duma narodnaja jest silniejsza - niestety. Nie łudźmy się.

.....

Jarosław Kaczyński udzielił Adamowi Lipińskiemu pełnomocnictwo do kierowania Prawem i Sprawiedliwością.
-  Spotkał nas olbrzymi cios. Nie możemy się jednak poddać. Będziemy dalej pracować, jesteśmy to winni tym, którzy odeszli. Musimy kontynuować ich dzieło.

Dla mnie to przesłanie jest jasne. Wykrakałem to pare stron temu. Jarosław startuje w wyborach prezydenckich. Ma olbrzymią przewagę, bo jak mówi Poncyliusz, nikt nie będzie mógł krytykować polityki poprzednika ze względów oczywistych, czyli nomen omen jego brata...

Pozdrawljaju was druzja...


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 19, 2010, 11:56:13
@East

Dla mnie zupełnie wystarczającym otwarciem się na sprawę katyńską, były przeprosiny ze strony Jelcyna i udostępnienie na tamten czas części materiałów. Wcześniej jeszcze Gorbaczov bardzo odważnie otwierał zakazane strony historii ówczesnej Rosji. Co było uznawane za przedwczesne wychodzenie przed orkiestrę...

Pomysł na otwartą Rosję się nie udał. Po objęciu władzy przez Putina wróciła niejako monarchia, gospodarka ruszyła z kopyta i ludziom tam żyjącym to odpowiada. To dumny naród, nauczony o swojej wielkości. Maja zbyt wiele na sumieniu, aby wszystkich dookoła przepraszać i być pokornymi (nie wchodze w tematykę, że Rosja jako taka odcięła się od polityki ZSRR a tym Bardziej NKWD dawno temu - to inny kraj). Taka natura, ja się na to nie obrażam. Całym naszym politycznym kunsztem powinno być umiejętne podejście do tego partnera gospodarczego. Historycy w swoim gronie mogliby robić różne naciski, ale politycznie nie powinno mieć to tak dużego wpływu na nasze stosunki. Rosja powinna być naszym największym odbiorcą towarów, a nie zaszczuwana przeszłością historyczną która o zgrozo tak znacząco wpływa na nasz handel z nimi. Jeżeli ktoś nie wie o czym mówię to proszę obejrzeć się w drugą stronę i popatrzeć na politykę zachodu wobec nas. Oni to rozgrywają po mistrzowsku, przez ciągłe poklepywanie nas po plecach...  to tylko gra.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Raistlin Kwiecień 19, 2010, 19:07:03
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100419/POGRZEB_PREZYDENTA/448971147
Jeszcze w temacie nie przylotu elit europejskich do polski, ciekawa wypowiedź Vaclava Klausa

Pozdrawiam  :)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 20, 2010, 18:42:12
czyli według Ciebie na pokładzie było nie 96 osób tylko 116?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 20, 2010, 19:10:26
@Tijavar
samolot waży około 50-60 ton, leci z prędkością dochodzącą do 300 km/h, po uszkodzeniu skrzydła obraca się i uderza w ziemię bokiem, czy nawet całkiem górą . Konstrukcja samolotu jest wzmacniana od spodu (przy kołach), czyli na domiar złego zadziałała "dociskająco-miażdżąco". Paliwo jest nalewane pod kurek "na wszelki wypadek", czyli zostało go jeszcze sporo.
 To co zostało po samolocie w większych częsiach stanowi około 50% maszyny, reszta to małe ostre blaszki. Po fotelach zostało kilka mocniejszych stalowych mocowań i kawałki szmat. Kokpit pilotów został stopiony itd.
 Co może stać się w takich okolicznościach z tak delikatną osobą jaką jest człowiek (90% woda) ?
 Kilka osób rozpoznano na miejscu (wśród nich prezydenta - cud), kilkadziesiąt innych po znakach/rzeczach szczególnych, innych juz tylko po DNA. Reszty po prostu nie ma...

 Dziwi mnie natomiast co innego, że w żadnym z oglądanych filmików które były zrobione zaraz po wypadku nie widać ciał, lub ich fragmentów. Nie widać też większych części po samolocie w których mogłyby się znajdować. Nie były usuwane żadne drastyczne sceny... po prostu ich nie było. Naoczni świadkowie tez mówią że nie widać było ciał (?!)

Nie linkuje tych filmików, na pewno je widzieliście... (są wszędzie)
Dla porównania przypomnijcie sobie zdjęcia z wypadku w lasach kabackich (1987) i tamte drastyczne sceny...

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 20, 2010, 21:44:08
Echnaton, dzięki za odpowiedź. Brałam wszystko pod uwagę, ale logiczności mnie zawodzą  :-\ Stwierdzono, że z tych 20 osób być może jakieś 8 można zidentyfikować - na podstawie tych nikłych szczątków właśnie, a właściwie to na podstawie rzeczy osobistych, które udało się odzyskać... Kolejna informacja, która mnie intryguje to fakt, że ś.p. żonę ś.p. prezydenta zidentyfikowano po napisie na obrączce, jeśli wytworzyła się tam tak wysoka temperatura, to ten napis, pomijając już obrączkę, nie powinien się stopić? A może mógł...? A przedmioty osobiste? Książki, o których wspominano? Wszystko obróciło się w dosłowny proch oprócz tego? Ja jestem w stanie zrozumieć rozmiar katastrofy i to lotniczej, i być może potrzebuję czasu, by to wszystko przemyśleć, w chwili obecnej jednak trwam w ciągłym zdumieniu.

Cytuj
Dziwi mnie natomiast co innego, że w żadnym z oglądanych filmików które były zrobione zaraz po wypadku nie widać ciał, lub ich fragmentów. Nie widać też większych części po samolocie w których mogłyby się znajdować. Nie były usuwane żadne drastyczne sceny... po prostu ich nie było. Naoczni świadkowie tez mówią że nie widać było ciał (?!)

Ano właśnie...wyparowały

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: robertsonic Kwiecień 20, 2010, 22:47:53
Ten-Four-Ten

Zabrakło  parę sekund ....albo szerokiej rzeki...ten pilot ma nerwy z tytanowych fraktali,kiedy mówi  "unable"  ;)

http://www.youtube.com/watch?gl=US&v=imDFSnklB0k

dobra chwila na przypomnienie postawy polskich pilotów z WW II i głównie dlatego zrobiłem ten wpis


http://www.youtube.com/watch?v=3uIEH6Gr9to

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 21, 2010, 09:37:06
@Tijavar
nie wiem dlaczego akurat napis na złotej obrączce Pani Prezydentowej się nie stopił. Temperatura topnienia złota wynosi 1000 st C, paliwo lotnicze ma podobną temperaturę spalania. Z tego co wiadomo nie było wielkiego pożaru, prawdopodobnie dwa wybuchy silników.
Myślę że taka analiza do niczego nie prowadzi. Trzeba zdać sobię sprawę, że pewne elementy nawet stalowe wyparowały, bo były akurat narażone na tak wysokie temperatury, a np. wieniec i flaga zachowały się w całości, bo prawdopodobnie zostały wyrzucone w pierwszym ułamku sekundy tej katastrofy, przed wybuchem. Mnie to nie dziwi.
W latach '70-tych, czy '80-tych był wypadek samolotu nad amazonką. Eksplozja na wysokości 10 000 metrów, nie było nawet gdzie szukać (olbrzymi niedostępny obszar) i czego zbierać. Po kilkunastu dniach odnalazła się kilkunastoletnia dziewczynka, pasażerka tego samolotu. Z pewną częścią rozerwanego kadłuba i szeregiem siedzeń spadła tak, że oprócz większych potłuczeń i chyba tylko złamanej ręki nic jej się nie stało. Cud. Na domiar złego znalazła się w środku amazońskiej dżungli. Bez jedzenia, picia, ranna, przestraszona etc. Jak stamtąd dotarła cała do pierwszej cywilizacji ? Każda godzina przeżycia w tamtych warunkach = cud. Co jadła, piła, gdzie spała ? Jak obrała kierunek marszu, aby nie kręcić się w kółko ? Jak, bez maczety przedzierała się przez tą dżunglę kilkanaście dni? ...nastoletnia dziewczynka. Ktoś statystycznie próbował wyliczyć szanse jej przeżycia. Liczba była abstrakcyjna. A jednak...

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 21, 2010, 10:18:15
Jeszcze raz dzięki Echnaton za Twoje podejście do tematu i rzeczowe odpowiedzi. W toku wciąż nadchodzących informacji można się pogubić, i taka postawa pozwala mi się, w pewnym sensie, "zakotwiczyć". Masz rację. Na każdą katastrofę lotniczą składa się zbyt dużo czynników, które w pierwszych chwilach nie są  na ogół brane pod uwagę, jak również okoliczności, które można wyjaśnić tylko za pomocą cudu - dziewczynka w lesie...

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: radoslaw Kwiecień 21, 2010, 18:57:34
Trochę więcej o moim spojrzeniu na katastrofę:

http://davidicke.pl/forum/podsumowanie-smole-ska-by-radoslaw-t2142-60.html (http://davidicke.pl/forum/podsumowanie-smole-ska-by-radoslaw-t2142-60.html)

pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 21, 2010, 19:02:09
Zobaczcie jak wygląda samolot rozbity z pełnymi zbiornikami paliwa  no naprawdę niema porównania do tego co widzieliśmy.
http://www.youtube.com/v/LjRVC2-SP9g&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/LjRVC2-SP9g&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>

dodam że samolot uderza w specjalne zapory rozpruwające jego strukturę i mimo wybuchu paliwa zostają  spore fragmenty .

http://www.youtube.com/v/NakmBD_-lnU&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/NakmBD_-lnU&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>

http://www.youtube.com/v/by7fzs6paic&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/by7fzs6paic&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>

http://www.youtube.com/v/WZHla1nQzfA&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/WZHla1nQzfA&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>

Jeśli dla was niema różnicy no cóż.

http://www.youtube.com/v/RHHXcZLjOnI&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/RHHXcZLjOnI&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>

za to podobne efekty daje bomba hiperbaryczna


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: bou Kwiecień 21, 2010, 19:14:22
michal aniol jest roznica dla kazdego myslacego czlowieka, ale co mozemy zrobic poza swiadomoscia tego co sie stalo? wg mnie laika to wszystko jest zbyt grubymi nicmi szyte aby bylo przypadkiem, w podobnych okolicznosciach rozbija sie turecki samolot w amsterdamie i prawie wszyscy zyja, a tutaj 20 cial doslownie wyparowalo (wg ostatnich informacji rodziny otzymaja tylko akty zgonu cial nie bedzie) a wieniec byl nienaruszony. Panowie "specjalisci" poinformowali ze sledztwo potrwa co najmniej rok. A mnie interesuje gdzie sa te 3 osoby ktore przezyly katastrowe (wg informacji z 10.04 byly w szpitalach).


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 21, 2010, 19:49:02
samolot uderzył w las "dachem" więc nie było podwozia które by zamortyzowało częśc siły uderzenia.
skąd bierze się u was ten brak 20 ciał? na razie to może brakowac 2 ciał a to dla tego że jest drobny problem bo 96 osób znaleziono w ponad 200 kawałkach co znacznie utrudnia identyfikacje, i nie na każdym kawałku będą prowadzic badanie DNA.
A w tych ponad 70 trumnach które są już w kraju niekoniecznie muszą byc tylko części tych zidentyfikowanych. Nikt nie będzie po kolei pokazywał każdej nogi znalezionej na miejscu i pytał się każdej z rodzin, "czy ta noga należała do pana/pani współmałżonka?"
Tak jak z tymi 3 co to niby przeżyli... na początku podawano że samolot kilka razy podchodził do lądowania, a dziś już wiadomo że pierwsza próba była tą ostatnią. Poczekajcie na raport komisji zamiast snuc niepewne teorie i weszyc spisek światowych rozmiarów.

Na filmikach są pokazane wypadki testowe w których było przewidziane zapalenie paliwa, to raz.
A dwa to że nie ma tam ani jednego wypadku samolotu padającego w las...

A co do laicyzmu i wypowiadania się to jest taka zasada.... "czasem lepiej głupio milczec niż się odezwac i rozwiac wszelkie wątpliwości"
I daj spokój specjalistą bo sam nim nie jesteś a mędrkujesz jak byś był wszechwiedzący.
Wiesz ile zajmuje poskładanie samego wraku do kupy i przeprowadzenie oględzin? kilka miesięcy zajmie dokładne obejrzenie wraku, i wyliczenie w miarę dokładnie momentu uderzenia. Jak się na czymś nie znasz to chociaż nie utrudniaj pracy fachowcom.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 21, 2010, 20:23:48
Szewcu to nie forum dla nastolatków może dostosujesz swoje wypowiedzisię choć trochę.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 21, 2010, 20:40:04
A i owszem zgadzam się że nie jest to forum dla dzieciaków.
Ale momentami to <przepraszam za wyrażenie> już mi żal d*pę ściska, jak czytam 30-tą z kolei wypowiedź że to musi byc spisek i że brakuje 20<!!!> ciał.
No ale cóż, jak Gołota walczył z Adamkiem to mieliśmy nagły wykwit znawców boksu, teraz nagle przybyło nam 5 milionów ekspertów lotniczych...
Szkoda mi tylko że tak trudno ludziom przyjąc krytykę... I nie chodzi mi teraz tylko o ciebie ale o ogromną częśc ludzi z jakimi miałem do czynienia. Zupełnie tak jak by ludzie nie rozróżniali twórczej krytyki od obrażania.

Ps. Na YT już są filmiki z chałupniczą analizą filmiku z miejsca katastrofy, z dołożonym do ścieżki czymś co brzmi "zmiana planów, kuźwa" i jest powiedziane po polsku!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 21, 2010, 21:22:57
szewc napisał 
Cytuj
No ale cóż, jak Gołota walczył z Adamkiem to mieliśmy nagły wykwit znawców boksu, teraz nagle przybyło nam 5 milionów ekspertów lotniczych...
Szkoda mi tylko że tak trudno ludziom przyjąc krytykę... I nie chodzi mi teraz tylko o ciebie ale o ogromną częśc ludzi z jakimi miałem do czynienia. Zupełnie tak jak by ludzie nie rozróżniali twórczej krytyki od obrażania.

Zgadzam się w tym punkcie z Tobą , szewc. Również zauważyłem, że na różnych forach przybyło nam wielu znaffcóf  ( błąd zamierzony ) lotnictwa. ;)
Czym innym jest zadawać pytania, a czym innym budować niestworzone teorie. Niestety  "podchwytliwe" pytania  nie padają tam , gdzie ktoś kompetentny może na nie odpowiedzieć, tylko na takich forach, gdzie zaraz ktoś musi podchwycić i zamienić pytanie w twierdzenie popierające tą czy inną teoryjkę spiskową. Czy to robione jest celowo ? Nikomu to nie służy, a już najmniej nam samym, czyli Polakom. Nikt jakoś nie pomyśli  paplając co mu ślina na język przyniesie , jakie konsekwencje mogłaby mieć taka czy inna teoria, gdyby oficjalnie uznano ją choćby za wielce prawdopodobną. Wojna i to globalna.

 A może wręcz przeciwnie. Krzewiciele takich teorii świetnie zdają sobie sprawę z tego co czynią. Tym samym to oni są podżegaczami wojennymi, siewcami niezgody i nienawiści. I tak na prawdę właśnie to obserwujemy. Ludzie zaczynają się kłócić i opluwać inwektywami bo każdy tam już swoją opcję obstawia. Z góry było wiadomo, że tylko ( i aż ) taki efekt przyniosą "rewelacje" nagrywane i podrzucane w sieci niczym zgniłe jajo przez nie wiadomo kogo. Jak łatwo jest ludźmi manipulować  -  i to z każdej strony , zarówno tej oficjalnej, jak i tej drugiej - konspiracyjno - spiskowej.

Ktoś coś tam usłyszy, komuś coś szepnie , gdzieś tam coś dojrzy , ale nie wiadomo dokładnie co , jak , gdzie i przez kogo - oto cała teoria spiskowa.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Kwiecień 21, 2010, 21:40:36
 Ja tylko tak  uczciwie chciałem się zapytać, czy nie ma ważniejszych tematów, niż to całe mega analizowanie tej  katastrofy ?
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale pojawiło się na forum źródło darmowej energii.Ten niezwykły temat wkleił kilka dni temu Lucyfer !

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=452.msg4952#msg4952

No, ale co komu po drodze....


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 21, 2010, 22:08:56
Nie wiem zupełnie o co chodzi... od tych kilku postów nagle spadliście z innej planety.

@Michał Anioł
O co chodzi z tymi filmikami ?

@Szewc
"...czytam 30-tą z kolei wypowiedź że to musi byc spisek i że brakuje 20<!!!> ciał."

Na pewno czytasz od lewej do prawej ? Moje posty musiały się w tej 30-tce znaleźć. Spisek powiadasz... Tijavar, czy sugerowałaś może, że ktoś zabrał te 20 ciał na ciągnik i odjechał zanim pojawili się pierwsi ratownicy ? Ja tego nie wyłapałem... sorry.

Właśnie pojawiła się informacja, że wszystkie ofiary zidentyfikowano. Przy przekopywaniu miejsca wypadku znaleziono jeszcze kilkadziesiąt fragmentów ludzkich. Niektóre na głębokości ponad metra.

O jakie wam teorie spiskowe chodzi ?


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 21, 2010, 22:19:06
Echnaton, właśnie się zastanawiałam, jakim cudem odczytałeś mojego posta poprawnie ;)

Szewc, tylko spokój nas uratuje  ;) adnośnie ciał, to nie miałam na myśli tego, że je ktoś wywiózł, wykradł, whatever, lecz, że to, co się tam stało, "starło je na proch" - i to rozmiar tego zjawiska mnie zdumiał, dlatego poprosiłam o informacje, jak mogło do tego dojść. Echnaton mi to normalnie, rzeczowo wyjaśnił. Tyle sprostowania z mojej strony. Nie wiem, co pozostali mają na myśli.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Szewc Kwiecień 22, 2010, 00:45:59
@Echaton
zapytałeś jakim to sposobem może brakowac 20 ciał, więc ci odpowiedziałem. Nie moja wina że takie pytanie zadałeś.

Żebyś mnie źle nie zrozumiał to polecam stronę www.ogrish.com  lub www.rotten.com znajdziesz tam sporo zdjęc z takich właśnie katastrof i nie tylko. Obejrzyj galerie a zrozumiesz że nie zostały starte na proch czy odparowane, tylko są porwane na strzępy. A te się straszne trudno identyfikuje. I nie zawsze da się z nich złorzyc tyle ciał ile było, przy rozdrabnianiu następują spore straty w materiale defragmentowanym.

Nie powiedziałam nigdzie że to spisek. Po prostu nie rozumiem jak można siac wątpliwości co do tak dużego braku ciał. Jedyne co ja znalazłem to że najprawdopodobniej będzie brakowac 2 może 3 ciał, a to i tak dlatego że na początku wysyłania ciał za bardzo chciano odsyłac kompletne ciała, aż się doliczono i stwierdzono że niektóre trumny mogą zawierac cześci z kilku ludzi.

O spokój się już postaram, ale momentami nie mogę po prostu jak widzę pytania w stylu"gdzie się podziało 20 ciał?"
na szczęście to niefortunne pytanie już zostało usunięte....


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 22, 2010, 10:54:47
@Szewc cyt:
"@Echaton
zapytałeś jakim to sposobem może brakowac 20 ciał, więc ci odpowiedziałem. Nie moja wina że takie pytanie zadałeś."

Nigdzie nie pytałem o to. Informacja o zidentyfikowaniu 76 ciał pojawiła się na większości portali. Tijavar zadała to pytanie, a ja próbowałem się do tego odnieść. Nie jest to mój kierunek zainteresowań, ale potrafie zrozumieć, że część ciał po prostu może nie być. Od wczoraj jednak wiadomo, że wszystkich pasażerów udało się jednak zidentyfikować. Na całe szczęście dla ich rodzin.

Widzę że masz jakieś linki do super szczegółowych obdukcji powypadkowych i fajnie. Tylko po co wprowadzasz zamieszanie z jakimś spiskiem.

@Szewc
"...czytam 30-tą z kolei wypowiedź że to MUSI BYĆ SPISEK i że brakuje 20<!!!> ciał."
po czym w następnym poście czytam:
@Szewc
"Nie powiedziałam nigdzie że to SPISEK."

Tak jak już ktoś wcześniej napisał, więcej spokoju. PEACE !

Pozdrawiam
 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 25, 2010, 16:44:12
ciekawy text z kodów czasu




Dnia 2010-04-24 o godz. 22:34:05
Red Knight [228/2] napisał(a):
Stern Alef, „Pola Laska czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy” /DIDIAMOSS PRODUCTION, Wydawnictwo ANAGRAM/ debiut 4 czerwca 2009.

Chyba zamówię tę książkę. http://tiny.pl/hgvv6

Znalazłem w sieci to:
"Zajrzyjcie do książki Alefa Sterna "Pola Laska - czyli upadek czwartej kości pospolitej rzeczy".
Książka rok temu ukazała się w wydawnictwie didiamoss - (didimos - oznacza bliźniaka)
Zaczyna się od slow PIS-dło, gwizdło, sykło, para buch no i dopiero się zaczęło ruch.
Następnie następuje opis katastrofy samolotu prezydenta - wyobrażonej jako kość ktora uderza w dwie bliźniacze wierzby (sic!)- sugerując wydarzenia w roku chopinowskim czyli 2010, co więcej padają słowa ze na to pole tupole spadają topole - czy chodzi o tu 154? str 9
Na stronie 17 książki można znaleźć informacje ze za upadek samolotu odpowiadają staruszkowie z KGB,
Na stronie 19 jest opis identyfikacji szczątek i pobierania próbek DNA.
Na stronie 24 i 25 jest napisane co dzieje się dalej - wszyscy szykują się do nowych wyborów ukazując prawdę o naszej politycznej elicie,
Na stronie 25 jest opis pogrzebu, a potem mitologizacji osób, które zginęły w katastrofie,
Str. 28 następuje opis historii co doprowadziło do tej tragicznej sytuacji.
Bohaterami książki jest dwóch braci zakochanych w Polsce - jeden jest wodzem a drugi jest autorem.
Na stronie 54 są wizje autora w których odwołuje się do ksiąg pielgrzymstwa polskiego, mówi o Winkelridzie narodów,
pełno tam jest odwołań do Słowackiego i Mont Blanc - narratorem powieści jest papuga a na okładce jest kobieta paw ubrana w kir
na stronie internetowej polalaska.pl były zdjęcia tej Polski złożonej do trumny - ale po katastrofie zostały usunięte.
Na stronie 58 znów jest o upadku kości - samolotu i manipulacjach związanych z ukrywaniem katastrofy i jej wyjaśnianiem.
Na stronie 63 w książce jest wizja 4 kół samolotu - znany widok z doniesień mediów jest wymieniony rok 2010 i liczba ofiar 88. Ta katastrofa jest wymieniona w rzędzie najważniejszych dla polskiej historii dat.
Na stronie 76 jest sprawozdanie że spotkanie ściśle tajnego w którym grupa trzymająca władzę organizuje spisek jak pozbyć się starego prezydenta. Chcą go zniszczyć w katastrofie lotniczej w Gruzji.
Na stronie 77 jest wzmianka o Katyniu.
Na stronie 86 mamy wszystkie wydarzenia przedstawiane przez media - nie zapomnę Moniki Olejnik , która wyglądała jak po kokainie w Tvn 24 komentując wydarzenia ze Smoleńska - mało kto wie a to jest tej w tej książce, że Monika Olejnik robiła reportaż z katastrofy samolotu Kościuszko w 1987 w lesie kabackim - i tu następuje połączenie lasów: lasu kabackiego i katyńskiego i smoleńskiego, co więcej Monika Olejnik występuje w książce jeszcze kilka razy chociażby w momencie, w którym zwraca się do niej wódz jej pseudonimem - stokrotka. To jest na stronie 239, kiedy wspomina swoje życie w rozdziale zatytułowanym "złowieszczo kirra walkiria".
Na stronie 88 mamy informacje, że film o katastrofie nakręcił reżyser co kraj wyrwał z kajdan - nie trudno się domyślić, że to Wajda - twórca Katynia.
Na stronie 90 znów mamy informacje o tym co się dzieje - czytając nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko to właśnie dzieje się w naszej polskiej rzeczywistości.
Na stronie 96 mamy informacje, że nie tylko zginie prezydent ale tez szefowie wojska.
Na stronie 98 informacje, że po katastrofie został tylko "kaczy puch".
Na stronie 104 opisana jest przyszłość Gruzji - mając na uwadze wczorajszy wywiad z Micheilem Sakaszwilim prezydentem Gruzji - jest to wizja realna.
Na stronie 108 mamy ewidentną wskazówke, że chodzi o Wajdę i jego Katyń jako twórcę filmu o upadku samolotu - paradoksalna zbieżność losu.
Na stronie 109 i 110 opisane jest co polski naród wycierpiał od wrogów, rozbiory i Katyń, które doprowadziły do polskiego rozdwojenia jaźni i braku jedności.
Na stronie 111 jest opis budowy pomnika
a następnie parady równości, która ma się odbyć w Warszawie w czerwcu tego roku - tęczowej parady.
Na stronie 120 mamy pogrzeb wśród armatnich salw.
Na stronie 190 mamy opis zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego, który przewodzi polskiej jedności.
Od strony 204 są zapiski stylizowane na dokumenty z IPN i zeznania z teczki, w których jak się dokładnie wczyta wiele oznacza dowiedzieć się o tym, co się dzieje i dziać będzie.
Od strony 260 do stron 267 jest opis tego co działo się na pokładzie samolotu w momencie katastrofy.
Na stronie 271 jest wskazówka kto za to odpowiada.
Od strony 285 jest opis tego wszystkiego czego świadkami byliśmy przez ostatnie dwa tygodnie - całego spektaklu medialnego ze śmiercią prezydenta w tle.
Na stronie 288 - chyba nie przypadkowy numer strony jest list osób, które zginęły - zginęli wszyscy podobno prezydent i świta, posłowie, senatorowie - kto teraz będzie rządził?
Jeśli zakończenie się sprawdzi to blisko nam do końca świata.

ksiązka była pisana przez wiele lat, a wydana rok temu - miała debiut 4 czerwca 2009 - a z dniem 10 kwietnia 2010 roku upadla idea IV RP.
Autor pisze wiele zdań dziwnym językiem malajalam - to tak jakby szyfrem - w tej sytuacji nie dziwi znikniecie rok temu wojskowego szyfranta z WSI.
Siedem miesięcy wcześniej ukazała się książka "Pola Laska" ".

Autor : Red Knight

Trochę info o autorce i knypie

(http://www.poczytaj.pl/okl/148000/148261.jpg)

Pola Laska. Przyszła na świat 4 czerwca 1989 roku. Jej narodziny ogłoszono w Telewizji Polskiej. Ojcem był PRL, matką II RP O oniryczno - alegorycznej opowieści Alef Stern przedstawia najnowszą historię Rzeczpospolitej. Pola Laska jest lirycznym pamfletem na polską klasę polityczną nazywaną pseudoeliciną oraz polskie społeczeństwo spędzające 6 godzin dziennie przed telewizorem, dające się omamiać gadającymmądrym" głowom.
Kim jest Alef Stern?
Marika   

Właśnie ukazała się niezwykle ciekawa książka pt POLA LASKA, którą prezentujemy w dziale książka. A już dziś nasz specjalny gość - Alef Stern, autor niezwykłej historii. Kim właściwie jest Alef Stern? Przeczytajcie sami!

 

M - Kim jest Alef Stern?

AS - Myślę, że to jego należałoby spytać.

M - Nie za bardzo  rozumiem?

AS - Ja jestem kobietą i nazywam się Pola Laska. To błąd w druku, że tytuł jest autorem, a autor tytułem.

M - Żartujesz sobie?

AS - Nie, nie żartuję. Mówię jak najbardziej poważnie. Książka jest pracą zbiorową. Raz byłem Kanarkiem, raz Chomikiem, raz Papugą, raz Wodzem, raz Bohaterem. Czasem muszę wcielać się w postacie kobiece. To kobieta napisała tę książkę o sobie. Bo dość już miała takiego życia, z takimi bohaterami. Dosyć już miała tego skakania pilotem z kanału na kanał. Gdzie banał goni banał.

M - Rzeczywiście, tę książkę czyta się tak, jakby oglądając telewizję. Nie można się skupić. Brakuje tylko reklam.

AS – Nie brakuje. Była taka koncepcja by książkę wydać w formacie Panoramy Firm poprzeplataną reklamami. Lecz wtedy  nie byłaby książką poręczną i wygodną w obsłudze. Ja lubię czytać w podróży, w autobusie, w tramwaju. Wyobrażasz sobie ludzi w metrze z książkami telefonicznymi pod pachą? Zaczytanych? Surrealistyczne to byłyby chwile. Zlitowałem się nad kręgosłupami czytelników i czytelniczek, no i książka jest taka malutka. Nie muszą dźwigać. (śmiech).

M - Książka ma jednak swoją wagę gatunkową. Jest gęsta.

AS – Tak, rzeczywiście jest gęsta. Ale tak miało być i takie opinie mnie nie dziwią. Wielu czytelników i z takimi opiniami się spotkałem, uważa, że jest za szybka. Ale  tak naprawdę to nasza rzeczywistość jest za szybka. Natłok informacji zbędnych, nie potrzebnych a i tak powodujący prace mózgu lub zupełne, ale zarazem pozorne jego wyłączenie, powoduje, że w tym szumie informacje giną,  a i tak budujemy sobie własną interpretacje. Zatem opinii na temat książki, jej bohaterów, opisywanych w niej historii,  będzie tak wiele jak czytelników. Tak jest ze wszystkim. Można czytać wolno. Można czytać szybko. Można  delektować się. Można się  obrzydzać. Można rzucać książką o ścianę. Nawet można ją spalić. Ja naprawdę  nie mam z tym problemu, czy ktoś będzie wyrywał z niej kartki i nie będę zastanawiał się czy w głowie, w związku z tym, że ksiązki niszczy, ma po kolei.

M - Sama czytałam wyrywkowo i nie po kolei. Moja redakcyjna koleżanka zaczęła od końca.

AS - Ta książka nie ma końca. Można ją czytać w dowolnej kolejności. Przez całe życie oglądać w zwolnionym tempie. Cały czas zmieniamy się i widzimy wszystko inaczej.

M - Dlaczego próbujesz odejść od jednoznacznej interpretacji?

AS - Bo nic, uważam, nie da się jednoznacznie zinterpretować. Interpretacje można tylko narzucić. A to jest rozwiązanie siłowe, czyli tak naprawdę słabość. Nawet to czy książka jest dobra czy zła to kwestia dyskusyjna. To, że powstała ma takie następstwa, że u niektórych wyzwoli coś dobrego, a u innych coś złego. Tak to już jest w życiu. Akcja – Reakcja.

M - Kim zatem jest Pola Laska?

AS - Ona sama nie wie, bo już jej nie ma. Sama nie może siebie uchwycić. Po każdym mrugnięciu powieką jej odbicie w lustrze ulega zmianie. Z każdym mrugnięciem umiera w niej jakaś komórka, jakaś się rodzi. Tak samo z myślami. Tłuką się jej po głowie. Istnieje realnie, ale tak naprawdę jej nie można uchwycić. Jest w danej chwili, ale nie ma już jej przeszłości bo nie istnieje. A co dopiero mówić o jej przyszłości.

M - Czym zatem jest książka?

AS - Pola Laska to odlot lingwistyczny. Koktajl słów, zdań, liter. W tym upajającym i zwalającym z nóg  lingwistycznym odlocie utopiona jest fabuła, po trosze obyczajowa, ale bardziej alegoryczna i groteskowa. Miejscem akcji jest Chamowo Podburaczane, prowincjonalne polskie miasteczko rządzone przez „elicinę”, małomiasteczkowych oligarchów, którym „chodzi o stołki”. Tworzą oni Grupę U Władzi Wiszącą Na Amen - o strukturze mafijnej, takichż metodach i o wspólnej „rzezimiejskiej kieszeni”. Na wskroś skorumpowana, jeśli trzeba zbrodnicza, władza jest bezkarna i w miasteczku może wszystko. Członkiem Grupy jest m.in. Piotr Perel, dawniej żyjący z partyjnych synekur, potem z handlu, obecnie z przedsiębiorstwa narkotykowego i bimbrowniczego. W jego córce, Poli Lasce (urodzonej w 1989 roku) zakochuje się młody idealista, jedyny naiwniak w świecie kasy i przemocy, nonkonformista, który chciał „kształtować świat”. Młodzi pobierają się, odbywa się huczne wesele, ale szczęście trwa krótko.

M - Chcesz powiedzieć , że to książka o miłości?

AS - Z książki wydziera miłość. Silna potrzeba miłości. A właściwie trzy wielkie namiętności. Miłość do tanga, kobiet, i literatury. Koniec z TKM! Teraz chciałoby się wykrzyczeć na cały głos TKL!!! Tanga! Kobiet! Literatury!


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 29, 2010, 12:45:26
Jak się słucha sie takich wypowiedzi  to dziwne że to Państwo jeszcze istnieje zawód dyrektor, generał itp to najlepsza fucha
ja za nic nie odpowiadam od tego mam ludzi
ja nic nie muszę wiedzieć od tego mam ludzi
ja nic nie muszę robić od tego mam ludzi ,
 to jakaś fars czy co?
to za co są odpowiedzialni ci wszyscy ludzie opłacań z naszych podatków za nic?

Wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie była oficjalna. Ochroniarzy BOR było dwóch, to standard. Ale my opracowaliśmy z Rosjanami taki standard przygotowań, wszystko było tak dopracowane, jakby to była oficjalna wizyta państwowa - powiedział "Gość Radia Zet" szef BOR Marian Janicki.

Monika Olejnik: : A gościem Radia ZET jest szef Biura Ochrony Rządu generał Marian Janicki, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Marian Janicki: : Dzień dobry pani redaktor, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: : Panie generale dostał pan pismo z kancelarii prezydenta, zawierające informacje, okoliczności zabezpieczenia przelotów na trasie Warszawa–Smoleńsk i z powrotem Smoleńsk–Warszawa. W jaki sposób pan zabezpieczył ten lot, lot Tupolewa 154?

Marian Janicki: : Służby Biura Ochrony Rządu udały się rano na lotnisko z listą pasażerów i odbyła się kontrola pirotechniczna, radiologiczna wszystkich członków delegacji, załogi. Oprócz pana prezydenta, który jest dowożony bezpośrednio pod trap samolotu. Wszystko odbyło się zgodnie z planem, zgodnie z założeniami, jedna osoba nie zgłosiła się na pokład.

Monika Olejnik: : Panie generale, a kiedy pan się dowiedział, jaka jest lista osób biorących udział w delegacji?

Marian Janicki: : Dowiedziałem się o liście i ilości osób bezpośrednio po awarii, dlatego że tę listę otrzymują specjalne komórki, oddział zajmujący się ochroną, zabezpieczeniem delegacji zagranicznych i oni realizują.

Monika Olejnik: : Czyli generał BOR nie wiedział, że na pokładzie samolotu znajdują się najważniejsi dowódcy?

Marian Janicki: : Wiedział, wiedział.

Monika Olejnik: : Wiedział pan, tak?

Marian Janicki: : Znaczy, że najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego - dowiedziałem się później.

Monika Olejnik: : Czyli nie miał pan takiej wiedzy, że są w samolocie?

Marian Janicki: : Wie pani, taka wiedza mi nie jest potrzebna, tym się zajmują moje służby odpowiednie. Ja wiedziałem, że leci pan prezydent, że są ministrowie z kancelarii prezydenta, że leci prezydent Kaczorowski i przydzieliłem stosowną ilość oficerów ochrony.

Monika Olejnik: : No dobrze, ale rozumiem, że panu nikt nie przekazał tej informacji, że sześciu najważniejszych dowódców, przypomnę – dowódca operacji sił zbrojnych, sił powietrznych, wojsk lądowych, wojsk specjalnych, marynarki wojennej, garnizonu Warszawa - że oni znajdują się na pokładzie samolotu? Nie miał pan takiej wiedzy?

Marian Janicki: : Wiedziałem, że leci Kazimierz Gilarski, który jest, był, moim kolegą osobistym. Jego syn u nas będzie promowany w święto BOR na pierwszy stopień oficerski. Wiedziałem, że leci gen. Kwiatkowski, którego znam i wiedziałem, że leci gen. Błasik.

Monika Olejnik: : A o reszcie pan nie wiedział?

Marian Janicki: : Znaczy, nie było mi to potrzebne do niczego, pani redaktor. Dla mnie najważniejsze jest, że leci samolot z prezydentem i ile jest osób ochranianych. Stosownie do potrzeb, do zagrożeń ja przydzielam ochronę.

Monika Olejnik: : Ale można być trochę zaskoczonym. Dlatego, że jesteśmy państwem, które bierze udział w wojnie, w Afganistanie, więc jesteśmy również narażeni na zamachy terrorystyczne. Czy to było roztropne, żeby wszyscy generałowie znaleźli się w samolocie?

Marian Janicki: : Ja nie mam kompetencji w tej sprawie, żeby negować lub nie. To są generałowie, którzy nie są związani z moją służbą, ani ja im nie podlegam, ani oni mnie, ja o tym nie decyduję.

Cały wywiad tutaj:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Szef-BOR-wizyta-prezydenta-w-Katyniu-nie-byla-oficjalna;-ochroniarzy-bylo-dwoch,wid,12220307,wiadomosc.html


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Kwiecień 29, 2010, 13:12:29
A to nawet ciężko określić poprostu brak słów ten caly lot to farsa czy wręcz proszenie się o kłopoty.Powinni dostać nagrodę Darwina

Marian Janicki: : Przesada, tak pomyślałem też. Dlaczego tak się stało? Ja powiem pani więcej, parę tygodni wcześniej uzyskaliśmy również informacje, chyba rozmawiałem z komendantem głównym policji, że również były jakieś plany, żebyśmy polecieli wszyscy: szefowie służb MSWiA, czyli komendant główny policji, straży granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i BOR. I powiem szczerze, jak zaczęliśmy przygotowywać tę wizytę ja chciałem tam jechać, chciałem jechać za Jarka Florczaka, bo uważam, pomijając pracę, uważam, że każdy w Katyniu obywatel Rzeczypospolitej powinien być, tak jak w Oświęcimiu powinien być, tak i w Katyniu. Natomiast nie mogłem, bo miałem wylot do Stanów wcześniej ustalony z Amerykanami i miałem lecieć...


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: east Kwiecień 29, 2010, 16:46:36
Podobno lista pasażerów feralnego lotu krążyła już wcześniej w internecie. Był znany odlot i przylot. Nie zdziwiłbym się, gdyby pod ten nieszczęśliwy wypadek teraz podpięła się jakaś organizacja terrorystyczna z Afganistanu ( wszak jesteśmy z nimi w stanie wojny ). Nawet , jeśli żadnego zamachu nie było, to i tak coś takiego narobiłoby bigosu i w Rosji i u nas, a tacy infantylni generałowie to powinni w piaskownicy się żołnierzykami bawić, uważam.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: tijavar Kwiecień 29, 2010, 17:10:43
Nom, taki mały początek końca  mi się tu widzi - bez wizji katastroficznych zaznaczam  ;)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: nibiru Kwiecień 29, 2010, 19:09:22
Pola Laska cala ksiazka w .jpg

http://www.przeklej.pl/plik/pola-laska-rar-00133r9s240i


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Kwiecień 29, 2010, 21:56:14
Jeżeli ktoś nie widział wrzucam. Kontrowersyjny dokument Pospieszalskiego.

Solidarni 2010

http://www.youtube.com/watch?v=20Y-jDfCrn4.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Wagunia Maj 12, 2010, 17:07:32
Witam Wszystkich

Odczuwam wielki smutek.
Dowiedziałam się dzisiaj, że zamordowano człowieka, który pierwszy sfilmował samolot po katastrofie.
Widocznie stanowił zagrożenie.

W.


Tytuł: Zaczyna się ostra gra
Wiadomość wysłana przez: Michał-Anioł Maj 21, 2010, 20:10:44
Zaczyna się ostra gra jak to  się z kończy?


Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, w 100 proc. potwierdza tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu - twierdzą Marek Strassenburg Kleciak, specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji, i Hans Dodel, ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki „Satellitennavigation”.

Z raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego wynika (zauważyła to telewizja TVN24), że samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie, który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i kursem rządowej maszyny. Wyłączenie autopilota nastąpiło 5,4 sekundy przed uderzeniem w pierwszą przeszkodę.

To bardzo ważna informacja. Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS i innych wskazań przyrządów pokładowych. Dodajmy, że wyłącza się go jednym ruchem ręki, a więc w ciągu sekundy można – jeśli jest taka potrzeba – przejść na sterowanie „ręczne”.

Ostatni etap przed lądowaniem na autopilocie to przelot przez kolejne, blisko obok siebie leżące tzw. waypoints: 10 km przed pasem / wysokość 500 m, 8 km / 400 m, 6 km / 300 m, 4 km / 200 m, 2 km / 100 m - ten ostatni punkt to tzw punkt decyzji i wysokość decyzyjna: jesli pilot nie widzi tutaj pasu startowego, to MUSI zrezygnować z lądowania i polecieć na inne lotnisko. Tymczasem załoga polskiego samolotu (w tak trudnych warunkach pogodowych) wyłączyła pilota dopiero 5 sekund przed katastrofą, mimo że - jak już zaznaczyliśmy - można to zrobić w sekundę.

Dziennik "Fakt", powołując się na rosyjskiego prokuratora, który słyszał rozmowy w kokpicie, napisał kilka dni temu, że parę sekund przed tragedią piloci - dotąd spokojni - zaczęli wołać: "Daj drugi... W drugą!" Musiał być to po prostu pierwszy moment, w którym załoga zorientowała się, że jest w złym miejscu i na złej wysokości - prawdopodobnie minęli wtedy znajdującą się tam antenę NDB.

Dlaczego piloci schodzili spokojnie do lądowania na autopilocie i dopiero kilka metrów nad ziemią zorientowali się, że samolot jest tak nisko? Wytłumaczenie jest tylko jedno: autopilot opierał się na błędnych danych satelitarnych.

To, że 10 kwietnia pod Smoleńskiem odbiór GPS w Tu-154 był zakłócony – co doprowadziło do błędu pozycji samolotu w pozycji horyzontalnej – jest oczywiste. Najprostszą metodą takiej agresji jest meaconing, polegający na nagraniu sygnału satelity i ponownym nadaniu go (z niewielkim przesunięciem w czasie i z większą mocą) na tej samej częstotliwości w celu zmylenia załogi samolotu. W przypadku Tu-154, podchodzącego właśnie do lądowania, wystarczyłoby niewielkie przekłamanie sygnału, by doprowadzić do tragedii. Meaconing można "ustawić" z precyzją do 0,3 metra, a do zaburzenia prawidłowego działania może dojść ze źródła oddalonego nawet kilkadziesiąt kilometrów od samolotu. W podobny sposób można też zmylić wysokościomierz radiowy. Gdyby dodać do tego przekazanie nieprawdziwej wartości ciśnienia barometrycznego (Rosjanie nie poinformowali dotąd, jakie ciśnienie podali dowódcy Tupolewa), załoga samolotu była - nawet przy dużo lepszej widoczności niż ta, która panowała w Smoleńsku - bez szans. Charakterystyczne ukształtowanie terenu przed lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj – rozległa niecka – stanowiło dodatkową gwarancję powodzenia ataku.

Wskazania wysokości przez GPS nie były prawidłowe, ale mimo wszystko wystarczające, by uruchomić EGPWS (system ostrzegający pilotów o odległości samolotu od gruntu). System ten włącza się, gdy samolot schodzi poniżej 666 metrów nad ziemią. Piloci słusznie zignorowali ostrzeżenie EGPWS (jako że jego zadaniem jest ostrzegać przed zbliżającą się ziemią i robi on to za każdym razem, kiedy się ląduje) i lecieli dalej, oczekując, że za jakiś czas zobaczą pas startowy. Problem w tym, że EGWPS także opiera się na pomiarach położenia uzyskanego z odbiornika GPS i wysokości z wysokościomierza radiowego: Tu-154 wkrótce znalazł się więc 5 metrów nad ziemią. Piloci nie zdążyli nawet poszukać wzrokiem pasa startowego... Jeszcze raz powtórzmy: skoro samolot leciał na włączonym autopilocie, to piloci wierzyli, że są znacznie wyżej i w innej pozycji.

Dla laików wątpiących w techniki rodem z Jamesa Bonda: od czasu lotniczych zamachów terrorystycznych w Nowym Jorku na World Trade Center w prawie wszystkich krajach świata używa się meaconingu do ochrony obiektów specjalnego znaczenia, takich jak np. elektrownie atomowe.


Atak na przyrządy nawigacyjne można stwierdzić po analizie czarnych skrzynek. Niestety, rejestratory lotu to nośniki magnetyczne i usunięcie śladów meaconingu – zwłaszcza dla służb znających od podszewkę budowę Tu-154 i jego przyrządów - nie jest trudnym zadaniem. Wystarczy, żeby nikt im w tym nie przeszkadzał.


Marek Strassenburg Kleciak - specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji
Hans Dodel - ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki „Satellitennavigation”
 
Dokładna analiza opinii polskiego i niemieckiego eksperta na podstawie najnowszych danych już w następnym numerze "Gazety Polskiej"


------------------------------------------------------


Z dzisiejszego wydania portalu gazeta.pl. Fragmenty artykułu pt. „Piloci wściekli na rosyjski raport”:


[...] - Z raportu MAK wynika, że wojskowy pilot leciał na łeb na szyję, wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa, narażając życie pasażerów i swoje - podkreśla oburzony pilot z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. - A naszej jednostce przypnie się łatkę wariatów. Arek [kpt. Arkadiusz Protasiuk, dowódca załogi Tu-154] był najspokojniejszym człowiekiem na świecie, wyważonym. Nigdy nie zrobił niczego przeciwko procedurom.


- Mieli prawo podjąć próbę podejścia do lądowania - dodaje jeden z oficerów 36. Pułku. - Zejść na wysokość decyzyjną, a wtedy, kiedy pilot przekonuje się, że nie wyląduje, odchodzi znów do góry. Byli poniżej tej wysokości, ale rosyjski raport wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego.

 

Źródło: http://niezalezna.pl/article/show/id/34367


Tytuł: Pokazali cyberatak na samochód
Wiadomość wysłana przez: percepcja Maj 22, 2010, 22:07:57
Jak zwykli ludzie (naukowcy, hakerzy - cywile) mogą robić takie rzeczy:
http://di.com.pl/news/31611,0,Pokazali_cyberatak_na_samochod.html

to co potrafią robić służby specjalne/wojsko z samochodami czy samolotami

czy w ten sposób mógł zginąć Geremek, Diana i inni? pewnie tak choć my się tego nie dowiemy.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Maj 23, 2010, 11:36:30
Jak zwykli ludzie (naukowcy, hakerzy - cywile) mogą robić takie rzeczy:
http://di.com.pl/news/31611,0,Pokazali_cyberatak_na_samochod.html

To, że mogą i potrafią to dzięki nauce i dobrze, przyczynia się to do rozwoju ludzkości. Kwestia wykorzystania tych technik w tym zakresie to druga strona monety. Bracia Wright w oświadczeniu po przebytym pierwszym locie napisali, że ich odkrycie na pewno przyczyni sie do pokoju na  swiecie i przekreśli możliwość prowadzenia wojen ...zapomnieli dodać tylko: w dotychczasowym wymiarze.

Nie zamierzam wprowadzać tu spiskowych teorii, ale na targach broni w tamtym roku (nie wiem gdzie to było) została zaprezentowana broń RĘCZNA (wyglądem przypominająca panzerfaust) z małą skrzyneczką z boku, do niszczenia elektroniki w samolotach przez jednostki piechoty. Jeżeli ta broń jest prezentowana na targach, to juz dawno nie jest ściśle tajnym projektem jakiegoś mocarstwa. Do miejscowych zmian pogody nie potrzebna jest aparatura typu HAARP. Nie podejrzewam jakiegoś zamachu na nasz samolot, ale możliwości do stworzenia niezależnie od atmosferycznych takich warunków istnieją od przynajmniej 20 lat.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Wagunia Maj 23, 2010, 15:13:27
A ja jestem tego niestety pewna, że to był zamach.
pozdr.
W.


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Lucyfer Maj 23, 2010, 16:05:39
http://www.youtube.com/v/PptwqDCXFQI&hl=en_GB&fs=1&


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Maj 25, 2010, 13:34:18
Ktoś mówił pilotom o lądowaniu

Na minutę przed katastrofą prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku w kabinie pilotów była osoba spoza załogi.

Taką sensacyjna informację ujawnił przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich (64 l.). Jego zdaniem to, co ta osoba przekazała pilotom, mogło być formą presji na załogę. – Ja bym tak to odebrał, gdybym pilotował ten samolot – stwierdził Klich.

Do tej pory z ustaleń rosyjskiej komisji badającej przyczyny smoleńskiej katastrofy wynikało, że osoby spoza załogi rozmawiały z pilotami na 16-20 minut przed katastrofą i że ich wypowiedzi nie miały wpływu na decyzję o lądowaniu w Smoleńsku. Teraz jednak wyszły na jaw nowe, sensacyjne ustalenia śledczych. Jak się okazuje, do kokpitu na minutę przed lądowaniem weszła osoba spoza załogi i rozmawiała z pilotami. – Teraz wiem więcej, bo otrzymałem pełny zapis rozmów – powiedział Edmund Klich w programie „Piaskiem po oczach” w TVN24. Według niego głos nagrał się po minięciu drugiej radiolatarni, na 6 km przed lotniskiem. Jego zdaniem, osoba ta musiała być bardzo blisko pilotów, skoro czarne skrzynki, które rejestrowały wszystkie rozmowy z kokpitu, jej głos nagrały. Kto to był? Tego Klich nie chciał zdradzić. Nie chciał ani potwierdzić, ani zaprzeczyć nieoficjalnym informacjom, że mógł być to głos dowódcy Sił Powietrznych, gen. Andrzeja Błasika (†48 l.).

– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – mówił tajemniczo. – Wiem, ale nie jestem upoważniony do zdradzania szczegółów. Mam wiedzę, ale nie mogę się nią podzielić. Klich ujawnił tylko, że słowa, które padły w kokpicie to nie była bezpośrednia presja na pilotów. – To nie była presja, że „musicie lądować” – powiedział Klich. – Ale jeśli głos jest na minutę przed, to sama świadomość obecności jest jakąś formą tego, że to jednak ważna sprawa. Ja bym to tak odebrał, gdybym pilotował ten samolot...

http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,12299956,wiadomosc.html


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Czerwiec 02, 2010, 12:06:30
Pewnie już znacie nowe fakty w postaci stenogramu przedstawionego przez stronę rosyjską.
Już kipi od nowych spekulacji, czy to pilot jest winny, czy ktoś tam inny miał na niego wpływ, czy w dalszym ciągu jeszcze jest jakaś możliwość awari...
Przed kamerami występują coraz więksi specjaliści. Polemika jest coraz trudniej wychwytywalna, za sprawą poszczególnych zwrotów, urządzeń i ich zastosowań.

Najczęściej jednak specjaliści podkreślają, że dziwnie szybko samolot opadał. Nikt z redaktorów nie zapytał, czy ma to związek z tym że samolot wlatywał w jar, czyli dosyć głęboką nieckę, przez co odległość od zbocza naturalnie szybciej się skracała. Dla mnie jest to pierwsze pytanie które przychodzi mi do głowy, czytając te zapisy z czarnych skrzynek. Po tych zapisach jest dla mnie zrozumiałe dlaczego tak reagowali piloci, będąc na takiej wysokości... Nie biore tutaj pod uwage podstawowych zaniedbań i łamania procedur z widocznością.

(http://img411.imageshack.us/img411/6171/m7786356.jpg)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Raistlin Czerwiec 03, 2010, 16:23:43
Analizy Sergieja Amelina

(http://img22.imageshack.us/img22/9199/amelin3.jpg)
(http://img580.imageshack.us/img580/2451/amelin2.jpg)
(http://img15.imageshack.us/img15/1416/amelin1.jpg)

Znalazłem na paranormalne.pl


Pozdrawiam :)


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Lipiec 07, 2010, 17:34:01
Czytam na wp taką informację:

Polscy prokuratorzy wojskowi zwrócili się do Departamentu Sprawiedliwości USA o pomoc prawną w sprawie katastrofy smoleńskiej. Informację potwierdził pułkownik Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dodał, że wniosek został skierowany pod koniec czerwca, ale dla dobra śledztwa nie chciał ujawnić, co zawiera - do czasu zapoznania się z nim przez adresata. Wśród wątków pojawia się m.in. kwestia sztucznej mgły.

Według "Dziennika Gazety Prawnej" prokuratorzy chcą zweryfikować wszelkie teorie dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. Proszą między innymi o sprawdzenie, czy istnieją naukowe i techniczne możliwości wygenerowania sztucznej mgły.

....z forum o chemii:

Mgła bez gotowania.

Potrzebne odczynniki:
- pył cynkowy (Zn) - 5g
- chloran potasowy (KClO3) - 4g
- czterochlorek węgla (CCl4) - 7ml

Potrzebny sprzęt:
- parownicz
- szklana łyżeczka
- korek
- szpilka
- palnik lub kuchenka gazowa

Przepis:
Do parownicy wsypujemy pył cynkowy i chloran potasowy. Dokładnie mieszamy. Po dokładnym wymieszaniu dodajemy czterochlorku węgla i formujemy ''piramidkę''. Następnie bierzemy korek i wbijamy w niego szpilkę. Szpilkę rozgrzewamy do czerwoności w ogniu palnika. Rozżarzoną szpilkę przytykamy do ''piramidki'' i sie odsuwamy. Gdy reakcja zapoczątkuje wytworzy się silnie higroskopijny związek - chlorek cynkawy (ZnCl2) i zacznie pochłaniac wilgoc z powietrza, zacznie sie tworzyc mgła.

Hmmm... to my się musimy pytać brata za wielką wodą czy jest to możłiwe ?

inna sprawa, że tak sformułowane pytanie rzuca podejrzenie, że komuś zależało aby ten samolot się rozbił. Tylko komu ? Rosji ? PO ? UE ? ...to jest niepoważne.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Lipiec 23, 2010, 09:49:28
...ciąg dalszy o mgle....

Jak powstała mgła nad Smoleńskiem?

"Mgła, w której 10 kwietnia kilometr przed pasem startowym lotniska Siewiernyj rozbił się prezydencki Tu-154M, była zjawiskiem naturalnym – taką ekspertyzę wydali polscy naukowcy poproszeni o opinię przez prokuraturę wojskową - pisze dziennik.pl

Po katastrofie samolotu pojawiły się głosy, że do tragedii mogło dojść na skutek zamachu terrorystycznego albo spisku. Zwolennicy tych teorii sugerowali, że nagłe pojawienie się gęstej mgły zaledwie chwilę przed tym, gdy Tu-154M schodził do lądowania, było wywołane sztucznie.

Naukowcy z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk w Warszawie nie potwierdzili teorii spiskowej. – Na podstawie wyników obserwacji meteorologicznych w Smoleńsku z ostatnich 30 lat stwierdzili, że, „warunki mgielne” w rejonie katastrofy 10 kwietnia były typowe dla tego obszaru – powiedział gazecie płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Płk Rzepa potwierdził jednak, że prokuratura wcale nie wyklucza zamachu jako jednej z czterech hipotez śledztwa i wciąż weryfikuje taką wersję."
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jak-powstala-mgla-nad-Smolenskiem,wid,12500992,wiadomosc_prasa.html

To, że mgła występuje w tamtym rejonie w danym okresie czasu to jedno, drugie to potwierdzenie 100% jej naturalnego pochodzenia. Np. w książce W. Cejrowskiego Rio Anaconda, jest sytuacja w której szaman wytwarza mgłę siłą woli na dość sporym obszarze, bez żądnych chemicznych substancji, czy jakich kolwiek innych znanych nam dzisiaj trików. W latach 60-70 wywiad rosyjski i amerykański badając możliwości ludzkiej siły psionicznej pozyskał kilku szamanów do swoich badań. Wyniki tej naszej komisji mogą być jak najbardziej słuszne, ale w odniesieniu do dzisiejszych możliwości wytworzenia mgły niczego nie dowodzą.

Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Leszek Lipiec 23, 2010, 10:59:28
Echnaton, możesz podać stronę z książki Cejrowskiego? Jeśli to nie problem of course.
Przydałoby się do nowego wykładu Dana, który mówi w nim m. in. o rozpętaniu sztormu (siła psioniczną - śmieszna nazwa ;) ) podczas wojennej wyprawy floty hiszpańskiej w kierunku Anglii w XVI wieku.

Pozdrówka!
Film będzie gotowy najpóźniej w następny weekend



Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: MEM HEI SHIN Lipiec 23, 2010, 11:44:00

To, że mgła występuje w tamtym rejonie w danym okresie czasu to jedno, drugie to potwierdzenie 100% jej naturalnego pochodzenia.

  Tylko co ma mgła do katastrofy to już wogóle tego nie wiem ?
Kolejny medialny bełkot, czy co ?
 Dzisiejsze samoloty, są wyposażone w tak precyzyjne układy nawigacji, że o mgle, to nawet szkoda  wogóle dyskutować.
Tupolew był wysposażony w wyspecjalizowane układy elektroniczne, które montowane są we wszystkich wspóŁczesnych samolotach typu Boeing, które z dokładnością do jednego centymentra podają wszelkie dane.
Problem poległa właśnie nie na mgle , tylko polegał na niewłaściwych danych pochodzących z rejestru danych.
W związku z tym pilot nie mógł podjąć jakichkolwiek właciwych decyzji, bo na podstawie czego ?
Bo gdyby mógł podjąć, to by je podjął. A skoro nie podjął, wniosek jest prosty - jakaś była tego konkretna przyczyna.
Pomijam fakt zamachu, bo aby coś wogóle takiego głosić, bo trzeba mieć wpierw  na to dowody, lecz powiem to co wiem....

Nie od dzisiaj wiadomo, że  w posiadaniu armii znajduje się tzw. broń eletromagnetyczna. Amerykanie skutecznie ją wykorzystywali w zatoce Perskiej.
Urządzenie zostało poraz pierwszy skonstruowane jeszcze w latach piećdziesiątych, a poprzez następne lata skutecznie ją udoskonalono..Polega, to na tym, że wysyła ono w kierunku obiektu typu samolot bardzo skoncentrowną wiązkę pola eletromagnetycznego.
Efektem tego są uszkodzenia obwodów elektronicznych - ( co prawda drobne), ale w elektronice jest tak, że wystarczy, że ulegnie uszkodzeniu kilka tranzystorów, diód,  w procesorze, pamięci lub w innym układzie i elektronika nie działa jak należy, zawiesza się, generuje błędy itd...itp..
I nikt nie jest wstanie udowodnić,  jaka przyczyna spowodowała uszkodzenia i jakiego typu uszkodzenia, gdy samolot spadnie na ziemię.
Można tylko wnioskować za pomocą analiz danych z ''czarnych skrzynek'' , czy innych danych, że coś takiego mogło mieć miejsce.
Ale nie można tym samym stwierdzić, że ktoś wysłał w stronę samolotu skoncentrowaną wiązkę eletromagnetyczną i na tym zabawa się kończy.

Można odnaleźć na necie pewne opisy działania i transmutancji energii eletromagnetycznej, ale by je zrozumieć, to tak jak zrozumieć wyższą matematykę.
Wnioskuje, więc, że opinie o mgłach to tragiczne opium dla ludu, w których specjalizują się media, tudzież inni ''obcy''.
Jest na świecie tyle rozmaitych rzeczy, pod klauzulą ( ściśle tajne, lub super tajne), że  szukanie na nich odpowiedzi  jest nie tylko stratą czasu, ale zbrodnią przeciwko swojemu,  wewnętrznemi intelektuałowi.


pozdr.



 


Tytuł: Odp: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010
Wiadomość wysłana przez: Echnaton Lipiec 23, 2010, 13:57:21
Echnaton, możesz podać stronę z książki Cejrowskiego?

Dokładnej strony nie pamietam, ale jest to na pewno za połową, jak Wojtuś spędza czas w towarzystwie szamana/czarownika. W tej książce miał doczynienia z dwoma typami. Pierwszy, jeszcze niedoszkolony, bo jego poprzednik nie przekazał mu pełnej informacji na temat "czary-mary", dlatego ten troche improwizuje... co jest całkiem zabawne, ale i tak ma duży wpływ na poczynania całej wspólnoty. Drugi już pełną gębą czarownik, z plemienia praktycznie niedostępnego nawet dla wtajemniczonego podróżnika. Nasz Wojtek z szamanem porozumiewali się telepatycznie. Pan W.C. mówił do niego nawet po polsku, a ten i tak go rozumiał. Jest ciekawy opis wchodzenia w ciała innych zwierząt z możliwość czucia, patrzenia i poruszania się. Podglądania snów mieszkańców wioski etc. Albo opis dziwnej wody, do której wskakiwał czarownik i znajdował się w miejscu które opisem przypominało Australię i widział jej rdzennych mieszkańców Aborygenów. Pewne kwestie filozofii czarownika nawiązują do naszego bytu na Ziemi i ścisłego związku z nią. Są bardzo zbliżone do dzisiejszej teorii o polu wspólnej świadomości. Na jej podstawie podpuszczany przez naszego globtrotera doszedł że Ziemia mogłaby być okrągła i cały nieboskłon mógłby byc nieskończonością....:) (ciekawe co on tam popija)
 Z mgłą to prościzna, jak mówi czarownik, każdy szaman to potrafi, aby zmylić drogę niepotrzebnemu intruzowi. Na tej podstawie Cejrowski dopytuje czy w miejscach gdzie był prowadzony, było robione to specjalnie, aby nie potrafił tam dotrzeć drugi raz. Tyle, że to pytanie było raczej retoryczne, bo najczęściej czarownik kwitował wszystkie jego wybiegi wg jego wizji świata jako nadprzyrodzone szerokim uśmiechem.

Tylko co ma mgła do katastrofy to już wogóle tego nie wiem ?
Kolejny medialny bełkot, czy co ?
 Dzisiejsze samoloty, są wyposażone w tak precyzyjne układy nawigacji, że o mgle, to nawet szkoda  wogóle dyskutować.
Tupolew był wysposażony w wyspecjalizowane układy elektroniczne, które montowane są we wszystkich wspólczesnych samolotach typu Boeing, które z dokładnością do jednego centymentra podają wszelkie dane.
Problem poległa właśnie nie na mgle , tylko polegał na niewłaściwych danych pochodzących z rejestru danych.
W związku z tym pilot nie mógł podjąć jakichkolwiek właciwych decyzji, bo na podstawie czego ?
Bo gdyby mógł podjąć, to by je podjął. A skoro nie podjął, wniosek jest prosty - jakaś była tego konkretna przyczyna.

Przyczyny tej katastrofy, to na pewno złożony ciąg łamania przepisów, presji, warunków atmosferycznych, etc. Nie była nią jedynie mgła, lub jedynie presja, czy awaria... przy takich wypadkach nakłada się wszystko na siebie w takim stopniu, że prawdpopobieństwo wypadku jest całkiem realne. To co do nas dociera w tej sprawie z mediów to normalna gra polityczna i każdy kładzie nacisk na to, na czym może coś ugrać - proste, logiczne i śmieszne...
Ze względu na to, że lotnisko nie miało odpowiednich systemów naprowadzających i nie figuruje w mapach GPS piloci nie mogli opierać się na wszystkim co mieli do dyspozycji w kokpicie. Z wieży kontrolnej i z Jak'a piloci otrzymali info o dolnym poziomie mgły. Chyba 50 m (?) czy coś koło tego, jak się okazało mgła była na wysokości 0m, stąd uderzenie skrzydłem w drzewo. Wszystkie systemy TAWS itp. wyły od jakiegoś czasu żeby podnieść maszynę do góry, więc dziwne jest że piloci za wszelką cenę chcieli zejść poniżej dolnej podstawy mgły.
Jasne, że nie można w prowadzeniu śledztwa odrzucić hipotezy, że był to zamach, ale komu i na co to by było potrzebne ?

Pozdrawiam


Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

bcpoland leagueoflegendspoland watahaskromnych trystaniaforum grafika-karo