Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
  Pokaż wiadomości
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 »
31  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Odp: Co mi w duszy gra... : Listopad 25, 2009, 13:46:11
Drogi East,
Twoje odnoszenia się, szczególnie gdy umiejscawiasz je do tego - do czego chcesz je odnieść - są bardzo cenne.
Niektóre niezwykle cenne.

W jakim znaczeniu użyłeś zwrotu "poniekąd"?

» przysłówek poniekąd
synonimy: częściowo, po trosze, poniekąd, w części, po części
antonimy: całościowo, w całości
» partykuła poniekąd
synonimy: chociażby, co więcej, nawet, poniekąd

Sam widzisz, jak rożne ma ono znaczenia :-)
Np. całościowo lub po części  hehe

Jednak używszy go, dalej podałeś informacje, którymi potwierdziłeś sens mojej wypowiedzi. Zatem mogę sądzić, że pisząc "poniekąd" miałeś na myśli "całościowo" - choć intuicyjnie twierdzę, że chodziło Ci o znaczenie "po części" ;-)
Wówczas byłoby to już całkiem fajne, bo pisząc "po części" zamiast dać argumenty dlaczego "po części" - dałeś, że jest "całościowo" ;-)
Połapałeś się w tym "maśle maślanym"? :-)
Bo czasem i mój umysł w tym się nie chce łapać  hehe
Ale zapewniam Cię - jest tam logika :-)

W ogóle masz ciekawy styl pisania.
Np. dalej mnie znowu cytujesz, i zaczynasz wypowiedź zdaniem zawierającym "nie sądzę" - po czym jako argument swojej racji piszesz dokładnie to samo, co ja.
Dowód przedni hehehe - bo jest. A skoro jest - to niby znaczy, że ja pisząc to samo nie mam racji.
Ekstra dialektyka dla idiotów.
W ten sposób przekonasz ich do wszystkiego - do czego zechcesz.
Do tego posługujesz się sprzecznościami:
Miłość jest wysoką wibracją., ale nie sądzę, żeby była czymś dla wybranych .  Demon się w nią nie zanurzy -nie zarezonuje z nią - ( chociaż wyobrażam sobie , że nie ma przeszkód ) , bo gdyby to zrobił to przestałby być demonem

Czyż nie stwierdziłeś tu, że jest dla wszystkich?
A jednocześnie, że nie dla demonów?

hehehe
Nie znasz jednak jeszcze moich intencji - co do Twojej wypowiedzi.
Tak - bawię się czasem tym, co ludzie niektórzy traktują z powagą.
I marzę by inni bawili się poglądami - podrzucając je jak piłki  ;-)
Grając nimi - lecz z szacunkiem.
Bo w rzeczywistości są one grą.

Wracam do demonów i miłości.
I pominę to, że demony kochają np. demonki ;-)
/Choć w inny sposób - bo nie miłością przestrzenną./
Zatem mamy pozorną logiczną sprzeczność, bo albo demon jako jeden ze wszystkich ma dostep do miłości, albo jej nie ma.
Napisałeś, że nie ma, bo jest demonem. W tym sensie nie wszyscy jednak mają do niej dostęp!
Stwierdzasz też, że jak przestanie być demonem - to będzie ją miał - jako istota. Nie jako demon.

Czyż nie jest zatem tak, że wszyscy oprócz demonów?
Demon, który przestanie być demonem, jest zupełnie inną osobą.
Istotę ma tę samą, lecz inną osobę.
Tu znajdziesz wyjaśnienie dlaczego demony zabite przez Boga łączą się z Bogiem. Chodzi o to, że łączy się z Bogiem owa istota boska, która w nich była i której nie chcieli przejawić. Bóg likwiduje tylko demoniczną osobę - ubranie.
Masz zatem intuicyjną rację, że miłość jest dla wszystkich tego rodzaju istot.
I masz rację, że nie dla osób demonicznych.
I wiemy o jakiej miłości tu rozmawiamy. Jest ona jak fale słońca - świeci dla wszystkich tak samo, chyba że ktoś sam sadzi drzewa robiące cień.
I widzisz, że czujesz dobrze, lecz chcąc wyrazić to prosto - możesz doprowadzić do nieporozumień i niejasności, oraz sprzeczności.
Obserwuje to od dawna u jednej osoby. Wiele odczuwa sercem prawidłowo, lecz ubierając to w dostępne jej pojęcia, a do tego widząc zdania powstałe, że wyglądają pięknie, zachłystuje się nimi jak pięknymi obrazami - mniemając, że są czymś realnym i do końca prawdziwym. Próbując w nie wejść zauważy się dziurę.
Oczywiście mam na uwadze tylko niektóre jej wypowiedzi. Ogólnie uważam ją za wartościową osobę, która sprawia wiele pożytku innym.
Zresztą i sama kwestia pożytku jest względna :-)
Np. czy lepiej słuchać pożytecznych nauk lekarza i widzieć jaka dieta nas czeka i ile lekarstw trzeba będzie nabyć...?
Czy lepiej obejrzeć występ komika i się sobie pośmiać? Miło i też dla zdrowia.
Wiemy, że wszystko to jest potrzebne - dlatego wszystko to istnieje.
Co wcale nie znaczy, iż wszystko - co istnieje - jest potrzebne.
Budując dom możesz jego wnętrze aż po sufit wypełnić nawozem. Czy on tam będzie potrzebny?
Nie każda możliwość zaistnienia określa bycie przydatnym.
Jednak zdarzają się takie rzeczy, gdy ktoś nie wie co to PORZĄDEK.
Ktoś kiedyś napisał, że Bóg jest Bogiem porządku. I wiele tym wyraził.
I zaznaczę tu, że porządek u Boga wcale nie musi być porządkiem w ludzkim wyobrażeniu - choć niektóre nasze wyobrażenia są bliskie.
Pozorny bałagan w pokoju może być doskonałym porządkiem, jeśli tworzy system w którym ktoś doskonale się orientuje - lepiej niż ktoś, kto ma w swoim pokoju wszystko ułożone i pochowane. Na tym przykładzie widać jak różne mogą być odniesienia dla pojęcia porządku.

O demonach i tego, czy mogą być zbawione debatowaliśmy z Igmaną na
http://www.boga.fora.pl/czlowiek-a-upadli-aniolowie,10/lucyfer,20.html

... słowa "bądż wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi " odbieram nieco inaczej niż TY . Boska wola to podstawowy kształt , podstawowa harmoniczna dynamika,  obecna  tak samo w wielkich skalach , jak i w mikroskali. To zdanie inaczej jest wyrażeniem fraktalności wszechświata - w moim rozumieniu. Jednocześnie jest to życzenie , aby doskonałość harmoniczna ( Jego wola ) była świadomie odzwierciedlana na Ziemi.

I dobrze, że inaczej - gdyż te słowa zawierają kilka informacji.
Tylko że wg Ciebie:
- wyrażają fraaktalność wszechświata /zatem nieba i ziemi/
- wyrażają życzenie, by fraktalność zaistniała na ziemi.

Zatem wg Ciebie wyrażają fraktalność na ziemi, czy życzenie aby tu się pojawiła?
Tym pytaniem chcę zwrócić Ci uwagę na niejasność Twojej wypowiedzi i Twojego odbioru wyżej cytowanego zdania.


To musi być proste, bo gdyby nie było, to nie byłoby dostępne dla prostych ludzi, a przecież  to do nich należy królestwo niebieskie.

Jeśli chodzi o odczuwanie, to masz rację, iz jest niezwykle proste - gdy już odczuwasz. Jednak Twoja próba zrozumienia odczuwania... Zapewniam Cię, że nie będzie prosta.
Zobacz np. jak działają zmysły. Rodzisz się i patrzysz, słyszysz, odczuwasz - niezwykle proste.
Spróbuj jednak poznać to dogłębnie. Zobaczysz, że działanie tego odczuwania nie jest proste.
Tak samo jest z dostępem Królestwa Niebieskiego dla prostych ludzi. Każdy ma zmysł, by widzieć dobro i postępować dobrze. Z tą różnicą, że ludzie na ten zmysł mogą nakładać swoje ego - i nie działają poprzez ów zmysł, lecz poprzez ego. Mówi się wtedy, że nie mają czystego serca.
Jeśli zaś zechcesz zrozumieć mechanizmy ego, świata – na pewno nie okażą się takie łatwe dla obecnego ludzkiego umysłu.
Trzeba należycie rozumieć, o co chodzi z tą prostotą. Nie będę tu o tym pisał, bo wiele o tym jest w naukach Jezusa.
Mało kto jednak je często czyta, bo raz usłyszawszy myśli, że już wie.
Gdzie pożytek z tej wiedzy?
Nie ma pożytku - to i jakby wiedzy nie było. Bo i nie jest to wiedza jeszcze.
Zobaczenie wiedzy duchowej na zewnątrz jest jak zobaczenie jabłka.
To trzeba spożywać.
Trzeba czytać nauki duchowe codziennie tak - jak się spożywa pokarm cielesny.
Aby w nas wrosły i stały się nowym ciałem duchowym.
Tego uczył Jezus.
O Królestwie Niebieskim wiele można znaleźć w "Przypomnieniu". I o tym, kto tam wejdzie.
Nie ze swojego brałem. Nie głoszę siebie.
Przekazuję określone informacje. Można się zapoznać z nimi i samemu sprawdzać.
Nie w jednej chwili, lecz w czasie życia.
Przyznam, że czasem mi strasznie głupio, że piszę o tych sprawach.
W świetle tego, nie dziwię się dla takich reakcji jak Xeliosa, czy Michała-A.
Nawet jeśli są przesadne.
Czyż nie wygodniej i nie prościej byłoby mi przebywać w ogródku?
I podziwiać przyrodę.
Albo zajmować się duchowością w lepszy sposób.
Bliższy Boga.

Zatem skoro już East napisałeś, że do prostych ludzi należy Królestwo Niebieskie - to napisz o jaką prostotę w tym chodzi.

W swoim kolejnym poście pytasz mnie o pewną kwestię.
Jak sam zauważyłeś nie wyjaśniłem wszystkiego do końca od razu.
Zrobiłem tak celowo :-)

Jednak dobrze, że pytasz. Zmobilizuje mnie to może, by nie doprowadzić do zapomnienia "Dusza - zwodnicze słowo" - tam bowiem o Bogu także jest.
Jest też coś chyba na moim forum. Coś na pewno, i zdaje mi się że chyba i kwestie o które tu pytasz.

Odpowiedź nie jest prosta i byłbym znowu musiał włożyć w nia wiele wysiłku mentalnego, by odpowiednio to wyrazić w naszej mowie. Znowu odkładać wiele innych ważnych spraw dla mojego ciała /a ma ono swoje potrzeby - ja zaś obowiązki też względem niego/. No i jeszcze później przyjmować czyjeś ataki.
A do czego mi to?
Niepraktyczna rzecz :-)
Kto chce ten sam znajdzie - beze mnie także.
Niech tylko dobrze, pokornie i szczerze szuka. To podstawowe zawory. Jak nieszczelne...mądrość ucieka...
No i niech wie, że niemożliwe jest szybkie znalezienie. To jak wyprawa w góry. I co najmniej na kilkanaście lat. Choć nie jest to kwestia czasu. Kto jednak powie o sobie, że już zgromadził swój czas? Czyli odpowiednie potencjały.

Ja o sobie tego nie powiem, lecz co po drodze poszukiwacza znalazłem - dzieliłem się.
Choć najpierw tylko w eterze. Ostatnio zaś na forach internetowych - gdzie nie musi być mnie.
Może jestem tylko kukiełką z mapet shou.
Wolę to, niż być jakimś nauczycielem.
Ale i kukiełki odgrywają różne role.
Zależnie od przedstawienia.

Bądźcie z Bogiem, a o mnie zapomnijcie.
Najpierw o mnie, a potem o sobie.
Pamiętając o prostych obowiązkach wobec ciała i obowiązkach karmicznych.

P.s.
Są East odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zadałeś.

32  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / O rozmowach o Bogu i ludziach : Listopad 25, 2009, 10:27:49
Witaj Igmano,
Stwarzasz mi okazję, by odnieść sie do Twoich kilku wcześniejszych wypowiedzi.
Zaczynając od tej ostatniej.

Witaj Jerzy,

Cytat: Jerzy Karma
... ile osób musiałoby być szczerze zainteresowanych...

Jedną osobę już masz… 

Twój poprzedni post był bardzo miły i zawierał informację, z której chyba wynika, że samo Twoje zainteresowanie to za mało, bo kumulacja innych zjawisk zwana czasem, ogranicza Cię Uśmiech

Witaj Jerzy,
Ale się rozpisałeś …  Mrugnięcie  Niestety, nie jestem w stanie odnieść się do całości Twojej wypowiedzi, czas mnie ogranicza

Kiedyś ktoś na forum cheopsa wyraził taką samą deklarację, jak Ty, dlatego założyłem forum i umieściłem na nim "Przypomnienie". Od tamtej pory ta osoba nie dała mi znaku istnienia.
Poza tym nie masz wewnętrznego przekonania wobec tego, co piszę i wg Ciebie nie jest to za bardzo praktyczne.

Xellos /.../ Wg mnie, Jerzy ma wiele trafnych spostrzeżeń i przemyśleń /.../  to treści już nie do końca muszą być słuszne, czy korzystne dla ogółu. Choć On sam powołuje się na praktyczność.

Choć Twoja wypowiedź:
... jestem szczerze zainteresowana tym zagadnieniem.
I nie wiem, czy zainteresowanie to wynika z ego, które być może upatruje zagrożenie lub konkurencję  w duszy,
czy sama dusza chce siebie poznać … fakt, że to jedno z najbardziej palących zainteresowań!
- i jej rozbudowa na ego i duszę, wskazują że rzeczywiście zamiar masz szczery.
Pod tym wpływem pojawia się u mnie skłonność, bo zrobić to dla Ciebie.

Jednak:
Mógłbyś zatem podzielić się swoją wiedzą na ten temat? Ku pożytkowi dusz …

Właśnie - o to chodzi, że dusze i bez tego się obejdą. Nawet lepiej.
Sama widziałaś co się działo tu - w tym wątku: "Co mi w duszy gra..." - jak go Leszek nazwał.

Poznałem też Twój pogląd o mnie, jaki wyraziłaś w zdaniu:
Wg mnie, Jerzy ma wiele trafnych spostrzeżeń i przemyśleń, jednak wydaje się być pod jakimś wpływem … stąd potrzeba objaśniania … I jakkolwiek intencje ma czyste

A ja jestem tylko wędrowcem, opisującym swoje wycieczki.
Poza tym, kto opisy moich wycieczek ma objaśnić?
Czy nie musiałby wędrować razem ze mną lub tam gdzie ja wędruję?
Oczywiście spotykam takie osoby - oni jednak zajęci są tworzeniem swoich opisów.
To ja raczej lubię objaśniać opisy niektórych z nich :-)

Nie wiem też, czy Ty czegoś potrzebujesz, gdyż po wielu naszych dyskusjach i nawet zgodzeniu się ze mną w pewnych kwestiach, po jakimś czasie myślisz tak jak poprzednio - zadając prawie takie same pytania. Np. Twoje dwa posty na stronie 11 i moja odpowiedź na nie na str.12, w której odpowiadałem za pomocą cytatów z forum i z "Przypomnienia", które jak pisałaś czytałaś.
Nadal nie wiem, jak byś się do nich "odniosła" - gdybyś nie była "ograniczona czasem".

Z drugiej strony opisy moich wycieczek - choć przyznam, że nie tylko wycieczek - przydały Ci się, mam nadzieję, do czegoś. Bo napisałaś:
Witaj Jerzy,
/.../ Dziękuję za poświęconą mi uwagę i odpowiedź. Dziękuję za ten szczególny dar. Nie tylko on dla mnie, tym cenniejszy.

Moje ego powinno tu podziękować. Ale czy tylko?
Jeśli ktoś coś przyjmuje - to z nim harmonizuje choćby w jakiś sposób albo na jakiejś jego płaszczyźnie leżącej w miarę blisko świadomości.
Jeśli częstuję kogoś jabłkiem, a ono mu smakuje, to z jakiego powodu się cieszę?
Z powodu swojego ego, czy raczej z powodu tego człowieka i smacznego jabłka?
/Pytania retoryczne./
Zatem jeśli coś okazało się Tobie cennym darem - nie ja nim jestem.
Nie jestem ani jabłkiem, ani twórcą jabłka.
I  cieszę się ludzką radością. Zawsze - gdy nie ma w niej próżności. Jestem może tu zbyt precyzyjny, bo nie dotyczy to Ciebie, lecz to ogólne zastrzeżenie jest istotne.

Sama widzisz jak niewdzięczne jest to zajęcie, gdyż wchodząc z czymkolwiek w ludzką różnorodność, trafia się na każdą reakcję. Jedna osoba nazwała moje wypowiedzi ślinotokiem. Fakt, że są długie. Są jednak tematy, które tego wymagają. Książki bywają dłuższe i też są wypowiedziami.

Niektórzy powiedzą, że to ego nie chce przeciwnych reakcji - bo tak bywa w istocie.
Jednak nie tylko, bo gdy częstujesz kogoś czymś, np. jabłkiem, a on nie tylko powie ci, że to mu nie smakuje, ale jeszcze Ciebie zacznie obrażać... to nawet jeśli odrzucisz kwestię ego - zostaje kwestia jabłka. Czy wtedy będziesz chcieć znowu dawać te jabłka?
Chrystus mówił o perłach i o wieprzach. /Może o tym będę pisał w kolejnej odpowiedzi do Easta./
Xelios mógłby tu napisać do mnie: - Za kogo ty się uważasz, że chcesz próbować wychodzić na scenę i śpiewać?

Przecież "śpiewać każdy może - trochę lepiej, trochę gorzej."
Poza tym wstęp darmowy i słuchacze nie są zamknięci. Każdy może wyjść. Xelios wolał jednak stanąć na sali i jakby krzyczeć: - Nie słuchajcie go, bo śpiewa zbyt pewnie siebie!

A piosenka to tylko piosenka. Zewnętrzny przejaw. Każdy odbierze po swojemu i tak. I może komuś sie przyda?
Xelios jednak zawyrokował w stylu: Ludzie - pochorujecie od tego! Ja was uratować chcę od Jerzego Karmy!
:-)
O czym pisał w wypowiedziach do Leszka.

Wiadomo, że większości ludzi nie przekonuje się za pomocą argumentacji słownej odnoszącej sie do meritum zagadnienia. W ten sposób przekonać się da tylko tych, którzy są już przekonani w tym samym - wypowiadający się jedynie ich w tym utwierdzi.
Światopogląd niezwykle silnie dominuje w osobowości jednostki - wręcz współuczestniczy w jej tworzeniu. Dlatego nie pozwala sie tak łatwo odrzucić. Zaś osobowości nie interesują słowa i wypowiedzi tyle - co własny interes.
A przecież osobisty światopogląd jest także osobistym interesem. Tylko inny interes danej jednostki - silniejszy niż światopogląd - zdoła tak wpłynąć na osobowość, by nawet zmieniła swój światopogląd na inny.
Bo to wszystko dzieje się w sferze ego. Ego nawet chce gwałtem wejść do Królestwa Bożego. Stąd pełno go w religiach - jako ludzi służących dla ego. Nie zaś dla religii - religii w sensie drogi ku Bogu, a nie religii dla religii.
Cóż jest warta droga bez celu?

"Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże i każdy się do niego gwałtem wdziera." (Łuk. 16:16, BW)

Choć pisałem tu używając słowa światopogląd, dla większej przystępności zagadnienia - to w rzeczywistości chodzi o pozbycie się przywiązania do określonych światopoglądów. W celu poznania ich jak największej ilości. Nie chcę już pisać, że wszystkich /przynajmniej wszystkich ogólnych/.
Niestety jest tak - jak zdaje się tu gdzieś napisał Xelios - że ludzie nie mają na to czasu. A tym bardziej czasu, by badać i poznawać. Muszą bowiem pracować i cieszyć się rozrywkami.

Serdecznie pozdrawiam

P.s.
Powierzchowność jest ważna, lecz liczy się głębia.

Można nazwać to Bogiem doświadczającym za naszym pośrednictwem. A zatem i Bogiem poznającym.
Nie widzę powodu, by odmawiać mu ewolucji, skoro jego cząstki ewoluują.

Czy nie dyskutowaliśmy o tym na www.boga.fora.pl?
I pytanie zasadnicze: A jeśli ewolucja jest procesem oczyszczania, to cóż wtedy?
Kto zatem ewoluuje?
Raz Igmano uważasz, że już jesteś Bogiem, bo masz w sobie cząstkę Boga - którą możesz "wydobyć", innym razem uważasz, że dopiero zdobędziesz to na drodze ewolucji.
Jak byłem młodzieńcem, też wychodząc z założenia, że człowiek się rozwija wyciągnąłem wniosek, że i Bóg pewnie się także rozwija. Jednak chociaż nie zdegenerowałem Boga do takiej pozycji, by mysleć, że rozwija się poprzez takiego durnia jak ja.

33  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Odp: Co mi w duszy gra... : Listopad 24, 2009, 16:19:32
[ Dla niedomyślnych wstawiłem  mrugnięcie okiem.

Sorki. Czytam w kompie bez okularów, lecz bez nich nie widzę wyraźnie tych emotionek.

ego atakuje i ego się broni.

Nie tylko. Tutaj atak na mnie miał być "dowoem", że wypisuję głupoty.
Broniąc - bronię określonej wartości tego, co napisałem.
_____________________________________

Pytania nie są komentarzem.
Placebo nie jest samym placebo, bo dając je mówi się, że jest lekiem.
Jest placebo dającemu. U przyjmującego to jest coś. Skojarz to z hipnozą.
Hipnoza to nie placebo. WIdzisz jej działanie - też nie wiesz jak działa.
Nie ma na nią naukowego wyjaśnienia - ale w sposób naukowy widzisz jej rezultaty.
Tak samo jest z miłością i ze światłem. Oczywiście światła tego nie widzą Twoje oczy.
Istnieją różne widma światła.
Poza tym istnieją wstępne dowody na niektóre widma świała miłości.
Zdjęcia Kirliana. Na których u osób zakochanych pojawia się dodatkowa emisja światła.

Dobro, zło .. Dlaczego nadajesz takie atrybuty wiedzy ? To jakbyś powiedział, że jabłko jest złe bo ktoś ma na nie uczulenie, a ja powiem , że jest dobre bo mi smakuje.

Uczulenie jest złe.

To nie są skutki poznania, tylko braku całościowego podejścia zanim się zastosowało poznanie.

Oto właśnie chodzi, że ego nigdy nie będzie zdolne do całościowego podejścia.
I skutki poznania będą powodować więcej zła, niż dobra.
Choć początkowo egu będzie się wydawać, że jest inaczej.
W zbiorze miliardów eg albo któreś dokonuje ostatecznej zagłady wszystkich, albo dokonują tego powoli i zbiorowo.
Przeciez widzisz, że efekty tych działań sie coraz bardziej nasilają.
Za 50 lat się zdziwisz większym nasileniem.
Bo nie mądrość i nie wiedza kierują.
Kierują interesowne ega.

Jarmark , jak sam na początku zauważyłeś, też był obszarem działania Jezusa Mrugnięcie

Nałozyłem okulary, by zobaczyć to mrugnęcie okiem :-)
Pewnie mrugasz, bo wiesz, że Jezus nie robił jarmarku - tylko go likwidował.
Istotna różnica.

zauważ, że to jest wiedza , jak sam napisałeś WEWNĘTRZNA. Ona służy już tylko Tobie.

Wielu opisywało wiedzę wewnętrzną. Różnorodnie - gdy czytałem.
Gdy jednak ktoś sam poznaje - widzi, że wszystko to opisy tego samego.
I widzi, że opisy innych przydają się właśnie wtedy.
Zatem służą komuś. Nawet wielorako.

ten rodzaj poznania jest wyłącznie indywidualną sprawą

Jak widzisz nie.

kiedy próbujesz opowiedzieć o swojej wewnętrznej wiedzy to może być niezrozumiałe

Niezrozumiałe do jakiegoś czasu.
Poznanie nie zależy jedynie od inteligencji.

Nie da się z tego zrobić gałęzi nauki ,nie da się bezpośrednio zaaplikować drugiemu człowiekowi czy też sporządzić algorytmu dla komputera. Wydaje mi się, ze jest to wysoce indywidualne i skuteczne ZABEZPIECZENIE "przeciwsystemowe"

Bardzo skuteczne. By inteligencja nie wystarczyła. Wówczas bowiem istoty natury demonicznej zdobyłyby to, czego nie mogą posiadać. By system zła nie mógł połączyć się z systemem dobra.
Znasz takie słowa:
"Bądź wola Twoja, jako w Niebie, tak i na ziemi."
Wola Boga jest doskonała i bardzo dobra - doskonałość ta jest jedyną wolą w Niebie.
Jeśli nawet w Niebie się pojawi odstępstwo - gdyż każdy tam cały czas jest wolny - to niedoskonałe jest wydalane z Nieba. Słyszałeś o strąceniu z Nieba takich aniołów.
Oczywiście mogłeś to potraktowac jako mit. Jednak skąd pewność, że to mit?
Jak nie ma w czymś pewności - to się tego nie odrzuca, gdy może ewentualnie się przydać.
Już wiele mitów okazało sie prawdą.

To, że jesteś, jest rzeczywiscie ogólnym stwierdzeniem - lecz dla Ciebie zasadniczym.
:-)
A że Ci nic nie wyjaśnia...

Cytat: Jerzy Karma
To cichy pokój. Z niego wychodzi emanacja miłości i szczęścia.
I znowu - poczucie, przeczucie Dla każdego emanacje będą się inaczej przejawiały  - przybiorą różne formy .  W moim przekonaniu ludzie zbytnio przywiązują uwagę do zewnętrznych form, dlatego mamy pokój wg muzułmanina , pokój wg katolika, czy mormona.

Tylko poczucie?
Gdyby każdemu pokój łączył się z miłością i szczęściem, to nie byłoby tego, co napisałeś: "pokój wg muzułmanina, pokój wg katolika, czy mormona"
Wiedz, że na samym intelekcie nie zbudujesz dojrzałej cywilizacji.
Czucie jest jej podstawą.
Czucie innych.

Cytat: Jerzy Karma
Pytasz czym jest ta miłość?
Ona jest stanem. Przestrzennym polem.
To może jest ciekawe spostrzeżenie i już jakaś cecha niesubiektywna . Można by to rozwinąć o cechy tego pola -  o ile da się to zrobić obiektywnie. Jak uważasz ?
Czy możemy uznać, że to pole charakteryzuje się np  ciszą, ...  ?

Jeśli ktoś osobiście postrzega kamień, to postrzeżenie jest subiektywne - nawet jeśli kamień jest prawdziwy.
Wtedy inni mówią, że widzą taki sam kamień.
Kamień sam w sobie jest obiektywny.
Póki jestem oddzielny od kamienia - będzie on dla mnie subiektywny.

Określenie "przestrzenne pole" nie jest cechą. To miłość jest jego cechą, także cisza.
I nie próbuj tych kwestii postrzegać prosto.
Jedni tego pola nie doświadczają, inni doświadczają go subiektywnie, jeszcze inni łączą się z nim.

Zatem możesz podstawić sobie w miejsce "Twój" wyraz  "mój".

Nawet modele językowe są oparte na różnorodnych regułach. Całkiem odmiennych od siebie.
Dlatego programy językowe mają problemy z tłumaczeniem.
Ludzie mają różnie działające mózgi i nie tylko. Także mają odmienne zdolności.
Z pewnością się różnimy w zewnętrznym przejawie.
Poza tym istnieje oddzielność tych przzejawów.
Wiesz, że odbiór moich zmysłów nie dociera do Twojego mózgu.
Choć przedmiot odbioru może dotrzeć poprzez Twoje zmysły.
To rzeczy oczywiste.

Trzeci raz podkreślam, że miłość harmonizuje z miłością.
Tylko jeszcze kwestia mylenia pożądania z miłością.
Lew także pożąda jagnięcia.
Natomiast Ty piszesz zupełnie o czymś innym, bo gdy ja pisze o miłosci, Ty omawiasz przypadki zdrowego rozsądku.

Miłość niekoniecznie będzie harmonizowała ze zdrowym rozsądkiem

Miłość-poządanie nie, bo czym innym jest pożądanie, a czym innym zdrowy rozsądek - nie muszą harmonizować ze sobą.

a on z nią dopóki jej na swój sposób nie zrozumie

Jeśli nie rozumiał - to nie był zdrowym rozsądkiem.

Ego znajduje się w każdej wypowiedzi . Usiłuje przejąć stery i okazać jakie jest ważne, jakie mądre i jakie niedoścignione. Nie tylko Twoje ego

Niekoniecznie w każdej. Dać przykłady?
Jeśli chodzi o mnie wcale nie chcę być ważny, czy niedościgniony. Wręcz przeciwnie - rozpiera mnie szczęście, wręcz ekstaza, gdy trafiam na czyjeś mądre wypowiedzi.
Zaś mądrosci powinien szukać każdy.
Szukając własnego ega traci się mądrość.

niepożądane zawirowania w harmonii jedności,  ale z kolei gdyby nie one to jedność nie wiedziałaby , że istnieje  Mrugnięcie

Oczko oczkiem, lecz żart zbyt poważny.

I żart zlikwidowałeś zdaniem:
Zdawanie sobie z tego sprawy dezaktywuje nieharmoniczne wirowanie
l

Teraz ja napiszę: To tylko Twój pogląd. ;-)

prawda, która rezonuje, znajduje się wewnątrz mnie. Zewnętrzne wobec mnie manifestacje mogą jedynie być ręką która ewentualnie wskazuje kierunek.

Oczywiście, jest ojciec biologiczny, Ojciec - który stworzył formę ludzką, i jeszcze inny Ojciec...
Każdy jest ojcem - każdy coś daje.
Pośredni ojcowie mogą być niedoskonali.
Tylko Ten - który jest pierwszą przyczyną - jest doskonałym Ojcem.
Już biologiczny ojciec wskazuje jakieś kierunki... niektórzy wskazują nawet złe...
Lecz wszyscy Twoi ojcowie są w Tobie - także Ten - poza którym nie ma już innych.

co uznajemy za moralność .. kto w zasadzie uznaje , kto ocenia co jest moralne a co nie jest ?

Jak napisałem wyżej - masz w sobie wszystko.
Reszta jest kwestią wyboru.
Teraz działasz pod wpływem wcześniejszych wyborów.
Jak myślisz - skąd płyną Twoje decyzje?
Masz w sobie także Synostwo Najwyższego Ojca.

34  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Uściślanie : Listopad 24, 2009, 10:27:09
Tak East, ale i Jezus kiedyś znalazł się na jarmarku. Bo ludzie i z światyni robią jarmarki. Jak wiesz, nawet użył bata. I ktoś uciekał już osobowo.

Stawiasz zarzut jarmarku zaraz po moim poście - jakbym to ja go czynił. Jeśli ktoś mnie atakuje nie tylko mam prawo się bronić, lecz obowiązek, gdyż atak nastąpił na wskutek tego, co napisałem - zatem broniąc się bronię tego. Choć jak dotąd nie tyle się bronię - co odpieram żałosne próby ataku. I oceniam postawy ubliżających mi. Ubliżanie bowiem to już określone postawy, które każdy ma prawo oceniać.

Myślisz, że Ty jesteś merytoryczny do końca?
Merytoryczne jest u Ciebie "brawo" Michała-Anioła?
Twoje kontrzwroty były jak skok, jeszcze nie przeskoczyłeś, a już dostałeś "HOP" i nawet z brawami.  ;-)
Ale jemu zarzutu nie stawiasz, bo Twoje ego "brawo" chętnie przyjęło.
Tak puste brawo...

Albo Twój zarzut, że na Twoje pytanie: "JAK miłość przekłada się na sterowanie światłem ?" - nie odpowiedziałem JAK.
I z tego powodu wg Ciebie "tak możemy wałkować tematy dłuuugo."
Nie odpowiadając JAK uciąłem raczej temat.
Nie wystarczyła Ci moja odpowiedź, że miłość tworzy światło. Ale to już Twoja potrzeba, by wiedzieć JAK.
Ja takiej nie mam /przynajmniej narazie/ i kilkakrotnie wyjaśniłem dlaczego:
"...wdajesz sie w różne szczegóły techniczne. Każdy robi co lubi.
I to komuś pożytek przyniesie.
Ja wolę rozpoznawać miejsca w sobie, gdzie mogę przejawiać miłość."

Jedzone jabłko działa bez znajomości tego - jak działa.
Widzę, że jestes taki pewny, że poznanie wszystkiego do głębi jest dobre.
Wiedz jednak, że w przypadku znacznej części ludzi okazuje się złem.
Czyż obecne zatrucie wody, powietrza i ziemi, a nawet eteru - jest dobre?
Wynikło one z ludzkiego poznania głębi wielu zjawisk.

Wolę żyć czysto choćby i w jaskini.
_________________________________

Moje objaśnienie nazwałeś: "Masło maślane" /A to jest jarmarczne, czy nie?/
Czy to pomysł na dyskusję, że jak czegoś się nie rozumie, to tak się to nazywa?
Wyjaśnię zatem jeszcze raz, bo drugi raz głosisz takie przekonanie:
"Ja mówię o sobie, że  w moim przekonaniu nie jestem w stanie objąć Boga ani uczuciem , ani rozumem."

Teraz stwierdziłeś już: "Ja mówię o sobie"
Wcześniej grzmiałeś:
"nikt ze zdroworozsądkowym podejściem do życia nie będzie tłumaczył co Bóg chce, czego nie chce i co ma na myśli , bo nikt nie obejmie rozumem , ani uczuciem Boga ( w całości )"

"Nikt" zamieniło się już w "ja".
Czy to oznaka tego, że uczyniłeś postęp. Czy "masło maślane" w Twoim umyśle? ;-)
Jestem złośliwy teraz? Niech będzie, że jestem - lecz robię to, by bardziej Cię sprężyć, byś zbyt pochopnie nie szargał swoimi słowami i poglądami nie do końca przemyślanymi.
Bo wtedy to naprawdę będzie jarmark.
_________________________________

Zadałeś następujące pytania o Bogu:
Skąd to wiadomo, w jaki sposób jest doskonały  ? czy tak jak doskonały jest złoty podział ?
Jest bardzo dobry - w jaki sposób , za pomocą czego jest dobry, jak to się przejawia ?
Emanuje pokojem muzułmanina, katolika, czy wyznawcy judaizmu ?  jaki to pokój ?
Następnie emanuje miłością. - czyli czym, jaka jest ta miłość  ?czym ona jest ?

Ja o Jego doskonałości wiem ze świata, także z określonych wewnętrznych stanów.
Mam prawo opowiadać o tym.
Ty masz prawo nazwać to bzdurą - bo tego nie dostrzegasz /chyba/, co ja.
Choć przyznam, że o doskonałości Boga najpierw wiedziałem jeszcze z innego źródła.
Było ono we mnie od początku. We mnie istniało. Od dzieciństwa. Odkąd tylko sięgam pamięcią.
To zaś powodowało, że najpierw szukałem tego samego w świecie zewnętrznym - dokładniej przejawienia owej boskiej natury na zewnątrz. Przez wiele lat postrzegałem mnóstwo elementów brudnych.
Można to porównać do człowieka, który idzie do lustra. Zna swój wygląd, lecz gdy patrzy w lustro, nie może siebie ujrzeć... widzi tylko okropnie brudną twarz. /Proszę tej analogii nie brać zbyt znaczeniowo./
Następnie owa wewnętrzna wiedza o doskonałości skłania do szukania jej jako obiektu.
Wtedy wielu ludzi zaczyna szukać Boga - jako DOSKONAŁEGO.
Ci kierujący się sercem polegają na swoim wewnętrznym odczuciu doskonałości, przez nie wiedzą, że Bóg - DOSKONAŁOŚĆ - jest.
Inni - skoncentrowani na zmysłach (mózg to też zmysł) - obserwują jedynie świat zewnetrzny i oczywiscie nie mogą spotkać w nim faceta (czy kobiety), który by zrobił parę cudów i rzekł, że jest Bogiem. Zatem uważają, że nie ma Ameryki, bo jak chcieli do niej dojść, to wszędzie była tylko woda. (Objasnić komuś szerzej?)

A kwestia złotego podziału?
Na swoim forum napisałem, że Bóg jest PIĘKNEM.
Wiesz, że każde dzieło artystyczne oparte na proporcjach złotego podziału ludzie postrzegają jako piękne.
I oto masz odpowiedź. Więcej i szerzej napisałem o tym na swoim forum.
Kto jest szczerym poszukiwaczem - wszędzie zajrzy.
Kto chce się spierać dla samego sporu nie wiele szuka.
Traci czas na sporach.
Poza tym czyta sie szybciej, niż się pisze zadając pytania.

W jaki sposób Bóg jest bardzo dobry? I jak to się przejawia?
Tak - że jesteśmy.
Pokój Boga nie jest "pokojem muzułmanina, katolika, czy wyznawcy judaizmu ".
Pytasz jaki to pokój?
To cichy pokój. Z niego wychodzi emanacja miłości i szczęścia.
Pytasz jaka to miłość?
Miłość spokojna, dająca pokój, ukojenie i szczęśliwość.
Pytasz czym jest ta miłość?
Ona jest stanem. Przestrzennym polem. Zawierającym w doświadczeniu jedni takie przeżycie, że nic więcej juz nie potrzebujesz. I w zasadzie nie jest owo przeżycie przeżywaniem - lecz jest trwaniem w stanie z Bogiem.

Oczywiście Twoje zmysły nie są w stanie sprawdzić moich przeżyć.
Twój mózg wierzy tylko Twoim zmysłom.
Nie jest to jednak moja wina.

Zaskoczyłeś mnie tym, że napisałeś, iż zdrowy rozsądek nie wyciągnie wniosków co harmonizuje z Bogiem, gdy np. będzie miał informację, czy założenie, że Bóg jest miłością. Ująłem to swoimi słowami, ale taki sens wyraziłeś.
Uważasz zatem, że gdy Bóg jest miłością - to miłość z Nim nie koniecznie będzie harmonizować?
Wg tego miłość nie hramonizowałaby z samą sobą.
Na drugi raz przemyśl zanim napiszesz coś takiego.
No i co do tego ma filtrowanie ego?
Każde ego wie, że złoto to złoto - więc złoto harmonizuje ze złotem, bo jest tym samym.
Do tego jeszcze wywód kończysz słowami: " Koniec kropa" - rzeczywiście tym argumentem powalasz. :-)

No i okazałeś sie kolejnym odkrywcą Ameryki, odkrywając, że Jerzy Karma ma jakies ego.
Gdyby było inaczej skąd brałyby się te odpowiedzi Jerzego Karmy?
Pewnie duch by Ci je napisał...
Poza tym nie musisz tego czytać - szukaj ducha w sobie.

[Do kogo chcesz przemawiać ? Do całego człowieka, czy wybiórczo do jakiejś jego cząstki ?

W zasadzie do nikogo konkretego.
I pytanie: Czy wogóle chcę przemawiać?
Nie chcę. Gdybym chciał, robiłbym publiczne wykłady ;-)
Jednak takie propozycje odrzucałem. Także propozycje wywiadów dla prasy.
Chce tylko zostawić swoje przeżycia - nie siebie.
Ciągle jestem anonimowy. Tak jak i Ty zreztą jesteś anonimowy.
Zatem nie istnieją też określone cele zostawienia śladów mojej drogi.
Ślady zostają i już.
Nikt nie musi im się przyglądać. Nie obchodzi mnie to.
Ja idę dalej.
Oczywiście zostawiając ślady dochodzi czasem do komunikacji z ludźmi i wówczas, zachodzi też różnorodna komunikacja. Niezależna do końca ode mnie - taka natura komunikacji. "Do tańca trzeba dwojga" - taniec jest dziełem obu stron.
W tańcu zaś uczestniczą różne cząstki człowieka, raz ta, raz inna. To jest taniec.

Oczywiście cenię sobie East Twój intelekt. Także, a nie tylko widzę jakieś niedociągnięcia. Któż ich nie popełnia?
(Tak Xelios - ja też popełniam. Zaznaczam to specjalnie dla Ciebie.)
Zadałeś w dalszej części wiele wnikliwych intelektualnie pytań.
Wiele odpowiedzi na nie jest na moim forum.
Osobiście nie mam potrzeby, by się tu reprodukować, czy do czegoś przekonywać.
Wręcz nie znoszę tego.
Kto chce - ten bez tego znajdzie.
Poza tym styl w jakim zaczynasz rozmawiać zbliża się pomału do stylu Xeliosa.
Dlatego tu kończę, a niektóre odpowiedzi znajdziesz na www.boga.fora.pl
Niektóre z moich, bo nie wszystkie tam opublikowałem.
I nie wiem, czy opublikuję.
Mam na myśli szczególnie książkę: "Dusza - zwodnicze słowo"
Czasem zastanawiam się ile osób musiałoby być szczerze zainteresowanych, by mnie do tego zmobilizować. :-)
Jedna, czy dwie?  hehehe
Widzę zresztą, że i tak za dużo piszę. :-)
Jak dotąd to więcej mam z tego przykrości.
To pisanie jest NIEPRAKTYCZNE zatem.
A wiesz, że ja cenię PRAKTYCZNOŚĆ.
Poza tym, każdy widzi - co chce.

Odpowiem Ci tutaj tylko na te zagadnienia na które nie pisałem na forum.
Choć w określony sposób tam są informacje z których odppowiedź można wywnioskować./

Czy nic Ci nie mówi to, że pojawiło się tylu mędrców przed Jezusem i po nim ? Czy nie wystarczyłby jeden, który wyczerpałby temat i koniec ? Widocznie nie , bo było ich wielu. Widocznie dlatego ,że nie wszyscy muszą się zgadzać z jednym sposobem widzenia świata.

Masz na myśli mędrców, czy nauczycieli? Bo to różnica.
Nie tylko ludzie są podzieleni.
Między Bogiem Najwyższym, a ludźmi, działają jeszcze inne byty.
One także posyłają swoich mesjaszy. Mają swoje egoistyczne cele. Przedstawiają się jako Bóg.

Jesli zaś chodzi o ludzi, to przecież można im dać tylko tyle, ile gotowi są zrozumieć.

Oczywiste też, że nie wszyscy muszą zgadzać się z jednym sposobem widzenia świata - co jest efektem wolnej woli.

Zatem jak widzisz przyczyn jest kilka.


Jerzy Karma napisał :
Cytuj
Teraz: naukowość i moralizowanie.
Jeden będzie dobry z pobudek moralnych.
Drugi bedzie dobry, gdyż zgodnie z wiedzą naukową opłaca mu się to.
Który z nich jest mniej egoistyczny?

Nie interesują mnie dywagacje w stylu wyższości świąd Wielkanocy nad Bożego Narodzenia. Nic nie jest lepsze ,ani  mniej dobre lub bardziej dobre. Tak uważam na teraz.


Niepasujące porównanie.
Bowiem moralność jest poza egoizmem.
Opłacalność dla ego tkwi w egoiźmie.

East,
Uściślanie tematów nie polega na zakładaniu z góry, że ktoś się myli.
Nie zachłystuj się także słowem: RÓŻNIĆ
Nie jest ono absolutną i bezwzgledną potrzebą w każdym zjawisku.
Są zjawiska, gdzie róznice są jedynie złem.
Słowo różnić ma dwa znaczenia.
Tak jak słowo dzielić.
Przy okazji: Znasz jakąś inną wersję złotego podziału?
Byśmy mogli się lepiej poróżnić. ;-)

35  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Aj..aj...aj : Listopad 24, 2009, 01:59:23
Xelios,
/Odpowiedź na ostatnią Twoją wypowiedź ze str.12/

Widzisz po swojemu. Szukasz prostoty i prosto widzisz.
I przez to wielu rzeczy nie dostrzegasz.
Za to winą obarczasz mnie.

I nie piszę tego do Ciebie jako do osoby.
Interesuje mnie tylko konkretny przejaw określonego ludzkiego działania zamanifestowany na forum jako Xelios. I jest to przejaw modelowy.
Odpisuje bardziej ze wzgledu na ten model - nie zaś ze wzgledu na Ciebie.
Do Ciebie odpowiedziałbym na priv.

Teraz przykład.
Chodzi o Twoje pytanie o mój stosunek do Twojej niewiary i moją odpowiedź, że ona światu nie przeszkadza.
Zarzuciłeś mi: "odpowiadasz mi o świecie".

Zatem wyjaśnię to, czego nie odczytałeś.
Czym jest świat dla jednostki ludzkiej?
Rodzimy się w nim, obserwujemy go, uczymy się ze świata.
Jedni trafiają do takiego jego obszaru poznawczego, inni do innych.
Zamykają się w swoich obszarach, czasem tworząc prosty fanatyzm /ukochana prostota/, albo nawet niszczą "inaczej myślących".
Kto jednak ma otwarty umysł - kto nie da się zamknąć - ten czerpie z całego świata. Będąc otwartym także na inne poznania.
Np. poznając wierzących w istnienie Boga - uczy się i poznaje dlaczego wierzą.
Zaś poznając niewierzących uczy się i poznaje dlaczego niewierzą.
Widzi też, iż świat pozwala istnieć jednym jak i drugim.
Ten świat w którym on żyje.
Mając otwartość i szczerość, pokorę, poznaje i dzięki poznaniu akceptuje dokładnie tak - jak zaakceptował to świat jaki poznał.
Cóż wg Ciebie Xeliosie w tym złego?
Czyżbyś był fanatykiem?
Wiem, że nie jesteś faanatykiem w pospolitym sensie. I pytanie to nie odnosi się do tego, o czym pomyślał Twój umysł kierujacy się prostotą.
Pytaniem tym sugeruję, że stawiając tak pochopne oceny jak Ty - zostaje się fanatykiem.
Czyż Twój stosunek do mnie nie jest już prawie fanatyczny - jeśli chodzi o negatywne nastawienie?
A zawiniłem tylko tym, że wyrażam określone poglądy.
Tymczasem o akceptację Xeliosa i jego niewiary dopominałeś się nawet jak nikt tu Ci ich nie próbował odbierać.
No i wg Ciebie ja jestem  wyrafinowany - dlatego, że Ty nie potrafiłeś pojąć sensu mojej wypowiedzi.
Fakt, że zawierała ona celową niejasność - choć była wystarczająca, by umysł wnikliwy, nawet niekoniecznie korzystający z intuicji, ją odczytał właściwie - tak jak dzieci w szkole podstawowej umieją odczytywać symboliczne znaczenie w poezji. Pewnie dlatego, że nie tkwią w fanatyźmie prostoty.
Zdolność abstrakcyjnego myślenia to nie jest domena prostoty.
I tą zdolnością ludzie różnią się od zwierząt.
Po cóż zatem ja odrzucać ma człowiek?
Chyba, że ktoś z człowieka chciałby uczynić zwierzę - to będzie nawoływał do niej.

No i zarzuciłeś mi to - że to ja się wywyższam.
Wg Ciebie dowodem jest owa odpowiedź ze światem.
Od świata się uczyłem - cóż w tym wywyższającego się? Skoro każdy uczy się w świecie.

Nazwałeś także tę moją odpowiedź manipulacją.
Hmmm....
Tymczasem ja odpowiadam do podejmowanej treści.
I wg treści.
Rozwinięcie wątków nazywasz manipulacją?
Manipulacja musi mieć cel.
Podaj cel moich wypowiedzi.
Nie ma celu - nie ma manipulacji.

Piszę jedynie, by ukazać określone spojrzenia.
Każdy z tym niech robi co chce.
Wg swojego serca i swojej mądrości.

Jesli chodzi o rozmowę personalną to zapraszam na priv.

"Ale niema ochoty  się rozwijać bo On wiem wszystko." - dałeś ten cytat jako dowód na co?
Jest to pogląd nieprzychylnego mi Michała-Anioła. Czy czyjś pogląd wg Ciebie jest dowodem?

Aha! I czy ja kiedykolwiek i gdziekolwiek napisałem, że mam na wszystko odpowiedź?
Xeliosie - wybacz, ale to już żałosne...
I kto to ma taki stosunek? "Niewierzący racjonalista" Xelios.
Ty Xeliosie wierzysz w gusła bardziej niż ja :-)
Świadczy o tym Twoja postawa - gusłami są Twoje niektóre błędne opinie, a Ty w nie wierzysz.


Bo on jest światem...i zawsze będzie miał na wszystko odpowiedź. /.../ jedną ze stron nic nie ogranicza. Może pisać co mu pasuje bez żadnych ograniczeń. Tym samym nie widzę, żadnej możliwości polemiki poza personalną o Jerzym, nic innego nam nie pozostawia. Skoro cały temat zagarnął dla siebie, pozostaje mi rozmawiać o nim. Co gorsza nawet próba rozmawiania o nim i osądzenia, wedle niego spada z powrotem na mnie. Ja pier...po prostu pozjadał wszystkie możliwe rozumy i nic mi nie pozostawił nawet prawa do osądu jego osoby.

Krótko mówiąc tak jak pisałem, idź maluczki płać podatki i co niedziele daj daninę do koszyczka. Za dużo nie myśl.

New Age w natarciu a nie żadna święta geometria.

Zupełnie mnie tym rozbawiłeś.
To Ty mnie nazwałeś światem.
To Ty głosisz /ironicznie/, że mam zawsze na wszystko odpowiedź. - Jest to ironia atakująca, której dążeniem jest ograniczenie komuś wolnosci wypowiedzi.
Nie widzisz możliwości polemiki z moimi wypowiedziami? - Mnie za to winisz?
I za to atakujesz mnie personalnie?
Ja Cię nie ograniczam.
I nawet wypowiadasz się za innych - jakbyś był nimi. Mnie zaś nazywasz swiatem i sam stawiasz mi zarzuty z powodu tego - jak mnie nazywasz.
Czy Twój umysł nadąża? Czy nie i nazwiesz to masłem maślanym jak w którymś z postów dalej zrobił to East?
A Twoje prawo osądzania mnie?
Możesz osądzać wg woli, lecz nie obrażaj mnie. To jest nawet karalne w prawie ziemskim.
"Niewierzący racjonalisto."
Zastanów się nad swoim racjonalizmem.

P.s.
Wolałbym to wysłać na priv - jednak zostałem zaatakowany publicznie i osobowo. Zatem publiczna i częściowo osobowa musi być odpowiedź.
Dialog z Xeliosem staje się negatywnym przykładem jak ludzie niepowinni rozmawiać, bo zamiast zajmować się treścią zaczynają skakać sobie do gardeł. Choć już bez maczug.
_____________________________________________

Mając już wysyłać tę odpowiedź zerknąłem na 13-tą stronę i widząc, że odpowiedź moja ukaże sie pod kolejna wypowiedzią Xeliosa postanowiłem ją też tu uwzglednić.

tutaj piszę do ludzi mniej świadomych

I któż to napisał?
Nigdzie Xeliosie nie znajdziesz w moich wypowiedziach, bym innych miał za mniej świadomych ode mnie. I to Ty zarzucasz nie sobie, lecz mi, wywyższanie się?
Poza tym po raz pierwszy spotykam się, by zarzucono komuś wywyższanie się ze względu na poglądy, w których nie ma poniżenia kogokolwiek.
Ty zaś nazywając kogoś mniej świadomym poniżasz.

Więc mówię. Nie blokuje informacji.

Swoje oceny mojej osoby nazywasz informacją?
No - chyba, że jest to informacja o Twoim charakterze.

że zachowują się tak jak on, jakby pozjadali wszystkie rozumy tego świata, są wszystkim a ja nie wiem nic i mam chłonąć jak gąbka mądrości bo jeden pan z drugim napisali książkę...

To Twój odbiór Xeliosie. Nie zjadłem wszystkich rozumów świata.
Skąd takie myślenie u Ciebie?
A chłonąć nic nie musisz. Moja książka?
Napisałem ją może w rok. A wiesz jak dawno?
Nie jeden by ją wydał od razu. Ja zas zawsze znajduję w niej niedopatrzenia.
Była poprawiana i uzupełniana kilkanascie razy.
Tyle czasu, że niektórzy w tym czasie sie narodzili i osiagnęli wiek dojrzały.
Czy teraz mi się w niej wszystko podoba?
Nie. I nigdy to sie nie stanie.
Bo to, co napiszę nawet dziś - jutro będzie w tyle za mną.
I może mi się już nie podobać.

tylko daję alternatywę innym ludziom.

Cóż dałeś poza obrażaniem mojej osoby?


Szczerze pełen jestem współczucia z powodu Twoich doswiadczeń "religijnych".
W rzeczywistości nie masz żadnych doswiadczeń religijnych.
Zetknąłeś się jedynie z ludźmi.
I teraz jesteś podobny do nich - choć po przeciwnej światopoglądowo stronie.
Dlaczego po przeciwnej i jaki z tego pożytek napisałem kilka stron wcześniej.
I znowu zarzucisz mi, że wiem wszystko?
Zaznaczam, nie wiem wszystkiego.
Czy odrobina znaczy u Ciebie wszystko?

36  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Czas : Listopad 23, 2009, 17:50:49
Sugerujesz sprzeczność, lecz nie podałeś jej.
Podałeś nazwiska uczonych i ich objaśnienia - samo to nie jest wykazaniem błędu.
Zaś podana treść nie wskazuje na błąd.
37  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Miłość : Listopad 23, 2009, 13:23:37
East
Nie będę wdawał się w niepraktyczne szczegóły.
Co do pytania JAK - to nie muszę myśleć nad składem jabłka, by poczuć jego smak, oraz by odnieść pozytek ze spozywania go.
Działa bez mojej wiedzy JAK.
Zatem znowu PRAKTYCZNOŚĆ.

Nie oznacza to, że wiedza jest zbędna.
Oznacza jednak, iż nie jest niezbędna.
Czego nawet przykłady były na filmach Nassima.

To jednak nie wszystko.
Możesz znać skład jabłka. Nawet napisać o tym pracę doktorską i obronić, a przy tym nigdy nie mieć jabłka w ustach.
Napisałeś:
"Podejście Dana wyjaśnia JAK , w jaki sposób się to dzieje."

Można nawet zostać ekspertem w wyjaśnianiu tego JAK - a przy tym samemu nigdy tego nie doświadczyć.
Prawdziwy ekspert nie wyjaśnia, lecz emanuje miłością.
On rzeczywiście zdoła jej nauczyć.

Inni eksperci - teoretycy wszelkiego kalibru - jedynie przekonają zawsze kogoś, że gra warta świeczki.

Napisałeś:
"nikt ze zdroworozsądkowym podejściem do życia nie będzie tłumaczył co Bóg chce, czego nie chce i co ma na myśli , bo nikt nie obejmie rozumem , ani uczuciem Boga ( w całości )"

W tym momencie sam tego dokonałeś. Wiesz dlaczego?
Bo głosisz tu, że Bóg nikomu nie pozwoli Siebie objąć uczuciem, czy rozumem.
Czy zatem to - co napisałeś - jest zdroworozsądkowe wg Twoich własnych słów?

Poza tym istnieje już choćby kilka pewnych rzeczy o Bogu - którym nikt nie zaprzeczy.
Jest doskonały.
Jest bardzo dobry.
Jest nieograniczony /każdy mistyk, który miał wgląd poświadczy Ci to/.
Emanuje pokojem.
Następnie emanuje miłością.

Czy z tych przymiotów Boga zdrowy rozsądek nie wyciagnie wniosków, co harmonizuje z Bogiem?
Niektórzy owe harmonizowanie nazwą chceniem Boga. Czasem pewnie i ja, bowiem do ludzi przemawia się ludzkimi pojęciami.
Albo zwrot: Co Bóg myśli?
A ja CI napiszę, że nic.
Bowiem to Ty myślisz - myślisz, gdyż nie wiesz.
Myślisz, by sie dowiedzieć.
Wiedząc wszystko nie potrzebowałbyś myśleć.
Wiedziałbyś i przejawiałbyś.
Myślenie jest narzędziem poznawania.
Bóg nie musi poznawać.
Jest Bogiem.

Teraz o miłości.
Czy ja potrzebuję wiedzieć, czym ona jest?
Czy mam raczej doświadczać jej i być poddany jej?
Poddany nie w sensie niewolnictwa, lecz w sensie bycia przenikniętym ją - nie wiedząc czy ja ją przenikam, czy ona mnie. W stopieniu nie ma bowiem rozróżnienia.

Teraz: naukowość i moralizowanie.
Jeden będzie dobry z pobudek moralnych.
Drugi bedzie dobry, gdyż zgodnie z wiedzą naukową opłaca mu się to.
Który z nich jest mniej egoistyczny?

Postawiłeś pytanie:
"JAK miłość przekłada się na sterowanie światłem ?"

Miłość tworzy światło.

Dalej wdajesz sie w różne szczegóły techniczne. Każdy robi co lubi.
I to komuś pożytek przyniesie.
Ja wolę rozpoznawać miejsca w sobie, gdzie mogę przejawiać miłość.
Miejsca w których dotąd przejawiałem złość.
__________________________

Drogi Michale-Aniele.
Nigdy nie pomyślałem o Tobie, że jesteś mdły.
Miałem na myśli, to że dałeś znakomity przykład tego.
Pisząc: "Michał-Anioł jest tu znakomitym przykładem" - odnosiłem to do Twojej wypowiedzi. Przecież Ciebie nie znam.
Nie mam prawa oceniać Twojego człowieczeństwa na podstawie jakiegoś postu.
Jeśli wziąłeś to do siebie - to przepraszam.
Rzeczywiście powinienem był to przewidzieć.
Jednak natłok spraw jest tak ogromny, że ze wszystkim nie podołam.
Zatem dałem kolejny przykład  - jak ludzie z pośpiechu popełniają głupoty.
Dlatego miałeś rację sugerując, że jestem ślepcem - bo nie wszystko widzę.
Oczywiście, że tak jak i Ty nie wolę być ślepy.
I cieszy mnie to - że nie chcesz być ślepy.

O !
Pojawił się Twój następny post.

Znowu mam inny punkt widzenia niż ty.
Wg mojej wiedzy:
Jest dobro bez zła.
Jest ciepło bez zimna.
Doskonałość bez niedoskonałości.
Zdrowie bez choroby.

Zasugerowałeś, że napisałem gdzieś: "wiem wszystko".
Nigdy tego nie napisałem.

... są największymi wrogami idei które sami popularyzować usiłują .
"Po owocach ich poznacie" tak Jerzy  po owocach cię poznaliśmy .

Które owoce były wg Ciebie złe?
____________________________

Drogi Xellosie,
Widzę że dałeś odpowiedź.
Wybacz jednak, że nie mam możliwości jej przeczytać.
/Ostatnia czytana to Michała-Anioła ze strony 12/
Mam inne obowiązki.
Możliwe, że innym razem to zrobię.
Na tym kończę tę wypowiedź

Serdecznie pozdrawiając każdego

P.s.
A może to znak, bym tu się już nie udzielał.
Zerknąłem na wstęp Twojej wypowiedzi i widzę, że rzeczywiście nie spełniam tu oczekiwań np. Twoich, Michała-Anioła i wg Ciebie gości.
Nie ma problemu i nie chcę sprawiać Wam problemów







38  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Czas : Listopad 23, 2009, 04:27:18
Raczej piękny był czas jaki poświeciłem na wyrażenie tego.
Czyli działanie.

Rzeczy są takimi jakimi są. - też nie moje.
Wszystko jest nie moje.

Postrzeganie banału zależy od perspektywy.

Trzymaj się.

39  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Odp: Co mi w duszy gra... : Listopad 23, 2009, 04:13:27
Witaj Igmano, Drogi Ptaku

Mam nadzieję, że nie zadałaś tych pytań dla siebie, lecz mając na myśli innych.
Bowiem wiele już razem rozmawialiśmy i w treści tych rozmów są już przesłanki do samodzielnego znalezienia odpowiedzi.

Zatem czy nawet ze względu na innych mam tu odpowiadać na nie - skoro kto chce znajdzie odpowiedzi gdzie indziej?
Jeśli zaś pytasz dla siebie -  to tym bardziej możesz znaleźć tam.
Np. w "Przypomnieniu". Dokładnie na:
http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/19-wyzsza-madrosc-droga-dla-dojrzalych-milosc,
22.html#100
Znajdują się tam zdania o Bogu:
"jest wszystkim. Co jednak nie znaczy, że jest też grzechem, czy złem! Bo tak jak o zdrowym człowieku powiemy, że ma wszystko, co trzeba, dlatego jest zdrowy - to, to iż ma wszystko, nie oznacza, że ma wszystkie choroby. Także i Bóg jest zdrowym Bogiem. "

Także w "Przypomnieniu" o upadku Lucyfera napisałem na
http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/5-swiadectwo,14.html#69:

"Wychodząc z założenia, iż wszystko jest wszędzie i wszystko jest wszystkim, uznał że zło jest dobrem, a dobro złem.
Przestał się liczyć z czymkolwiek i z Najwyższym Bogiem, mimo że czuł Jego moc nad sobą. 
Uważał bowiem, iż to jest chwilowo."
___________________________


Droga Igmano.
Wobec tego, że napisałem: U Boga liczą się Ci, którzy są z Duchem Świętym. Nie Ci, którzy wołają do Niego i obiecują, a nie czynią Jego Świętej Woli – czyli nie postępują właściwie.

Zapytałaś:
"U doskonałego Boga nie liczą się Ci, co nie czynią jego świętej woli, czyli jak stwierdziłeś nie postępują właściwie?"


Dziękuję Igmano, że zwracasz uwagę, na znaczenie słów.
Gdy coś piszę, a po jakimś czasie to czytam - także sam zauważam, iż może to być odebrane zbyt jednoznacznie. Trudno jest zawsze pisać wieloznacznie, tak, by każdy odczytał to samo i właściwie. Tym bardziej, że w naszych ludzkich głowach brzmią słowa i
wypowiedzi tych, którzy byli przed nami. Które jedni odczytują intuicyjnie, inni dosłownie.
Mimo, że tak jak i Ty uważam, iż obecnie w wypowiedziach należy położyć nacisk na dosłowne wyrażanie, gdyż czasy intuicji zastąpił intelekt.
Jest to trudne i dla mnie. Wymaga wysiłku mózgu :-)
A niezbyt to lubię.  hihihi

Zatem.
Myśl moja biegła za słowami Jezusa:

"Tak więc po owocach poznacie ich.
Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.” (Mat. 7:20-23, BW)

/O czym jest także w "Przypomnieniu": 
http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/22-zaplacenie-za-bilet-wykupienie-z-niewoli-grzechu,57.html#214/

W świetle tego powinno być jasne, że moja wypowiedź jest zgodna z wypowiedzią Jezusa, choć nie uwzględnia obecnego ludzkiego okresu, jako przemijającego zjawiska.
Ty pytasz o teraz. O przemijające.
Moja wina, że zapomniałem o przemijającym, że bardziej jestem skoncentrowany na TYM - co trwa w przemijającym.
Zatem masz rację, iż jeszcze nie ma OWEGO DNIA - że jeszcze samo postępowanie niewłaściwe nie powoduje przekreślenia.

Obszerniej to objaśniłem w "Przypomnieniu":

"Jeśli więc ktoś odrzuci Chrystusa, to nie oznacza to jeszcze, iż się potępił; zaś jeśli odrzuci miłość i dobro, to odrzuca swoje zbawienie, którymi one są. Dlatego Chrystus powiedział: 
„A jeśliby ktoś rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone; ale temu, kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone ani w tym
wieku ani w przyszłym. Zasadźcie drzewo dobre, to i owoc będzie dobry, albo zasadźcie drzewo złe, to i owoc będzie zły; albowiem z owocu poznaje się drzewo.” /Mat.12,32-33/ 
Tak więc Duch Święty jest tym samym archetypem dobra co i Chrystus, który wydaje dobre owoce. Ducha Świętego nie widać. On jest Duchem Prawdy, Miłości i Dobra. Nie wszyscy ludzie chcieli być pod Jego wpływem - nie wszyscy ludzie chcieli być żywi i zdrowi, gdyż życie i zdrowie płyną jedynie z archetypu Boga. Ci ludzie są chorzy i do nich przyszedł Chrystus jako widzialny przejaw archetypu Boga.
„Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają; nie przyszedłem wzywać do opamiętania sprawiedliwych, lecz grzeszników,” /Mar.2,17/
Wielu ludzi łączy się intelektualnie i emocjonalnie z archetypem miłości /to są ich liście/, lecz w rzeczywistości nie mają takich uczynków, które by tą miłość wyrażały /brak im owoców/. Co ich czeka mówi wydarzenie z drzewem figowym. „I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz drzewo figowe.” /Mat.21,19/ Tak więc nic człowiekowi nie pomogą liście - nic nie pomoże akceptowanie, czy nawet głoszenie nauk Jezusa Chrystusa."
/http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/28-zbawienna-roza-archetypy,47.html#156/

Mam nadzieję, że te objaśnienia poszerzyły znaczenie mojej wcześniejszej wypowiedzi.
I zharmonizowały z Twoimi odczuciami.

Jeszcze inaczej spróbuję. Powtórzę Twoje pytanie i zajmijmy sie nim samym:
"U doskonałego Boga nie liczą się Ci, co nie czynią jego świętej woli, czyli jak stwierdziłeś nie postępują właściwie?"

Otóż Bóg jest zbiorem doskonałych przymiotów.
Postępujący niewłaściwie, to przymioty niedoskonałego zbioru.
Pozwól zatem, że ja zadam Ci pytanie:
Cóż to za zbiór doskonałych elementów, jeśli zawierałby w sobie elementy niedoskonałe?
____________________________________


Dualność zatem wymknęła się spod jego kontroli? Pierwotna świadomość nie przewidziała tego?

Ach... Igmano... Uwielbiasz rozgłaszać wolność jako Ptak ;-)
Zaś zarzucasz Bogu, że dał wolność.  :-)
_______________________________


Już nie spytam, co oznacza to „właściwie”. Czy zostało to ustalone raz na zawsze i przez kogo? Przez Boga ze Starego Testamentu? Bo chyba tylko takiego ludzkość miała okazję „poznać” poprzez religie i „święte księgi”.

Podobny temat juz Igmano poruszyłaś na http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/rozwazania,5.html#83
Napisałaś tam:
"Jakiego Boga Jerzy opisujesz? Czy nie jest to Jahwe, skoro opierasz się na biblii? Czy uważasz Jahwe za Najwyższego Stwórcę?
Jak dla mnie, za dużo krwi w Starym Testamencie. Mój Bóg jest miłością. "



Odpowiedziałem Ci tam bardzo obszernie:

<światy są tworzone wciąż i nie koniecznie bezpośrednio przez Boga!
Np. Twoje ciało fizyczne stworzyła Twoja matka z Twoim ojcem. Czy to znaczy, że nie ma Boga?
Zawsze sa jacyś rodzice, którzy tworzą dzieci. To jest ciągle. 
A my mamy wiele ciał.
I jest wiele poziomów życia.
I każdy z nich ma swojego stwórcę.
Każdy z takich poziomów jest swoistym światem. Jak np. świat fizyczny.
Ja jednak piszę najczęściej o Bogu tych wszystkich światów.

Stary Testament opisuje kilku bogów. Dlaczego?
Jest o tym w moich książkach.
Kto jest najwyższym stwórcą kiedyś opublikuję /mam nadzieję/.
Jest On ponad wszystkimi poziomami.
Przenikając je wszystkie.
Obecnie najwyższa forma Boga, jaką przedstawiono ludziom i jaką mogą w miarę pojąć, to ukazanie jej jako Jahwe - co znaczy JESTEM

W JESTEM nie ma pragnień, cech, panowania. Jednak ONO jest realnym BYTEM. Dlatego ma w sobie możliwość twórczego działania. Dlatego inaczej Jahwe oznacza "on powoduje, że się staje". I tylko z tego powodu inne byty postrzegają Go jako Pana. On sam siebie takim nie postrzega, gdyż jest czystym JESTEM.
Sam Bóg przedstawił się w ten sposób Mojżeszowi na samym początku kontaktu.
Ale jeśli ja znam te cech Boga, to też mogę się tak przedstawić... Co nie znaczy, że będę owym Bogiem.
Mając jednak jakąś moc i częściową wiedzę, każdy może zwodzić.
Dlatego należy badać każdego.
Nawet tych, którzy się podają za Boga Najwyższego.
I nawet jeśli są to dusze przewyższające dusze ludzkie.
Czy zatem ten, który podawał się za Jahwe Mojżeszowi był prawdziwym Jahwe?
Myślę, że już to wiesz.
Słusznie napisałaś, że Bóg jest miłością.

Stary Testament to między innymi dzieje nadużywania imienia bożego.
Dlaczego zatem często opieram się na Biblii?

Dlatego, że w niej jest zawartych wiele informacji. I wiele jest cennych.
Dlatego też i Jezus powoływał się na Stary Testament.
Bo jeśli coś jest dobre, to należy to przyjmować, gdyż jest pożyteczne dla ludzi.
Jezus zaś przyszedł ku pożytkowi człowieka. >


Igmano - Ptaku,
Wybacz, że jeszcze Cię zacytuję, lecz postawiłas bardzo mocne pytania względem mnie.
I co to jest ta doskonałość? Dokąd ona sięga? Wg jakich kryteriów oceniasz ją swoim umysłem a raczej intelektem? Czy sądzisz, że intelekt Twój działa doskonale, skoro daje tak jednoznaczne twierdzenia? Jeśli tak nie sądzisz, to skąd odwaga wprowadzania ludzi w stan takiego pomieszania?

Niedoskonałe by poznać doskonałość musi odrzucić niedoskonałość.
Myśl o sięganiu stawia ograniczenia, gdyż samo sięganie zakłada ograniczenie - bowiem sięga się czymś. U ludzi wszystkie używane narzędzia są ograniczone. Dlatego pytasz jako człowiek.
W transcendencji nie ma: dokąd, ani: sięga. W niej sięganie jest tożsame z posiadaniem. 
Czy jest to zatem sięganie w ludzkim rozumieniu?
Zatem nie ja oceniam. Tym bardziej nie "swoim umysłem" czy intelektem.

Zdecydowanie mój intelekt jest na tyle niedoskonały, że jakby go nie było.
Stawiam jednoznaczne stwierdzenia?
Rzeczywiście wiele moich zdań tak wygląda. Żadne jednak nie jest w rzeczywistości do końca jednoznaczne. Np. takie zdanie, gdy jednoznacznie stwierdzam, że jestem GŁUPI.
I tu przypomnę Igmano Twoją ulubioną ;-) DUALNOŚĆ.

Stwierdzasz, że mam odwagę?
Hmmm... W szarym życiu mam. Tu jestem nieustraszony. :-))
Lecz nie wiem, czy to brak odwagi, ale jeśli chodzi o głoszenie czegokolwiek, by "wprowadzać ludzi w stan pomieszania", to jestem na drugim biegunie tego.
A poza tym - o jakie pomieszanie Ci chodzi? Gdy napisałaś: "takiego".
_________________________

Jeśli Bóg jest miłością, to ogarnia sobą całość istnienia, nawet tych najmniej doskonałych.

Uważasz, że miłość do zbioru doskonałego zniszczy naturę tego zbioru wpuszczając doń niedoskonałość?
Uważasz, że do zbioru miłujących się wpuści takich, którzy będą ich nienawidzić?
To jest Twoje wyobrażenie Królestwa Bożego?
_________________________

czy w ogóle może być coś niedoskonałego? Czy ludzkie postępowanie, uznane przez nas za niedoskonałe, jest takim w rzeczywistości? Czy czasem nie jest to tylko chwilowa zmienna, obieg po okręgu, przejście przez wszystkie punkty?

Jak wszystko jest tutaj doskonałe - po cóż oddychamy?
Ty nazwiesz to chwilową zmienną.
A co z tym, co nieprzemijające?
Owszem - ONO jest zawsze stałe i DOSKONAŁE.
I... stąd tyle sprzecznych opinii...
Cała tajemnica tkwi w PERSPEKTYWIE.

Postaw takie pytanie sama sobie:
Gdzie ja jestem? - W chwilowej zmiennej? Czy już poza nią?
Zajmij sie Igmano tym - w czym jesteś.
Nie możesz płynąć łodzią będąc w autobusie. /Nie pisz mi tylko, że płyniesz autobusem na promie ;-)/

Chodzi przecież o wyjście z owej zmiennej.
Bo co robisz w tematach związanych z duchowością?

Jeśli jeden człowiek krzywdzi celowo drugiego to nazwiesz to doskonałością?
Skoro wszystko jest doskonałe, to po cóż Ci duchowość?
Po co jakiekolwiek rozwijanie tego świata?
Cóż wobec w/w Twoich pojęć znaczy doskonalenie?


Oczywiście, że u "Boga liczy się każdy, bez względu na miejsce pobytu". Dlatego każdy z tych każdych istnieje.


Wolę wiedzieć, że obdarowana zostałam wolną wolą z miłości i dla wolności, nie dla potępienia z powodu wynikających z jej użycia skutków.

To nie sama wolna wola jest powodem zła, czy niedoskonałości.
Wolna wola jedynie stworzyła możliwość przejawienia istotom swojej natury.
Na początku doskonałej, lecz obdarzonej możliwościami reakcji na to, co było poza ową naturą. Zatem albo pozostanie w sobie - w swojej doskonałej naturze, albo "przyklejenie się" do zdarzeń i bieg za nimi w stronę chaosu - niedoskonałości.
Rozumiesz teraz dlaczego mędrcy medytując odcinali się od zmysłów, od tego świata, i pogrążali się we wnętrzu tej pierwotnej natury?
Bo na pewno nie we wnętrzu ega - powstałym mechanicznie w czasie biegu za zdarzeniami :-)

Oczywiście Droga Igmano wolna wola jest dla "miłości i dla wolności" - abyś sama z siebie miała możliwość wybrania doskonałości i miłości.
Przecież z łatwością każdego można było zaprogramować na miłość. Nie byłoby jednak wolności wtedy.

Oczywiście, że jest w Tobie doskonałość (jak napisałem już wyżej) - zatem wracaj w nią.
____________________________


Wiem, zaraz intelekt Jerzego logiką swoich wywodów obali wszystko, co napisałam. I nie dbam o to, bo to niczego nie dowodzi. Jak i moje twierdzenia, również.

:-)
Och Igmano :-) Naprawdę? :-)
Hmmm... Nie o to chodzi.
Ja niczego nie chcę dla siebie.
Tak sobie tylko czasem przeleję coś na papier. Obecnie nie zamierzając tego.
Sama mnie zmusiłaś :-) że nic innego robić nie mogę... ;-)
Lecz spotkać się z Tobą było bardzo miło - mimo, że uderzasz w te same miejsca Miła 
"Bokserko" ;-)

Widzę, że nie robisz tego dla siebie.
Choć jeszcze tkwią w Tobie niektóre nie do końca rozwinięte prawdy - spostrzeżenia. Na tyle tkwią, że dominują nad pamięcią krótkotrwałą. Ego nad nią dominuje swoją pamięcią.
Stykasz się np. z czymś dziś, lecz i tak jutro będziesz w tym, w czym byłaś wczoraj...
I nie tylko Ty - my wszyscy.
Bo przeszłe składa się z bagażu wielu dni - jak jeden dzień zdoła je pokonać?
Dlatego wielcy nauczyciele uczyli o konieczności duchowej pracy, wytrwałości i cierpliwości.
By powstał Nowy Człowiek - nowy dla nas, bo On w rzeczywistości jest starszy od nas.
____________________________________
P.s.
Czytając wypowiedź @Easta widzę, że nawet nie musiałem nic odpowiadać.
Zatem lepiej moze było, bym najpierw ją przeczytał - ale wtedy nie miałbym przyjemności napisania czegoś do cenionej przeze mnie myślicielki jaką jesteś Igmano, że aż Michał-Anioł napisał: "Wow" :-)
____________________________________


Drogi East,
Masz bardzo dobre skojarzenia.
Kliknij tu, a zobaczysz pewien obrazek:
http://www.boga.fora.pl/przypomnienie,8/14-samozniszczenie-albo-samoodmladzanie-wplyw-na-innych,28.html#110
Zgodność sensu Twojej odpowiedzi z sensem mojej jest określonym rodzajem potwierdzenia - w każdym razie jakąś przesłanką, że sobie czegoś nie urajamy ;-)
Bo urojenia musiałyby mieć inny sens.
____________________________________

Czytam kolejną wypowiedź Igmany - i widzę, że Twoja odpowiedź @East, nie rozwiała niektórych Jej wątpliwości i zastrzeżeń, co do niektórych kwestii. W zasadzie to bardzo dobrze.

Tak - Igmano - Twoje wnikanie w szczegóły wszystkiego jest bardzo cenne.
Wiele rzeczy bowiem wymaga być wyjaśnionymi.
Wspólnymi siłami podołamy - bez drążenia bylibyśmy w jaskini ;-)
Zatem jest potrzeba zrobienia dziury w tej jaskini.
:-)

Jaskinia jest nieprawdą. :-)
Dziury likwidują ściany - stopniowo.
Robi się bałagan - pomieszanie...

Wystarczy dziurawić z miłością - by zachować spokój, bez pomieszania.
/To nie dotyczy Ciebie - Igmano. Zatem skąd pomieszanie? Czy myślenie o pomieszaniu u innych?/
_____________________________________


Zatem - Droga Igmano - odpowiedź do nowych kwestii w Twoim II poście.

A czyż dzieci, które przejawiają niemądre, niedoskonałe zachowania są przez rodziców wyrzucane z ich pola miłości?

Są dwojakiego rodzaju niedoskonałości.
Np. wychodząca z ziemi roslinka - nie jest jeszcze w pełni rozwinietą doskonałą rośliną.
Z tego punktu widzenia jest niedoskonała, lecz jakże jest doskonała w swoim stanie.
Co innego, gdy komórki tej rośliny całkiem zrakowacieją - nikomu jej już nie podarujesz... i nie bedziesz jej podziwiać ani jako młodej, ani jako dojrzałej. Wyrzucisz ją, bo będzie tak niedoskonała, że juz nie będzie nawet rośliną.
Gdy młoda roślinka tylko zachoruje, tak, że będzie można ją jeszcze uzdrowić - podejmiesz odpowiednie starania.
Bóg jest dobrym Rolnikiem?
Odróżnia sposród tych dwóch rodzajów niedoskonałości - gdzie w zasadzie tylko jeden z nich jest prawdziwie niedoskonały. Niedoskonały nie do odzysku.
____________________________________

Igmano - być z Duchem Świętym także ma dwa znaczenia - lecz oba pozytywne.
Jedno to dążenie do Ducha Świętego - co już jako ukierunkowanie na świętość czyni człowieka bliźnim Ducha Świetego. Pozostaje tu jeszcze kwestia, czym jest dążenie i ukierunkowanie. W bajkach określano to jako "czyste serce" - lecz aż takich wymagań nie ma co do przeszłości :-) Na szczęście. Niech to będzie czysta szczera intencja ku świętości.
Jesteśmy niedoskonali oczywiście - wszyscy.
Zatem:
Jestem niedoskonały, lecz nie usprawiedliwia mnie to, gdy wybiorę krzywdzenie kogoś - bo wtedy przejawię złą intencję. Nawet złą dla siebie wtedy - gdy będę mniemał, że jest dobra dla mnie.
Muszę zatem badać i poznawać własne kroki - czy są pożyteczne. I znowu można tu wiele napisać o pożyteczności. Zatem już skrótowo: Obym nie krzywdził innych i starał siebie czynić lepszym tak, by być lepszym wobec innych - chociaż odrobinę przydatnym.

Duch Święty przenika wszystko i nie przenika.
Znowu słowa i PERSPEKTYWA.
Jezus mówił, by wziąć Ducha Świętego, zstąpił On także na Jezusa.
Zstąpił i przeniknął - wg tego odniesienia wcześniej nie przenikał.
Jak jednak możemy Go wziąć gdyby nie był wszędzie?
W tym sensie przenika wszystko.
Przenika Ciebie i mnie - pozwólmy Mu się przeniknąć tak, byśmy byli jak On - święci.
W świętości upatrując normalność - nic niezwykłego.
To tak jak z Królestwem Bożym - jest w nas - a prawie wszyscy Go szukają.
Nie wiedzą jak szukać. Bo nie wiedzą czym Ono jest.
Mają jakieś wyobrażenie - niby - bo tak naprawdę widzą raczej Królestwo Ega i myślą, że takie jest Królestwo Niebieskie - jak to Jezus mawiał.

Czyli „dzieci” są be? Mimo, że to okresowe wiry nieharmoniczne, jednak z wpisaną w siebie harmonią, jako pierwotną zasadą miłości?

Zatem dzieci Igmano nie są be. Bowiem jak ta roślinka tu się przebiły. Roślinka musi być na ileś zdrowa, by się dostać na powierzchnię. Później to już różnie bywa. Decydują czynniki zewnętrzne, ale też predyspozycje roślinki. No i przy postrzeganiu tylko jednego życia człowieka daleko w rozumieniu się nie zajdzie. Bo predyspozycje sami kształtujemy wcześniej i teraz na później. Nawet czynniki zewnętrzne wynikną z tego.
Co posiejemy i jak to pielęgnujemy - tak zbieramy.
____________________________________

O! Igmano,
Widzę, że jesteś Bogiem nie tylko sama wg siebie, ale też i dla Michała-Anioła ;-)
Michał-Anioł jest tu znakomitym przykładem jak mdłe są ludzkie umysły.
No - chyba, że Cię podrywa :-)
Tak - kawa wyskoczyła.   hehe
Przynajmniej może będzie jakaś materializacja tych rozważań.
hehehe
____________________________________


Szanowny Xellosie,

Jeśli dotarłeś do tego miejsca w czytaniu - hehe - to gratuluję, i mam nadzieję, że chociaż odrobinę Cię przekonałem, iz wkład Igmany wiele wniósł - tutaj.

Choć i Ty masz całe mnóstwo racji. Jak to, że nauka /dla ego/ jest podstawą.
A polemika na wiele lat?
Może już wystarczy subiektywności.
Jak sam twierdzisz: AKCEPTACJA
Zaakceptujmy zatem poglądy innych. Jeśli zaś są sprzeczne z naszymi - wysilmy się, by znaleźć z powodu jakiej niewiedzy w nas postrzegamy je jako sprzeczne?
Wielu z Was rozumie co mam na myśli.

Dajmy taki przykład:
Igmana jest Bogiem.
Igmana nie jest Bogiem.

Mamy sprzeczność. Nawet jest jedna herezja - wg wielu.
Wg mnie też.  ;-)
Ale pewnie bym zmienił zdanie jako facet, gdybym znalazł sie obok Niej. :-)
Koniec żartu  hehe Teraz poważniej /dajmy na to/.
Zatem jest Bogiem mając w sobie potencjał Boga, bramę do boskiej natury - która jednak jest zawsze JEDNA!
Nie jest Bogiem - bo jest Igmaną  ;-)
W każdym razie nie dla kobiet.
/Zlitujcie się nie piszcie chociaż, że są lesbijki./
;-)

Swoją drogą, wczoraj napomknąłem, że coś tu /rozmowa trwa na dwóch wątkach - to dopiero zabawa/ kobiet nie ma...
I kobieta się zmaterializowała :-)  W tematach.
_____________________________


Xellosie, sugerujesz, że robię jakieś "wymyki".
Zdefiniuj i daj przykłady.
Ten który dałeś jest żadnym.
Zarzucasz mi dzielenie ludzi, sam zaś dzielisz.
Oto przykład:
Świętą geometrię sprowadził tylko do jednego z wyrazów. Podczas gdy innym razem jest ona doskonałością. A innym razem bogiem.

Oto dałeś przykład na to - co wyżej już opisałem.
O ile argumentacja Igmany posiada naturę intelektualną i niesie pozytek, o tyle Twoja jest gołosłownym atakiem na mnie - bo Ty nie rozważasz moich zdań. Nic wobec nich nie napisałeś. To ja Ci się nie podobam. Nie Twoja to wina. To tylko nie ma pewnie między nami choćby 1,6   ;-)
Nie lubisz mnie - bo nie lubisz Boga.
Ja zaś Boga głoszę.
Jak zatem możliwe byłoby, byś mnie lubił...

Czy nikt jeszcze nie zauważył, że tu nie chodzi o polemikę argumentów ? Tu chodzi tylko o odpowiedź na każde pytanie tak by rozmówca wyszedł na głupca a Jerzy na mędrca Europy.

Czy dlatego tak napisałeś, że nic innego na moje wypowiedzi nie mogłeś napisać?
Także nie zajmujesz sie tym, co piszę, tylko mną.

Uświadom sobie, że mnie tu nie ma. Nie było mnie tu tysiąc lat temu i za tysiąc nie będzie.
Zaś to - co czytasz - było milion lat temu i za milion będzie.
Cóż ja mam do tego?
Oprócz tego, że odwalam nieprzyjemną robotę.
Choć czasem bywa przyjemna.
Inaczej nie miałaby sensu.

Z nikogo głupca nie chcę robić i sam się mam za głupca, bo niczego nie wiem.
I nawet gdyby było inaczej.
To kto miałby zostać owym mędrcem Europy?
Ja niby?
A gdzie ja jestem wg Ciebie?
By ktoś został kimś lub czymś - to musi chociaż być.
Mnie zaś nie ma.
Czytasz tylko jakieś słowa. Jakieś wypowiedzi.
Mnie nie spotkasz.
Nie spotkasz żadnego "mędrca Europy".
Bo go nie ma.
Ty tylko go widzisz. Obrażasz się na niego za to, że Ty go widzisz.
Zamiast zająć się tym - co widzisz.
I co jest Twoje.
Sam siebie odrzucasz.
Trzymając się naleciałości.
Lustro umysłu musi być czyste.
Cóż to Jerzy Karma?
Jakaś nazwa podobna nazwie papieru, na którym czytasz - czy podobna nazwie monitora.
Nie miej problemów.
______________________________


Nie działa powyższy link.
To samo tutaj
http://www.dailymotion.pl/video/x98qco_dr-quantum-wizyta-w-paskolandi-pl_tech
______________________________

Igmano,
W trakcie pisania pojawił się Twój kolejny post.
Nic nie zamieszałaś Igmano - przynajmniej w myślach jakie tu rzuca jakiś Jerzy Karma 
hehehe
Tyle tylko, że wymagają ogromu wysiłku mentalnego.
Intuicja niezbędna w tej tematyce. Pomaga dojść do ładu szybciej, niż to osiągnie sam intelekt.

/A Wy spać nie chodzicie?/

Napiszę Ci czym jest Bóg dla człowieka - jest Tym jak człowiek jest w stanie sięgnąć w swoim pojmowaniu Boga.
Jak w stanie jest później Go opisać - czyli swoje pojmowanie Go.
Nawet Ci - którym się objawił - mieli objawienie wg swoich możliwości postrzegania Boga.
Dlatego warto jest poznawać opisy innych.
I sprawdzać po to, z jeszcze innymi, by nie trafić na wariata, który uraja, albo na kogoś takiego - jak to Xellos nazwał Jerzego Karmę.
Pewnie miał rację - skoro tak nazwał.
Jego rację, która pewnie odnosiła się do jakiejś ludzkiej cechy u Karmy - do jego niedoskonałości - z powodu której cokolwiek napisał.
Inaczej by nic nie napisał.
Nie byłoby go w inny sposób - tutaj.
_________________________________

Kto z ludzi Igmano jest wolny od wpływu innych?
Nie jestem pod żadnym wpływem, gdy mnie nie ma - bo kto wtedy jest pod wpływem?
Niekoniecznie piszę o jakimś sobie /tu/.
Jednak w materii działa się przez materię.
Każda materia ulega wpływom innych materii.
Choć duch jak chce i działa jak należy - to CZUWA nad kontrolowaniem wpływów.

Duch, czy człowiek - oto jest pytanie.
Każdy ma wybór.

Dobrze Igmano napisałaś, by każdy słuchał siebie, a innych czytał tylko wtedy, gdy jest to fajne.
Zatem Xellos nie czytaj co jest w postach Jerzego Karmy - Tobie nie jest fajny.
:-)
_________________________________

treści już nie do końca muszą być słuszne, czy korzystne dla ogółu. Choć On sam powołuje się na praktyczność.

Wyraz "choć" oznacza podanie dowodu na zaprzeczenie, lecz nie pojawiło się zaprzeczenie.
Cóż znaczy: Nie muszą być słuszne?
O słuszności decyduje człowiek bez wzgledu na prawdę. Bo to człowiek przyjmuje lub odrzuca.
A co znaczy: "korzystne dla ogółu"?
O korzyściach także decyduje sam wg swoich mniemań i aktualnych - przemijających - potrzeb.
I co to znaczy "ogół"?
Jesteś tam Ty - ty - ty - ja - ja - ja - oni - oni - oni = normalność bez nadprzeciętności.
Zatem wszyscy.

Nie jest to wg Igmany praktyczne?
Może także nie być słuszne? Zatem kiedy nie jest słuszne?

Piszę w liczbie trzeciej, by nikt znowu nie czepiał się osób ;-)
I trochę czasem żartuję - Ty już mnie znasz Igmano.
Ale i żarty służą czasami wyrażaniu prawdy.
Masz rację, że nie pisane treści nie do końca muszą być słuszne.
Nawet nie są.
Nie należy sie spodziewać, że w takich warunkach, w jakich się kreujemy, dotrwamy do końca słuszności ;-)
Jedni jednak są tu, inni bardziej tam - a po drodze nieskończoność innych miejsc...

Treści są często niesłuszne, gdyż biegną przez ludzki umysł i ludzkie zwroty myślowe.
Dlatego także tyle religii i szkół duchowych - wszystkie dostosowują się do "słuszności" licznych odmiennych grup, które - każda chce się trzymać swojego.

Dlatego i Xellos ma jakąś rację w atakowaniu, choć stwarza sobie karmę przez Karmę ;-)
To jak w słowach:
"Zgorszenia muszą przyjść, lecz biada temu, przez kogo przychodzą".
Oczywiście Xellos nie gorszy, tylko wylewa kubeł zimnej wody, by jakis tam Jerzy Karma za bardzo się nie rozgrzał i nie stworzył jakiegoś ega Jerzego Karmy   hehehe
Robi chłob złotą robotę, chociaż metodą glinianą.
Ale właśnie w glinianych piecach wypalano złoto.
;-)
__________________________
@East,
Mądrze napisałeś a to zdanie jest mądre i piękne, że pragnę je zacytować:

"Miłość nie jako uczucie do konkretnej osoby ( bo to jest szczególne miłowanie ), ale raczej jako stan istnienia w odniesieniu do wszystkiego"

To jest TO.
Oczywiście nic nowego.
Tylko trzeba więcej świadomości tych prawd.
_________________________________


Xellosie,
Nie sprowadziłem czasu do banału dlatego, że napisałem prawdę o nim.
To Ty oczekujesz cudów - taki niby realista.
Ja tymczasem głoszę normalność = banał.

Xellosie, czemu maja służyć manipulacje moimi wypowiedziami?
hehehe widzę mam kogoś - kto usiłuje atakować :-)
Jeśli wspominasz, że: "Jerzy wypowiedział się za "świat" - to czy nie uważasz, że
powinieneś przytoczyć treść tej wypowiedzi - bo to wiele zmienia.
Są kwestie, gdzie każdy wyraża sobą cały świat.
Natomiast moje zdania, które tu zacytowałeś - w czym wg Ciebie są nieprawdziwe.
O tym nie wspominasz nawet - nie mówiąc juz o argumentowaniu jakimś.
Zamiast tego dajesz swój osąd osoby Jerzego Karmy - bo z pewnością nie mnie.
Zresztą i Jerzego Karmy nie.
Oceniasz jedynie samego siebie.
I tak to większość odbierze - co rzucasz spada na Ciebie.

I tak jesteś bardzo sympatyczny - choćby przez to, że coś mogę dzięki Tobie ukazać.
Tu - drażni Cię słowo UKAZAĆ - lecz dla sprawiedliwości i banału: każdy coś ukazuje.
Ty także. Świadomie, czy nie - ukazujesz. To i ja mogę.
Byś mógł napisać i zarzucić mi:
Raz pisze, że nic nie pisze, a potem, że coś ukazuje.
:-)
Wszyscy bawimy się w osoby. Niektórzy tylko zapomnieli.
To jak u gracza: Raz gra, a później jest poza grą. Gorzej jak w grze zapomni o RZECZYWISTOŚCI.

Wg Ciebie Xellosie, wyrażam skupienie na własnej doskonałości, samozadowoleniu oraz świadomości własnej wartości, znaczenia i możliwości?
Wg Ciebie mam zawyżoną nieprawidłową samoocenę, system urojeń, urojenia wielkościowe w zaburzeniach o charakterze psychotycznym?
A któż z ludzi tego nie ma?
Zresztą nie ja pierwszy to stwierdzam - zatem znowu daje Ci banał.
Lecz Ty go nie znałeś - inaczej, jaki sens miałbyś mi stawiać zarzut typu:
Jesteś człowiekiem.
Myślałeś, że posty idą z kosmosu?
Ty - taki realista - "naukowiec"?
___________________________

Uff...dobrze, że wszyscy już śpią i nie pojawiły sie nowe posty
hehehe
Mózg się prawie zgotował :-)

Idę w ciszę
Czego i Wam życzę

P.s.
1. Bardzo miło Igmano było Cię znowu spotkać
2. W ludzkim świecie ludzie lubią jak ktoś powie coś głupiego - wtedy sami się lepiej czują  ;-)
Prawda Xelios? Bo dlaczego źle się czujesz "ze mną"?
Zapomnij "o mnie".
Zapomnij o wszystkim co napisałem.
Dla Ciebie wg Ciebie
Osoba - Jerzy Karma
Hmmm... ale w polskich cywilnych aktach taka osoba nieistnieje... hmmm...
;-)
Xeliosie - to żart
Nie denerwuj się
:-)

40  Nassim Haramein, 2012 i... zagadka "obcych" / Nassim Haramein - Przekroczyć Horyzont Zdarzeń / Czas : Listopad 22, 2009, 22:15:16
Czas?
To coś, co nie istnieje. Prawda ?

Hehehe
Oczywiście Drogi Xeliosie, że nie istnieje.
Myślisz, że jak używam czasem tego określenia to potwierdzam jego istnienie? Nie.
Używam zaś czasem dlatego, że słowo to ma u większości ludzi określone znaczenie.
Szczególnie jest kojarzone z przemijaniem i następującymi zjawiskami, które "on powoduje".
Zgadzasz się?
W takim sensie używam słowa czas.
Z jednym zastrzeżeniem, że to nie czas powoduje zjawiska, lecz zjawiska sprawiają wrażenie czasu. Zatem mówiąc o czasie ja mam na myśli wszystkie zjawiska jakie zamanifestowały się :-)
Nie ma zatem sprzeczności w tym, co tu napisałem i w innych miejscach.

Na ogół, oraz w klasycznej fizyce, uważa się, że czas to określona samodzielna wielkość /zjawisko/ niezależna od innych wielkości.
Newton założył istnienie trwałego zjawiska czasu, czas jako coś istniejące samo z siebie: "jeden, uniwersalny i wszechobejmujący czas – płynący w jednostajnym tempie i nic nie wywiera na niego wpływu".
A gdzie on ten czas widział? ;-)
Gdzie Ty go widzisz?
Ruch ziemi, słońca itp., lata, doby - nazywasz czasem?
To są kosmiczne zjawiska.
Istnieją tylko liczne oddziaływania: większe i mniejsze.
Sumę tych oddziaływań - ich wypadkową - "manifestację" - ludzie nazwali czasem.
I chcąc widzieć tę wypadkową jako "coś" różnorodnie definiowali czas...

Einstein w szczególnej teorii względności uzależnił czas od prędkości układu odniesienia.
(Widział tu tylko jeden czynnik.)

W swojej ogólnej teorii Einstein za jedyny czynnik powodujący czas uznał grawitację - im mniejsza, tym czas szybciej płynie. Zegary szybciej chodzące na Księżycu niż na Ziemi są marnym dowodem naukowym, gdyż nie bierze się tu pod uwagę "czasu" biologicznego organizmów żywych np. na ziemi - u których "czas" życia bywa zróżnicowany. I właśnie te zróżnicowanie wynika z innych czynników, mniejszych, wpływajacych na oddziaływanie czynników większych, takich jak np. grawitacja ziemi.
Mozliwe, że dlatego nazwał tę teorię ogólną, gdyż uwzględnił w niej ogólne czynniki powodujące wrażenie czasu, a pominął te mające drobne znaczenie - drobne, lecz jakże istotne.

Teraz idąc dalej śladami wikipedii widzę co następuje :-)

Prawdę o czasie wyraził Leibniz.
Wg niego "czas jest porządkiem następstwa zdarzeń zachodzących w świecie - bez świata (zdarzeń) nie może być mowy o żadnym czasie."

To samo - choć z innej strony - wyraził Husserl: "strumień czasu oglądany w swym czystym przepływie staje się tożsamy z samą świadomością".
Bo ów czas jest tylko tworem odbioru świadomości, która postrzega tylko wypadkową wszystkich czynników. Świadomości, która odniosła pomiar czasu do pomiaru i obserwacji czynników najbardziej widocznych i najsilniejszych, działających najbardziej ogólnie. Mimo, że kolosalnie inaczej na skały, a inaczej na istoty żywe. Cóż za przywilej dla skał? ;-) Czyżby one lepiej umiały pokonywać czas, niż ludzie? :-)

Kant widział to samo, co Leibniz i Husserl, choć opisał to jeszcze innymi objaśnieniami. Mianowicie wg opisu Kanta: czas jest aprioryczną formą naszej zmysłowości i ma swoje źródło w podmiocie, należy go odnosić do wszystkich zjawisk. Ukazuje się nam w doświadczeniu jako realny, jednak podczas transcendentalnej analizy staje się niczym, gdy chcemy go rozważać niezależnie od doświadczenia.

Pitagorejczyk Paron widział to samo opisując czas jako "jedynie ilość ruchu, odliczanie poszczególnych momentów 'teraz' ze względu na 'wcześniej' i 'później'."
I miał rację wiedząc, że obok nas wszystko jest w jakichś ruchach :-)

To samo wyraził  Heidegger pytając: "Jak więc czas w ogóle "jest"?"
 Tłumacząc w swoim Sein und Zeit:
"Czas nie "jest" obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie; nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i "jest" on "wcześniej" od wszelkiej subiektywności oraz obiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego "wcześniej".

Także św. Augustyn w XI księdze Confessiones jest bliski widzenia tego samego.
Pisząc, że jest czas "nierozłączny ze zmianą (ruchem), stanowi pewien wymiar świata materialnego i wiąże się z przemijalnością."
Przyzwyczajony jednak do pospolitego widzenia czasu nie mógł zgłębić tego intelektualnie do końca.
Intuicyjnie jednak stwierdził, że Bóg znajduje się poza czasem.
Wielu sie nad tym głowiło - w jaki sposób Bóg znajduje sie poza czasem.
Odpowiedź jest taka: Bóg jest niezależny od czegokolwiek.
Jest przecież poza wszelkimi oddziaływaniami zewnętrznymi.
Nikt i nic nie ma nad Nim władzy.
Dlatego jest Bogiem.
Z powodu tych przymiotów, a ma je, gdyż jest Bogiem.
Jeśli zaś czynniki zewnetrzne, inaczej: uwarunkowania, tworzą czas /oddziaływania/ np. wobec człowieka, to jeśli nad Bogiem nic nie ma władzy, nic nie oddziaływuje tak, by Go uwarunkować wbrew Niemu, to własnie dlatego jest poza tym - co ludzie nazywają czasem, a co ściślej jest zespołem oddziaływań.

Łączę najserdeczniejsze pozdrowienia za wspaniałą sugestię napisania objaśnienia
Twoja chwała Xellosie
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 »
Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

endriuadventurezg szczesliwirodzice piraci clankoh suerte