Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: « 1 2 3 4   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: "Globalne ocieplenie" - artykuły i informacje  (Przeczytany 25771 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
bou
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 126


Zobacz profil
« Odpowiedz #30 : Maj 16, 2010, 19:30:20 »

dzis za kolem podbiegunowym +30
Zapisane
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #31 : Czerwiec 12, 2010, 00:18:13 »

Ledwie wystające ponad fale wysepki na Pacyfiku nie dają się oceanowi. Choć z powodu globalnego ocieplenia jego poziom się podnosi, nie toną. Niektóre... nawet rosną

W najwyższym miejscu Tuvalu wystaje ledwie 4,5 m ponad poziom morza. Ten wyspiarski kraik jest też jednym z najmniej licznych na świecie - zamieszkuje go tylko kilkanaście tysięcy osób. Jednocześnie jest jednym z najbardziej znanych.

Przez ostatnie lata archipelag niewielkich wysp rozsianych po Oceanie Spokojnym niedaleko Australii i Nowej Zelandii stał się symbolem groźnych zmian niesionych przez ocieplenie klimatu (podobnie jak sąsiednie Kiribati). W ciągu kilkudziesięciu lat morskie fale miały zmyć wysepki z powierzchni Ziemi.
Wszystko dlatego, że globalne ocieplenie powoduje wzrost poziomu morza. Woda, ogrzewając się, "puchnie", a swoje trzy grosze dokładają też topniejące lodowce.

Władze Tuvalu podpisały nawet umowę międzynarodową z Nową Zelandią, na mocy której marynarka wojenna wielkiego sąsiada miała w razie zagrożenia ewakuować wszystkich mieszkańców wysepek. Dokąd? Tego, niestety, nie ustalono. Z ostatnich badań naukowych, o których pisze tygodnik "New Scientist", wynika jednak, że na razie ewakuacja nie będzie potrzebna. Przynajmniej nie na masową skalę.

Z wagi muszej do piórkowej

W ciągu ostatnich 60 lat poziom Pacyfiku wokół Tuvalu, Kiribati i innych wysp Mikronezji wzrósł o 12 cm. Wydawałoby się, że ocean powinien dawno pozalewać ich wybrzeża. Z analizy zdjęć lotniczych i satelitarnych dokonanej przez Paula Kencha z Uniwersytetu Auckland w Nowej Zelandii i Arthura Webba z Południowopacyficznej Komisji Geofizycznej na Fidżi wynika jednak, że owe skrawki lądu nie dają się Pacyfikowi.

Naukowcy przyjrzeli się dokładnie 27 wyspom. Okazuje się, że tylko cztery z nich zmniejszyły rozmiary. Jak informują uczeni w piśmie "Global and Planetary Change", pozostałe 23 albo utrzymały swą powierzchnię, albo wręcz urosły. Np. powierzchnia siedmiu wysepek leżących w jednym z dziewięciu atoli Tuvalu powiększyła się średnio o 3 proc. Jedna z nich - Funamanu - zyskała prawie pół hektara, czyli prawie 30 proc. poprzednich rozmiarów!

Podobnie Kiribati. Trzy najgęściej zamieszkane wyspy republiki, czyli Betio, Bairiki i Nanikai, "przybrały na wadze" odpowiednio o 30, 16,3 i 12,5 proc.

Jak to możliwe? Jak tłumaczy Arthur Webb, żeby zrozumieć dziwaczny opór, jaki płaskie jak naleśnik wysepki Oceanii stawiają morzu, trzeba przyjrzeć się, z czego są one zbudowane. Nie są to zwykłe łachy piasku naniesionego przez wodę. To wyspy koralowe, powstałe z organicznych odpadków odrywających się od raf, które zwykle otaczają je niczym obwarzanek. Dopóki rafy żyją i rosną, nieustannie dostarczają wyspom nowego budulca. Fale, prądy i wiatr, a także huragany znoszą go w stronę lądu. O resztki koralowców zahaczają inne oceaniczne śmieci. I tak wyspy rosną. I to - jak się okazuje - wystarczająco szybko, by postawić się rosnącemu w siłę oceanowi.

Morze daje i odbiera

- Wydawało się, że los tych wysp jest przesądzony. Na szczęście skutecznie radzą sobie ze wzrostem poziomu morza - cieszy się Paul Kench.

Czy jednak ledwie 27 przebadanych wysp to dobry prognostyk tego, co w dobie globalnego ocieplenia czeka tysiące skrawków lądu rozsianych w Oceanii? Cytowani przez "New Scientist" australijscy naukowcy ostrzegają, żeby nie upraszczać problemu. John Hunter, oceanograf z Uniwersytetu na Tasmanii, oraz Naomi Biribo z Uniwersytetu Wollongong zwracają uwagę, że choć wyspy utrzymują bądź zwiększają powierzchnię, to jednak zmienia się ich kształt. Morze w jednym miejscu nanosi "materiały budowlane", ale z innych je zabiera. Oznacza to, że problem ewakuacji mieszkańców pozostaje. Szczególnie jeśli erozji uległyby rejony silnie zurbanizowane.

Na początku roku ewakuowano mieszkańców należącego do Papui-Nowej Gwinei atolu Carteret. Choć nie zapadł się on pod morze, to ocean na tyle rozmył jego kształt, że część mieszkańców musiała poszukać innego miejsca do życia.

Pozostaje jeszcze jeden problem. Co będzie, jeśli wzrost poziomu morza przegoni wzrost wysp Mikronezji?



Ile wody w oceanie?

Mimo że średni globalny poziom morza systematycznie rośnie - od 1993 r. o 3,26 mm rocznie - to objętość wody we wszechoceanie... spada. Jak to możliwe? Dzisiaj naukowcy dysponują po prostu dużo bardziej dokładnymi instrumentami badawczymi niż kiedyś. Za pomocą pomiarów satelitarnych i ze statków są w stanie o wiele lepiej odwzorować rzeźbę morskiego dna, a co za tym idzie, oszacować objętość oceanów.

Według najnowszych obliczeń dokonanych przez uczonych z Instytutu Oceanograficznego w Woods Hole w USA wszystkie morza wypełnia 1,332 mld km sześc. wody. Blisko 30 lat temu objętość oceanów oceniano na nieco więcej - mniej więcej o zawartość pięciu zatok meksykańskich.



Więcej... http://wyborcza.pl/1,75476,7991944,Jeszcze_Tuvalu_nie_zginelo.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1000621#ixzz0qaMnk9B8

Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
chanell
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 29



Zobacz profil
« Odpowiedz #32 : Czerwiec 22, 2010, 09:25:17 »

Witam Uśmiech
Coś na ratowanie klimatu ?

Pytanie czy to aby napewno dla dobra ludzkości  ? Nie jestem  fachowcem w dziedzinie chemii ,ale może jest ktoś tu na forum kto się na tym dobrze zna i wyrazi swoją opinię.

http://fakty.interia.pl/nauka/news/zelazo-zatrzyma-ocieplenie-klimatu,1495798
Zapisane
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 1391



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #33 : Sierpień 15, 2010, 12:15:00 »

Leciwy tekst, ale chyba warty zarchiwizowania...


Łukasz Warzecha: Walka z globalnym ociepleniem to farsa


Na niedawnym szczycie UE w Brukseli premier i prezydent grali do jednej bramki, chcąc uchronić Polskę przed finansowym drenażem w imię zapobiegania zmianom klimatycznym. Zadowolony Donald Tusk mówił po spotkaniu: „Rzeczą bardzo ważną dla Polski było wyposażenie UE w silny mandat przed Kopenhagą, który spowodowałby, że Europa nie tylko nadal będzie liderem na rzecz przedsięwzięć na rzecz ochrony klimatu, ale że będzie w dodatku zbiorem państw świadomych i bardzo odpowiedzialnie traktujących kwestie ochrony klimatu, także tych państw, których możliwości finansowe i ekonomiczne nie są dzisiaj jeszcze jakoś szczególnie wysokie”.

Wiele wskazuje na to, że taki mandat UE w Kopenhadze będzie miała, choć pozostaje dogranie szczegółów. To jednak żaden powód do zadowolenia, pozostaje bowiem faktem, że wszyscy unijni podatnicy złożą się na to, aby uboższe kraje świata mogły zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Warto podkreślić to stwierdzenie: nie chodzi o to, aby w ogóle było w nich czyściej, ale o to, by zapobiegać mitycznym, dogmatycznie pojmowanym zmianom klimatu.

Donald Tusk, Lech Kaczyński i inni uczestnicy brukselskiego szczytu potulnie grali swoje role w komedii pod tytułem „Walczymy z globalnym ociepleniem”. Nie ma dzisiaj na świecie odważnego przywódcy, który powiedziałby, że jego kraj nie będzie brał udziału w tej farsie z bardzo prostego, acz zasadniczego powodu. Otóż decyzje, mające doniosłe znaczenie dla gospodarek świata i dla zamożności obywateli są podejmowane wyłącznie na podstawie teorii. Teoria zaś ma to do siebie, że jest tylko przypuszczeniem. W tym wypadku teoria stawia trzy tezy, które – wbrew temu, co twierdzą fanatycy walki z globalnym ociepleniem – wcale nie są bezwarunkowo akceptowane w świecie naukowym. Pierwsza teza brzmi, że klimat się ociepla. Druga teza, znacznie mniej pewna, głosi, że to ocieplenie jest nadzwyczajnie szybkie i znaczące w porównaniu z innymi, jakie następowały na przestrzeni milionów lat. Wreszcie trzecia teza, najbardziej niepewna i najsłabiej dowodzona, stanowi, iż decydujące znaczenie dla tej zmiany klimatu ma działalność człowieka.

Cały zapał wielu rządów świata, dotyczący walki z globalnym ociepleniem, zasadza się na tej ostatniej tezie. Bo przecież, jeśli nawet klimat ulega ociepleniu (co wcale nie jest takie pewne, gdy wziąć pod uwagę odpowiednio długi okres, a to w badaniach klimatu podstawa), to żadne działania nie mają sensu, o ile to nie człowiek ma tu decydujący wpływ, ale np. cykl słoneczny. Innymi słowy – może się okazać, że wydamy na walkę z globalnym ociepleniem setki miliardów euro i dolarów, a skutek tej walki będzie marginalny.

Wątpliwe jednak, aby owczy pęd „walki ze zmianami klimatu” udało się zatrzymać. Przede wszystkim dlatego, że interes zwietrzyły firmy, które jeszcze jakiś czas temu stały po przeciwnej stronie barykady niż fanatyczni ekolodzy. Przypomnijmy sobie ostatnią decyzję Unii Europejskiej, dotyczącą wycofania żarówek 100-watowych jako zużywających najwięcej prądu, a więc najbardziej przyczyniających się do „zmian klimatu”. Ta decyzja została podjęta bez uwzględnienia potrzeb konsumentów czy choćby faktu, że żarówki energooszczędne emitują światło o barwie niekorzystnej dla oczu. Czy ktokolwiek może mieć wątpliwości, iż zasadniczy wpływ miał tutaj lobbing firm, produkujących takie właśnie żarówki?
Większość koncernów energetycznych zaczęła już zajmować się badaniami nad tzw. odnawialnymi źródłami energii (elektrownie wiatrowe, słoneczne, pływowe, wodne itp.), choć specjaliści wielokrotnie dowodzili, że są to technologie nieproporcjonalnie drogie w stosunku do generowanej energii, a jedyną rozsądną drogą uniezależnienia się od paliw kopalnych jest energetyka jądrowa. Tę jednak ekofanatycy oprotestowują. W Wielkiej Brytanii ukazała się niedawno książka, której autor – fizyk – dowodzi, iż aby zaspokoić potrzeby energetyczne całego kraju za pomocą energii odnawialnej, trzeba by zająć każdy wolny skrawek gruntu pod elektrownie wiatrowe. A jest to analiza, uwzględniająca wyłącznie ich wydajność, nie koszt.

Koncerny motoryzacyjne z kolei pracują uparcie nad autami elektrycznymi, choć świetnie wiadomo, że ich upowszechnienie jest albo niemożliwe, albo byłoby horrendalnie kosztowne z powodu konieczności budowy od podstaw całej infrastruktury. Do tego dochodzi gigantyczny koszt akumulatorów, które też trzeba z czegoś produkować, a światowe zasoby litu, jednego z podstawowych materiałów do tego służących, są ograniczone. No i wreszcie jest kwestia energii elektrycznej, potrzebnej do ładowania takich aut, która przecież nie weźmie się z niczego.

Po co w takim razie koncerny energetyczne czy motoryzacyjne bawią się w coś, co nie jest ani wydajne, ani opłacalne? To proste: sterroryzowane przez ekofanatyków rządy sowicie dotują te technologie – z pieniędzy podatników, rzecz jasna. Sami zaś ekofanatycy, jak choćby zrzeszeni w Greenpeace czy innych podobnych organizacjach, żyją z nakręcania spirali strachu przed rzekomo czekającym nas kataklizmem. Mamy więc od jakiegoś czasu do czynienia z trójsojuszem: zawodowi ekofanatycy – koncerny – zestrachane i sterroryzowane rządy.

Zwolennicy walki z globalnym ociepleniem argumentują, że nawet jeśli ich ofensywa opiera się jedynie na teorii, to lepiej zapłacić, niż potem żałować. To stawianie spraw na głowie. Jeżeli ktoś domaga się od nas wszystkich ponoszenia olbrzymich kosztów, to na nim powinien spoczywać ciężar udowodnienia ponad wszelką wątpliwość, że te koszty trzeba ponosić. Takiego dowodu jednak nie ma, a my i tak mamy wyciągać portfele. W takiej sytuacji warto zawsze zadawać sobie pytanie: kto na tym zyskuje? Bo na pewno nie my, podatnicy i obywatele.

Źródło:
http://www.fakt.pl/Warzecha-Walka-z-globalnym-ociepleniem-to-farsa,artykuly,56242,1.html
Zapisane

miłość radość piękno
Strony: « 1 2 3 4   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

rps brygadaszarika szkoladuchow wwwvirtualpets wolf-time