Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: « 1 2 3 4 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Życie to proces przebudzenia  (Przeczytany 32261 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Jerzy Karma
Moderator Globalny
Użytkownik
*****
Wiadomości: 94


Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #20 : Kwiecień 23, 2010, 10:31:09 »

Dobre pytanie: Czy to zmieni cokolwiek?
I kto jest tym – który zmienia?
I czym jest?
Słowa wchodzą na wiele sposobów: znacząc coś lub nic nie znacząc, te znaczące rysują coś w umyśle albo jedynie się odkładają (niczym tkanka tłuszczowa), wchodzą pozornie i niepozornie, te pozornie wchodzące „wylatują drugim uchem”, niepozornie wchodzące bywają lekceważone, lecz zostawiają swój ślad u wrażliwych albo u mądrych.
Każdy człowiek tworzy osobistą perspektywę – zaś wszelka zmiana jest uzależniona od perspektywy.

Czy rozumienie albo odczuwanie znaczenia każdego zdania jest koniecznością?
Gdyby tak było nie istniałoby powiedzenie: „Zrozumienie przyjdzie z czasem”.
Czucia zaś nasze zależą od naszej osobistej perspektywy. Tę zaś stale i nieustannie tworzymy – jednocześnie podlegając tej już istniejącej. Zatem sami siebie ograniczamy. Wówczas ratunek może płynąć jedynie z zewnątrz albo … nasza własna perspektywa tak musi dać nam w kość… że ją odrzucimy.

Drogi Eaście - wspominasz, że "jesteśmy częścią większej całości", a czy nie ujrzałeś też tego w w/w sześciu ważnych rzeczach w życiu człowieka?. Tymczasem chcesz spróbować w niej „się odnaleźć, aby siebie nie zgubić.”
Szukający jest już w określony sposób tym – który znalazł. Bowiem sama świadomość szukania jest wstępną formą znalezienia. Natomiast nie szukający nawet nie wiedzą o tym, ze coś JEST DO SZUKANIA ;-) Oni jeszcze nawet tego nie znaleźli.
By szukać konieczna jest świadomość o poszukiwanym TYM – nawet w formie odczucia, czy intuicji.

Kolejna sprawa /poruszana niejednokrotnie przez innych/ to: Kto jest zagubiony, a kto znaleziony?
Np. czy Ty jako poszukujący jesteś zagubiony, czy znaleziony - inaczej: nie mający RZECZY, czy TKWIĄCY JUŻ W NIEJ w pewien sposób i w określonym sensie?
Wg najwyżej oświeconych nie ma nikogo do oświecenia :-) Oni rzeczywiście mają spokój.
Inni oświeceni dostrzegają cierpienia, zaś widząc ich przyczyny widzą też możliwości ich usunięcia.
Zatem znowu dochodzimy do PERSPEKTYWY.
Perspektywa też tworzy to, co określiłeś jako „światy niezwykłe”, czy też jako „niezwykłe rozumienie”.
Ty zaś napisałeś, że jesteś „tu i teraz od tego oddzielony”.
Wg wielu mędrców kto jest w TU I TERAZ nie jest już oddzielony :-)
Oczywiście Ty miałeś na myśli inne tu i teraz ;-) Chodzi Ci o świat zjawiskowy i postrzeganie osobistej odrębności w nim. I co jest przecież naturalne przy postrzeganiu odrębności /i logiczne/ to wrażenie oddzielenia.

Kolejną kwestią jest szukanie NIE WIADOMO CZEGO :-) czyli jakichś, jak to określiłeś, górnolotnych myśli, czy niezwykłych światów itp. cudów i jakichś nieziemskich rzeczy. Na zasadzie „cudze chwalicie, a swego nie znacie.”
Znowu zatem kłania się perspektywa.
Np. ktoś chce poczuć boskość i szuka jej nie wiadomo gdzie. Np. będzie wznosił piękne świątynie i widząc je poczuje się bardziej religijnie. Da pieniądz na tacę, by poczuć się lepiej, a nie zapłaci pracownikowi i też poczuje się lepiej, bo więcej mu zostało.
Oczywiście w kolejnych etapach szukający szukają inaczej tej boskości.
Kto jednak czyni dobrze to już jest boski. I nie potrzeba tu żadnych niezwykłych światów – bo dobre uczynki są najpiękniejszymi światami. I są one w zasięgu ręki każdego.

Dobre uczynki są niezwykłymi światami – lecz tylko wtedy, gdy je czyniący postrzega je za coś najbardziej zwykłego. Wówczas jest to prawdziwie jego świat – dla niego codzienny, a nie niezwykły :-)

Albo czy ja jestem mądry? Jestem tylko falą na wodzie eteru.
Każdy falę ocenia jak chce.
Na takiej zasadzie oceniamy innych ludzi.

Czy coś poradziłem? Nie wiem. Wiem, że nic nie radziłem.
Dokonał się tylko proces :-)
Jeśli zaś coś okazało się radą – wówczas proces stał się pełniejszy.
Nie ja zatem jestem tym procesem. Ewentualnie mogę być jego składowymi, ale i nimi nie jestem – te bowiem tylko płyną.

P.s.
Przytoczony w poprzednim poście tekst z boga.fora.pl został napisany jako odpowiedź pewnej osobie, która w liście do mnie przedstawiła swój problem z którym nie może sobie poradzić w tej kwestii, że czasami jest niemiła do innych ludzi. Dzieje się to poza kontrolą tej osoby.
Zatem tekst nie miał być teorią, ani wizją, lecz praktyczną wskazówką :-)
A czy zmieni cokolwiek w przypadku tej osoby?
Zmieni nawet jeśli tego nie zrozumie. Zresztą może w przyszłości poinformuję jak będzie :-)

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2010, 10:38:22 wysłane przez Jerzy Karma » Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #21 : Kwiecień 23, 2010, 14:48:24 »

Czyli , że  "oświecenie", to proces indywidualnego odrzucania tego, co nas ogranicza, lub więzi w określonej perspektywie.
To ze mną rezonuje.
Z  PERSPEKTYWY tej mądrości, którą zechciałeś się podzielić inaczej postrzegam rolę takich instytucji, jak szkoła czy przedszkole. Są to instytucje, które mają za zadanie , w toku wieloletniego procesu, tak urobić młodego człowieka, aby łatwo było mu w programować treści pożądane z punktu widzenia Systemu.
Na "dziką" naturę człowieka zostaje nałożony szereg wzorców , takich "złączy" , w które później można się z łatwością wpiąć poprzez taką czy inną dyrektywę, nakaz, prawo. Stąd nie powinno dziwić nikogo, że w naturalny sposób taki człowiek się buntuje , nie chce się uczyć, ani zasługiwać na łaskawość tego systemu i nie jest to nic nowego pod słońcem.  W latach 80 tych ( a jeszcze wcześniej ruch hippies ) ten sprzeciw całego pokolenia znalazł swój wyraz w piosence Pink Floyd " Brick in the wall" . Jak mantrę powtarzaliśmy w szkole   " nie potrzebujemy edukacji, nie potrzebujemy więcej kontroli .. nauczycielu, zostaw nas w spokoju ".

Z tym, że ten młodzieńczy bunt nie mógł się dłużej utrzymać, gdyż nie był podparty "inną perspektywą". Za tym nie szło nic. Po prostu sprzeciw dla sprzeciwu, zapatrzenie się w jakieś bliżej nieokreślone , mgliste ideały, które nie mogły zastąpić ani systemu, ani edukacji, ani pieniądza. Ale czy musiały cokolwiek zastępować ? Jeśli tak , to konieczna byłaby walka , a zatem wynikające stąd cierpienie, trauma, niepokój, lęk i śmierć. Nigdy nie było to celem wtedy, ani teraz spadkobierców tamtych marzeń w postaci ruchu New Age . Może zrozumiano, iż świata nie da się zmienić poprzez rewolucję. Może nie jest potrzebne tak na prawdę żadne spektakularne działanie, wystarczy tylko i aż zmiana własnej PERSPEKTYWY postrzegania.  Ciągła, permanentna zmiana ..

Czegoś podobnego dokonał niegdyś Buddha . Osiągną nirvanę by z niej powrócić do świata jaki istnieje TU I TERAZ. Z tym , że każdy aspekt, każde TERAZ  postrzegał jakby z innej perspektywy , z perspektywy głębin, z których powrócił.
Na którymś z filmików na tym forum, nie pamiętam teraz już na którym, padła taka uwaga, że w odległych czasach żył jeden taki Buddha, zaś dzisiaj w każdym większym mieście znajdzie się takich pięciu ( a może  więcej ?).

Tak jak napisałem - chcę siebie odnaleźć w tej wielkiej całości, której jestem częścią, której częścią i Ty jesteś.
Chcę siebie odnaleźć, tylko właśnie  - jakiego siebie ? Również zadawałem i codziennie zadaję sobie pytanie o to  kim jestem.

Odpowiedź , która do mnie dociera od wewnątrz mnie samego jest prosta - jestem tym, kim jestem TERAZ.

Choćby z biologicznej perspektywy ( choć to zapewne nie do końca doskonałe porównanie ) nie ma we mnie już ani jednej komórki "mnie" sprzed 10 ciu , czy 20 lat.  Nawet wspomnienia z przeszłości postrzegam wyłącznie jako ich odbicie poprzez to kim jestem TERAZ.  Jeśli nie dbałem o ciągłość swojej tożsamości ( edukacja, status społeczny, wyobrażenia rodziców itd ) , to również nie istnieje ten  "ja" , który istniał choćby wczoraj.

 Kim zatem jestem ?
Czyli jestem tym kim zechcę być ? I kto jest tym, który to postrzega ?

Prowadzi mnie to do wniosku , że jest ktoś wieczny, nieśmiertelny , kto zapewnia ciągłość mojego istnienia, kto zmienia tożsamości jak rękawiczki. Jest odwieczny Obserwator we mnie, jakieś potężne , "nieruchome królestwo", które nie ma żadnych ściśle określonych tożsamości, odwieczne JAM JEST. I jest to ten sam ktoś, kto jest i w Tobie i w każdej innej tożsamości na Ziemi i poza nią, uważam.
Można się bawić w próby opisu tego , który JEST za pomocą miliarda słów odmienianych w setkach języków, ale to nie przybliży nas w ten sposób do tego Źródła ani na jotę bardziej niż przeżywając po prostu kontakt w sobie.
Z opisów dostępnych w naszym materialnym świecie najbliższy jest mi ten, który roztacza Nassim Haramein w swoim wywiadzie po otrzymaniu nagrody Casys 09
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=464.0

Logicznym dla mnie jest, że  Ten Który Jest powinien być jakoś rozpoznawalny poprzez swoją powszechność , swoją oczywistość. To jest Świadomość obecna wszędzie , w każdym elemencie mojej rzeczywistości, Istnienie, które "splątuje" ze sobą wszystkie "cegiełki" materii i tego, co niematerialne za pomocą określonych , mierzalnych i niezniszczalnych praw. Tak, jak wykazał to Nassim Haramein - od tej pory nie musimy opisywać tego swoimi słowami. Istnieje 8 równań , na  14 stronach, które wykazują iż każdy proton każdego atomu jest "oknem" ( czarną dziurą ) do wszystkiego, co jest sam będąc zaledwie maleńką "cegiełką" atomu , budulcem materii.  Czy może więc dziwić to , iż ilość atomów we Wszechświecie jest stała od samego początku ?

Oto w każdym z tych atomów mojego ciała znajduje się punkt dostępu do całej energii wszechświata, która wspiera mnie w każdej chwili, całym swoim potencjałem. Wszystko, co znajduje się na orbicie tego osobliwego punktu , poza promieniem Schwartzchilda "kręci się" wokół nieruchomego centrum i bez niego nie mogłoby istnieć.

Zatem kim jestem "ja", który to wszystko postrzega, który to nazywa i przetwarza ? Krążąc "dookoła próżni" jestem tym, który istnieje w każdej możliwej perspektywie - ojca, syna, przyjaciela , kolegi, kontrahenta i pracobiorcy, ucznia i mistrza , słowem  -zawsze byłem obecny w każdej z tych perspektyw  nawet o tym nie wiedząc. Jednak mając świadomość tego mogę więcej , mogę byś świadomym "inżynierem próżni", jak mawia Nassim. A raczej współ-inżynierem próżni. Mogę i chcę poznawać zasady tej inżynierii . A to dopiero początek .. nieograniczonych możliwości.

I bardzo mi się to podoba.
Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
MEM HEI SHIN
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 224


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #22 : Kwiecień 23, 2010, 22:23:48 »

   Jeżeli życie to proces przebudzenia i zdajemy sobie sprawę jak bardzo zgubiliśmy drogę do Domu, to zaczynamy się budzić.

Wiemy już, że nie mamy wyboru. Albo ruszymy naprzód, albo pozostaniemy w hipnotycznym stanie nieświadomości trwającym już całe wieki.
Wybór należy do Nas.

Kluczem do przebudzenia jest Samobserwacja.

Pisaliśmy już o tym, ale warto ciągle powracać do tego co pozwolić nam wrócić do Domu.
Samoobserwacja to drzwi do prawdziwego samopoznania. Zamiast piastować złudne wyobrażenia o sobie i świecie, zaczynamy widzieć siebie takimi, jacy naprawdę jesteśmy. Jest to klucz do ''wyzwolenia'', ponieważ pozwala nam oddzielić siebie od swych identyfikacji. Gdy stoimy zbyt blisko lustra, obraz jest zamazany. Trzeba więc stanąć trochę dalej, by osiągnąć właściwy ogląd i zobaczyć znacznie więcej.

 Na tym polega obserwacja Siebie.

Samobserwacja jest jednym z kluczowych  narzędzi bycia w TERAZ.
Stąd moja uwaga do Nassima i i innych, którzy o czymś wspomnieli, ale nie wyjaśnili tego szerzej, aby obserwator mógł to wpełni zrozumieć, jak i zrozumieć co ma właściwie robić ?
''Diabeł'' tkwi zawsze w szczegółach !

Krishnamurti, w książce The First and Last Freedom napisał :

Świadomość jest obserwacją bez potępiania. Świadomość przynosi zrozumienie, ponieważ nie ma żadnego potępiania ani utożsamia się z niczym, tylko  obserwacja. Gdy chcę coś zrozumieć, muszę to obserwować. Nie wolno mi tego krytykować. Nie wolno mi tego potępiać, ani oceniać.  Musi być tylko spokojna obserwacja faktu. Nie ma w tym żadnego celu, lecz tylko świadomość wszystkiego, co się dzieje i pojawia.

P.D. Uspieński pisze:

Obserwujący siebie człowiek zauważa, że samoobserwacja przynosi zmiany w jego wewnętrznych procesach. Zaczyna rozumieć, że obserwowanie siebie jest instrumentem zmiany, drogą do przebudzenia. Obserwując siebie, kieruje, jak gdyby, promień światła na swoje wewnętrzne procesy, które do tej pory pozostawały w całkowitej ciemności. Pod wpływem tego światła procesy zaczynają się zmieniać.

Dopiero wtedy, gdy przybędziemy do tego miejsca, zaczynamy doświadczać życia, zaczynamy naprawdę ŻYĆ.

Dzień przeżywany jest tylko przez tych, którzy są w pełni świadomi. Samoobserwacja sprawia, że budzimy się ku temu, co się naprawdę wydarza w naszym życiu. Samoobserwacja jest mikroskopem świadomości.


Ps.
Na jednym  z filmów Drunvalo Melchizedek odpowiadał na pytania ludzi.
Jeden człowiek zapytał : a co ma robić w oczekiwaniu na otwarcie się tego okna świadomości ?
Drunvalo odpowiedział. Żyć jak Pan żyje.Chodzić do pracy, płacić podatki itd...
Przykro mi bardzo, ale taka odpowiedź , to jakieś głębokie nieporozumienie.

Mamy starać się żyć coraz bardziej świadomie. I ''walczyć'' 24 godzin na dobę o swój energetyczny potencjał.
Oto moja odpowiedź.
pozdrawiam



« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2010, 23:50:51 wysłane przez MEM HEI SHIN » Zapisane

Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca.....
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #23 : Kwiecień 23, 2010, 23:13:19 »

Skoro już podajesz, MHS, cytaty to nie sposób nie wspomnieć o  Eckharcie Toole , który tak wyrażał się o samoobserwacji :

...Możesz się uwolnić od swojego umysłu. Jest to jedyna szansa prawdziwego wyzwolenia. Pierwszy krok możesz zrobić choćby teraz. Postaraj się jak najczęściej wsłuchiwać w głos, przemawiający z wnętrza głowy. Zwracaj szczególną uwagę na wszelkie powtarzające się schematy, myślowe refreny – stare płyty gramofonowe, które grają ci w głowie być może od wielu lat. To właśnie nazywam „obserwowaniem myśliciela”. Innymi słowy – słuchaj głosu, rozbrzmiewającego w twojej głowie, bądź w niej jako przytomny świadek.

Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
Jerzy Karma
Moderator Globalny
Użytkownik
*****
Wiadomości: 94


Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #24 : Kwiecień 23, 2010, 23:24:48 »

Drogi East.
Nie odniosę się dziś do wszystkich kwestii jakie poruszyłeś.
Może w ogóle zostawię je w spokoju tutaj :-)
Bowiem perspektywy ludzkie są różne i każdy może postrzegać inaczej.

Jednak do jednego się  odniosę ;-) Do szkół czy np. przedszkoli.
Sądzisz, że urabiają człowieka?
Proponuję pooglądać program SUPERNIANIA.
Ona też "urabia" młode "demony" :-)
Uwierz mi, że przedszkola pełnią podobną rolę.

Jeśli bowiem piszemy o systemie edukacji, to nie możemy zapomnieć o edukowanym...
A kogo edukuje się na ziemi?
Zapewniam, że nie rodzą się tu doskonałe istoty.
Systemy edukacyjne statystycznie wznoszą je wyżej.
A systemy są jak fabryki - produkcja jest i są także buble.
A że w systemach działają niedoskonali ludzie, to nie sposób uniknąć błędów.
Jednak odrzucenie edukacji z pewnością nie poprawiłoby ludzkiego losu.
Ciągle poprawiajmy zatem systemy edukacji, nimi ludzi, ludźmi systemy i tak w kółko ku doskonałości obu przejawów.

Dużo pozdrowień i miłej nocy

W trakcie wysyłania mojej odpowiedzi MEM HEI SHIN wysłał odpowiedź
Podkreśla w nie rolę samoobserwacji, Ty zaś stwierdzasz:
„jestem tym, kim jestem TERAZ” i dalej nadajesz temu powierzchowne znaczenie pisząc: „nie istnieje ten  "ja" , który istniał choćby wczoraj”.
Ja to samo bym stwierdził w innym znaczeniu :-)
Dla mnie TERAZ jest czymś stałym i niezmiennym.
Pewnie wynika to z tego, że jestem prymitywniejszy od Ciebie i nie widzę w sobie żadnych zmian. Oczywiście pewne „komary” siadają na mnie, ale ja raczej się z nimi nie utożsamiam – przynajmniej wtedy, gdy jestem sobą, a nie „komarmi”.
Kiedyś – przed wielu laty – szukałem siebie i … nie znalazłem… Bowiem szukałem w sensie jakiejś rzeczy, przedmiotu… a tymi nie byłem – i w takim sensie słusznie stwierdziłem, ze jestem nikim. Inaczej, ze mnie nie ma – w sensie przedmiotu.
Jestem zatem kim?
Obecnością.
Obserwacja ma sprowadzić – przywołać OBECNOŚĆ jako wolną od przedmiotów. Jeśli ona staje się zależna od nich, to ulega zagubieniom zwanym subiektywizmami.

Niebezpieczeństwem na drodze SAMOOBSERWACJI są oczekiwania – szczególnie jeśli oczekuje się czegoś nadzwyczajnego…

Wielu mówi o poznaniu siebie.
To jednak jest w zasadzie bardzo łatwe – w porównaniu z poznaniem innych.
I tu nasuwają mi się słowa  Krishnamurtiego jakie przytoczył MEM HEI SHIN o potępianiu…
Na ile zatem znamy innych tak, aby nikogo nie potępiać bez względu nawet na zło jakie czyni.
Przytoczone słowa Krishnamurtiego są niezwykle cenne.

Jednak zwróciłem uwagę na jedno szczególne zdanie:
„zrozumienie, ponieważ nie ma żadnego … utożsamia się”

Czy można zrozumieć bez określonego utożsamiania się?
Mam na myśli np. empatię. Także głębokość obserwacji. Totalne przeniknięcie i … wyjście – z powodu pełnego przeżycia – nadutożsamienia się. Oznacza ono: Wiem więcej o tym z którym się utożsamiłem, niż on sam o sobie.
Owe nadutożsamienie uwolni nas od utożsamiania się właśnie.
Jednak nie mogłoby nastapić zrozumienie – gdybyśmy nie przeszli poprzez drogę utożsamiania.
Możliwe, że Krishnamurti wypowiadał się już poza procesem utożsamienia – będąc w pozycji nadutożsamienia.
Ci jednak, którzy zechcą to osiągnąć odrzucając np. empatię za daleko nie zajdą, a wręcz upadną jeszcze niżej.

Samoobserwacja nie jest wielką sztuką.
Większą sztuką jest obserwacja innych – lecz taka jakbyśmy obserwowali samych siebie.

Uspieński ma rację pisząc, że dopiero wtedy zaczynamy żyć /kiedy – patrz cytat jaki wytoczył :-) Mem/.
Jednak kolejne życie zjawi się, gdy przenikniemy obserwację INNYCH.
O ile po dokonaniu samoobserwacji siebie zbudzisz się „ku temu, co się naprawdę wydarza” w Twoim życiu – to po dokonaniu obserwacji innych, będziesz wolny nawet od budzenia się. A w Twoim życiu nic się nie będzie wydarzać.
Co jest zresztą logiczne, bo skoro obserwuję – to jestem poza wydarzeniami.
Istoty snu mogą mniemać, ze mnie dotykają, czy nawet zabijają, ja zaś obserwując mogę opuścić taki sen.

Całe szczęście, że nie maiłem intencji i sił do odpisywania. Przynajmniej nie napisałem wiele ;-)
Łączę pozdrowienia i podziękowania Tobie Mem za cenne cytaty – zawsze lubię je czytać

Zapisane
MEM HEI SHIN
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 224


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #25 : Kwiecień 23, 2010, 23:37:22 »

...Możesz się uwolnić od swojego umysłu. Jest to jedyna szansa prawdziwego wyzwolenia.

  Zgadzam się z E.Toole, lecz muszę niestety wnieść głęboką poprawkę.
Otóż błędem jest myśleć , że... mamy się z czegoś wyzwalać.
Głębokie badania potwierdziły, że termin ( wyzwolenie) znacząco i zdecydowanie kojarzy się ludziom z czymś złym, nieprawidłowym, niewłaściwym, niepotrzebnym, itd...itp.
Więc z niczego się nie wyzwalamy, lecz ... pozwalamy tylko temu odejść.
To odejście następuje w momencie, gdy świadomie zmierzymy się z tymi ''refrenami'' i ''starymi płytami gramofonywymi''.
Lecz nie używał bym takich terminologi, bo są one mylące i niezbyt dobrze się niestety kojarzą.

Bądźmy więc konkretni i rzeczowi i starajmy się zrozumieć co się właściwie dzieje?

Te stare płyty, refreny ( o których pisze Toole) wysyła podświadmość.
Wysyła to, .... co wcześniej osądziliśmy jako złe i wrzuciliśmy do podświadomości.
Podświadomość zaprojektowana jest tak, aby zrealizować jednostkę, zrealizować jej potencjał.Więc następuje werbalizacja poprzez operatora wolnej woli, to co zostało do niej zepchnięte, aby to zintegrować, czyli świadomie się z tym zmierzyć. np.przez samobserwację.
A co wrzucamy przez wieki do podświadomości ?
Wrzucamy to co uznaliśmy za złe !
A kto nauczył i wciąż i bez konca uczy Nas dzielić ten świat na dobro i zło !
Społeczeństwo !
Czas się przebudzić i zrozumieć, że w tym doskonałym wszechświecie niczego nie ma złego, ani dobrego.Wszystko po prostu JEST i nie podlega ludzkim wyobrażeniom ani osądom.

Ten ''świat'' jest przewrócony do góry nogami. Życie walczy z życiem, doświadczenie z doświadczeniem.

Słowo - wyzwolenie jest nieprawidłowym określeniem i powoduje głęboki zamęt w zrozumieniu, z czym tak naprawdę mamy do czynienia.  Mrugnięcie






« Ostatnia zmiana: Kwiecień 23, 2010, 23:55:11 wysłane przez MEM HEI SHIN » Zapisane

Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca.....
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : Kwiecień 24, 2010, 12:45:51 »

W takim razie MHS , należałoby zmienić słownik, albo wręcz napisać go od nowa, nadać słowom nowe znaczenia. Niestety , używamy słów za którymi idą określone skojarzenia. To jest oprogramowanie na poziomie umysłu za pomocą określonych znaczeń.  Jak widać język ( i to tłumaczony ) nie jest najdoskonalszym sposobem opisu duchowości. Dlatego uważam, że o wiele lepiej jest skorzystać z języka matematyki czy fizyki w ujęciu takim w jakim to prezentuje Nassim chociażby.
Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
tijavar
Gość
« Odpowiedz #27 : Kwiecień 25, 2010, 00:47:43 »

W takim razie MHS , należałoby zmienić słownik, albo wręcz napisać go od nowa, nadać słowom nowe znaczenia. Niestety , używamy słów za którymi idą określone skojarzenia. To jest oprogramowanie na poziomie umysłu za pomocą określonych znaczeń.  Jak widać język ( i to tłumaczony ) nie jest najdoskonalszym sposobem opisu duchowości. Dlatego uważam, że o wiele lepiej jest skorzystać z języka matematyki czy fizyki w ujęciu takim w jakim to prezentuje Nassim chociażby.

w rzeczy samej east, coś o tym wiem  Mrugnięcie jakiś nowy wątek? Duży uśmiech
Zapisane
MEM HEI SHIN
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 224


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #28 : Kwiecień 25, 2010, 01:41:17 »

W takim razie MHS , należałoby zmienić słownik, albo wręcz napisać go od nowa, nadać słowom nowe znaczenia. Niestety , używamy słów za którymi idą określone skojarzenia. To jest oprogramowanie na poziomie umysłu za pomocą określonych znaczeń.  Jak widać język ( i to tłumaczony ) nie jest najdoskonalszym sposobem opisu duchowości. Dlatego uważam, że o wiele lepiej jest skorzystać z języka matematyki czy fizyki w ujęciu takim w jakim to prezentuje Nassim chociażby.

   Moim zdaniem błąd nie leży tylko w samym języku, lecz w jego interpretacji.
Interpretacja z kolei zależy od percepcji, a percepcja od świadomości.
Nikt nie karze nam przecież wierzyć, że coś jest złe !
Czy świat jest zły, pogoda jest zła, jedzenie jest złe, samochód jest zły, komputer jest zły. Jest taki jaki jest ! Wszystko nie może być takie samo !
Te wszystkie rzeczy biorą się z porównywania rzeczy ze sobą i braku zrozumienia, że przecież nie wszystko musi być zgodne z naszymi oczekiwaniami, bo takie akurat nam pasują.
Ale innym pasują inne...
Cała rzecz bierze się z nieracjonalnej wiary, braku zrozumienia i życie w tzw.społecznych automatyzmach, a powodem tego jest świadomość, która buduje takie, a nie inne wyobrażenia.

Co do języka.
Język też stworzyli Ci, którzy w taki sposób rozumieli rzeczywistość.
Budowali go różni ludzie i na przestrzeni wielu, wielu wieków.
Budowali  tak, jaka była ich  świadomość.
Problem w tym, że czasy plemienne juz dawno minęły, a ludzie pomimo swojego ''oświecenia'' wciąż posługują się takimi samymi lub bardzo podobnymi
przekonaniami, rzako zadając pytanie, czy oby na pewno są one w pełni słuszne.

Kolejny problem ( bardzo znaczący) bierze się z edukacji, gdzie wzorce myślowe ( ta siatka pojęć jest z pokolenia na pokolenie powielana).
Już jako małe dzieci dowiadujemy się od swoich rodziców co jest dobre, a co złe.
I to nasi rodzice pierwsi podzielili nam ten świat na dwie połowy - świat dobry i zły.Dalej wchodząc w społeczeństwo ten wzorzec inni nam potwierdzili i utrwalili. .Uwierzyliśmy w dobro i zło.

Problem w tym, że ani jedno , ani drugie  obiektywnie nie istnieje.
Jeżeli chcemy uparcie wierzyć, że istnieje, oznacza to, że w dalszym ciągu posiadamy okrojone pole energii świadomości, które nie pozwala nam sięgnąć w zrozumieniu dalej.....

Mamy jeszcze kolejne problemy, które wynikają z takich przekonań.
Ponieważ jak by nie było przekonanie o  złu jest w końcu naszej własnej produkcji ma to negatywny wpływ na nasze życie.
Zło jest energo - emocją, jeżeli coś pojawi się tzw. złego wywołuje to w nas dyskomfort. Aby poczuć się lepiej tłumimy to doświadczenie o nazwie ( zło), a stłumione emocje, lokują się jako energetyczne wzorce w naszym organizmie, utrudniając przepływ energii życia.
A stłumionie przewpływu energii życia to słumienie życia, czyli choroby i śmierć, po nieważ śmierć to nic innego tylko stłumienie życia.

Największym więc problemem jest tzw. wpływ programowania społecznego, czyli ta nieprawdziwa siatka społecznych pojęć. Jako dzieci rodzimy się wolni i szczęśliwi.
W miarę upływu czasu nabieramy od społeczeństwa wzorce myślowe (przekonania), które  powoli, lecz z determinacją dokonują naszej własnej destrukcji życia. Smutny
Więc to o czym piszemy wbrew pozorom ma dla nas przeogromne znaczenie.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 25, 2010, 02:17:45 wysłane przez MEM HEI SHIN » Zapisane

Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca.....
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #29 : Kwiecień 25, 2010, 03:10:32 »

W takim razie MHS , należałoby zmienić słownik, albo wręcz napisać go od nowa, nadać słowom nowe znaczenia. Niestety , używamy słów za którymi idą określone skojarzenia. To jest oprogramowanie na poziomie umysłu za pomocą określonych znaczeń.  Jak widać język ( i to tłumaczony ) nie jest najdoskonalszym sposobem opisu duchowości. Dlatego uważam, że o wiele lepiej jest skorzystać z języka matematyki czy fizyki w ujęciu takim w jakim to prezentuje Nassim chociażby.

w rzeczy samej east, coś o tym wiem  Mrugnięcie jakiś nowy wątek? Duży uśmiech

A co proponujesz ?  Nadawanie słowom nowych znaczeń  ?
Nie wiem, czy koniecznie musimy brnąć w nowe uwarunkowania, w nowe znaczenia.
Jak rozumiem to, co MHS  zaproponował  - na początek nadajmy słowom świadomość. Zakorzeńmy je w świadomości, niczym nasiona. Mam nadzieję, że to coś zmieni.

pozdr
Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
Strony: « 1 2 3 4 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

zamburgia wirtualna-hodowla-canidea watahaskromnych for-the-win th