Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Dan Winter i Nassim Haramein - próba syntezy ich geometrii  (Przeczytany 116680 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 1391



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #80 : Styczeń 31, 2010, 18:50:08 »

Tak czy inaczej trzeba chyba będzie jednak pogadać trochę o podstawach. O zależnościach między bryłami i liczbami i zawartymi w nich proporcjami...
Jestem za
To na masz tutaj "suche" dane od Buckiego Fullera Duży uśmiech
Mam nadzieję, że się gdzieś nie pomyliłem w obliczeniach (na pewno nie przy trójkącie!  tam tak jest - suma kątów wokół 1 wierzchołka = 120stopni; pewnie chodzi mu o dwie strony powierzchni...)
Jeśli miara kątowa jest miarą czasu jak twierdzą niektórzy i wszechświat zbudowany jest z brył platońskich jak twierdzi Platon, to te odległości pewnie coś opisują nie tylko przestrzeń (w końcu geometria opisuje przestrzeń łącznie z nami...) ale także i czas... Uśmiech

Gordon Plummer, teozoficzny autor w książce "Matematyka kosmicznego umysłu" pokazuje, że całkowita dodana suma kątów gniazda wszystkich brył platońskich, zwanego Mniejszym Labiryntem albo Gwiezdną Matką. Całkowita dodana suma wewnętrznych kątów wszystkich brył platońskich w tym gnieździe, równa się liczbie lat precesji....
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=289.0
Coś mi nie pasuje ta liczba kątów. Może Plummer miał na myśli swoją Gwiezdną Matkę, a nie Dana albo jakoś inaczej liczyli... albo jedno i drugie

Po kliknięciu w prawy przycisk myszy + "pokaz obrazek, obrazek stanie się wyraźny

Opis brył jest tutaj (tam też dodałem ten obrazek):
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=15.msg34#msg34

Plummer:
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=7.msg911#msg911

EDIT:



Ciekawostką jest to, ŁĄCZNY CZAS TRWANIA KAŻDEGO PEŁNEGO CYKLU ZODIAKALNEGO WYNOSI RAZEM: 25 920 LAT
Zodiak ma 12 znaków,
tak więc  25920lat / 12 znaków = 2160 lat (czas trwania cyklu jednego znaku zodiaku)

2160 to jednocześnie średni czas trwania cyklu jednego znaku zodiaku i suma kątów sześcianu (suma kątów pomnożona przez ilość wierzchołków sześcianu z tabelki powyżej)
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2010, 16:15:37 wysłane przez Leszek » Zapisane

miłość radość piękno
Lucyfer
Moderator Globalny
Aktywny użytkownik
*****
Wiadomości: 134



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #81 : Luty 04, 2010, 17:21:02 »

1) Równowaga wektorowa na sferze


2) Linie geomantyczne Ziemii

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=331.0

3) Cymatyka - rezultat badań dr Hansa Jenny'ego

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=27.msg119#msg119
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2010, 00:00:07 wysłane przez Lucyfer » Zapisane
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 1391



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #82 : Luty 06, 2010, 16:08:19 »

1) Równowaga wektorowa na sferze


Lucyfer, nie wiem co wrzuciłeś, ale to po prawej nie jest siatką wielkich kół równowagi wektorowej.  Co to jest jeśli można?
Poniżej, za książką Amy C. Edmondson współpracującej z Fullerem
(każdy to może sam policzyć)
14 ścian = 7 osi symetrii
12 wierzchołków = 6 osi symetrii
24 krawędzie = 12 osi symetrii *

W sumie równowaga wektorowa ma 12 osi symetrii/obrotu i tym samym 25 "równików" czyli wielkich kół.
Od lewej: równowaga wektorowa (widać tylne krawędzie), nadmuchana równowaga wektorowa (tylko widoczne przednie krawędzie) oraz wielkie koła równowagi wektorowej *

VE = vector equilibrium

* O tym czym są wielkie koła danej bryły i o osiach symetrii/obrotu jest w kolejnym poście.

I jeszcze wszystkie 31 wielkich kół dwudziestościanu - bardzo ważnej dla Buckiego bryły.


Koło wielkie - największe koło, jakie można wpisać w kulę. Jego średnica jest równa średnicy kuli, a samo koło dzieli ją na dwie symetryczne połowy zwane półkulami.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82o_wielkie
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2010, 17:32:35 wysłane przez Leszek » Zapisane

miłość radość piękno
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 1391



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #83 : Luty 06, 2010, 16:41:31 »

Może warto powiedzieć dwa słowa skąd bierze się ta wielość linii w sferze, np.

bo czym innym jest siatka przez zwykłe "nadmuchanie" bryły, a czym innym siatka stworzona z tzw. kół wielkich. Zatem kilka słów właśnie o tym.

Koło wielkie - największe koło, jakie można wpisać w kulę. Jego średnica jest równa średnicy kuli, a samo koło dzieli ją na dwie symetryczne połowy zwane półkulami.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82o_wielkie

Jeśli ktoś szuka wśród tego gąszczu okręgów jakiegoś ładu, to możne go odnaleźć posługując się bryłami platońskimi wpisanymi w kulę.
Przypomnę jak to wygląda:

Więcej: http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=15.msg33#msg33

Gdyby wykonać z cienkiej gumy 5 brył platońskich, umieścić je w szklanej, kuli i nadmuchać je jak baloniki, to po nadmuchaniu ich, proste krawędzie tych brył stałyby się łukami, które idealnie zlicowałyby się z powierzchnią kuli. Poniżej widzimy przykład trzech "nadmuchanych" brył platońskich w kuli.



Dmuchając pięć baloników - czyli tyle, ile jest brył platońskich - uzyskalibyśmy tym sposobem pięć siatek o różnych wzorach, które dodatkowo moglibyśmy ze sobą kompilować, łącząc je w coraz to różne wzory. Taki sposób postępowania bałby nam więc jakieś siatki.

Zobaczmy jednak w jaki sposób tworzył swoje siatki Buckminster Fuller  [link] twórca między innymi siatki Ziemi opartej na dwudziestościanie foremnym.
Dzięki niemu wiemy w jaki sposób można stworzyć przy pomocy brył platońskich  idealne okręgi, które opisują naszą szklaną kulę Mrugnięcie

Buckminster Fuller rysuje swe okręgi w inny sposób, niż przez proste "nadmuchanie" brył. Zresztą w przypadku "dmuchania balonika" uzyskalibyśmy idealne okręgi tylko w przypadku ośmiościanu foremnego. Rysuje je on przy użyciu osi symetrii które można znaleźć w każdej platońskiej bryle.

Gdzie znajdują się osie symetrii w bryłach platońskich?
Osie symetrii każdej bryły platońskiej odnajdujemy bardzo prosto. Wystarczy przeprowadzić w tym celu przez daną bryłę platońską (a ściślej: przez jej wierzchołki, krawędzie i ściany) linię prostą , która:
a) połączy ze sobą przeciwległe wierzchołki
b) połączy ze sobą przeciwległe środki krawędzi
c) połączy ze sobą środki przeciwległych ścian
wyznaczając w ten sposób osie symetrii właściwe dla danej bryły platońskiej.

Na poniższym obrazku ukazano osie symetrii/obrotu ośmiościanu.



Ośmiościan (jak sama nazwa wskazuje) ma osiem ścian.
Jeśli połączymy linią prostą środki przeciwległych ścian, to uzyskamy cztery osie symetrii (każda linia łączy dwie przeciwległe ściany)
Podobnie postępujemy w przypadku wierzchołków i krawędzi.
Ośmiościan ma sześć wierzchołków. Łącząc przeciwległe wierzchołki linią prostą uzyskamy trzy osie symetrii.
Ośmiościan ma dwanaście krawędzi. Łącząc środki przeciwległych krawędzi uzyskujemy sześć osi symetrii.
W sumie ośmiościan ma 13 osi symetrii.

Podobnie możemy postąpić z każdą bryłą platońską i uzyskamy osie symetrii każdej bryły.

W jaki sposób możemy zrobić idealne okręgi na naszej szklanej kuli przy wykorzystaniu osi symetrii bryły platońskiej?

To proste. Wystarczy nadmuchać bryłę i obracać nią wokół każdej z jej osi symetrii! (Warto dodać, że wówczas każda oś symetrii wokół której obracamy naszą nadmuchaną bryłę staje się jej osią obrotu...). W ten sposób każda oś symetrii/obrotu rysować będzie swój "równik" (jeden idealny okrąg, koło wielkie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82o_wielkie ). Spójrz na oś Ziemi. Ziemia ma swoją oś i ma także swój równik... Zamiast więc dmuchać baloniki, możesz wpisać w Ziemię na przykład ośmiościan, poobracać Ziemią według osi symetrii ośmiościanu i w ten sposób wszystkie "równiki" wyznaczone przez ośmiościan utworzą na powierzchni swoją siatkę.

W ten sposób, przy wykorzystaniu pięciu brył platońskich, możemy pokryć Ziemię niezliczoną ilością okręgów, które utworzą na powierzchni Ziemi gęsta siatkę. Tak gęstą jak np. ta na okładce książki


Można też pobawić się tekturowym modelem bryły. Przeprowadź np. przez jej wierzchołki cienki metalowy pręcik (to będzie twoja oś symetrii/obrotu). Trzymając w palcach dwie końcówki pręcika będziesz mógł swobodnie obracać bryłą wokół tej osi. "Nadmuchana" bryła miałaby swój równik, a dokładniej rzecz biorąc - miałaby ona tyle równików, ile ma osi symetrii/obrotu...

To, co skrótowo opisałem powyżej pochodzi z książki
A Fuller Explanation: The Synergetic Geometry of R. Buckminster Fuller
by Amy C. Edmondson
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=6.msg2376#msg2376

Tak więc kręgi, które widać czasem na jakiejś kuli np.

są często "równikami" osi symetrii/obrotu danej bryły platońskiej. Warto dodać, że oś symetrii zwana jest także osią obrotu ponieważ
a) według Platona z brył platońskich zbudowany jest wszechświat,
b) wszystko we wszechświecie obraca się i wiruje,



Więc w dużym uproszczeniu bryły platońskie wyznaczać nam będą osie symetrii ruchu obrotowego i wirowego
czyli, że ruch obrotowy i wirowy odbywać się będzie w sposób uporządkowany przez osie symetrii wyznaczone przez platońskie bryły, niezależnie od tego czy będzie to ruch na poziomie miko czy makro.
To wszystko oczywiście ogólny zarys problemu...


źródło: http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=45.msg168#msg168

Nassim:
(...) czasoprzestrzeń ma moment pędu i obraca się generując oś rotacji, która tworzy strukturę w rozgałęzionej czasoprzestrzeni"

Kadry z wykładu Nassima



Pozdrawiam Uśmiech

P.S
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=6.msg2484#msg2484

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=30.msg2482#msg2482  Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2010, 19:37:28 wysłane przez Leszek » Zapisane

miłość radość piękno
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #84 : Luty 07, 2010, 00:32:49 »

 Mówiąc o wymiarze przestrzeni, myślimy o trzech wzajemnie prostopadłych wektorach, nie zważając na to, że fizyczność reperu trzech wektorów ma uzasadnienie jedynie w naszych warunkach ziemskich, gdzie Ziemia w swojej płaszczyźnie daje dwa z nich, a kierunek ciężaru trzeci. Jeśliby nam przyszło rozwinąć cywilizację w miejscu, gdzie brak grawitacji, skąd wzięłaby się w naszym umyśle prostopadłość? Niech to pytanie będzie sygnałem wątłości naszych przesłanek co do wyboru konwencji matematycznych, które są dalekie od uniwersalności. Mimo to wymiarem, opartym na pojęciu reperu wzajemnie prostopadłych wektorów, fizycy posługują się nie tylko w makroświecie, ale i w mikroświecie, o którym już Riemann pisał, że zapewne rządzi się inną geometrią.
http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=15.msg3717#msg3717

1.5 Cytaty

 

Platon

a) „Co do obrotów innych planet, ludzie ich nie znają, z wyjątkiem bardzo niewielu, i nie dają im nazw ani nie mierzą za pomocą obserwacji ich stosunków do Liczb. Toteż nic — żeby tak powiedzieć — nie wiedzą, że i ich obroty, których jest nieskończona ilość i zadziwiająca różnorodność, mierzą czas. Można mimo to zrozumieć, że doskonała liczba czasu wtedy wypełnia rok doskonały, gdy osiem obrotów po wyrównaniu swych szybkości powraca do punktu wyjścia — osiem obrotów mierzonych według orbity Tego Samego, które się porusza w sposób jednostajny”[236].

b) „Cały ten wszechświat raz sam Bóg prowadzi w biegu i sam go obraca, a raz go zostawia, kiedy jego obroty już osiągną miarę czasu jemu właściwego. Wtedy się wszechświat zaczyna sam kręcić w stronę przeciwną, bo on jest istotą żywą i dostał rozum od tego, który wprowadził weń harmonię na początku. (...) nie trzeba mówić, ani że świat się zawsze sam obraca, ani też że Bóg zawsze go obraca i w dwóch przeciwnych kręci go kierunkach, ani też że go kręcą jacyś dwaj bogowie, sobie nawzajem przeciwni, tylko (...) to jedno pozostaje, że raz go prowadzi przyczyna inna, boska, i on wtedy znowu nabiera życia i dostaje nieśmiertelność nabytą od swego wykonawcy, a raz, kiedy go Bóg opuści, on wtedy idzie sam przez się, jak długo jest zostawiony sam sobie. Tak, że z powrotem odbywa niezliczone obroty, bo jest czymś największym i najlepiej zrównoważonym, i biegnie, oparty na osi najcieńszej. (...) ruch obrotowy świata odbywa się raz w tym kierunku, co teraz, a raz w stronę przeciwną. (...). Tę przemianę trzeba uważać za największą ze wszystkich przemian, jakie się odbywają, i najbardziej zasadniczą we wszechświecie”[237].

 

 

2.5 Komentarz

 

 Czy istnieje potrzeba wprowadzania dziś modeli kosmologicznych z „pitagorejskim”, cyklicznym czasem? Aby odpowiedzieć na to pytanie prześledźmy najpierw pokrótce w jakim punkcie znajduje się obecnie kosmologia ze względu na moc eksplanacyjną dotychczasowych jej modeli i ich zdolnośc do tłumaczenia znanych w dniu dzisiejszym empirycznych zjawisk, mówiących o budowie Wszechświata jako całości. Otóż, jak wiadomo, z równań Ogólnej Teorii Względności wynikają — przy dodatkowym założeniu homogeniczności oraz izotropowości Wszechświata — trzy możliwe typy jego geometrii, które były tu schematycznie przedstawione na rysunku 5. Owe trzy typy geometrii Wszechświata powiązane są ściśle zarówno z problemem wieku Kosmosu, jak i sposobem jego ewolucji. Zależą one, jak również powszechnie wiadomo, od gęstości materii w universum Ω: dla gęstości mniejszej od tzw. Gęstości krytycznej Ω0 otrzymujemy wszechświat hiperboliczny, dla większej — sferyczny, dla gęstości krytycznej zaś [Ω = Ω0] — wszechświat płaski.

 Sferyczny model Wszechświata oznacza jego zamkniętość (w czasie oraz w przestrzeni). Natomiast modele płaski i hiperboliczny dają jako ich konsekwencję Wszechświat otwarty i być może nieskończony.

 

W każdym razie, potwierdzone przez Roukeme et al. wnioski Weeksa i Lumineta skłaniają do przyjęcia jako adekwatnego do rzeczywistości sferycznego modelu geometrii wszechświata. Tymczasem model ten uważało się dotąd raczej — w świetle obecnych obserwacji — za najmniej możliwy [wzgl. najmniej prawdopodobny]. Jak pisał o tym w 1998 roku A. Liddle: „Ci z nas, którym podoba się teoria inflacji, opowiadają się za modelem Wszechświata płaskiego. Niestety, coraz bardziej wygląda na to, że aby mogło to być prawdą, musimy raczej uwierzyć w istnienie stałej kosmologicznej, niż przyjąć, że Wszechświat ma po prostu gęstość krytyczną. Hiperboliczny (otwarty) model Wszechświata jest, oczywiście, nadal możliwy, natomiast Wszechświat o geometrii sferycznej (zamknięty) — bardzo mało prawdopodobny”[238].

Przeprowadzone od tego czasu obserwacje supernowych wskazują natomiast na coraz szybsze tempo rozszerzania się Kosmosu, a zatem wydawały się tym bardziej świadczyć przeciwko modelowi sferycznemu[239]. Wstępne bowiem wyniki obserwacji teleskopem Hubble’a supernowych z wysokim przesunięciem ku czerwieni zdawały się wskazywać na płaski — choć zarazem obecnie akcelerujący — model rozszerzającego się Wszechświata. Również dane ze stratosferycznej sondy balonowej BOOMERANG zdawały się sugerować poprawność płaskiego modelu Wszechświata. Najnowsze wyniki obserwacji mikrofalowego promieniowania tła sugerują tymczasem wartość gęstości materii Wszechświata w przedziale pomiędzy 1.00 a 1.04 gęstości krytycznej[240]. Uprawdopodobniało by to model sferyczny (lub ew. płaski). Istotnie — jak już pisaliśmy w A1 — najnowszy model Wszechświata opracowany przez zespół Jeffreya Weeksa i Jean-Pierre Lumineta w oparciu o wyniki promieniowania tła podane przez sondę WMAP posługuje się dodekahedralną przestrzenią Poincarégo, tzn. sytuuje się w każdym bądź razie w rodzinie modeli sferycznych.

 Dodekahedralny Wszechświat Lumineta i Weeksa jest podwójnie ikosahedralną rozmaitością różniczkową rzędu 120, której podstawową domeną jest dodekahedr[241]. Model ów bardzo dobrze zgadza się z wieloma danymi przesłanymi przez sondę WMAP, istnieje jednak również inna propozycja interpretacji owych danych, dopasowująca je do płaskiego Wszechświata[242]. Przedstawia ją zespół Davida Spergla z Princeton University: „However, in response to Weeks's report, Spergel and his colleagues have announced evidence that contradicts the findings. They showed previously that if the Universe does produce a hall-of-mirrors effect, it should be possible to find a pattern of matching circles in the microwave background around which the fluctuations are identical (New Scientist print edition, 19 September 1998, p 28). Weeks's theory predicts six specific pairs of matching circles in the sky, but Spergel's team has had no luck finding them in WMAP data. "Weeks's team has a very powerful model that's nice because it makes a very specific prediction about the pattern we should see on the sky," says Spergel. 'However, we've looked for it, and we don't see it' [243].

 Ostatnio wszakże polsko-francuski zespół naukowy w opracowanych przez siebie wynikach uzyskanych z sondy WMAP potwierdził model Weeksa i Lumineta, wyjaśniając zarazem negatywny wynik zespołu Spergela, jako spowodowany faktem, iż Wszechświat znajduje się dopiero na etapie wyewoluowania się pojedynczego [stanowiącego zatem obecnie prawie całą objętość universum] dodekahedru, przez co przewidywane w tym modelu teoretyczne zjawiska odbić w promieniowaniu tła są jeszcze b. słabe[244].

 Należałoby w tym miejscu podnieść również jednak fakt, iż nie tylko dodekahedralny, ale wszelkie modele sferyczne (z racji tego, iż sferyczny Wszechświat działać by musiał jak skupiająca soczewka) przewidują istnienie na niebie tzw. obrazów-widm (ghost images) takich obiektów jak np. galaktyki czy kwazary[245]. W sferycznym Wszechświecie powinny występować obrazy-widma wszelkich w zasadzie obiektów [ściśle rzecz biorąc efekt ten może wystąpić również — choć w mniejszym na ogół natężeniu — także w nie-sferycznym universum]. W zależności od szczegółowej topologii takiego universum owe ghost images mogłyby być b. liczne (nawet nieskończenie liczne) i mogłyby dawać tzw. efekt sali lustrzanej[246]. Mimo jednak podejmowanych już od przedwojny licznych prób[247], do tej pory takowych obrazów nie udało się (przynajmniej jednoznacznie) zaobserwować[248]. Być może wszakże ostatni wynik polsko-francuskiego zespołu tłumaczy również ten fakt.

 

 Mamy zatem obecnie w kosmologii do czynienia z “dramatycznym rozdarciem” pomiędzy dwoma konkurencyjnymi modelami (a raczej grupami modeli) wszechświata z jednej strony płaskiego, z drugiej zaś — sferycznego. Jak wyżej pokazaliśmy, istnieją silne argumenty obserwacyjne (włącznie z ‘dodekahedralnym’ materiałem zinterpretowanym tu po raz pierwszy przez nas) świadczące za każdą z tych opcji. Nie od rzeczy byłoby w takim razie przypuścić, iż może — wedle zasady, że ‘prawda leży pośrodku’ — obydwa owe modele są w jakimś stopniu adekwatne do fizycznej rzeczywistości. Istotnie, gdyby odrzucić klasyczną Kopernikańską Zasadę Kosmologiczną, tj. aprioryczne założenie o homogeniczności i izotropowości przestrzennej Wszechświata, moglibyśmy wprowadzić jako Jego model np. powierzchnię 4-wymiarowego toroidu rogowego, którego 3-wymiarową reprezentacją jest zwykły torus rogowy. Model taki byłby geometrycznie pośredni pomiędzy powierzchnią 4-wymiarowej hipersfery, reprezentującej sferyczną geometrię Kosmosu, a powierzchnią 4-wymiarowego torusa pierścieniowego, która jest przykładem jednego z najbardziej popularnych ostatnio modeli płaskich [por. rys.12].


 Rys. 12 Torus pierścieniowy (u góry) jako rzut czterowymiarowego toroidu płaskiej geometrii Wszechświata oraz torus rogowy (u dołu) — przykład możliwej „geometrii pośredniej” która globalnie przypominałaby geometrię sferyczną (180o < suma kątów w trójkącie < 540o), lokalnie zaś byłaby zbliżona do płaskiej geometrii pierścieniowego torusa.

 

 W naszym modelu ‘rogowym’ istnieje jeden punkt wyróżniony (środek torusa rogowego), który byłby tu modelem początkowego a zarazem końcowego punktu (propagacji) Wszechświata. Czas jest w tym wypadku cykliczny (wszechświat zamknięty), co dobrze zgadza się z naszymi ustaleniami nt. logicznie koniecznej natury czasu z poprzedniego paragrafu. W takim rogowym Wszechświecie nie będą występowały w zasadzie (poza punktem początku-końca) ghost images — także w promieniowaniu tła — co z kolei dobrze zgadza się z aktualnymi obserwacjami. Jednak taki Wszechświat — jako ‘globalnie sferyczny’ — ‘rozpinany’ byłby przez (przestrzenną) siatkę dodekahedralnych geodetyk, co znowu stoi w zgodzie do przedstawionych przez nas rozumowań i empirycznych danych.

 W modelu tym jedynym pełnym obrazem-widmem byłby obraz-widmo punktu początkowego (osobliwego). Punkt ten zatem sam by siebie podwajał [ogólniej: multyplikował] — i w ten sposób byłby źródłem czasu. Dopóki bowiem mamy do czynienia z jednym tylko punktem — jedną chwilą — nie może istnieć ruch. Istnieje wówczas tylko (statyczna) wieczność. Czas zaś jest ex definitione „podwajaniem się”, multyplikacją (punktów i chwil).

 Natomiast fakt, iż (cały) czas wszechświata musi być skończony jest logicznie konieczny. Rozważmy albowiem, co następuje. Weźmy dowolną miarę (tj. jednostkę) czasu. Niech to będzie — dla ustalenia uwagi — sekunda. Otóż sekunda jest (jedną) sześćdziesiątą częścią minuty, (jedną) 3600-tną częścią godziny etc. Ale, w wypadku istnienia czasu nieskończonego, sekunda byłaby 1/∞ — tj. [przy przejściu przez granice] dokładnie zerową! — częścią takiego czasu (czasu w ogóle, czasu jako takiego). Gdyby jednak sekunda była zerową (tj. żadną) częścią czasu w ogóle, to wówczas nie byłaby ona w ogóle częścią czasu. Nie będąc zaś w ogóle [żadną] częścią czasu nie mierzyłaby go przeto. Innymi więc słowy, gdyby czas był nieskończony, byłby on wówczas bezmierny — czyli byłby czasem bez miary, czasem pozbawionym miary. Nie można by było go przeto mierzyć. A skoro czas daje się jednak mierzyć, to musi być on przeto skończony, tj. określony (ograniczony kresem). Warto w tym miejscu odnotować, iż powyższe rozumowania występują rzecz jasna przeciwko faktycznemu (tj. realnemu) istnieniu wszelkich zbiorów nieskończonych, przeciw istnieniu to których (np. przeciw nieskończonej podzielności odcinka) występował już m.in. wielokrotnie cytowany tu przez nas G.W. Leibniz[249].

W powyższym modelu mamy więc do czynienia z czasem Wszechświata cyklicznym, zamkniętym — cały Wszechświat jest zaś periodyczny i pulsujący [także periodyczną jest zarazem wskutek tego przestrzeń, ale fakt ów jest również logicznie konieczny — przestrzeń musi być skończona i periodyczna z tych samych względów, z których te właśnie cechy posiadać winien czas]. Model czasu Wszechświata pulsującego [wzgl. periodycznego], czyli też cyklicznego pojawia się zresztą (również cyklicznie i periodycznie) od momentu stworzenia pierwszego tego rodzaju modelu przez R.C. Tolmana [por. rys. 13] co jakiś [nomen atque omen] czas w kosmologii. Może to świadczyć za tym, iż tego rodzaju intuicja czasu (i) Wszechświata jest (również w nauce) głęboko zakorzeniona[250].

 Rys. 13 Kosmologiczny model Tolmana [za: M. Heller, 1983]. Jak pisze M. Heller: „Tolman wraz ze swoim współpracownikiem Morganem Wardem wykazali, że jeżeli w modelu oscylującym zachodzą procesy nieodwracalne, to okres trwania poszczególnych cykli wydłuża się, a ich amplituda rośnie [...], w fazie rozszerzania się Wszechświata entropia wzrasta, w fazie kurczenia się maleje, ale w kolejnych maksimach ekspansji entropia jest coraz większa. W ten sposób Wszechświat może oscylować nieograniczenie. Jednakże problem przejścia przez osobliwości nadal pozostaje nierozwiązany. Tolman na wszelki wypadek na wykresie pozostawił luki, nie narysował, jak sobie te przejścia wyobraża” [op. cit., s. 112-113].

 

 Ponadto, przedstawiony tu przez nas model Wszechświata był zasadniczo już od samego początku logicznie konieczny, tj. koniecznie prawdziwy. To właśnie tak naprawdę nic innego, a jedynie powierzchnia 4-wymiarowego toroidu rogowego, może być poprawnym modelem, otrzymanym jako odpowiedź na pytanie o (czaso-)przestrzenny kształt Kosmosu. Jeżeli pytamy bowiem w jakim kształcie zamyka się Wszechświat w ogóle, to w odpowiedzi nie możemy — logicznie rzecz biorąc — wymienić żadnych szczegółów tegoż kształtu: to, co jest tylko w ogóle, nie jest w żadnym szczególe, nie może być niczym szczegółowym. Dlatego też najogólniej rozumianym kształtem Universum musiałby być kształt doskonale homogeniczny i izotropowy, co implikuje — jako odpowiedź na tak ogólne pytanie — kształt ‘idealnej’ [tyle, że 4-wymiarowej] Parmenidejskiej kuli[251] [scil. 3-wymiarowej powierzchni hipersfery]. Każda odpowiedź jest po prostu już logicznie zawarta w [poprawnie zadanym] pytaniu. Z zadania sobie tegoż pytania o najogólniej rozumiany charakter kształtu Wszechświata, wynika odpowiedź w postaci zasady kosmologicznej, głoszącej homogeniczność i izotropowość Kosmosu[252]. Problem polega wszak na tym, że kiedy pytamy o czasoprzestrzenne granice Universum, to zadajemy w istocie pytanie już nie o ten najbardziej ogólnie rozumiany kształt Wszechświata, ale pytamy o czasowe granice przestrzennych granic i — tym samym — wchodzimy już na poziom większej (choć dopiero pierwotnej, tj. minimalnej) szczegółowości.

 Weźmy zatem logicznie konieczny 2-wymiarowy model przestrzeni Wszechświata. Musi nim być — zgodnie ze wszystkim, co zostało przed chwilą powiedziane — koło. Jeżeli zadamy sobie teraz pytanie o czasowe granice tak rozumianego Universum (tj. czasowe granice universum rozpatrywanego na tym poziomie ogólności, bądź szczegółowości), to otrzymamy w odpowiedzi — sytuujący się gdzieś na tym kole (wyróżniony) punkt [rys. 14].

 Rys. 14 Gdy fizyczną przestrzeń Wszechświata przedstawimy w postaci (‘doskonałego’) okręgu, wówczas jej granica — czas — będzie, naniesionym na ów okrąg, punktem.

 

Tak, jak punkt jest bowiem granicą linii[253], tak i czas jest granicą, tj. zewnętrznym kształtem a. formą przestrzeni. Jest tak po pierwsze dlatego, gdyż forma przestrzeni jest tejże przestrzeni strukturą, a więc w tym wypadku [zadaną na owej przestrzeni] metryką. Metryka zaś — lub mówiąc po prostu odległość — zjawia się w przestrzeni dopiero wraz z czasem. Gdyby nie było czasu, pokonanie jakiejkolwiek odległości nie trwałoby nigdy dłużej niż chwilę, przez co odległości de facto nie istniałyby, przez co z kolei wszystkie punkty przestrzeni należałoby ze sobą utożsamić. W takim jednak wypadku przestrzeń — nie posiadając części (sprowadzałaby się bowiem do punktu)[254] — nie miałaby też i [wewnętrznej] budowy, struktury. W drugą stronę zresztą również i dystans przestrzenny implikuje swoim istnieniem czas. Czas albowiem — jako tożsamy z najogólniej rozumianym ruchem[255] — wymaga dystansu dla swego istnienia. Przeto więc dystans [przestrzenna odległość a. odległość w przestrzeni] i czas są to pojęcia równozakresowe. [Metryczny] dystans [czas] jest więc strukturą [kształtem, granicą] przestrzeni.

Po drugie — czas jako spirala jest tworem płaskim, 2-wymiarowym, przeto przystoi mu ograniczać 3-wymiarową przestrzeń[256].

Po trzecie przestrzeń fizyczna, która jest z jej definicji najprostszym dającym się dostrzec zmysłowo tworem[257], wymaga jako swej antytezy (granicy) tego, co jest jeszcze niewidzialne (nie dające się dostrzec zmysłowo) a taką jest właśnie rzeczą czas.

Należałoby tu tylko jeszcze zauważyć, iż czas — jako właśnie graniczna [tj. skrajna] forma przestrzeni, należy do tej przestrzeni, zawiera się w niej — nie może stanowić on przeto odrębnego, „czwartego” wymiaru.

W każdym razie, na owym jednowymiarowym, liniowym [w postaci okręgu] modelu przestrzeni trójwymiarowej, czas będzie więc punktem. Gdy uwzględniamy czas w przestrzeni — wyróżniamy na tej linii punkt. Jeśli chcemy zaś przejść do przestrzeni trójwymiarowej, zrealizować zatem model (spełnić go), musimy obrócić rzecz jasna cały model [ażeby stał się pełnym] wokół punktu-czasu najpierw w przestrzeni 3-, potem zaś 4-wymiarowej, otrzymując [kolejno] torus rogowy, oraz 4-wymiarowy rogowy hipertoroid. Wyróżniony albowiem na kole przestrzennym punkt czasu stanowi formę, tj. granicę owej przestrzeni. Żeby jednakże urzeczywistnić ów model, trzeba go zrealizować, tzn. spełnić. Spełnienie zaś czegoś jest (jego) obrotem, obróceniem, tj. także — odwróceniem [a więc — w tym wypadku — zamienieniem formy i treści; treść koła przestrzeni stać się musi a zatem formą otaczającą znajdującą się tym razem wewnątrz treść czasu-formy — i stąd się bierze charakter ww. obrotu].

Wówczas otrzymamy rzecz jasna model Wszechświata niehomogenicznego i anizotropowego, ale — jak już powyżej zaznaczono — taki to właśnie model jest logicznie konieczny[258], kiedy chcemy odpowiedzieć na pytanie o nie tylko przestrzenny, ale również przestrzenno-czasowy charakter kształtu Kosmosu. Kosmologia współczesna zaś udzielała — jak do tej pory — ‘właściwej odpowiedzi na niewłaściwe pytanie’. Było tak zaś dlatego, ponieważ współcześnie nie umiemy z zasady — w przeciwieństwie np. do starożytnych Greków — myśleć posługując się pojęciami synkrytycznymi[259] — pojęciami odnoszącym się do jakichś obiektów w ogóle, do rzeczy samych w sobie. Nie potrafimy obecnie już mówić po prostu o „czymś”, a jedynie o „czymś jakimś”, o rzeczy w danym jej aspekcie. Nic zatem dziwnego, że i dzisiejszym fizykom zlewa się pojęcie „kształtu Wszechświata w ogóle” z jego bardziej szczegółową egzemplifikacją — „kształtu Wszechświata w jego aspekcie ewolucyjnym, tj. dynamicznym, czyli więc czasowym”. I tak o ile „Wszechświat w ogóle” winien mieć (w pierwszym przybliżeniu) kształt Parmenidejskiej kuli, o tyle Wszechświat czasowy [universum obserwowane w czasie, a więc universum w pełni fizykalne] jest hipertorusem rogowym. Jak widzimy, to właśnie zresztą model torusa rogowego wyjaśnia nam [na razie przynajmniej jakościowo] wszystkie, pozornie jedynie sprzeczne, obserwacje dotyczące Wszechświata[260].

 Osobną kwestię stanowi tutaj problem szczegółowego statusu geometrycznego omawianego przez nas modelu Kosmosu. Jak wiadomo, funkcjonujące dziś w tej materii modele opierają swój formalizm na geometrii rozmaitości (różniczkowalnych). Jak zauważa jednak M. Heller: „Konieczność odejścia od rozmaitościowego modelu czasoprzestrzeni może ujawnić się w obszarze kwantowania grawitacji. Istnieją silne racje przemawiające za tym, że skwantowanie pola grawitacyjnego — przede wszystkim na bardzo wczesnych etapach ewolucji Wszechświata, w pobliżu tzw. początkowej osobliwości — jest nie dającą się uniknąć koniecznością. Choć znane są i inne propozycje, wysoce prawdopodobnym wydaje się, że przy tego rodzaju zabiegu trzeba odstąpić od rozmaitościowej struktury czasoprzestrzeni. Zacytujmy na przykład opinię Trautmana: ‘Topologiczne i różniczkowe struktury czasoprzestrzeni nie wydają się posiadać dobrze określonego operacyjnego znaczenia. Dlatego też jest prawdopodobnym, że zostaną one porzucone, lub raczej zastąpione, przez jakąś inną strukturę, która byłaby ściślej związana z fizycznymi zjawiskami i ściślej przez nie wyznaczana niż absolutna, lokalnie euklidesowa struktura czasoprzestrzeni, zakładana we wszystkich obecnych teoriach. Według mojej opinii, zadowalająca kwantowa teoria przestrzeni, czasu i grawitacji będzie musiała odrzucić pojęcie rozmaitości różniczkowej jako modelu czasoprzestrzeni’ [...]”[261].

 Strukturą, będąca ‘ściślej związaną z fizycznymi zjawiskami’ mogłaby być [jak wynika już z naszych dotychczasowych rozważań] przestrzeń rozpinana przez [zawarty w niej] 2-wymiarowy, spiralny czas, naniesiony na ‘złotą’, logarytmiczną spiralę, której każdy pełny obrót kreowałby kolejne — propagujące w postępie właśnie złotym — płaskie pentagonalne figury (pentagon, siatka dodekahedru etc.) [por. rys. 6]. Rzut spirali czasu na oś jednowymiarową dawałby czas liniowy skwantowany. Przybliżyłoby to w istotny sposób ‘unifikację’ czasu w dzisiejszej fizyce, która dysponuje póki co jedynie partykularnymi pojęciami czasu: termodynamicznym, ‘grawitacyjnym’, kwantowym etc. Szczegółowy formalizm takiej struktury wymagałby dopiero opracowania. Jak zauważa wszelako É. Klein: „Każda z koncepcji fizycznych nadaje czasowi status oryginalny i szczególny. W rezultacie czas prezentuje zagadkowe oblicze sfinksa, jego istota zaś pozostaje mglista, nieokreślona i raczej niespójna. Nie istnieje uniwersalna koncepcja czasu, nie ma wokół tego pojęcia teoretycznej zgodności. [...]. Czy jedność czasu pojawiłaby się, gdyby teoretycy zdołali zunifikować cztery oddziaływania uznawane przez współczesną fizykę za podstawowe? A może wręcz przeciwnie, brakuje im właśnie tej jednolitej wizji czasu, aby posunąć do przodu sprawę unifikacji? Niewykluczone, że różne czasy [...] posiadają jednak dobrze ukryte ‘twarde jądro’ wspólnych własności. Wykazanie istnienia ‘zgodności czasów’ w fizyce wprowadzałoby porządek tam, gdzie go bardzo brakuje, a ponadto rzuciłoby nowe światło na pewne nadal aktualne problemy podstawowe, jakie nastręcza na przykład interpretacja fizyki kwantowej. Z pytań dotyczących natury czasu mogłyby się więc narodzić fundamentalne teorie jutra”[262].


 Rys. 15 Trudne do wizualizacji przedstawienie modelu Wszechświata w postaci 4-wymiarowego hipertoroidu rogowego, z czasem jako jego osią symetrii. Nowego znaczenia nabiera tu znane [zwłaszcza wśród ziemskich biznesmenów] powiedzenie, że wszystko w świecie kręci się wokół czasu.
Czas waha się tu cyklicznie w przedziale [-a, a], zaś dla  r = a otrzymujemy punkty osobliwe (ewolucji) Wszechświata. Od razu widać, iż w tym modelu każde przemieszczenie [translacja] w przestrzeni jest zarazem podróżą w czasie i vice versa. Kiedy sięgamy w głąb przestrzeni, sięgamy w głąb czasu — co jest zresztą dość oczywiste — natomiast (jak już wcześniej zauważaliśmy) istnienie odległości przestrzennej jest conditio sine qua non istnienia zjawisk czasowych. Poza tym Wszechświat w tym modelu 'ekspanduje' — jak również widać — w tempie niejednostajnym i posiada 'momenty' osobliwe, co może implikować niejednospójną topologię. Model ów wymaga teraz ilościowego sprawdzenia.


 

Rys. 16 Niejednospójna topologia Wszechświata jest wynikiem, logicznie rzecz biorąc, z jednej strony zamkniętości, czyli też pełni universum, z drugiej zaś może być związana z przedstawionym powyżej zarysem cyklicznego modelu czasoprzestrzeni, w którym czas jest okresowy i stanowi 'centrum' Kosmosu.

 

Konsekwencje adekwatności tegoż modelu byłyby m.in. następujące. Otóż, jak wiadomo, trajektorie w przestrzeni fazowej systemu hamiltonowskiego, mającego n stopni swobody i posiadającego n całek ruchu, leżą na n-wymiarowej rozmaitości, która jest topologicznie równoważna n-torusowi[267] [por. rys. 17]. Zatem Wszechświat w ogóle, Wszechświat jako całość byłby adekwatnie opisywalny 'pełnym' torusem rogowym, zaś poszczególne części ten Wszechświat składające — w ogólności 'niepełnymi', wielowymiarowymi torusami (pierścieniowymi). To doskonała ilustracja prawdy głoszącej, że całość jest czymś pełnym, to co ogólne jest czymś prostym, a poszczególne składniki tegoż ogółu — niepełne i skomplikowane.



 

Rys. 17 Orbity ciał materialnych opisywanych w systemie hamiltonowskim (np. orbity planet) sytuują się na torusach fazowych (np. w przestrzeni zmiennych 'działanie-kąt').

 

Warto tutaj w każdym razie jeszcze zaznaczyć, iż powiedzieliśmy powyżej również coś nt. natury punktu początkowego — tj. wg np. OTW osobliwego punktu[268] — Wszechświata. Nie zmienia to faktu, że posiadane dziś przez nas narzędzia teoretyczne nie są w stanie dosięgnąć opisu tego punktu, jednak — jak widać — nawet już prosta logika i rozum [a więc 'narzędzia' doskonale znane już Filolaosowi] są zdolne wykroczyć — przynajmniej w sensie jakościowym — poza najbardziej nawet dopracowane naukowe teorie


Jak pokazaliśmy do tej pory, nauka Filolaosa, niczym czerwona nić, przewija się w toku dziejów astronomii i kosmologii. Nazwisko pitagorejczyka, bądź jego uczniów Archytasa oraz Platona, pojawia się nader często tam, gdzie dokonane zostaje jakieś przełomowe — i zdawałoby się całkiem nowatorskie — odkrycie, dotyczące budowy oraz struktury Kosmosu, uświadamiając nam, że nie do końca jest ono naprawdę nowatorskie. Co prawda usiłuje się dziś przedstawiać często poglądy antycznych uczonych jako archaiczne, a nawet logicznie niespójnie, pogląd taki jednak — jak już wyżej pokazaliśmy — sam jest logicznie niespójny; toteż należałoby go uznać już za archaiczny.

Zapewne także „nie ma wątpliwości”, iż czysto dedukcyjny system pitagorejsko-platoński, wyprowadzający swe tezy z najbardziej ogólnych (synoptycznych), pierwotnych zasad (a. zasady) jest — logicznie rzecz biorąc — bardzo bliski już na samym swym początku Teorii Wszystkiego, bądź wręcz stanowić musi egzemplifikację takiej teorii. W dzisiejszej fizyce rozumuje się zazwyczaj przez indukcję i uogólnianie — „od szczegółów do ogółu”[280] — zatem najbardziej ogólna teoria — Teoria Wszystkiego — jest w tym modelu myślenia dopiero finalnym, nieosiągalnym prawie punktem dojścia
Pitagorejskie twierdzenie, że ‘wszystko jest liczbą’ może być prawidłowo uzasadnialne logicznie. Liczba (naturalna) jest bowiem jednością wielości (jedną wielością). Tymczasem wszystko, co nie jest wielością — jest jednością. To zaś, co nie jest wielością — musi być jednością. Zatem nie może istnieć nic, co nie byłoby ani wielością, ani jednością. Zarazem każda rzecz jest jedną i tą samą rzeczą [zasada tożsamości].
Przejdźmy teraz z kolei do bytów „ponadprzestrzennych”. Dość oczywistym jest, iż tak, jak ciało geometryczne możemy określić za pomocą 3 współrzędnych (długość, szerokość, wysokość), tak „ciało o własnościach fizycznych” („posiadające barwę”, czyli pewnie po prostu jakąś konsystencję, a. ogólniej — stan skupienia) da się opisać za pomocą tych trzech oraz jeszcze jednej współrzędnej, oznaczającej masę. Innymi słowy każdy punkt bryły geometrycznej, jako obcięcia 3-wymiarowej przestrzeni, jest całkowicie określony trzema liczbami, zaś każdy odnośny punkt jako część ciała fizycznego — czterema liczbami, z których czwarta oznacza masę skupioną w danej, infinitezymalnej części 3-wymiarowego kształtu ciała. Tak samo zatem, jak ciało geometryczne mogliśmy potraktować jako swego rodzaju ciąg (a. continuum) płaszczyzn, tak i ciało fizyczne (masywne) możemy potraktować jako ciąg (a. continuum) geometrycznych brył, lub też jako geometryczną bryłę, której przypiszemy jeszcze w każdym jej punkcie czwartą współrzędną — masę.

 Podstawą naszego poznania jest ujęcie, tzn. objęcie rzeczy(-wistości), czyli forma (to, co ogranicza)[333]. Możemy ten aspekt Wszechświata nazwać także jego (zewnętrznym) obliczem (physis). Zajmować się nim powinna (szeroko rozumiana) fizyka, jako nauka nie tylko o materialnym aspekcie świata, ale o wszystkich aspektach formalnych tegoż świata.
Łatwo jest pokazać, że pitagorejsko-platoński paradygmat nauki — taki, jakim go w nin. pracy zrekonstruowaliśmy — prowadzi wprost i natychmiast do skonstruowania (czy też może raczej: odkrycia) wciąż nieosiągalnego w dzisiejszej fizyce szczytu i zwieńczenia tejże fizyki, jakim byłaby dla niej bądź tzw. jednolita teoria pola, tj. „ogólna teoria, która powiązałaby oddziaływania elektromagnetyczne, grawitacyjne, silne i słabe jednym układem równań”[335], bądź także tzw. teoria wszystkiego, tj. „teoria, która podaje jednolity opis wszystkich znanych typów cząstek elementarnych, wszystkich znanych rodzajów sił we Wszechświecie oraz ewolucji Wszechświata”


 Zakończenie

 

I tak oto doszliśmy do końca naszych rozważań. Dotyczyły one w istocie zagadnienia mitu liniowego postępu nauki. Jak okazało się powyżej, pomimo iż mit ten (jak zresztą na ogół wszystkie mity) ma szeroki zakres i dużą siłę oddziaływania, jest jednak z punktu widzenia faktów nazbyt dosłownie interpretowany i przyjmowany. Niewątpliwie tkwią w nim ziarna prawdy w tym sensie, że nauka nowożytna dokonuje bezustannego ilościowego postępu wiedzy. Ale twierdzenie, że istnieje dziś również stały postęp w metodzie myślenia, w dokonywaniu wglądu w rzeczywistość i w metodologicznej analizie odkrywanych naukowych teorii budzi już znaczną wątpliwość.

Posługując się metodami ścisłego (choć zarazem bardzo abstrakcyjnego) logicznego myślenia, jakie były już znane starożytnym, możemy nie tylko zrozumieć głeboko sens odkrywanych dziś przez nas w fizyce i astronomii empirycznych faktów i uzyskać w nie wgląd; możemy również przewidywać nowe, przyszłe odkrycia (jak odkrycie, nie powstałej jeszcze do dzisiaj, Ogólnej Teorii Pola).

Konkluzje te mogą nas niepokoić. Są one bowiem obligatoryjne. Przyjąwszy je jako prawdę, nie możemy nie starać się zmienić podejścia do odkrywania Prawdy naukowej. W szczególności nie możemy w takim razie zatrzymywać się na zdroworozsądkowym etapie poznania rzeczywistości i twierdzić nadal, że jest to etap najwyższy. Świadomość, że poza metodą nauk empirycznych istnieje jeszcze coś więcej jest z pewnością bardzo niewygodna, zmusza do najwyższych umysłowych oraz duchowych wysiłków. Dlatego też naukowcy przez setki lat — poczynając od ówczesnych krytyków Kopernika, Galileusza i Newtona (a nawet jeszcze wcześniej) bronili się przed tą świadomością i będą ją z całą pewnością dalej odrzucać.

http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/zawisza_czerwona_nic/zawisza_czerwona_nic06.htm
« Ostatnia zmiana: Październik 22, 2010, 23:45:52 wysłane przez Michał-Anioł » Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Lucyfer
Moderator Globalny
Aktywny użytkownik
*****
Wiadomości: 134



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #85 : Luty 07, 2010, 10:51:21 »

Cytat: Leszek
Nie wyjaśnia to nam jednak skąd biorą się idealne okręgi opisane na kuli, jak choćby te, które widać na obrazku w poprzednim poście Lucyfera.




Cytuj
Fig. 450.11BProjection of 25 Great-Circle Planes in Vector Equilibrium System: The complete vector equilibrium system of 25 great-circle planes, shown as both a plane faced-figure and as the complete sphere (3 + 4 + 6 + 12 = 25). The heavy lines show the edges, of the original 14-faced vector equilibrium.
źródło: http://www.laetusinpraesens.org/docs80s/80vecteq.php

Osie rotracji równowagi wektorowej
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 23:53:15 wysłane przez Lucyfer » Zapisane
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #86 : Luty 18, 2010, 16:48:41 »

W dniach  21-22-23 Listopada 2009 r w Calgary pod nazwą "  Breakthru Technologies and applied quantuum fractal field theory"  odbyła się wspólna konferencja naukowców w skladzie
 Dan Winter ,
Nassim Haramein,
Elizabeth A. Rauscher, Ph.D. ( Światowej sławy fizyk jądrowy, pracownik naukowy, autor ponad 100 prac akademickich.)
Bob Dratch (wynalazca i projektant )
Dr. Sal Giandinoto PhD (Autor "Ontology of Consciousness Quantum Cosmology and Unified Field: nowy paradygmat")
Dr. Patrick Flanagan (Znany autor "New Theory of Cancer", wynalazca i przedsiębiorca)

Celem konferencji bylo ( jak stoi w broszusze )  :
1)Połączenie  zespołu światowych naukowców-liderów, którzy  pojawiają się w czołówce Fractal Pole Technologies.
2) Rozwój rosnącej sieci inwestorów w świadomość oraz  biznesowych liderów ze świadomością  globalnych potrzeb i współczucia. (pewnie ze wzg na sponsorów )
3) Jesteśmy zaangażowani w rozwój innowacji w sektorze rolnictwa, techniki, systemów energetycznych , zrównoważony rozwój, zdrowie i edukację .
4) Forum doskonałe pomysły i paradygmat nowego myślenia .
5) Punktu współpracy dla wizjonerów, naukowców i pionierów.
6) Przeznaczone dla solidnych naukowych i twarde badania, zatwierdzania i analizy.
7) Projekty Regeneracujne które oferują ludziom oraz wspólnotom nowe, bardziej zrównoważone systemy do życia.
Spoko Wsparcie w podejmowaniu kluczowych projektów na rynek.
9) Ułatwianie inwestowania w nowe działania na polu podstawowych energii, które mogą poprawić życie.


http://breakthru-technologies.com/images/stories/breakthru-technologies-conference.pdf

To początek dla wypracowania wspólnej  teorii, a w każdym razie ujednolicenia nazewnictwa .
Tak, jak umiałem najlepiej pozwoliłem sobie przetłumaczyć fragment tej broszury . Oto on :
"Faza Koniugacji jest zdolnością natury do SamoOrganizowania się oraz do SamoNaprawy ( korekcji) . Golden Ratio Optimized Fractal Phase Conjugation ( fraktalna ,zoptymalizowana koniugacja wg złotej proporcji ? )  staje się bardziej precyzyjnym językiem, który może zastąpić takie pojęcia jak: Implozja, Fuzja, punkt zerowy, Omega Point, Punkt Bezruchu, Bindhu Point, Teoria Czarnych Dziur
Pole Fraktalne jest ma rosnące znaczenie jako dowód , przyczyna i rozwiązanie -  rozwiązuje zagadki (których współczesna nauka nie potrafi wyjaśnić ) takie jak: Świadomość, Percepcja Gravitacja , Siły Życia , Spójność DNA , Kolory Uzdrawiające ,  Koniugacja Fazowa - Zlota Proporcja.

Doskonaly Kaduceusz to droga, którą "energia" i "ładunek" lub "siła życiowa" przebywa od chaosu do życia. Golden Mean Ratio - jest podstawą do praktyki świętej geometrii, Technologii  Starożytnego Świata, sumeryjskiej, egipskiej i greckiej filozofii, matematyki, astronomii, chemii i alchemii. Wszystkie bryły platońskie wyrażają zasadę złotej proporcji. To jest nasze głębokie naukowego dziedzictwo  obecnie na nowo odkrywane i stosowane na rubieżach najnowszej fizyki oraz technologii przełomu.

Czym  jest Teoria Jednorodnego Pola Fraktalnego ?
Fraktalne jest to, co symetrycznie rozciąga się pomiędzy wielkościami  bardzo małymi i bardzo dużymi. Samo-podobieństwo oznacza wewnętrzną strukturę. Wewnętrzny element ma taki sam wzór jak zewnętrzny element, np. szyszka, drzewo paproci lub szyszynki-mają kształt, od którego można rozpocząć zmianę ogniskując  w dół do centrum i jeszcze dalej zawsze widząc to samo! Fraktalność to  geometria fal "ładunku", co pozwala im zastosować całą konstruktywną infterferencję ( zgodność fazową ). Fraktale dostarczają "informacji" do formy, kształtu i drgań na wyższe i wyższe modele ewolucji dekodując z większych na mniejsze spirale i tak w nieskończoność.
Teoria Jednorodnego Pola Fraktalnego oraz  założenia  Złotej Żasady ( Golden Mean ) pozwalają i dozwalają na dodawanie i mnożenie się fal ładunków . Idea symetrii ma zasadnicze znaczenie dla obu. Fizyka kwantowa możne wyjaśnić menażerię  podstawowych cząstek które obserwujemy - kwarków, gluonów, fermionów, bozonów i więcej - jako różne aspekty symetryczności obiektów. Relatywność, również, tak pięknie to może wyrazić ze względu na symetrie, które istnieją między czasem, a  przestrzenią: słynne równanie Einsteina E = mc2  zasadniczo wyraża symetrię między masą i energią. Symetria jest częścią języka natury: wiele zwierząt i roślin, wykorzystuje symetryczne kształty jako sposób przeciwstawienia się  chaosowi krajobrazu. Symetria także leży u podstaw molekularnych świata. Nowa informacja  jest oczywista :  symetria, której poszukuje fizyka - to dosłownie doskonale i nieskończenie - konstruktywna elektryczna kompresja (w rozumieniu ujednoliconego rozwiązania proponowanego przez  Einsteina ) i jest to dokładnie Fraktalne Pole.
Co to jest DNA?
To jest spirala. Co to jest spirala? Jest to forma. Podobnie jak spirala jest formą, DNA jest najbardziej znanym wyrażeniem  spirali złotego środka . Tak więc od nieskończoności możemy zrekonstruować wiele rzeczy w sposób filozoficzny i materialny, używając zasady złotego środka. Kiedy zastosujemy elektryczne zasady w samoorganizującej się fazie  nagle tak wiele tajemnic duchowych ujawnia się poprzez "DNA-radio " .  Niczym uniwersalny samoorganizujący się rezerwuar informacji służącej do przeżycia ( "nieświadomości zbiorowej") nagle zaczyna doskonale opisywać Fazową Koniugację Dielektryczną Pola wyłącznie poprzez DNA !"

Cytuję to dlatego, żeby zapodać taką myśl, że chociaż  nasze wysiłki, aby zsyntetyzować Nassima i Dana, są godne i słuszne same w sobie, to może niekoniecznie celowe, gdyż na wspomnianej konferencji, jak mniemam próba syntezy ( w świetle tłumaczenia ) już została podjęta przez samych zainteresowanych.
Zatem może dobrze byłoby zapytać samych autorów do czego doszli  i czy podpisują się pod tą broszurą ? bo może doszli do jeszcze innych wniosków , które sobie gdzieś zapisali, a jeszcze nie ogłosili światu, do prawdziwej SYNTEZY.

sponsorami tej konferencji byli :
• Kerrie Wilson:
Phoenix Voyage: www.phoenixvoyage.com
“Inspiring Solutions for a Better World”
• Roger Green: Academy Sacred Geometry:
www.AcademySacredGeometry.com
“Universal Principles Make Sense”
• Paul Harris: Energy Systems Canada

Ciekawi mnie Wasze zdanie .
pozdr
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2010, 17:07:13 wysłane przez east » Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
Lucyfer
Moderator Globalny
Aktywny użytkownik
*****
Wiadomości: 134



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #87 : Marzec 19, 2010, 02:28:21 »

Osie symetrii równowagi wektorowej i Lo Shu


1) Boczna ściana


2) Lo Shu


3) Synteza
« Ostatnia zmiana: Marzec 31, 2010, 16:08:34 wysłane przez Lucyfer » Zapisane
Lucyfer
Moderator Globalny
Aktywny użytkownik
*****
Wiadomości: 134



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #88 : Marzec 28, 2010, 13:01:08 »

Dwudziestościan, Torus i LoShu

1)
2)
3)

4) LoShu
Zapisane
Lucyfer
Moderator Globalny
Aktywny użytkownik
*****
Wiadomości: 134



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #89 : Marzec 29, 2010, 20:45:12 »

Drzewo Życia i Równowaga Wektorowa

1) Drzewo życia na sferze


2) Synteza północnej i południowej hemisfery

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=340.msg1036#msg1036

3) Osie rotacji równowagi wektorowej


4) Porównanie

Zapisane
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

piraci programowanie endriuadventurezg akademiajazdykonnej szczesliwirodzice