Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: « 1 2 3 4 5 6   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: ZDROWIE - odzyskiwanie i umacnianie  (Przeczytany 78365 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #50 : Czerwiec 11, 2010, 00:56:01 »



Od najmłodszych lat jesteśmy oswajani z widokiem białego kitla i to tak, że lekarza uważamy niemal za cudotwórcę. Jesteśmy przeświadczeni, że nikt inny, tylko on potrafi nas wyleczyć ze wszystkich dolegliwości i chorób.

Zastanawiałam się, czy faktycznie prekursorami dzisiejszej medycyny byli starożytni. Czy faktycznie do swoich sukcesów dochodzili przez tysiące lat metodą “prób i błędów”? Jak to wyglądało? Czy przypadkowym osobom podawano nieznany specyfik i czekano na efekt? Na kim próbowano? Na ochotnikach, więźniach, niewolnikach? A jak to jest, że my współcześni mamy tylko mgliste pojęcie o medycynie “ledwie” sprzed 1000 lat? Bogiem medycyny według Greków był Asklepios, syn Apollina, którego zabił Zeus za nadmierne wskrzeszanie zmarłych. Egipcjanie twierdzą, że Toth nauczył ludzi stosowania roślin, pokazał im dobre i trujące. Czy to nie oznacza, że cała medyczna wiedza została nam ludziom przekazana? Czy zaginęła w kataklizmie 12,5 tysiąca lat temu?

Być może, ale zapewne jakieś jej resztki przetrwały i być może z tych szczątków korzystali Hipokrates czy Galen. Ale i ta wiedza ginęła na przestrzeni dziejów, a w ostatnich czasach została “dobita” przez “nowoczesną” medycynę i koncerny farmaceutyczne.

Od najmłodszych lat jesteśmy oswajani z widokiem białego kitla i to tak dogłębnie, że lekarza uważamy niemal za cudotwórcę. Jesteśmy przeświadczeni, że nikt inny tylko on potrafi nas wyleczyć ze wszystkich dolegliwości i chorób. Niemal z namaszczeniem przełkniemy wszystko, co nam zaaplikuje, nie zastanawiając się nawet, czy nie popełnił jakiegoś błędu. Lekarz to zawód i jak w każdym zawodzie są ludzie z powołania, są dobrzy rzemieślnicy, ale są i partacze. Lekarz to też człowiek i też może popełnić błąd, tyle tylko że jego błąd może mieć nieobliczalne konsekwencje.

Odrzucenie przez nowoczesną medycynę tak zwanej “medycyny ludowej” nastąpiło już dawno i nie świadczy o jej wiarygodności i rzetelności. Dodatkowo dzisiejsza “nowoczesność” medycyny polega na aplikowaniu, co raz to wymyślniejszych tabletek-panaceów na „wszystko”, ale rzadko kiedy mówi się o drugiej stronie, szkodliwej, tych specyfików, która ma niejednokrotnie bardzo niekorzystny, a niekiedy wręcz destrukcyjny wpływ na organizm ludzki.

Czy medycynę należy obarczać całą winą? Z pewnością nie. To człowiek zrobił się wygodny i własne zdrowie oddał w ręce innych. Z własnego wygodnictwa odrzucił wiedzę przodków i choć porusza się po aptece z ogromną ilością leków, nie potrafi ich rozpoznać i użyć. Dlaczego odrzuca się wiedzę tzw. ludową, która w swych korzeniach poza tradycją zawiera wiedzę starożytnych? Czy dlatego, że były to zabobony? A co w zamian daje nam medycyna tradycyjna? Chemiczne leki “szybkiego reagowania”, które likwidując jeden objaw, wpędzają nas w następną chorobę. Specjalista od serca potrafi “rozwalić” nam wątrobę, bo wątroba to nie jego specjalność. Dziś, gdy człowiek zachoruje, rozpoczyna wędrówkę od cierpienia do cierpienia i nie wie, kiedy ją zakończy i czy zakończy szczęśliwie.Doskonale współdziałający organizm jakim jest człowiek, jest dziś traktowany jak zepsuty samochód w warsztacie samochodowym. Problem jest taki, że samochód do człowieka ma się tak, jak ręczny świder do komputera. Czasy, w których żyjemy, są czasami absurdu. Człowiek, który ratuje tonącego może być ukarany za to, że nie posiada karty pływackiej.

Dodatkowo media bardzo często wprowadzają ludzi w błąd. Kto ogląda telewizję lub słucha radia, jest wprost bombardowany reklamami cudownych leków, prezentowanych przez fałszywych lekarzy, połączonych z rymowankami typu “kaszel (wszystko)ci minie po flegaminie”, natychmiastowych odchudzanek w rodzaju 14 kilogramów w jeden tydzień, czy wprost cudownych jogurtów, które nie psują się nawet po dwóch tygodniach! Mądry skrzywi usta w pogardliwym uśmiechu, ale nieświadomy natychmiast kupi. I o to w tym wszystkim chodzi, bo towar na półce, to zamrożony pieniądz producenta. Nie jest ważne, czy produkt jest zdrowy, ważne jest żeby szybko sprzedać. A wystarczy się zastanowić jak smakuje zsiadłe mleko po tygodniu, by natychmiast zrozumieć, że coś musiano dodać, by taki jogurt przetrwał. Wszyscy i to w szybkim tempie, stajemy się magazynami broni chemicznej. To jest awers, a rewers wygląda tak: żadne państwo nie jest zainteresowane edukowaniem swych obywateli na temat zdrowego żywienia, z bardzo prozaicznego powodu. Po pierwsze – uderza to w przemysł rolno-spożywczy, a przy okazji w przemysł chemiczny. Nie jedząc szkodliwego białego chleba i cukru puścilibyśmy “z torbami” piekarzy, cukierników i cukrowników, a gwałtowny spadek spożycia niezdrowego mleka odczuli by hodowcy i cały przemysł mleczny. A po drugie – co by się stało, gdyby zacząć uczyć od przedszkola zasad zdrowego żywienia? Po dwudziestu latach okazałoby się, że lekarze nie są wcale potrzebni i należałoby służbę zdrowia zredukować do pogotowia ratunkowego uczestniczącego tylko w ratownictwie medycznym. To nie zdrowie ludzi jest najważniejsze. Najważniejszy jest zysk ze sprzedaży niezdrowej żywności i zysk koncernów farmaceutycznych na leczeniu ludzi. To dlatego jesteśmy zasypywani reklamami “Big-Maców”, czekoladek i złotymi środkami na “wszelkie bóle i swędy”.

Infantylne byłoby negowanie naukowej medycyny, bo przecież w domu nie złożymy sobie złamanej nogi, czy nie przyszyjemy ucha odgryzionego przez łagodnego psa. Medycyna jest potrzebna do leczenia nagłych i ciężkich przypadków, do ratowania ludzi w katastrofach i wypadkach, a my pędzimy do lekarza już po ukąszeniu komara. Każdy człowiek jest inny, ale jedzenie dotyczy wszystkich. Chodzi o to, że przy odrobinie wiedzy w dużej mierze możemy leczyć się sami, tym co jemy, nie wydając ciężko zarobionych pieniędzy na “cudowne” leki, a przy zmianie nawyków żywieniowych, schudnąć bez “cudownych” diet, które polegają na wyniszczeniu organizmu.Warto sobie uświadomić, że przez nasze ręce codziennie przewijają się leki naturalne, które my sami uporczywie niszczymy, kilkakrotnie odgrzewając, gotując i smażąc. Kto musi, nadal będzie brał antybiotyki, ale niech jednocześnie pamięta, że leczenie po ich użyciu trwa wiele miesięcy. Kto będzie chciał, będzie nadal brał codziennie aspirynę, która ponoć chroni przed zawałem, ale niech jednocześnie pamięta, że niszczy w ten sposób śluz żołądka, co doprowadza do jego owrzodzenia. Kto chce, będzie łykał witaminę C w tabletkach, ale niech będzie świadomy, że od niej nabawi się skrzepów krwi, kamieni w nerkach i przy okazji zaburzy organiczną gospodarkę cukrami.

Odradza się, choć powoli, medycyna naturalna i ziołolecznictwo. Medycyna stosowana przez nasze babcie, a czasem jeszcze przez mamy nauczone przez swoje matki. Dlaczego powoli? Po pierwsze literatura na ten temat jest wydawana w bardzo małych nakładach (bo kto to będzie czytał?), po drugie trudno jest zwalczać narzucony nam od młodości schemat “choroba-lekarz-ozdrowienie”, a po trzecie do ataku ruszyły połączone siły koncernów farmaceutycznych, zarabiających krocie na terapiach prowadzonych za pomocą produkowanych przez siebie chemikaliów.

Środek naturalny, leczący chorobę, nie zostanie dopuszczony do oficjalnego użytku, dopóki nie zostanie dogłębnie rozłożony na czynniki pierwsze przez chemików, a szanowne grono medyków nie zrozumie, na czym polega jego działanie, czyli w praktyce nigdy. Chemicy po pewnym czasie wyekstrahują jakiś związek chemiczny i to on wejdzie do medycyny jako lek oficjalny, przynosząc jednocześnie zyski producentowi. Otrzymamy nowy super lek, a po wielu latach zaczną się procesy o odszkodowanie za groźne skutki uboczne, których nauka nie potrafiła przewidzieć.

Do niczego też absolutnie nie namawiam. Każdy ma swój rozum i potrafi myśleć. Ja sygnalizuję i przekazuję to, co zauważyłam sama i o czym piszą bardziej rozlegle inni, naprawdę mądrzy ludzie. Ludzie, którzy są lekarzami z wieloletnią praktyką, ludzie którzy na nowo odkrywają dawno zapomnianą wiedzę i którzy to wszystko próbowali na sobie. Weźmy się za siebie, zacznijmy “poprawnie” jeść, poprawmy odporność własnego organizmu, a wtedy będziemy mniej chorować. I jeszcze jedno. Te kwiaty zasadził i wyhodował ktoś inny. Ja je tylko zebrałem w bukiecik. Życzę “owocnej” lektury i inspiracji:

MINI VADEMECUM I KILKA CENNYCH UWAG

Czosnek – używanie czosnku reguluje ciśnienie, ale nie wszyscy lubią lub mogą jeść czosnek. Nie wszyscy też wiedzą, że takie same działanie ma skórka cytryny wraz z białym miąższem. Wystarczy wziąć słoiczek po dżemie. Wyszorować i sparzyć dwie cytryny, wycisnąć i wypić sok (jest to dzienne zapotrzebowanie na witaminę C). Skórki zemleć w maszynce do mięsa (lub zetrzeć na drobnej tarce) i przełożyć do słoiczka, dodać do tego łyżkę miodu i wstawić do lodówki. Codziennie wieczorem (przed snem) zjeść 1 łyżeczkę od herbaty samego tylko specyfiku. Po 1-2 tygodniach używania jest widoczna poprawa, a po 1-2 miesiącach można konsultować z lekarzem zmiany w przyjmowaniu leków. Czosnek i cytryna działają leczniczo, a nie objawowo. Ponadto one regulują ciśnienie, a więc pomagają leczyć zarówno nadciśnienie jak i ciśnienie zbyt niskie.

Burak czerwony – Burak pobudza apetyt, jest odświeżający i lekkostrawny. W leczeniu naturalnym jest stosowany na anemię, demineralizację organizmu, nerwicę, grypę, gruźlicę, nowotwory, przeciw zapaleniu nerwów i wątroby. Ćwikła (utarty gotowany burak z utartym chrzanem i kminkiem) poprawia pracę wątroby, odkwasza, ułatwia trawienie różnych mięs.

Cytryna – Na użytek wewnętrzny – różne infekcje płucne i jelitowe, stany gorączkowe, malaria, astenia (osłabienie), brak łaknienia, puchlina brzuszna, wodobrzusze, artretyzm, reumatyzm, dna, kamica nerkowa i żółciowa, nadkwasota żołądkowa, wrzód żołądka, niestrawność, połykanie powietrza, szkorbut, miażdżyca naczyń, żylaki, zapalenia żył, łamliwość włośniczek, przekrwienie, nadmierna lepkość krwi, otyłość nadciśnienie, demineralizacja, anemia, żółtaczka, , wymioty, niedomogi wątroby i trzustki, przekrwienie wątroby, hemofilia, krwotoki, krwiomocz, wzdęcie jelitowe, czerwonka, biegunka, pasożyty wewnętrzne, astma, zapalenie oskrzeli, grypa, starzenie się, uporczywe bóle głowy. Na użytek zewnętrzny – ostry katar i nieżyt nosa, krwawienie z nosa, zapalenie zatok przynosowych, ucha, jamy ustnej i języka, angina, wykwity śluzówki w jamie ustnej, zapalenie powiek, wysypka, wykwit, rumień, czyraki, liszaje, migrena, brodawki, opryszczka, odmroziny, rany zakażone i gnijące, ukąszenia owadów, grzybica woszczynowa, świerzb, łojotok fizjologiczny twarzy, plamy, piegi, łamliwe paznokcie.

Rzeżucha – Rzeżuchę znamy przede wszystkim jako zieloną ozdobę do baranka wielkanocnego i… nic więcej. Już Persowie przed wyprawami spożywali duże jej ilości z chlebem, król francuski Ludwik poznał jej orzeźwiające właściwości, gdy zamiast wody podano mu surówkę z rzeżuchy, a medycyna ludowa uważa, że pobudza produkcję cebulek włosowych. Rzeżucha jest jarzyną najbogatszą w jod łatwo przyswajalny przez organizm. Zawiera dużo żelaza, siarki i wapnia oraz witaminy C, A, B2, PP i E. Działa dezynfekcyjnie zarówno w jamie ustnej jak i w przewodzie pokarmowym. Jest moczopędna i jadana w nadmiarze może doprowadzić u niektórych osób do zapalenia pęcherza moczowego. Rzeżucha jest polecana na dolegliwości tarczycy, kobietom w ciąży i karmiącym, chorym na cukrzycę, palaczom (na uporczywy kaszel). Pomaga w leczeniu wysypek i egzem. Poprawia wygląd cery, paznokci i włosów. Sok z rzeżuchy (zewnętrznie stosowany) rozjaśnia cerę, usuwa piegi i starcze plamy pigmentowe. Stwierdzono, że tym, którzy jadają rzeżuchę bardzo trudno… wyłysieć. Rzeżucha jest doskonała do kanapek i nie trzeba ich solić, bo ona sama jest pikantna. Jak siać rzeżuchę? Kupić nasionka, wsypać je do szklanki, zalać obficie wodą i gdy powstanie papka, należy ją rozsmarować na ligninie rozłożonej na tacy. Lignina nie może pływać w wodzie, ale musi być stale wilgotna. Kiedy rzeżucha wyrośnie na 5-7 cm należy ściąć ją nożyczkami tuż nad ligniną, posiekać i zjeść. Jest pikantna, ma ostry smak i zapach. Jeść należy po kilka łyżeczek dziennie samą lub na kanapkach.

Jeśli przyjmujemy tabletki koniecznie należy pamiętać, że wszelkie popijamy tylko czystą wodą, przegotowaną lub mineralna niegazowaną. Znane są przypadki zapaści po popiciu niektórych leków sokami cytrusowymi, a nawet śmierci po popiciu sokiem grapefruitowym.

Osłaniaj swój żołądek przed nadżerkami od używanych chemicznych leków.

Przed każdym zażyciem leków weź łyżeczkę mielonego siemienia lnianego i popij letnią, przegotowaną wodą.

Autor: MariaS
Nadesłano do “Wolnych Mediów”
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #51 : Czerwiec 17, 2010, 15:26:58 »

SPRAWNOŚĆ UMYSŁU

Kora mózgowa składa się w 60% z DHA - długołańcuchowego kwasu tłuszczowego Omega 3. Miejsce tej substancji mogą zająć także tzw. tłuszcze trans - powodując ogólne pogorszenie sprawności umysłu i samopoczucia.

Naukowcy są przekonani, że to właśnie wysokie stężenie tej substancji w pożywieniu naszych dalekich przodków, spowodowało że człowiek stał się najbardziej rozwiniętą intelektualnie istotą na planecie Ziemia. Warto zaznaczyć, że według szacunków już dwa pokolenia ludzi, których dieta uboga będzie w DHA, może spowodować znaczne obniżenie poziomu naszego rozwoju umysłowego(!).

Mózg kobiety w czasie ciąży przeważnie zmniejsza się - nie ubywa mu komórek, lecz zmniejsza się ich rozmiar. Co często jest przyczyną depresji poporodowej - zwłaszcza po drugiej ciąży, która nastąpiła w krótkim okresie czasu po pierwszej. Jeżeli w spożywanych przez matkę pokarmach nie ma wystarczającej ilości DHA oraz fosfolipidów do rozwoju mózgu płodu - pobierane są one z jej organizmu. Ten mechanizm wyjaśnia także dlaczego dzieci karmione piersią, są inteligentniejsze od pozostałych rówieśników.

Pierwsze badania odnoszące się do wpływu odżywiania na funkcjonowanie mózgu przeprowadzono w 1960r. - gdy odkryto, iż poziom witaminy C wpływa na iloraz inteligencji. Osoby z wysokim jej poziomem we krwi, miały wyższe IQ niż te z niskim.

Dalsze badania w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku wykazały, iż także zawartość substancji antyodżywczych ma ogromne znaczenie - tym razem negatywne.

Badacze z MIT już w 1982 roku stwierdzili, że im wyższa zawartość w diecie oczyszczonych węglowodanów, tym niższe IQ. Różnica pomiędzy osobami z dietą obfitującą w duże ilości cukru a spożywającymi niewielkie jego ilości wynosiła niemal 25 punktów!

Jeden z profesorów opracował dość oryginalną metodę zbadania wpływu poziomu ołowiu. Zebrał zęby mleczne od tysięcy dzieci w wieku szkolnym, zbadał w nich poziom tego metalu ciężkiego. Jednocześnie nauczyciele ocenili zachowanie poszczególnych dzieci. Wynik badania wykazał, że im wyższy poziom ołowiu - tym gorsze zachowanie dziecka i niższe IQ. Zostało to potwierdzone w wielu późniejszych badaniach, co doprowadziło  do zakazu dystrybucji benzyny z zawartością ołowiu.

Palenie tytoniu, spożywanie alkoholu i kofeiny - upośledza zdolności umysłowe oraz prowadzi do uszkodzeń mózgu.

Co ciekawe, dostarczanie w długim okresie czasu nawet niewielkich ilości substancji odżywczych powoduje lepsze funkcjonowanie mózgu. 615 uczniów podzielono na 4 grupy: otrzymujące składniki odżywcze odpowiadające 50, 100 oraz 200 procent systemu RDA oraz grupę kontrolną otrzymującą placebo.

Po miesiącu jedynie grupa z 200% RDA wykazywała wyraźnie większe IQ. Po trzech miesiącach wszyscy uczniowie z uzupełnianą dietą mieli znacznie lepsze wyniki niż grupa kontrolna.

Kolejne badania wykazały, że utrzymywanie dobrego odżywienia organizmu przez okres minimum 8 miesięcy pozwala zwiększyć IQ nawet o 25%. Podawanie odpowiednich dawek witamin i minerałów pozwoliło znacząco podnieść możliwości dzieci z zespołem Downa oraz autystycznych. Przypadek dziecka, którego IQ wzrosło z 20 do 90 po zmianie diety jest niezwykle znaczący.

Ekscytotoksyny, takie jak aspartam lub glutaminian sodu prowadząc do stresu oksydacyjnego - uszkadzają komórki mózgu. Warto wspomnieć, że producenci widząc niechęć ludzi do glutaminianu sodu, by polepszyć smak swoich produktów ukrywają go pod innymi nazwami np. ekstraktu drożdżowego.

PAMIĘĆ

Niedobór acetylocholiny prowadzi do pogorszenia pamięci, ospałości, osłabienia kontroli odbierania wrażeń zmysłowych i wysyłanych do mięśni impulsów. Uważa się go za przyczynę demencji starczej, na którą cierpi co siódma osoba w wieku powyżej 75 lat.

Związek ten powstaje dzięki działaniu enzymu zależnego od witaminy B5 na cholinę. Najlepszym źródłem choliny jest lecytyna, która dostarcza także fosfolipidów. Z kolei lecytyna w dużych ilościach występuje w jajkach, soi i orzechach.

Niezwykle istotną substancją dla mózgu jest piroglutamat, znajdujący się w dużej ilości w mózgu i płynie mózgowo-rdzeniowym. Substancje o działaniu nootropilowym, pochodzące od aminokwasu piroglutamatu znajdującego się w warzywach i owocach - przepisywane są co roku milionom ludzi z zaburzeniami pamięci.

Efektem ich działania jest poprawa zdolności uczenia się, usprawnienie procesów zarządzania pamięcią. Substancja ta wpływa także na polepszenie komunikacji pomiędzy obiema półkulami mózgowymi - dzięki czemu wpływa na leczenie dysleksji.

W 1988 roku opublikowano badanie, które sugeruje iż piroglutamat zwiększa liczbę receptorów acetylocholiny w mózgu - dzięki czemu wzrasta jego wydajność. Zatem potrafi on nie tylko zwiększać możliwości umysłowe, lecz także stymulować regenerację układu nerwowego.

Wbrew powszechnemu mniemaniu kofeina nie wspiera procesu uczenia się, zamiast niej zdecydowanie lepiej jest stosować ekstrakt z miłorzębu japońskiego (Ginkgo Biloba) - który nie pobudza całego ciała, poprawiając jedynie to co trzeba - krążenie krwi w mózgu i jego natlenowanie.

STRES

Stres powstaje w umyśle, gdy określoną sytuację odbieramy jako wymagającą natychmiastowej uwagi. Nadnercza zaczynają produkować adrenalinę, zwiększa się tętno, przyspiesza rytm oddechów a do krwi uwalniane są zapasy glukozy. Organizm jest gotowy do walki lub ucieczki.

Tak to wyglądało kiedyś, dziś raczej nie spotykamy się z sytuacjami zagrożenia na co dzień. Każda chwila stresu przyspiesza proces starzenia. Także łyk kawy czy napoju energetycznego wprowadza cię w podobny stres metaboliczny.

Hormony wpływają na ilość cukru we krwi, który w ogóle nie jest ci potrzebny, skutkując nadmiernym pobudzeniem organizmu, jego obciążeniem i marnotrawstwem składników odżywczych.

Rezultatem takiego eksploatowania organizmu jest m.in. spadek energii, zdolności koncentracji, nerwowość czy bóle głowy.

Każda komórka trzymana w napięciu pochłania energię, witaminy z grupy B, witaminę C oraz wapń i magnez oraz wiele innych składników tylko po to - aby to napięcie utrzymać.

Produkty bogate w szybko uwalniany cukier (podstawa diety większości współczesnych ludzi) wprowadzają ciało w stan stresu, stąd plaga ludzi cierpiących na nerwicę i dzieci posądzanych o nadpobudliwość i ADHD.

Jak zwiększyć odporność na stres i jednocześnie złagodzić jego skutki? Inozytol, składnik lecytyny ma działanie relaksujące. Dostarczanie magnezu w kompleksie z witaminą B6 oraz wapnia z witaminą D3, uzupełni niedobory, które mogą przyczynić się do powstania nerwicy.

NASTRÓJ

Wspominana wcześniej depresja poporodowa ma swoje przyczyny także w niedoborze cynku, który w dużej części jest przekazywany dziecku. Można ją wyleczyć podając cynk z witaminą B6. Dr Carl Pfeiffer, badający pracę mózgu stwierdził kiedyś: "Nigdy nie widziałem przypadku depresji poporodowej lub psychozy u kobiet leczonych cynkiem i witaminą B6".

Istotną rolę w wahaniach nastroju ma niedobór magnezu, pierwiastka który uczestniczy we wszystkich reakcjach komórek nerwowych.

Człowiek lepiej się czuje, gdy ma mnóstwo energii. Unikanie wahań poziomu cukru we krwi jest tu kluczowe.

Warto tu omówić dwa aminokwasy stymulujące organizm do wytwarzania hormonów pobudzających i relaksujących. Dominująca aktywność tyrozyny pobudza organizm do pracy, z kolei tryptofan relaksuje.

Tryptofan jest w stanie przekroczyć barierę krew-mózg jedynie w obecności sporej ilości węglowodanów. Jeżeli na śniadanie zjemy posiłek oparty na białku i tłuszczu, np. jajecznicę - nasz organizm będzie przez cały dzień miał więcej energii.

Warunkiem jest tu spożycie poprzedniego dnia po południu lub wieczorem jedzenia bogatego w węglowodany złożone - które stopniowo uwalniając cukier wysycą mięśnie i wątrobę glikogenem oraz pozwolą spokojnie i głęboko zasnąć.

Po śniadaniu pierwsze węglowodany warto zjeść dopiero na obiad lub wcześniej w niewielkiej ilości.

Organizm, który ma mnóstwo energii powoduje zwiększenie chęci do życia, natomiast optymalna regeneracja podczas snu warunkuje nabranie sił do pełnego wyzwań dnia.

Metoda ta nie odniesie satysfakcjonującego rezultatu, bez uporządkowania swojego organizmu - pozbycia się neurotoksyn, zakwaszenia organizmu i niedoboru kluczowych składników odżywczych.

Spożywanie dużej ilości prostych węglowodanów często prowadzi do nadmiernego rozwoju drożdżaków Candida Albicans w jelitach. Gdy staną się one dominującym mikroorganizmem, przekształcają się w formę grzybiczą, która zatruwa organizm mykotoksynami - silnie oddziałującymi na ośrodkowy układ nerwowy, wywołując depresje, nerwice a nawet psychozy.

Obniżenie pH płynów ustrojowych, na skutek spożywania zbyt dużej ilości pokarmów kwasotwórczych prowadzi do zmiany ich stanu skupienia z półpłynnego na bardziej stały, co uniemożliwia dostarczanie substancji odżywczych do komórek oraz ich detoksykację. Komórki duszą się we własnym środowisku, wpływając na znaczne obniżenie nastroju, funkcjonowanie mózgu oraz całego organizmu.

OCHRONA MÓZGU - ANTYOKSYDANTY

Nie wszystkie antyoksydanty przekraczają barierę krew-mózg. Wśród posiadających takie zdolności możemy wyróżnić: kwas alfa-liponowy, resweratrol oraz astaksantynę.

Kwas alfa-liponowy potrafi nie tylko chronić mózg przed wolnymi rodnikami, ale także usuwać z niego toksyczne metale ciężkie.

PODSUMOWANIE

Czynniki decydujące

Sprawnośc umysłu: DHA (jeden z kwasów tłuszczowych Omega 3), fosfolipidy, witamina C, witaminy z grupy B, pozostałe witaminy i minerały, unikanie substancji antyodżywczych

Pamięć: cholina, witamina B5, piroglutamat - warzywa i owoce

Stres: inozytol, magnez + wit. B6, wapń + wit. D3, unikanie substancji stymulujących

Nastrój: kwasy tłuszczowe Omega 3, cynk + wit. B6, unikanie toksemii organizmu


Wiecej: http://www.eioba.pl/a128283/utrzymuj_mozg_w_dobrej_formie#ixzz0r7IctyXg
http://www.eioba.pl/a128283/utrzymuj_mozg_w_dobrej_formie
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Barbarax
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 33


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #52 : Lipiec 06, 2010, 21:45:36 »


Produkty jedzeniopodobne

Schab może być spreparowany z drobiu, parówki cielęce – zawierać tylko wieprzowinę, a truskawki w „truskawkowym” nadzieniu czekolady często udaje buraczany przecier. Dziwolągów wykrytych w 2009 r. przez Państwową Inspekcję Handlową jest znacznie więcej.
Mieczysław Czechowicz w kultowej komedii Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana" przekonywał, że po rocznym leżakowaniu na półkach sklepowych cukier zamiast 100 ma 90 proc. cukru w cukrze, a bywa i tak, że zaledwie 80 proc. Dzisiaj bez trudu można znaleźć masło z 16-procentową zawartością masła. Polacy oszczędzają i coraz częściej sięgają po „ulepszoną” żywność. Źle było już w 2007 r. Dla 78 proc. polskich konsumentów najważniejszą sprawą podczas robienia zakupów żywności była cena, mniej liczyła się nawet świeżość produktów (70 proc. wskazań) – informował TNS OBOP. Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszedł przemysł spożywczy, oferując żywność tańszą, ale gorszej jakości. – Bezpieczeństwo konsumenta musi być wkalkulowane w cenę żywności, ale już za jej wyższą jakość należy dodatkowo zapłacić – twierdzi prof. Mieczysław Obiedziński, kierownik Zakładu Oceny Jakości Żywności z Wydziału Nauk o Żywności Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Z analiz Inspekcji Handlowej oraz Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wynika, że w 2009 r. pojawiło się znacznie więcej artykułów żywnościowych złej jakości niż dwa lata temu. Odpowiedniej jakości nie miało co trzecie przebadane masło i ser żółty, co czwarty ser biały, co dziesiąta śmietana i jogurt. W sklepach były dostępne jogurty z kilkakrotnie mniej-szą zawartością owoców od deklarowanej i przetwory z ryb z zawartością mięsa z ryby o jedną piątą mniejszą niż zadeklarowana na opakowaniu. Ryby mrożone zawierają nawet 40 proc. wody, nawet jeśli zgodnie z dokumentacją dostarczoną przez dostawcę lodu nie powinno być w niej więcej niż 25 proc. W rybnych przetworach pojawia się niedozwolony konserwant – benzoesan sodu. Za dużo jest też sacharyny i jej soli (notuje się dwukrotne przekroczenia dopuszczalnych stężeń).
Podobnie jest z wędlinami, których jakość pogorszyła się najbardziej. Z informacji na opakowaniu wynika, że jemy kiełbasę z 40-procentową zawartością wody, a faktycznie jest jej nawet 90 proc. (dzięki zabiegom technologów żywienia wyrób z wyglądu i smaku przypomina kiełbasę). Zamiast deklarowanych kilkunastu procent tłuszczu często jest go dwukrotnie więcej. Stężenie skrobi czasem jest siedmiokrotnie większe niż deklarowane. W jakości mięsa i jego przetworów nastąpiło tąpnięcie. O ile w 2008 r. inspektorzy kwestionowali jeden z dziesięciu przebadanych wyrobów, o tyle w 2009 r. mieli wątpliwości przy co piątym badanym produkcie. Szczególnie łatwo jest natrafić na złej jakości karczek pieczony lub pieczeń rzymską. Inspekcja Handlowa w 2009 r. zakwestionowała ponad połowę tych wyrobów. Niezgodne z deklaracjami producenta są też co szósta kiełbasa i wędzonka, co czwarta wędlina z podrobów i co trzeci produkt blokowy (na przykład mielonka).
...

Więcej:
http://www.wprost.pl/ar/194057/Produkty-jedzeniopodobne/?O=194057&pg=0
Zapisane
Barbarax
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 33


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #53 : Lipiec 13, 2010, 13:00:25 »


Szkodliwe dla zdrowia wpływy pleśni domowej

Pleśnie i wytwarzane przez nie toksyny stają się obecnie główną przyczyną niebezpiecznych infekcji na całym świecie, w związku
z czym konieczne jest podjęcie szeroko zakrojonej profilaktyki.

WSTĘP

W ostatnich latach coraz częściej zwraca się na bardzo realny problem pleśni (grzybów) występujących, zarówno wewnątrz pomieszczeń domowych, jak i w miejscu pracy, oraz na bardzo realne niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzi wystawionych na ich działanie. Niniejsza praca jest prezentacją Amerykańskiej Akademii Medycyny Środowiskowej (American Academy of Envi-ronmental Medicine; w skrócie AAEM), której celem jest przedstawienie obecnej wiedzy z zakresu niekorzystnych dla zdrowia efektów wywoływanych przez pleśnie domowe. W literaturze medycznej istnieje duża liczba danych świadczących o wielu różnych wpływach na zdrowie pacjentów wystawionych na działanie pleśni unoszących się w powietrzu.
 
Znajdujące się w atmosferze domu pleśnie często są przyczyną niekorzystnych wpływów na zdrowie ludzi w postaci uszkodzeń i zaburzeń czynności wielu organów i układów, w tym układu oddechowego, nerwowego, immunologicznego, a także układów hematologicznych i skóry. Pleśń domowa często bywa również przyczyną zagrażających życiu infekcji ogólnoustrojowych u pacjentów z osłabionym układem immunologicznym.

POWSZECHNE WYSTĘPOWANIE PLEŚNI W ŚRODOWISKU DOMOWYM

Grzyby (lub pleśnie) są wszechobecne wewnątrz i na zewnątrz domu. Pleśnie często są rozsiewane za pośrednictwem unoszących się w powietrzu sporów (zarodników). Zarówno same pleśnie, jak i ich zarodniki, potrzebują do rozwoju wilgoci oraz źródeł pokarmu, takich jak błonnik lub butwiejąca żywność. Kiedy spory pleśni pęcznieją pod wpływem wody i zaczynają rosnąć, wydłużają się, tworząc przypominające balonik protuberancje (strzępki - hyphae), które wydzielają enzymy trawienne i miko toksyny (toksyny grzybicze), przy pomocy których grzyb trawi źródło pokarmu w celu podtrzymania swojego wzrostu.

Zidentyfikowano około 100000 gatunków grzybów. Prawdę mówiąc, szacuje się, że grzyby stanowią 25 procent światowej biomasy. Przeprowadzone w Ameryce Północnej i Europie różne badania domowego środowiska podają, że zauważalne uszkodzenia przez pleśnie/wodę są obecne w 23 do 98 procent wszystkich domów. Brak jest obecnie oficjalnych standardów określających dopuszczalne stężenie grzybów w atmosferze domowej, tym niemniej stężenia w liczbie od 150 do 1000 tworzących kolonie jednostek na metr sześcienny powietrza (cfu/m3) są traktowane jako stwarzające problemy zdrowotne. W licznych doniesieniach udokumentowano, że domowa atmosfera bywa często skażona zarodnikami grzybów w stężeniu przekraczającym 1000 cfu/m3.
Najpospolitszymi grzybami występującymi w domach są Cladosporium, Aspergillus i Penicillium. Często w domach występują również takie gatunki, jak Alternaria, Stachybotrys, Rhizopus, Mucor, Wallemia, Trichoderma, drożdżaki, Botrytis, Epi-coccum i Fusarium.

Bardzo często dochodzi do zajęć nieruchomości, procesów sądowych i dochodzeń ubezpieczeniowych wynikających z problemów, których źródłem są pleśnie. Ogranizacja Policyholders of America donosi o około 50 telefonach tygodniowo informujących o podlegających zajęciu domach z pleśnią. W roku 2002 do sądów w Stanach Zjednoczonych trafiło około 10 000 spraw związanych z pleśnią. W roku 2002 w samym tylko Teksasie towarzystwa ubezpieczeniowe wypłaciły z tego tytułu 2 miliardy dolarów.

Więcej:
http://www.igya.pl/wszystkie/462-szkodliwe-dla-zdrowia-wplywy-plesni-domowej.html
Zapisane
Barbarax
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 33


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #54 : Sierpień 17, 2010, 13:38:14 »


Dlaczego frytki McDonald's są tak smaczne?

Fast food to cichy zabójca. Sprawdź, jakie substancje znajdują się w popularnym jedzeniu. Z pewnością nie są to witaminy...

Wydrukuj ten tekst i daj do poczytania tym którzy nie maja dostępu do Internetu. Tego nigdy nie przeczytasz w Polskiej prasie pozostającej pod kontrola zachodnich korporacji, jak np. Gazeta Wyborcza Michnika.

Fragmenty książki amerykańskiego autora Erica Schlossera "Fast Food Nation" ("Naród fast foodów"). Artykuł ukazał się w bostońskim miesięczniku "The Atlantic Monthly", numerze ze stycznia 2001. Wkrótce po ukazaniu się, został on zdjęty z witryny internetowej miesięcznika. Książka była przez cały rok na liście bestsellerów gazety The New York Times.

Od tlumacza: Za smacznie i niewinnie wyglądającą żywnością McDonald's kryje sie zaawansowana do niewiarygodnego poziomu nauka, technologia, oraz marketing adresowany głównie do dzieci. Ci, którzy bezkrytycznie połykają korporacyjna propagandę McDonald's (przedstawiającą ich produkty jako dobre, a ich przybytki za wyśmienite miejsca spędzenia w gronie rodzinnym wolnego czasu), powinni zapiać pasy bezpieczeństwa. Mają oni tutaj unikalną okazję dowiedzenia się dużo więcej niż McDonald's chce swoim klientom ujawniać. Smacznego.

"Smażenie frytek było dla mnie prawie święte" - napisał w swojej autobiografii Ray Kroc, jeden z założycieli McDonald's. - "Przygotowanie było rygorystycznie powtarzanym rytuałem." Podczas wczesnych lat sieci McDonald's frytki były robione od zera każdego dnia. Ziemniaki typu Russet Burbanks były obierane, cięte na paski i smażone w kuchniach McDonald's. W połowie lat sześćdziesiątych, czyli kiedy sieć rozrosła się na całą Amerykę, postanowiono obniżyć koszta, zredukować ilość dostawców i sprawić, żeby frytki smakowały tak samo w każdym punkcie sieci.

McDonald's zaczął przerzucać się na mrożone frytki w 1966 roku i niewielu klientów zauważyło różnicę. Mimo to zmiana miała ogromny wpływ na rolnictwo i dietę Ameryki. Powszechna żywność została zamieniona na zaawansowany technicznie towar przemysłowy. Obecnie frytki McDonald's pochodzą z wielkich fabryk, które mogą obrać, pokroić, usmażyć i zamrozić milion kilogramów ziemniaków każdego dnia. Szybka ekspansja McDoanld's oraz popularność ich tanich, masowo produkowanych frytek zmieniła styl odżywiania się Amerykanów. W 1960 roku Amerykanie konsumowali średnio około 40 kg świeżych ziemniaków i 2 kg mrożonych frytek. W roku 2000 konsumowali oni średnio około 25 kg świeżych i 15 kg mrożonych frytek. Dzisiaj McDonald's jest największym kupcem ziemniaków w USA.

Smak frytek McDonald's odegrał ważną rolę w sukcesie tej sieci. Frytki przynoszą większy profit niż hamburgery i chwalone są przez klientów, konkurencję, a nawet krytyków. Ich wyróżniający się smak nie pochodzi jednak od rodzaju ziemniaków, które McDonald's kupuje, technologii, jakiej używa, czy urządzeń, które je smażą. Inne sieci również używają ziemniaków Russet Burbanks, kupują frytki od tych samych wielkich dostawców i mają podobne urządzenia w swoich kuchniach. Smak frytki jest w większości wyznaczony rodzajem używanego oleju. Przez dekady McDonald's smażył swoje frytki w mieszance oleju z nasion bawełny i 93% tłuszczu wołowego. Mieszanka dawała frytkom unikalny smak oraz więcej szkodliwego tłuszczu w każdym gramie produktu..

W roku 1990, pod ciężarem krytyki cholesterolu we frytkach, McDonald's przerzucił się na olej czysto warzywny. To jednak stworzyło kłopot: jak zrobić frytki, które smakują jak wołowina, ale bez smażenia ich w tłuszczu wołowym? Spojrzenie na składniki we frytkach McDonald's sugeruje, jak ten problem rozwiązano. Na końcu listy składników jest niepozorne, a mimo to wyglądające tajemniczo określenie: "smak naturalny" (natural flavor). Ten składnik pomaga wytłumaczyć nie tylko to, dlaczego frytki smakują tak dobrze, ale dlaczego większość szybkiej żywności (w rzeczy samej - większość żywności jaką je Ameryka) smakuje tak, jak smakuje.

Otwórz swoją lodówkę, zamrażalnik, spiżarnię - i spójrz na opakowania swojej żywności. Znajdziesz "naturalny smak" lub "sztuczny smak" na prawie każdej liście składników. Podobieństwa pomiędzy tymi dwiema szerokimi kategoriami są daleko bardziej znaczące niż różnice. Oba są dodatkami uzyskanymi przez człowieka, które nadają większości żywności określony smak. Ludzie na ogół kupują konkretną żywność po raz pierwszy ze względu na jej opakowanie lub wygląd. Smak na ogół decyduje o tym, czy kupią ją ponownie. Około 90% pieniędzy, jakie Amerykanie obecnie wydają na żywność przypada na żywność technologicznie przetwarzaną. Techniki puszkowania, mrożenia i odwadniania, używane przy przerabianiu, niszczą większość smaku żywności. W ten sposób w USA powstał wielki przemysł, mający na celu uczynienie żywności bardziej apetyczną. Bez tego przemysłu smakowego dzisiejsza szybka żywność po prostu nie istniałaby. Nazwy przodujących amerykańskich sieci szybkiej żywności, jak McDonald's czy Burger King, wrosły nie tylko w amerykańską rzeczywistość, ale stały się też niezwykle popularne na całym świecie. Mimo tego, niewielu jest w stanie wskazać przedsiębiorstwa, które produkują smaki dla szybkiej żywności.

Przemysł smakowy jest okryty wielką tajemnicą. Wiodące firmy nie chcą ujawnić dokładnych receptur składników smakowych, ani też wskazać swoich klientów. Tajemnica jest uznawana za sprawę fundamentalną, mającą chronić reputację lubianych marek. Ma to służyć temu, aby sieci szybkiej żywności mogły nadal utrzymywać społeczeństwo w przekonaniu, że smak żywności którą sprzedają pochodzi z ich własnych kuchni, a nie z odległych fabryk prowadzonych przez inne firmy. Frytki McDonald's są jednym z niezliczonych rodzajów żywności, których smak jest tylko częścią skomplikowanego procesu produkcji. W rzeczywistości wygląd i smak tego co dzisiaj jemy jest złudą, i to celowo.
Korytarz smakowy

Na trasie autostrady New Jersey Turnpike znajduje się serce przemysłu smakowego. Korytarz, w którym aż roi się od rafinerii i fabryk chemicznych. International Flavors & Fragrances (IFF), największa tego typu firma na świecie, ma fabrykę przy wyjeździe numer 8A w Dayton w New Jersey. Givaudan, druga największa na świecie firma smakowa, ma z kolei swoją fabrykę w położonym po sąsiedzku East Hanover. Haarmann & Reimer, największa niemiecka firma, posiada fabrykę w Teteboro - w cieniu Manhattanu, podobnie zresztą jak Tagasako, największa japońska firma smakowa. Flavor Dynamics posiada fabrykę w South Plainfield, a Frutarom zadomowiło się w North Bergen, na wysokości górnego Manhattanu. Elan Chemical jest zlokalizowany w Newark (w sąsiedztwie lądujących niedaleko samolotów z Polski - MK). Tuzin firm produkuje smaki w korytarzu pomiędzy Teaneck a South Brunswick. To właśnie w tym regionie wytwarzane jest około 2/3 dodatków smakowych sprzedawanych w USA.

Fabryka IFF w Dayton to wielki, jasnobłękitny budynek ze współczesnym kompleksem biur, dołączonym z przodu. Jest położona w rejonie fabrycznym, niedaleko fabryki plastików niemieckiego koncernu chemicznego BASF, a także fabryki Jolly French Toast i fabryki, która produkuje kosmetyki marki Liz Claiborne. Tuziny ciężarówek parkowały przy rampie IFF tego popołudnia kiedy złożyłem tam wizytę, a z otworów wentylacyjnych na dachu unosiła się cienka chmura pary. Przed wejściem do fabryki podpisałem formularz mówiący o zakazie ujawniania nazw marek żywności, w których wykorzystane są smaki produkowane przez IFF. Miejsce przypominało mi fabrykę czekolady. W korytarzach unosiły się cudowne zapachy. Mężczyźni i kobiety w schludnych, białych fartuchach entuzjastycznie zajmowali się swoimi zadaniami, a na laboratoryjnych stołach i półkach stały setki małych butelek. Butelki te zawierały silne, ale wrażliwe na światło chemikalia smakowe. Chroniły je przed światłem brązowe szkło i szczelne nakrętki. Długie nazwy chemiczne na małych, białych nalepkach były dla mnie tak tajemnicze jak średniowieczna łacina. Owe substancje o dziwnie brzmiących nazwach będą zmieszane i przelane, a następnie zamienione w nowe substancje, niczym magiczne eliksiry.

Nie zostałem zaproszony do części fabryki IFF, gdzie odbywa się proces produkcyjny. Obawiano się, że mógłbym odkryć tajemnice handlowe. W zamian zwiedziłem różne laboratoria i kuchnie, gdzie smaki dobrze znanych marek są testowane lub poprawiane, i gdzie od podstaw tworzone są zupełnie nowe smaki. "Laboratorium przekąsek" jest odpowiedzialne za smak płatków ziemniaczanych i kukurydzianych, chlebów, krakersów i żywności dla zwierząt. "Laboratorium konfekcyjne" wymyśla smaki lodów, ciastek, cukierków, past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej i leków żołądkowych. Wszędzie, gdziekolwiek się zwróciłem, widziałem znane i szeroko reklamowane produkty, leżące na biurkach i półkach laboratoryjnych. Laboratorium płynów było pełne jasnokolorowych cieczy w przejrzystych butelkach. Wychodzą stąd m.in. smaki dla popularnych napojów, herbat, win i napojów winopodobnych, naturalnych soków, organicznych napojów z soi i piw. W jednej z kuchni spotkałem schludnego technologa żywności, mężczyznę w średnim wieku z eleganckim krawatem pod czystym fartuchem, który uważnie przygotowywał partie ciastek z białą polewą i różowo-białymi kropkami. W innej kuchni widziałem piec do pizzy, grill, maszynę do robienia napojów mlecznych typu milk shake i maszynę do smażenia frytek - identyczne z tymi, które widziałem w niezliczonych barach szybkiej żywności (McDonald's etc.).

IFF, poza tym że jest najwększą na ?wiecie firmą smakową, produkuje także zapachy dla sześciu z dziesięciu najlepiej sprzedawanych w USA perfum, w tym: Estée Lauder - Beautiful, Clinique - Happy, Lancôme - Trésor oraz Calvin Klein - Eternity. Firma produkuje również zapachy dla produktów domowych (m.in. dezodoranty, płyny do naczyń, mydła, szampony, politury do mebli i podłóg). Tworzenie tych wszystkich aromatów opiera się w praktyce na tej samej zasadzie - odpowiedniej manipulacji lotnymi chemikaliami. Tajemnica kryjąca się za zapachami Twojego kremu do golenia jest dokładnie taka sama jak ta, która decyduje o smaku kolacji z zamrażarki supermarketu.
Naturalne i sztuczne

Naukowcy uważają, że ludzie nabyli zmysł smaku, aby mógł on chronić ich przed zatruciami. Jadalne rośliny na ogół smakują słodko, szkodliwe raczej cierpko.

Kubki smakowe na naszych językach mogą rozpoznać obecność paru podstawowych smaków, w tym słodkiego, kwaśnego, pikantnego, słonego, cierpkiego i umami - smaku odkrytego przez japońskich naukowców, który jest wyzwalany przez aminokwasy w żywności takiej, jak mięso, ryby, grzyby, ziemniaki i chwasty morskie. Jednak czujniki smaku na języku mają ograniczone możliwości w porównaniu ze systemem węchowym człowieka, który może wykryć tysiące różnych chemicznych aromatów. Czym jest odczuwany przez nas smak? - Jest głównie zapachem gazów, które są uwalniane przez substancje chemiczne, które właśnie włożyłeś do ust. To właśnie aromat żywności może w 90-ciu % być odpowiedzialny za jej smak.

Akt picia, ssania czy żucia substancji uwalnia gazy lotne. Przedostają się one z jamy ustnej i nosa (albo drogą z tyłu jamy ustnej) do cienkiej warstwy komórek nerwowych, nazywanych olfactory epithelium, zlokalizowanych u podstawy Twojego nosa, pomiędzy oczami. Twój mózg łączy złożone sygnały zapachu pochodzące z nabłonka węchowego (olfactory epithelium) z prostymi sygnałami smaku z Twojego języka, wyznacza smak dla tego co jest w Twojej jamie ustnej i decyduje dalej, czy jest to to, co nadaje się do jedzenia.

Preferencje żywieniowe człowieka, podobnie jak charakter, są formowane w paru pierwszych latach życia poprzez proces socjalizacji. Noworodki od urodzenia preferują słodkie smaki i odrzucają cierpkie. Starsze dzieci można nauczyć, aby polubiły żywność pikantną, zwyczajną zdrową żywność albo szybką żywność - w zależności od tego, co jedzą ludzie wokół nich. Ludzki zmysł zapachu nie jest jeszcze w pełni zbadany. Wiemy jednak, że jest on bardzo uzależniony od czynników psychologicznych i oczekiwań. Umysł celowo koncentruje się tylko na niektórych aromatach które nas otaczają, a odrzuca zdecydowaną większość. Ludzie mogą wychowywać się w przyzwyczajeniu do nieprzyjemnych albo miłych zapachów. Mogą też przestać zauważać co i kiedy im przeszkadzało. Zapach i pamięć są ze sobą połączone. Zapach może niespodziewanie wydobyć z naszej pamięci dawno zapomnianą sytuację. Zapachy żywności z dzieciństwa pozostawiają trwały ślad i dorośli często powracają do nich, nie zawsze wiedząc dlaczego tak się dzieje. Ta żywność, której wspomnienie do nas powraca, staje się źródłem zadowolenia i poczucia bezpieczeństwa. Jest to fakt, który sieci szybkiej żywności skrupulatnie wykorzystują. Wspomnienie Happy Meals z dzieciństwa, które są podawane z frytkami, może przekładać się na częste wizyty w McDonald's w dorosłości. Średnio, Amerykanie jedzą obecnie frytki około 4 razy w tygodniu.

Ludzkie pożądanie smaku było w większości przypadków nie docenianą i nie zbadaną siłą w historii. Przez milenia imperia były budowane, nieznane lądy podbijane, a wielkie religie i filozofie zmienione na zawsze - a wszystko to przez handel przyprawami. W 1492 roku Krzysztof Kolumb wyruszył na poszukiwanie przypraw. Dzisiaj wpływ smaku na rynki światowe jest nie mniej skuteczny. Wzrost i upadek korporacyjnych imperiów, czyli firm od napojów ?soft drink? (jak Coca Cola), suchych przekąsek (jak chipsy ziemniaczane) i sieci szybkiej żywności (jak McDonald's) są często wyznaczane tym, jak ich produkty smakują.
.....

Więcej: http://www.eioba.pl/a2579/dlaczego_frytki_mcdonalds_s_tak_smaczne#ixzz0wrSyACEW
Zapisane
Leszek
Administrator
Ekspert
*****
Wiadomości: 1391



Zobacz profil WWW Email
« Odpowiedz #55 : Sierpień 31, 2010, 21:10:34 »

Prosimy Was o pisanie nowych postów w tym temacie w nowej lokalizacji.

Tutaj: http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,314.msg1812.html#msg1812

Wątki przekopiowane do nowej lokalizacji będą tutaj zamykane i z podaniem linka do nowej lokalizacji - jak wyżej.
(Jest to zawsze link do OSTATNIEGO posta, który widzisz w wątku na starym forum)

Przepraszamy za mały kłopot, bo trzeba się zarejestrować ponownie w nowej lokalizacji. Mogę (jako admin) zrobić to za każdego, który sobie tego zażyczy i przesłać mu na e-maila nowe hasło (z nowego forum), które sam  łatwo sobie zmieni w zakładce PROFIL/Ustawienia dotyczące konta.  Wyślę wszystkim instrukcję jak to zrobić.

Wszystkich poinformuję w środę/czwartek o powodach przenoszenia forum.
Wyślę wówczas wszystkim forumowiczom wiadomość na PW.

Przepraszamy za tą niedogodność. Liczymy na wyrozumiałość.

Pozdrawiamy! Uśmiech

Zespół Forum
Zapisane

miłość radość piękno
Strony: « 1 2 3 4 5 6   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

tysiacmasek forumhumorystyczne the-world-is-magic czotypiszo bestiariusz