Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: 1   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Arkę Przymierza historia  (Przeczytany 9245 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« : Styczeń 05, 2010, 12:41:07 »

Arkę Przymierza mistrzowie izraelscy pod kierunkiem Mojżesza na górze Synaj wykonali według dokładnych instrukcji Jahwe.
Zrobili skrzynię z drewna akacjowego o wymiarach 2,5x1,5x1,5 łokcia egipskiego, czyli ok. 134x80x80 cm, gdy przyjmiemy długość łokcia egipskiego jako 53,5 cm. Od środka i od zewnątrz pokryli ją czystym złotem. Skrzynia od góry była przykryta wiekiem z tych samych materiałów co ściany i dno. Na szczycie znajdowały się dwa złote posągi cherubinów. Jahwe miał rozmawiać odtąd z Mojżeszem właśnie z wieka, ukazując się pomiędzy skrzydłami cherubinów. Wewnątrz skrzyni znajdowały się dwie kamienne tablice z treścią Dekalogu. Ale nie oryginał. Bo ten, jak wiadomo, Mojżesz potłukł, widząc jak Izraelici zaczęli czcić złote cielę. Ale kopie również były zapisane ręką Jahwe, więc ich wartość dla Izraelitów była taka sama jak pierwowzoru.
Na początku przechowywano ją w namiocie zwanym Przybytkiem, którego wygląd Jahwe również opisał z najmniejszymi detalami. Potem Arka została złożona w Jerozolimie, także w namiocie. Salomon kazał dla Arki wybudować świątynię. Wznieśli ją feniccy mistrzowie, więc przypominała ich świątynie ku czci Baala, Astarte i innych bogów.
Zburzyli ją najpierw Babilończycy, a po odbudowaniu - Rzymianie, gdy Izraelici zbuntowali się przeciw ich panowaniu. Do dziś pozostała po niej tylko słynna Ściana Płaczu. I wciąż niezbadane podziemia, ciągnące się pod całym miastem. Niezbadane, bo każdą próbę ich eksploracji powstrzymywali a to żydowscy, a to arabscy ortodoksi, uważając, że poszukiwania za świętokradztwo. Do dziś więc nie wiemy, i raczej się szybko nie dowiemy, co kryją.
Arkę przechowywano w Najświętszym Miejscu. Było to małe, ciemne pomieszczenie wyłożone dwudziestoma tonami złota. Tylko raz w roku wchodził tu najwyższy kapłan, paląc kadzidło, aby przez przypadek nie zobaczyć złotej skrzyni.
Arka śmiertelnie raziła piorunami każdego niepowołanego, który się do niej zbliżył. Jak to robiła? Ano w prosty sposób, opisywany na lekcjach fizyki w szkole. Konstrukcja Arki, dwie warstwy dobrze przewodzącego elektryczność złota, przedzielone drewnianym izolatorem to klasyczny kondensator. Urządzenie to magazynuje energię, by ją gwałtownie uwolnić, gdy tzw. ładunek krytyczny zostanie przekroczony.
W starożytnym Egipcie takie kondensatory nie były niczym nadzwyczajnym. Wymyślił je według mitów bóg słońca Horus. Były ukrywane w fortecach, bo zabijały każdego, kto się do nich zbliżał. Zresztą Egipcjanie znali ponoć... żarówki i baterie. Rysunek takowych urządzeń można do dziś oglądać w świątyni bogini Hathor w Denderze. Wykonana na jego podstawie zasilana bateriami żarówka... działa!
Mojżesz, wychowując się na egipskim dworze, poznał różne tajniki "magii", by je potem z powodzeniem wykorzystać dla zapewnienia sobie posłuchu wśród ludu. Arka był jednym z przykładów. Innym może być choćby zamieniająca się w jadowitą kobrę laska. Zjawisko to dokładnie wytłumaczyli zoologowie: wystarczy kobrze egipskiej nacisnąć odpowiednie miejsce, by zesztywniała (jak laska). Potem wystarczy gwałtowny ruch (np. rzucenie na ziemię), by wąż ocknął się z letargu.
Arka Przymierza była więc potężnym kondensatorem. A skąd czerpała energię? Po pierwsze, od polerowania przez kapłanów. Na identycznej zasadzie bawią się dzieci w szkołach - elektryzują się pocierając nogami o wykładzinę, a potem "strzelają" małymi piorunami w kolegów. Podobnie elektryzują się nasze ubrania z tworzyw sztucznych. Po drugie, Arka magazynowała energię Ziemi. W Egipcie i Palestynie energia elektromagnetyczna Ziemi jest wyjątkowo wysoka, więc przez lata dostarczyła arkowemu kondensatorowi spory ładunek.
Ale dlaczego raziła piorunami tylko niepowołanych? Bo ci przeważnie chodzili boso. A kapłani mieli na nogach izolujące sandały z drewnianą podeszwą. Nic więc dziwnego, że Arka Przymierza była uważana za coś nadprzyrodzonego, pochodzącego bezpośrednio do Boga.
Ale co się z nią stało? Do chwili śmierci Salomona w Biblii ok. dwustu razy pisze się o Arce. Po jego śmierci - ani razu. Gdy babilońscy Chaldejczycy zniszczyli Izrael, deportując przy tym jego mieszkańców, nie było jej na listach przedmiotów zagrabionych w Jerozolimie. Spisy te, bardzo dokładne, zachowały się do dziś. Wynika z tego, że Arka została wcześniej albo wywieziona, albo zniszczona, albo ukryta. PóĄniej poszukiwali Arki także Rzymianie i sami Żydzi. Bez skutku. Gdzie więc zniknęła Arka? Nie wiadomo. Jedna etiopska legenda mówi, że syn Salomona i Saby, Menelik, gdy dorósł i wrócił do Jerozolimy, by odwiedzić ojca, wracając zabrał ze sobą najwyższego kapłana Azariusza. A ten potajemnie wywiózł Arkę do Etiopii. Kiedy już na miejscu powiedział o tym Menelikowi, ten uznał, że musiało się to zdarzyć za boskim przyzwoleniem.
Druga legenda mówi, że Menelik poprosił ojca, by pozwolił mu wywieĄć Arkę w bezpieczne miejsce. Bo nad Izraelem zbierały się ciemne chmury. Spod jego panowania wyzwoliła się aramejska Syria i stawała się coraz silniejsza. Potężniejąca Asyria miała w planach zajęcie Palestyny, co w końcu się udało. Egipt odzyskał siły po najeździe Ludów Morskich i za panowania dynastii libijskiej zaczął odzyskiwać swe imperium. Faraon Szaszank pod koniec panowania Salomona, w 925 r. p.n.e. złupił Jerozolimę. I on również mógł zabrać Arkę do Egiptu. Spełniłaby się wtedy wizja Stevena Spielberga, który w swoim filmie "Poszukiwacze zaginionej Arki" kazał dr Indianie Jonesowi i hitlerowcom odnaleźć Arkę na ziemi faraonów.
Etiopczycy wierzą, że od prawie trzech tysięcy lat znajduje się w ich kraju. Najpierw była przechowywana w klasztorze na jeziorze Tana (z którego wypływa Nil Błękitny). Znajdowała się w pomieszczeniu, zwanym podobnie jak w Jerozolimie Najświętszym Miejscem. Tyle, że wypełniało go nie złoto, lecz freski szczegółowo opisujące przewiezienie Arki z Jerozolimy. I jeszcze pewne tajemnicze znaki, o których póĄniej. Potem została przewieziona do Aksum, ówczesnej stolicy Etiopii i złożona katedrze Najświętszej Marii Panny z Syjonu. i podobno do dziś tam się znajduje. Aby złagodzić jej śmiertelną siłę, została ponoć owinięta w płótno.
W ciągu jednego pokolenia ogląda ją tylko jedna osoba, specjalnie wybrany strażnik. Nie widział jej nigdy ani patriarcha etiopski, ani cesarz. Chęć ujrzenia Arki nie korciła nawet najpotężniejszych władców z Zera Jaykobem i Amde Tsyjonem na czele. Naukowcy czy ekipy reporterskie są w okolicach katedry Tsyjon, jak się ją nazywa, wyjątkowo niemile widziane. Ba, Arki nie ujrzeli nawet Włosi, którzy w latach 1935-41 okupowali Etiopię. Podobno chęć taką przejawiało dwóch żołnierzy, ale ochota im przeszła, gdy zostali pobici przez strażników.
Ale nie tylko Etiopczycy twierdzą, że Arka Przymierza jest w Aksum. - Mnie się już prawie udało wejść z aparatem, tylko właśnie ten strażnik - twierdzi Krzysztof Kobus, jeden z największych polskich specjalistów od Etiopii, informatyk, fotoreporter, podróżnik i autor świetnej strony internetowej nt. Etiopii
http://bwi24.eu.interia.pl/144.000.15.html
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Styczeń 05, 2010, 13:27:15 »

ARKA PRZYMIERZA

Jeszcze tej samej nocy, w której Mojżesz stał się właścicielem owej świętości, zrobiono złotą, do trumny podobną skrzynię, w której, wychodząc z Egiptu, tę świętość z sobą nosili.

Arka Przymierza

Musiała ta skrzynia być tak wielka, że człowiek w niej mógł spoczywać, albowiem miała stać się kościołem i ciałem. Była noc, kiedy drzwi krwią naznaczali; widząc ich tak szybko nad ową skrzynią pracujących, myślałam o krzyżu św., również tak szybko w nocy przed śmiercią Jezusa ciosanym.

Skrzynia była z blachy złotej, kształtu egipskiej trumny do przechowywania mumii. Była u góry szerszą aniżeli u spodu, a powyżej miała wizerunek twarzy promieniami otoczonej, po bokach długość ramion i postawa żeber były naznaczone.

W tę do trumny podobną skrzynię, mniej więcej na pośrodku, wstawiono złotą skrzynkę, zawierającą ową przez Segolę z grobowca wyniesioną świętość. Na spodek położono święte naczynia i kubki patriarchów, które Abraham od Melchizedeka był otrzymał i razem z błogosławieństwem dał pierworodnym w dziedzictwo. To najpierw zawierała, taki też był pierwszy kształt arki Przymierza, którą czerwoną, a nadto białą zasłoną okryto. Dopiero na górze Synaj zrobiono drewnianą, zewnątrz i wewnątrz pozłacaną arkę, w którą, złotą trumnę, podobną do trumny do przechowywania mumii wraz z świętością, wstawiono. Ta trumna sięgała mniej więcej aż do połowy wysokości arki, nie była też tak długa jak arka, albowiem na jej górnym i spodnim końcu było jeszcze miejsce dla dwóch mniejszych skrzynek, w których relikwie rodziny Jakuba i Józefa się znajdowały i dokąd później także laskę Aarona włożono, Gdy arkę postawiono w Świątyni na Syjonie, odmieniono ja wewnątrz, wyjmując z niej ową złotą trumnę, a kładąc w jej miejsce podobną, mniejszą figurę z białej masy.

Już jako dziecko arkę Przymierza często widywałam i wszystko, co w niej i nad nią było i jak coraz więcej w niej składano. Wszystkie większe świętości, które dostawali, w niej chowali; lecz nie musiała być bardzo ciężka, albowiem z łatwością, można ja było nosić.

Arka była dłuższą aniżeli szerszą, a tak wysoką jak szeroka. U spodu miała występującą listwę; jej górna część była na pół łokcia długa, oprawiona w kunsztowną ozdobę ze złota w rozmaitych kolorach, kwiatach, floresach, twarzach, słońcach i gwiazdach. Wszystko było wykończone wspaniale, lecz nie bardzo podpadająco, końcami i liśćmi tylko nieco ponad górną krawędź arki występując. Pod tą oprawą były na narożnikach obu dłuższych ścian obrączki, przez które nosze przetykano. Inne części arki rozmaitymi figurami różnokolorowego drzewa sytymowego złotem bardzo pięknie wyłożone były.

Na pośrodku arki umieszczone były, małe, nieznaczne drzwi, by arcykapłan, będąc sam jeden w Przenajświętszym, ową świętość celem błogosławienia i przepowiadania z arki mógł wyjąć i znowu do arki włożyć. To drzwi, składające się z dwóch części, w prawą i lewą stronę w arkę posuwać było można, a tak wielkie były, że arcykapłan wygodnie we wnętrze arki mógł chwytać. Tam gdzie nosze przez drzwi przechodziły, były nieco do góry wygięte. Odsunięto drzwi, zaraz złota skrzynka, w której świętość okrytą delikatnymi chusteczkami przechowywano, rozkładała się jak księga, którą się otwiera.

Ponad wiekiem arki wznosił się tron łaski. Była to wydrążona, również złotą blachą obita płyta, w której święte kości spoczywały. Ta płyta była tak wielką jak wieko, i tylko nieco nad wieko wystawała. Obiema szerokimi stronami za pomocą czterech śrub z drzewa sytymowego, wstępujących w arkę, w ten sposób owa płyta nad wiekiem była przymocowaną, że między tym przeglądać było można.

Śruby miały na czubkach złote guziki, podobne do owocu; cztery śruby zewnętrzne chwytały cztery narożniki arki, cztery wewnętrzne wchodziły we wnętrze. Po każdej w szerz prowadzącej stronie tronu łaski było wycięcie, w którym po jednym złotym aniołku, wielkości chłopca, umocowano. W środku tronu łaski był okrągły otwór, kędy rura przez wieko do arki prowadziła; można ją było pomiędzy tronem łaski a wiekiem widzieć.

Ten otwór otoczony był złotym koszem, jakby koroną, przylegającą u góry za pomocą w poprzek sterczących klamer do drążka, który od świętości w arce leżącej przez rurę i koronę w górę się wznosił i na czubku siedem wypustek, jakby liście kwiatu, tworzył. Ten słupek trzymał jeden anioł prawą, a drugi lewą ręką, podczas gdy za słupkiem rozpostarte prawe skrzydło jednego, dotykało lewego skrzydła drugiego aniołka. Dwa drugie skrzydła tylko nieco rozpostarte spoczywały na ich ramionach, nie dotykając jedno drugiego, tak, że z frontu arki widoku na koronę na środku płyty nie zasłaniały. Pod tymi skrzydłami wyciągali ręce w postaci przestrzegającej. Cherubiny tylko jedną nogą w wycięciu płyty klęczeli, druga, wyciągnięta, w powietrzu wisiała. Ich twarze, z wyrazem wzruszenia, obrócone były na zewnątrz, jakoby byli przejęci świętą bojaźnią przed owym blaskiem naokoło korony. Tylko naokoło środka ciała mieli szatę. Wśród dalszych wędrówek zdejmowano ich z arki i osobno noszono.

Widziałam, że u góry, na rozszerzających się, jak liście kwiatu, końcach drążka, świece lub płomienie, zapalane przez kapłanów, się paliły. Była to brunatna masa, której do tego używali, sądzę, że gatunek świętej żywicy. Mieli ją w puszkach. Lecz widziałam też często, że z korony wielkie promienie światła wzbijały się ze wzgórz drążka, a podobne strumienie z nieba w koronę wchodziły, widziałam, że też bokiem promienie światła delikatnymi nitkami wybuchały, wskazując w ten sposób, dokąd iść trzeba.

U spodniej części drążka, wewnątrz arki, były haczyki, trzymające złotą skrzynkę z świętością a nad nią unoszące się obie tablice prawa. Przed skrzynką z świętością, nie tykając dna arki, wisiało złote, żłobkowate naczynie, napełnione manną. Patrząc bokiem w arkę, wskutek owego naczynia nie mogłam spostrzec ani ołtarza, ani świętości. Miałam arkę Przymierza zawsze za kościół, a świętość za ołtarz z Przenajświętszym Sakramentem i tak uważałam potem naczynie z manną za lampę przed ołtarzem.

Chodząc jako dziecię do kościoła, zawsze sobie to i owo podług arki tłumaczyłam, a tajemnica w niej zawarta była dla mnie tym, czym u nas jest Przenajświętszy Sakrament; tylko nie wydawała mi się tak łaski pełną, lecz surową i poważną, robiła na mnie więcej pochmurne, dreszczem przejmujące, lecz zawsze bardzo święte i tajemnicze wrażenie. Było mi zawsze, jakoby w arce Przymierza było wszystko, co jest świętym i że w niej całe nasze zbawienie jakby w kłębku, jakby w powstawaniu było, lecz świętość w arce wydawała mi się największą być tajemnicą.

Ta tajemnica wydawała mi się być podwaliną Przenajśw. Sakramentu Ołtarza, a ten Sakrament spełnieniem owej tajemnicy. Nie umiem tego wypowiedzieć. Czułam, że tylko mała liczba arcykapłanów wiedziała, czym owa tajemnica była, i że tylko pobożni pośród nich wskutek wyższego oświecenia ją znali i jej używali. Wielu nie była znana i nie używali jej, tak samo jak i nam tak wiele łask i cudów kościoła pozostaje nieznanych i ginie, i jak całe nasze zaginęłoby zbawienie, gdyby na ludzkich siłach rozumu i na ludzkiej woli było zbudowane. Lecz zbudowane jest na opoce.

Stan i zaślepienie żydów wydają mi się zawsze opłakania godne, bo chociaż wszystko mieli w zarodku, nie chcą owocu poznać. Najpierw mieli tajemnicę było nią świadectwo, przyrzeczenie, potem przyszło prawo, a wreszcie łaska. Gdy widziałam Pana nauczającego w Sychar, pytali go ludzie, gdzie się podziała tajemnica arki Przymierza. Odpowiedział im, że z tej tajemnicy ludzie wiele otrzymali i że teraz w nich przeszła. Już z tego samego, że nie istnieje więcej, można poznać, że Mesjasz się narodził.

Widziałam tajemnicę, świętość, w formie, w pewnym rodzaju zasłony jako treść, jako istotę, jako moc. Był to chleb i wino, ciało i krew, był to zarodek błogosławieństwa przed upadkiem; był to sakramentalny byt rozmnażania przedpotopowego, które ludziom w religii się przechowało i za pomocą pobożności coraz więcej się oczyszczającą linię rodową im umożliwiało, a ta linia skończyła się wreszcie na Maryi, by długo oczekiwanego Mesjasza z Ducha św. poczęła. Noe, który uprawiał winnicę, przysposabiał, lecz w tym było już pojednanie i opieka. Otrzymał ją Abraham w owym błogosławieństwie, które podano mu, jak widziałam, jako rzecz, istotę. Pozostało tajemnicą rodziny; stąd wielki przywilej pierworództwa.

Przed wyjściem z Egiptu dostał Mojżesz ową tajemnicę na powrót, a jak przedtem była tajemnicą religijną rodzin, stała się teraz tajemnicą całego ludu. Weszła w arkę Przymierza tak samo, jak Przenajświętszy Sakrament w tabernakulum i w monstrancję. Kiedy dzieci Izraela złotego cielca czciły i w wielkie popadły zdrożności, powątpiewał Mojżesz o mocy świętości i został ukarany: nie wszedł do Ziemi obiecanej.

Ilekroć arka Przymierza dostała się w ręce nieprzyjaciół, wtedy, jak w każdym niebezpieczeństwie, arcykapłan ową tajemnicę, jako punkt zjednoczenia Izraela, wyjmował; a mimo to pozostawała arka tak święta, iż nieprzyjaciele karami Bożymi zmuszani byli ją oddać. Tylko mała liczba znała tę tajemnicę i sposób jej pozyskania. Często człowiek odebrany z niej promień, prowadzący do czystej linii rodowej Mesjasza, popsuł znowu wskutek zanieczyszczenia, a zbliżenie się Zbawiciela, albo raczej czystego naczynia, mającego począć Go z Boga, wskutek tego ludzkości na długo się zwlekało; lecz przez pokutę mogli się znowu oczyścić.

Nie wiem na pewno, czy przy treści tego Sakramentu tylko Boski fundament i nadprzyrodzone napełnienie kapłańskie przez rodzaj konsekracji się działo, lub czy też zupełnie i bezpośrednio z Boga się stawało; lecz wierzę w pierwsze; albowiem z pewnością wiem, że kapłani ów sakrament często na powrót na swoje miejsce postawiali, nie dopuszczając zabawienia, za co ciężko, nawet śmiercią karani zostali. Gdy tajemnica działała, a modlitwa została wysłuchana, wtedy świeciła, rosła i czerwonawo przez zasłonę połyskiwała. Błogosławieństwo pomnażało i zmniejszało się w różnych czasach, stosownie do pobożności i czystości ludzi. Przez modlitwę, ofiary i pokutę zdawało się rosnąć.

Używaną przez Mojżesza wobec ludu, widziałam tę tajemnicę tylko podczas przejścia przez Morze Czerwone i podczas oddawania czci złotemu cielcowi; lecz była zakrytą. Wyjąwszy ją ze złotej skrzynki, tak ją nakrył, jak się nakrywa Przenajświętszy Sakrament w Wielki Piątek, i tak samo ją nosił lub trzymał przed piersiami celem błogosławienia lub rzucenia klątwy, jakoby w dal działała. Mojżesz przez to wielu Izraelitów u siebie zatrzymał i z bałwochwalstwa i od śmierci wybawił.

Widziałam też częściej, że sam arcykapłan, będąc na przenajświętszym miejscu, tej tajemnicy używał i poruszając ja ku jednej stronie, jakby moc, opiekę, powstrzymywanie, lub też błogosławieństwo, wysłuchanie, dobrodziejstwo, karę z niej wydobywał. Nie chwytał ją gołą ręką. Zanurzał także świętość do świętych celów w wodę, a tę wodę potem jako błogosławieństwo do picia podawał. Prorokini Debora, Anna, matka Samuela w Sylo i Emerentia, matka św. Anny, z tej wody piły. Przez ten św. Napój Emerentia do poczęcia św. Anny przygotowana, została. Św. Anna nie piła tej wody. Błogosławieństwo było w niej.

Joachim przez anioła tajemnicę z arki Przymierza otrzymał. I tak poczęła się Maryja pod złotą bramą Świątyni, a narodzeniem swoim stała się sama arką tajemnicy. Cel tej tajemnicy był spełniony, a drewniana arka w Świątyni była teraz bez świętości. Kiedy Joachim i Anna spotkali się pod złotą bramą, światło i blask ich otoczyły i św. Dziewica poczęła się bez grzechu pierworodnego. Powstało cudowne brzmienie około niej, jakby głos Boga. Tej tajemnicy Niepokalanego Poczęcia Maryi w Annie ludzie nie mogą pojąć, i dla tego zostaje przed nimi ukryta.

Linia rodzaju Jezusa otrzymała zarodek błogosławieństwa do wcielenia się Boga; lecz Jezus Chrystus ustanowił Sakrament Nowego Przymierza jako owoc, jako spełnienie się błogosławieństwa, by ludzi znowu z Bogiem połączyć. Gdy Jeremiasz podczas niewoli babilońskiej arkę Przymierza na górze Synaj razem z innymi świętymi przedmiotami ukryć kazał, już w niej tajemnicy nie było; tylko zasłony tejże razem z arką zakopał.

Znał treść i świętość tej tajemnicy i chciał o tym jako też o szkaradnych uczynkach srogiego obejścia się z nim do ludu otwarcie mówić; lecz Malachiasz powstrzymał go od tego i wziął tajemnicę do siebie. Przez niego dostała się później do Esseńczyków, a przez pewnego kapłana znowu do podrobionej arki Przymierza. Malachiasz był, jak Melchizedek, posłańcem Boga; nie widziałam go jako człowieka zwyczajnego. Jako człowiek wydawał się jak Melchizedek, tylko odmienny od tegoż, stosownie do swego czasu.

Krótko po odprowadzeniu Daniela do Babilonu widziałam go podobnego do zbłąkanego, mniej więcej 7 letniego chłopca w czerwonawej szacie, z laską w ręku, przychodzącego do pewnego pobożnego małżeństwa do Safy w rodzie Zabulona. Mając go za dziecię zgubione przez wyprowadzonych w niewolę Izraelitów, zatrzymali u siebie. Był bardzo miły, nadludzko cierpliwy i łagodny, tak, że go wszyscy miłowali, a on bez oporu mógł nauczać i działać. Obcował bardzo z Jeremiaszem, pomagając mu radą wśród największych niebezpieczeństw. On też był tym, który Jeremiasza z więzienia w Jerozolimie wybawił. Przez Jeremiasza, na górze Synaj ukrytej starej arki Przymierza nie odnaleziono więcej.

Podrobiona arka Przymierza nie była już tak piękna, ani też już wszystkiego w niej nie było. Laska Aarona dostała się do Esseńczyków na górze Horeb, gdzie także jedną część przybytku przechowywano. Ród przeznaczony przez Mojżesza do bliższego strzeżenia arki Przymierza, istniał aż do czasu Heroda. W dzień ostateczny wszystko się pokaże; wtedy owa tajemnica zostanie wyjaśniona ku trwodze wszystkich, którzy jej nadużywali.
http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa7.htm
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Echnaton
Aktywny użytkownik
***
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 241



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Styczeń 05, 2010, 18:07:50 »

Warto by było na początku posta podać że są to wizje Katarzyny Emmerich, niemieckiej zakonnicy. Na podstawie innych jej wizji powstał film "Pasja" M. Gibsona.

tu całość jej przekazów.
http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/

Historyjka całkiem ciekawa, ale czy można budować historyczną prawdę Arki Przymierza na jej podstawie ?
Zapisane

Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Styczeń 05, 2010, 18:17:24 »

"historyczną prawdę Arki"  masz w pierwszym poście
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Michał-Anioł
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 669


Nauka jest tworem mistycznym i irracjonalnym


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Maj 27, 2010, 23:25:57 »



Jedną z największych zagadek zaprzątającą głowy nie tylko archeologów, ale i wszystkich tych, którzy interesują się tajemnicami przeszłości jest to, co stało się ze starotestamentową Arką Przymierza. Najświętszy symbol przymierza wyznawców judaizmu z Jahwe był drewnianą skrzynią (o wymiarach 140x80x80 cm) obitą złotą blachą. Przechowywano w niej tablice dziesięciu przekazań otrzymane przez Mojżesza od Boga na górze Synaj, jak też inne cenne relikwie.
Według przekazów biblijnych Arka posiadała niezwykłą moc pozwalającą narodowi wybranemu pokonywać wrogów a zbliżać się do niej mogli jedynie arcykapłani, gdyż zwykli śmiertelnicy w zetknięciu z nią ginęli. Służyła też do bezpośredniej komunikacji  z Bogiem co zwolennicy bardziej śmiałych teorii biorą za dowód na to, iż w rzeczywistości była skomplikowanym urządzeniem stworzonym przez obcą cywilizację pozaziemską. Jednak jakkolwiek by nie było historycy są zgodni, że jej istnienie było faktem jak też to, że pewnym momencie historii zaginęła i do dziś pozostaje  nieodnaleziona.

Jedyne co pozostaje do dziś pewne to historyczny fakt, że Arka Przymierza przechowywana była w Świątyni Salomona, która w 586 roku p.n.e. została zburzona przez Babilończyków. Od tego momentu miejsce jej ukrycia pozostaje nieznane o ile oczywiście nie uzna się, iż została zniszczona pod gruzami świątyni. Przekaz biblijny jednak mówi jasno, iż kapłani ukryli przed najeźdźcami świętą skrzynię w bliżej nieokreślonej grocie a miejsce to ma zostać ujawnione w odpowiednim momencie przez samego Boga.

Istnieje jednak niezliczona ilość teorii sugerujących gdzie należy szukać Arki. Badacze i poszukiwacze sensacji prześcigają się we wskazywaniu miejsc, gdzie rzekomo ma być ukryta. Mówi się o wzgórzu jerozolimskim, o Egipcie, Sudanie a niektórzy starali się ją odnaleźć w Europie, m.in. w podziemiach Watykanu. Jedna z najbardziej znanych teorii, spopularyzowana przede wszystkim przez pisarza Grahama Hancocka wskazuje na Aksum w Etiopii. Wiąże to się z tradycją etiopską i jej powiązaniami z judaizmem. Istotnie, w Aksum znajduje się kościół św. Marii z Syjonu, w którym przechowywana jest pewna skrzynia, o której niewiele wiadomo, poza tym, że dostęp do niej strzeżony jest przez strażnika, który nie dopuszcza do niej nikogo, nawet władców Etiopii. Bardzo możliwe, że w Aksum znajduje się nie tyle sama Arka co jej kopia, bowiem istnieje także teoria, iż czy to żydowscy kapłani czy to Templariusze po zdobyciu Jerozolimy wykonali kilka jej kopii, które obecnie znajdują się w różnych miejscach Bliskiego Wschodu i Europy. Niektórzy twierdzą, że oryginał Arki stanowił część legendarnego skarbu templariuszy. Tymczasem mało znana pozostaje  hipoteza brytyjskiego badacza prof. Tudora Parfitt'a. Jego zdaniem miejsca spoczynku Arki należy rzeczywiście poszukiwać w Afryce jednak nie w etiopskim Aksum lecz wśród ludu Lemba, uważającego się za jedno z zaginionych plemion Izraela. Badania genetyczne wykazały ich powiązania z osobami pochodzenia żydowskiego. Co ciekawe tradycja tego ludu mówi o przedmiocie kultu zwanym "ngoma lungundu", będącym rodzajem bębna. Zgodnie z tradycją, miał on być używany do przechowywania rytualnych obiektów i noszony na drążkach wsuniętych w pierścienie (podobieństwo do roli i zewnętrznego wyglądu  Arki Przymierza).

Był to podobnie jak w przypadku Arki Przymierza, przedmiot zbyt święty, aby mógł być stawiany na ziemi lub dotykany przez inne niż kapłani osoby. Posiadał także nadzwyczajną moc potrafiącą niszczyć wrogów. Jeszcze ciekawsze jest to, że sami członkowie starszyzny Lemba utrzymują, że "ngoma" trafiła do nich z Jerozolimy. Wieloletnie poszukiwania Parfitt'a doprowadziły go do jednego z muzeów w Harare, stolicy Zimbabwe gdzie w zakurzonym magazynie natrafił na stary bęben z wypalonym dnem, pozostałościami po nosidłach oraz reliefem w postaci skrzyżowanych trzcin. Kształt bębna, odbiegający od opisanego w Starym Testamencie wyglądu Arki Parfitt tłumaczy tym, iż "ngoma" mogła być jej wariacją przypisaną danej kulturze, poza tym mówi się przecież o licznych kopiach oryginalnej Arki.

Świat naukowy sceptycznie przyjął odkrycia i rewelacje Parfitt'a a poszukiwania tej prawdziwej Arki Przymierza trwają nadal. Wzbudza ona nie tylko uzasadnione zainteresowanie ze względu na niezwykłą wartość historyczną ale też przede wszystkim na drzemiące w niej, legendarne moce. Pozostaje pytanie czy rzeczywiście chcielibyśmy, aby któregoś dnia ktoś wszedł w jej posiadanie a tym samym stał się dysponentem ogromnej władzy a może i bezpośredniej łączności z Bogiem? Pozostaje mieć nadzieję, że Arka dopuści do siebie jedynie osobę do tego wybraną... o ile w ogóle jeszcze istnieje.

INFRA
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,page,2,title,Najwieksza-relikwia-Starego-Testamentu-Co-sie-stalo-z-Arka-Przymierza,wid,12307042,wiadomosc.html
Zapisane

Wierzę w sens eksploracji i poznawania życia, kolekcjonowania wrażeń, wiedzy i doświadczeń. Tylko otwarty i swobodny umysł jest w stanie odnowić świat
Strony: 1   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

steampunk klubbeardedcollie stadoterra sesje luksburg