Choose fontsize:
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
 
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 »   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kartka z kalendarza, dzień 10 kwietnia, roku 2010  (Przeczytany 55942 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
tijavar
Gość
« Odpowiedz #10 : Kwiecień 11, 2010, 23:33:08 »

bou, jak pisałam wcześniej, obiektywne spojrzenie na dzieje naszego świata z punktu fizycznego człowieka jest sporym wzywaniem. Jest osiągalne lecz trzeba się mocno nagimnastykować, by wyjść poza to, w co nas włożono..

Jesteśmy spowici mgłą zapomnienia, odcięci od naszej prawdziwej historii, omotani codziennym zabieganiem i dodatkowo bombardowani informacjami z zakresu wszelkiego przekroju. To wzmaga w nas poczucie zaszczucia, odosobnienia i samotności. Rośnie w nas świadomość, że jest beznadziejnie i nie mamy na nic wpływu. Mało tego, rośnie w nas świadomość, że jeśli ma to się zmienić to jedynym czynnikiem, który może to zapoczątkować jest konflikt zbrojny. Świadomość ludzka zna tylko tę drogę. Pamięć wciąż jest świeża. Dużym smutkiem napełnia mnie myśl, że uciskane umysły głośno wołają o tę wojnę, wręcz oczekują końca, tak są już umęczone. Dlatego uczepiono się roku 2012, choć on nie ma nic wspólnego z takim końcem.

Są jednak Ci, którzy dużo na wojnie mogą zyskać, dużo pracy włożono, aby data ta stała się jej synonimem. Zadbano, aby pojawiała się ona w kontekstach katastroficznych. Od, co najmniej, 3 lat  rośnie stężenie energii negatywnej wokół tego roku, głosy nawołujące do pozytywnej kreacji przyszłości zostały mocno wyciszone, a podkreślano jakie to dla nas ważne, że właśnie teraz tworzymy naszą przyszłość.

I jest to coś, z czego musicie sobie zdawać sprawę. Ludzi poddaje się nieustającemu programowaniu. Musicie mieć tego jasną świadomość, bo ta świadomość musi wzbudzić w Was bunt, musicie się wkurzyć, pamiętajcie, że macie swoją godność i każdy dzień ma o niej świadczyć! Niech niemoc stanie się Waszą mocą, każda, nawet  ta "ciemna strona", ma swoje słabe punkty. My mamy się w te punkty ze swoją zbuntowaną, mocną świadomością wciskać i, niczym pospolita trawa będąca zmorą działkowców, rozsadzać betonowe płyty żalu i smutku. Nad nami, nad tą mgłą świeci słońce. Bezwarunkowo. To samo słońce świeci w każdym z nas, dlatego spoglądajmy w siebie z większą uwagą, spoglądajmy na swoich towarzyszy. Pamiętajmy o dobrej i mądrej komunikacji. Dodawajmy sobie sił i wiary. Po to się tu gromadzimy, prawda? Zginął kwiat narodu, ale rośnie nowy, potężny zagon światła, i to my jesteśmy tym zagonem, nadzieją i przyszłością. Bądźmy odważni! Bou przytulam Cię mocno i dziękuję Tobie oraz reszcie za to, że piszecie Uśmiech

MHS, chyba będziemy musieli pogadać  Mrugnięcie świat wbrew swoim gabarytom jest bardzo mały, wciąż się tu na siebie wpada  Duży uśmiech pozdrawiam Cię równie świetliście, mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości, będę mogła liczyć na Twoją współpracę Uśmiech

Zapisane
strzygław
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 31


Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Kwiecień 11, 2010, 23:55:38 »

Mi jedynie przykro, ze jakieś nienakarmione EGO pociąga za sobą w pulapkę innych. I to wsio. Ale Echnaton ma rację. Podyskutujemy za jakiś czas. Dziś jakoś dziwnie.
misz

Nie wiem o czym mówisz, bo wyrażasz się (delikatnie mówiąc) totalnie nie jasno.

Nie mogę pisać za innych, ale wydaje mi się, że miszka pisze jasno, przynajmniej dla mnie.

Cytuj
Po ostatnich  dniach przebywania na  dwóch forach (Cheops i tutaj)   odnoszę mimowoli wrażenie, że ludzie rozmawiają  sami ze sobą. Co gorsza mam nieodparte wrażenie, że jednak chyba wolą  być nieświadomi i wymyślać sobie iluzje na temat różnych rzeczy zamiast wziąć się za siebie.

Wrażenie podzielam. Żeby nie mnożyć alegorii, pozwolę sobie powiedzieć, że dzisiejsza dyskusja jest według mnie na temat katastrofy samolotowej. Katastrofy, w której zginęło mnóstwo ludzi uważanych w państwie za ważnych ze względu na pełnione funkcje. Ludzie ci ani nie byli dla kraju wartościowi (sam naród drwił z nich w większości za życia), ani nie prezentowali wartościowych postaw moralnych jako ludzie (chęć władzy paradoksalnie dyskredytuje wszystkich u władzy). Z powodu ich tragicznej śmierci zostali okrzyknięci bohaterami i męczennikami w nasz typowo martyrologiczno-męczeński sposób. Pomija się zupełnym milczeniem  okoliczności ich śmierci, które pośrednio  sami spowodowali. Samoloty rządowe nie spadają. Nigdy. Najważniejsze funkcje nie lecą razem. Nigdy. Szefowie wojsk kraju prowadzącego wojnę nie opuszczają terytorium kraju by wziąć udział w symbolicznych uroczystościach. Nigdy. Kompletny brak kompetencji i lamerstwo na skalę światową. Jeżeli na wszelkie przejawy rzeczywistości naszą natychmiastową ripostą będzie mistycyzm i emocjonalna egzaltacja, to możemy zacząć się rzeczywiście obawiać o swoją przyszłość.

Cytuj
Lecz dla mnie jedynym wartościowym kryterium prowadzenia wszelkiej dyskusji,  jest to czy człowiek myśli, czy nie myśli, poszukując różnych perspektyw i możliwości a nie pisanie co komu ślina na język przyniesie.

Pewnie, że tak. I perspektywa, która się mnie nasuwa, to ile jeszcze łomotów musimy dostać, żeby dotarło, że trzeba najpierw zrozumieć w czym się świat przejawia, wysnuwać teorie na temat przyczyn i weryfikować je empirycznie. Mocne czucie i mistyczna wiara niestety, jak na razie, przegrywają z urwanym skrzydłem samolotu. Żeby nie było za ponuro, to na koniec dowcip:

Amerykańskie siły powietrzne testowały nowy, superszybki myśliwiec. Niestety za każdym razem przy próbie wejścia w prędkość naddźwiękową myśliwcowi urywały się skrzydła.  Naukowcy byli bezradni, więc  udali się po poradę do doświadczonego rabina.  Rabin myślał trzy dni i w końcu powiedział naukowcom, żeby nawiercili dziurki w tym miejscu w skrzydłach gdzie się urywają. Oczywiście naukowcy nie skorzystali z dziwnej rady, jednak po kliku następnych urwanych skrzydłach postanowili, że co im szkodzi spróbować. I okazało się, że samolot z nawierconymi dziurkami bez problemów wszedł w naddźwiękową i latał z nadziurkowanymi skrzydłami jak marzenie. Delegacja naukowców udała się z powrotem do rabina, żeby dowiedzieć się jak rabin wpadł na pomysł dziurkowania.
"- A, bo wiecie - odpowiedział rabin - ten papier toaletowy z dziurkami, to on się nigdy nie urwie tam gdzie są dziurki".
pozdrawiam nieponuro
żydogław
Zapisane
darlut
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 36


jesteśmy czymś więcej niż ciało fizyczne i umysł


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #12 : Kwiecień 12, 2010, 00:12:15 »

Tijavar, dobrze prawisz.Noszę w sobie bunt, będę odważny !
Trzeba zmieniać paradygmaty !
Zapisane
miszka
Aktywny użytkownik
***
Płeć: Kobieta
Wiadomości: 123



Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : Kwiecień 12, 2010, 02:52:48 »

MHS- wybacz mi ale niestety już nie wytrzymam. Ciągle niczego nie rozumiesz, wszystko trzeba ci łopatologicznie tłumaczyć.
Albo ja jestem odjechana albo.........
Zrób coś z tym chłopie, bo już nie wiem czy ty naprawdę tak masz czy przez to, że nie widzisz min? Bo interek..
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 12, 2010, 03:04:01 wysłane przez miszka » Zapisane
Echnaton
Aktywny użytkownik
***
Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 241



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #14 : Kwiecień 12, 2010, 10:28:52 »

Niezrozumienie najprowdopodobniej wynika z różnicy tak wielu występujących tu myśli i ich podłożu filozoficzno-duchowym. MHS pisze jak dobrze napity ajahuascą szaman, a Miszka jeszcze nie wróciła z sobotniej imprezy.... (mam nadzieję że rozumiecie moje żartobliwe porównanie oddające tylko waszą skrajną biegunowość Uśmiech ).
 Przyjrzymy się bliżej koncepcji, gdzie kreowanie myśli przechodzi w rzeczywistość (te wszystkie ostatnio modne "Sekrety", "Prawo przyciągania" etc.). Miałem okazję poznać te techniki oddziaływania na własną podświadomość ponad 10 lat temu. Wtedy jeszcze za pomocą książek. Zainteresowało mnie to na tyle, że spróbowałem się "zaprogramować". Interesowało mnie rozwianie wszelkich wątpliwości na ten temat. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że okres "realizacji" wynika po części z własnych pomysłów, a po części z wiary w te pomysły + czynniki od nas niezależne, czyli jak nasza podświadomość dogada się z atomami w ich sytuacjach przyczynowo-skutkowych, aby takowe wystąpiły na naszej drodze Uśmiech . (staram się czytelnie i łopatologicznie). U mnie trwało to 5 lat. Wszystko się zrealizowało.Po drodze oczywiście wyśmiewałem te techniki, że się nie realizują. Zdziwiłem się, jak po 5 latach odnalazłem gdzieś swoją karteczkę "życzeniową". Jakieś 95% rzeczy były fizycznie w moim posiadaniu, zmiany mętalne i środowiskowe też nastąpiły... szczęka mi opadła. Pięć lat to na tyle dużo, aby zapomnieć co robiło się 5 lat wcześniej i z tej perspektywy widok jest zupełnie inni. Żałowałem tylko, że chciałem tak "mało", w tamtej mojej "widoczności" był to i tak max, dzisiaj trochę cmokam...
Dlaczego o tym pisze tutaj i przy takiej okazji ? Wizja stałego podawania w mediach złego stanu prezydenckiego samolotu odbiła się na myślach wielu milionów ludzi. Myślę, że każdy myślał sobie, że niedługo dojdzie do mniejszej bądź większej tragedii. To się zrealizowało w najgorszym scenariuszu. Dziwi mnie teraz informacja o idealnym stanie maszyny i jej nowoczesnym wyposażeniu. Dodatkowym czynnikiem wypadku może być błędna decyzja pilota, czy "dowódcy" samolotu (podobno Prezydent nim jest) i presja czasu dotarcia na obchody, jedynie skumulowały się. To są tylko te łączniki skupione w naszych myślach o olbrzymiej awaryjności samolotu i wyobrażonej gdzieś w głowie tragedii.
 Tego rodzaju techniki "podświadome" są wykorzystywane juz od dawna w sferze wojskowej i do sterowania masami za pomocą mediów.
 Sam złapałem się na tym, przy okazji tej tragedii w momencie kiedy zderzyłem sie z tą informacją. Pierwsze o czym pomyślałem, to że wreszcie "ten złom się rozbił" i nikt z tym tematem nic nie robił. O okolicznościach wypadku będziemy sie dowiadywać i rozmawiać o nich, ale przede wszystkim te "okoliczności" o których tutaj pisze sami stworzyliśmy...

Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 12, 2010, 11:21:29 wysłane przez Echnaton » Zapisane

Wolność daje kolosalną energię, intensywność i żywotność. Tracicie ją zupełnie, uznając autorytety profesorów, czy duchowych przywódców. Uczuciowo jesteście sentymentalni, ogromnie przywiązani do jakiegoś boga, czy jakiejs osoby. Nie daje to energii ponieważ kryje w sobie lęk. - Jiddu Krishnamurti
radoslaw
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 209



Zobacz profil
« Odpowiedz #15 : Kwiecień 12, 2010, 13:42:53 »

Hej!

Pozytywem w tej tragedii jest fakt że pieśni śpiewane przez 70 lat przez brzozy i szeptane pokątnie w niektórych polskich domach teraz usłyszy cały świat.

W naszej kulturze śmierć to temat tabu, a jeśli już się o niej mówi to raczej w kontekscie pejoratywnym.

Gdyby powiedzieć prawdę - że to najmilsza chwila w życiu, moment spotkania ze swoją całą świadomością - czym by straszono ludzi?

A ludzie nie bojący się gniewu Bożego to niebezpieczni się robią Duży uśmiech

Sieć kościołów pokryta siecią anten, przekazujących energię emocji (jakich wystarczy sobie wyobrazić atmosferę w kościele) do różniastych egregorów  - Jahve, Boga ojca, Maryi (zawsze dziewicy oczywiście, przecież sex to następne tabu).

Rytuały (taki np "Ojcze nasz", rytualna modlitwa zerżnięta z Egiptu, zasilająca egregor Jahve) służą przekierowaniu energii na odpowiedni tor - leci sobie do naszych Zielonych braci, a ochłapy wracają np w postaci stygmatów pojawiających się na ciałach biedaków którzy niekończącą się bajkę o Jezusie wzięli nazbyt poważnie...

Antena w postaci krzyża ze zniczy przed Pałacem Prezydenckim...

Więcej o egregorkach, kościele i judeochrześcijańskich korzeniach:
http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/ciencia_danwinter17.htm

pozdrawiam
Zapisane
MEM HEI SHIN
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 224


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Kwiecień 12, 2010, 18:36:24 »

MHS, chyba będziemy musieli pogadać (.....)
 mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości, będę mogła liczyć na Twoją współpracę Uśmiech


  Przepraszam,  że forma w jakiej piszę jest taka bezpośrednia, ale gdy tylko przeczytałem Twoje wypowiedzi, od razu wiedziałem, że ''wędrowcem'' jesteś, patrzącym i obserwującym, poszukującym nade jasności i przebudzenia.
W sekrecie powiem tylko, że przypadków nie ma, są tylko spełnienia marzeń i życzeń. A więc spotykają się tutaj ludzie nie przypadkowo, choć mogą myśleć, że dzieje się zupełnie inaczej.
Tak patrząc poprzez pryzmat tego co robię, to uczę się, a następnie przekazuję  innym jak.... szukać szczęścia i odkrywać dary jakie każdy z Nas posiada tylko o nich nie wie.
Więc chęć pomocy, marzenia o dobrym, szczęśliwym życiu być może powodują, że jestem tutaj i staram o pewnych rzeczach mówić, bo TERAZ  po latach przyszedł na to czas.

Oczywiście jak najbardziej możesz liczyć na wszelką pomoc z mojej strony i współpracę
a Ty....  podążaj z determinacją po ścieżce na jakiej jesteś, rozpalaj ciekawość serca i bądż wytrwała.  Uśmiech

Krzysiek

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 12, 2010, 18:38:10 wysłane przez MEM HEI SHIN » Zapisane

Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca.....
east
Moderator Globalny
Ekspert
*****
Wiadomości: 620


To jest świat według Ciebie i według mnie


Zobacz profil
« Odpowiedz #17 : Kwiecień 12, 2010, 21:31:54 »

Echnaton, uważam, ze napisałeś, bracie,  bardzo ważne , wręcz kluczowe zdanie "O okolicznościach wypadku będziemy sie dowiadywać i rozmawiać o nich, ale przede wszystkim te "okoliczności" o których tutaj pisze sami stworzyliśmy..."


Dokładnie w ten sposób, poprzez uzdrowienie swojego wnętrza kapłani H`oponopono  leczą na odległość, Dokładnie w ten sam sposób Nassim Haramein w wywiadzie po Casys  09 tłumaczył funkcjonowanie rzeczywistości.
Nie znaczy to, iż uważam, że większość Polaków ( i nie tylko Polaków, bo przecież i Rosjanie, a także sporo Europejczyków ) życzyła źle osobie Prezydenta, czy komukolwiek na pokładzie feralnego samolotu. Chodzi o to , że bardzo wielu ludzi nie akceptowało ( delikatne słowo ) takiego sposobu myślenia , które reprezentował zmarły Prezydent oraz na przykład wojskowi , bankierzy, czy kapłani obecni w tym samolocie.
Ponieważ sprzeciw wielu połączonych świadomości był silny wszechświat zamanifestował zbiorowe intencje w sposób bardzo dosłowny i bezpardonowy.
To , co napisałem może Was zdenerwować niczym jakaś kolejna oszołomska teoria  bo jest to zupełnie nowe myślenie, któremu postanowiłem dać wyraz właśnie na tym forum ludzi otwartych , którzy mnie znają na tyle iż wiedzą, że nie jestem oszołomem i nie mam złych intencji. Jest to po prostu   logiczne z tym o czym mówił Nassim i z tym, o czym delikatnie napomknął Echnaton i z tym, co wciąż wydarza się w moim życiu.
Ludzie zwykle narzekają, ze na nic w życiu nie mają wpływu tym samym poddając się wpływom zewnętrznego sterowania i kiedy to zrobią to nie zdają sobie sprawy, ze właśnie wtedy są wykorzystywani jako maszynki do spełniania życzeń poprzez odgrywanie pewnych zachowań (klepanie formułek w Kościele , ale takze modlitwy w jakiejś intencji ).
I odwrotnie - zawsze , kiedy masz osobistą , czystą, świadomą intencję płynącą z wnętrza Ciebie ona się spełni w najbardziej zbliżony sposób do tego czego pragniesz, a czasami wręcz bardzo dosłownie. Będzie to się zdarzać coraz częściej i coraz dobitniej moim zdaniem. Jest to dar , z którym powinniśmy obchodzić się bardzo odpowiedzialnie, gdyż działa z wielką mocą zwłaszcza wtedy , kiedy intencja jest koherentna z intencją innych osób.
Następnym razem ,nawet narzekając na jakiegoś polityka , lub na przykład sąsiada, spróbujmy dostrzec w nim również człowieka i mimo wszystko obdarzajmy go szacunkiem i miłością.

Być może mój punkt widzenia idzie za daleko w swoich wnioskach, ale co nam szkodzi darzyć siebie i innych empatią , tak na wszelki wypadek  ...

ps. przypominają się w tym momencie średniowieczne opowieści o czarownicach rzucających "zły urok". Coś w tym chyba było ...
pozdrawiam Was kochani.
Zapisane

..  " wszystkie te istnienia, które Cię otaczają są w Tobie " naucza   Mooji -  " są w Twoim umyśle, są w  Twojej świadomości . Wydaje Ci się , że patrzysz na inne ludzkie umysły , ale wszystkie te umysły egzystują w Tobie ponieważ Ty jesteś tym, który je postrzega. TO JEST ŚWIAT WEDŁUG CIEBIE "
strzygław
Nowy użytkownik
*
Wiadomości: 31


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : Kwiecień 12, 2010, 22:03:33 »

Rozumiem, że rozmawiamy teraz o wspólnej woli, która w odpowiednim zwielokrotnieniu może powodować materialne efekty. I owszem, są na to nawet przesłanki empiryczne z hardkorowej nauki, że tak się dzieje. Jednak jeżeli mówimy o woli pojedynczego człowieka na jego losy, to aspekt ten jest w większości naturalny z urodzenia. Wszyscy wiemy o ludziach potocznie nazywanych "szczęściarzami" i "pechowcami". I ja nie słyszałem/nie znam przypadku, żeby "szczęściarz" zmienił się w "pechowca" i odwrotnie. Nie znaczy to, że jest niemożliwe. Znaczy tylko, że siła ludzkiej woli jest bardzo ograniczona i przyziemna. Odzwierciedla cechy naszego świadomego charakteru. Jak uda ci się jedno, co chciałeś, to dostajesz większej mocy na następne "chcenia" na zasadzie prostego stężenia zwrotnego. I analogicznie: jak nie uda ci się, co zamierzałeś, to szansa na następne sukcesy maleje. Skąd się bierze te pierwsze, że się udaje? Nie wiadomo. Na razie. Przeświadczenie o własnym szczęściu/pechu jest tak silne i nabyte od urodzenia, że ciężko z tym walczyć. Tylko niektórym się udaje. (szczerze mówiąc, to pisze na wyrost, bo nie znam takowego przypadku, że ktoś zwalczył) . Jako "szczęściarz" mogę tylko dać radę z autopsji, że "szczęście" wymaga fizycznego potwierdzenia wiary. Znaczy się próby. Rada dla każdego, kto chce zmienić status społeczny na "szczęściarza" - wymaga to drastycznej próby: ufasz w swoje "szczęście" albo zginiesz. Generalnie potwierdza to znaną skąd-inąd regułę, że jak nie ma ryzyka, to nie ma przygody:)
pozdrawiam
kismetgław
Zapisane
MEM HEI SHIN
Aktywny użytkownik
***
Wiadomości: 224


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #19 : Kwiecień 13, 2010, 00:19:28 »

Nie znaczy to, iż uważam, że większość Polaków ( i nie tylko Polaków, bo przecież i Rosjanie, a także sporo Europejczyków ) życzyła źle osobie Prezydenta, czy komukolwiek na pokładzie feralnego samolotu. Chodzi o to , że bardzo wielu ludzi nie akceptowało ( delikatne słowo ) takiego sposobu myślenia , które reprezentował zmarły Prezydent oraz na przykład wojskowi , bankierzy, czy kapłani obecni w tym samolocie.


East.
Gdyby tak było to my jako ludzkość byśmy się już dawno unicestwili.
Gdyby myśli - energie miały taki wpływ to Hitler znienawidzony przez miliardy ludzi  podczas trwania wojny by przynajmniej zachorwał, tymczasem miał on się całkiem dobrze.To samo ze Stalinem, czy innymi oprawcami.Żyli długo i dostatnio i włos im z głowy nie spadł.
 Żadna nauka, ezoteryka nie ma i nie posiada najmniejszych dowódów na to co próbujesz tutaj wysnuć.
Ale ma dowody na to, że to My i tylko My tworzymy swoją rzeczywistość zgodnie z naszymi, przekonaniami, wartościami, myślami.
Są również niezliczone dowody na koleinach teraźniejszego życia w tamtych zdarzeniach, czyli poprzednich żywotach.
Pozatem kolejne prawo potwierdzone nawet przez fizykę kwantową : każdy projekt powraca ...  do jego projektodawcy. Powracając ( w zależności jakim on jest) rozjaśnia lub przyciemnia obraz widzenia  świata....
Jedyną rzeczą, którą da się udowodnić to, że jeżeli zbierze się grupa podobnie myślących świadomości i ich intencje są takie same lub w jakiś sposób zgodne, to te energie - myśli się sumują ( czyli rośnie ich potencjał), ale dotyczy on ich samych, a nie np.Ciebie lub mnie, lub kogokolwiek.

Ostatecznie udowodniono : że TYLKO miłość ( prawdziwa miłość) jest tym, która popycha świadomość w rozwoju, wszelkie inne wartości, żeby nie wiem jakie były - odkształcają geometrię naszego pola energii świadomości, czyniąc go tym samym coraz bardziej nie - świadomym.
A nie świadomość to : ból, cierpienie, tragedie, stłumienie życia, czyli śmierć !

Napisze to samo, ale odwrotnie : ból, cierpienie, tragedie, stłumienie życie - to... nieświadomość !

Wielka władza, wielka polityka, poczucie dumy narodwej  i inne ludzkie przedstawienia i bzdety, choć z pozoru mądre i cenne mają ten sam skutek w postaci odkształcenia pola jeżeli za tymi działaniami nie kryje się prawdziwa i wielka miłość.
Ponieważ jestem świadomy tych rzeczy jak i wielu innych rzeczy stąd absolutnie nie dziwie się, że stało się to co się stało.
Powiem nawet więcej. Mogą być następne ?
Miłość, prawda i piękno tego nieocenionego wszechświata nie da się zdegradować fałszem i obłudą, wzniosłymi i nie wiele znaczącymi hasłami.
Z jednej strony mądrość, inteligencja, wykształecenie,  a .... z drugiej strony kilkadziesiąt kilometrów dalej fabryki broni, które produkują dzień w dzień narzędzia do zabijania swoich braci sióstr. Smutny

Energię biegną z godziny na godzinę coraz  szybciej.
Karma chce rozładować wszystko, to co nie jest zgodne z oprogramowaniem tego wszechświata. Nie pyta kim jesteś, nawet nie pyta co robisz,  pyta tylko,  czy nauczyłeś się kochać !
Dlatgo wszelkie dyskusje o tragediach nie mają absolutnie większego sensu.
Sensem jest tylko zrozumieć wyższy cel jakim kieruje się ewolucja świadomości.
Problem tylko w tym, że tych naprawdę, którzy nie tylko rozumieją, ale czują ten niezwkły sens można na palcach jednej ręki policzyć.
Wszechświat jest bardzo sprawiedliwy, nikogo nie karze !
Robisz co chcesz i zbierasz plony swoich własnych działań.
Mówienie więc o jakichkolwiek ludzkich tragediach jest tylko pospolitym i potocznym  bełkotem. Jest widzeniem  świata, nie różniącego się zbytnio od tego samego jakim był w czasach feudalizmu.
Szacunek do życia nie polega więc na opłakiwaniu i stękaniu ( och i ach, a co to się stało) szukaniu winnych itd... lecz polega na świadomości.
Świadomości, która wyrażona jest w formie miłości i ...   światła.... Uśmiech




« Ostatnia zmiana: Kwiecień 13, 2010, 01:26:40 wysłane przez MEM HEI SHIN » Zapisane

Świat potrzebuje nowej wiedzy, dzięki której nauczylibyśmy się wsłuchiwać w ciszę swego serca.....
Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 »   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
BlueSkies design by Bloc | XHTML | CSS

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

cyganie biblia-ksiega-faktow braterstwo-broni pilsudskiegodietricha smallskill